fakty dopasowywane do teorii, czyli trzecie podejście Platformy

Obrazek użytkownika Łukasz Schreiber
Kraj

Miał być spektakl na pierwszym posiedzeniu Sejmu po wakacjach. Wyszło raczej mizernie. Poseł sprawozdawca, którym był Jarosław Urbaniak (PO) miał nawet problemy z przeczytaniem tego, co napisał.

Na jego tle wystąpienie Zbigniewa Ziobry można uznać za popis oratorski, tyle, że trwający o przynajmniej pół godziny za długo. Na koniec zaś nastąpiło to, czego wszyscy się spodziewali, były minister sprawiedliwości zrzekł się immunitetu. Według mnie nie chodzi jednak Platformie o Ziobrę, tylko o udowodnienie ich dosyć karkołomnej tezy.  

tuszowanie nieróbstwa 

Rząd Platformy nic nie robi, oczywiście to żadne wielkie odkrycie. Obserwujemy to od blisko roku i przecież już zdążyliśmy się przyzwyczaić. Mimo tego notowania Platformy utrzymują się na bardzo wysokim poziomie. Zdecydowana większość komentatorów i publicystów nie ma wątpliwości, siłą Platformy jest słabość PiS. Niezależnie, czy uznamy, że jest to efekt czarnej propagandy i nieprzychylnych mediów, czy też jak chcą przeciwnicy Kaczyńskich ich sposobu uprawiania polityki, trudno nie zgodzić się z taką diagnozą. Toteż Platforma wie, że nie może dać zapomnieć Polakom o tym, jak „straszny” był rząd PiS. Grozi też palcem części mediów „może my nie jesteśmy doskonali, ale pomyślcie, co będzie jak ONI wrócą”. To działa, w tym jak na razie spin doktorzy Tuska są skuteczni.  

na kogoś musiało paść 

Zbigniew Ziobro podczas dzisiejszego płomiennego przemówienia widać było, że jest bardzo zdenerwowany. Może dzięki temu zyskał też na wiarygodności. Faktem jest natomiast, że on sam twierdzi, iż to wynik spisku przeciwko niemu. Mówił o procesach politycznych za rządów PO, zemście za bezwzględną jego zdaniem walkę z mafią i spłacaniu długów przestępcom, którzy gremialnie poparli dzisiejszą partię rządzącą( w zakładach karnych partia Tuska uzyskała wynik zbliżony do 80% głosów). Wydaje mi się, że prawda jest bardziej banalna. Po prostu na kogoś musiało paść. Wydaje się, że to nie o Zbigniewa Ziobrę tutaj chodzi i chyba on sam o tym wie, przez co jest jeszcze bardziej rozgoryczony.   

rozliczyć zbrodnie PiS  

O co więc chodzi? Działania Platformy jeszcze z czasów rządów PiS i późniejszej kampanii wyborczej można dzisiaj podsumować cytatem z książek Arthura Conan Doyle’a, który w usta Sherlocka Holmesa z upodobaniem wkładał powiedzonko To poważny błąd teoretyzować, nie mając dowodów, ponieważ zaczyna się wtedy naginać fakty do teorii, zamiast tworzyć teorię, opierając się na faktach. Platforma dla celów propagandowych twierdziła z przekonaniem godnym lepszej sprawy, że za rządów Jarosława Kaczyńskiego działy się jakieś niewyobrażalne rzeczy. Mówiono o tysiącach podsłuchów, straszono państwem policyjnym, a każdy sukces prokuratury próbowano przedstawić jako akcję polityczną. Ta wizja wielu z nas przestraszyła, uwierzyliśmy w nią. Nawet jeżeli byliśmy sympatykami PiS, mieliśmy wątpliwości, bo każde tak intensywnie powtarzane oskarżenie – w czym dobitną rolę odegrały media – musiały pozostawić jakiś smród. Tusk zwyciężył, mówiono, że już „nigdy więcej”. Kiedy powoływano komisje śledcze, napisałem, że Platforma musi w nich coś udowodnić, jeżeli nie chce się skompromitować. Oprócz paru awantur i słownych połajanek jedynym efektem ich prac jest dezawuowanie skądinąd szlachetnego posła Andrzej Czuma, przewodniczącego tzw. komisji ds. nacisków. Później była kompromitacja Julii Pitery z jej raportem, a teraz jest po prostu trzecie podejście.  

trzeba zaprotestować 

Zbigniewa Ziobro można oczywiście nie lubić i nie podzielać jego poglądów na temat wymiaru sprawiedliwości. Można też uznać, że zbyt często robił spektakl i zbyt lekko rzucał słowa. Jednak chęć stawiania go przed sądem jest absurdalna. Nieprzypadkowe jest też, że niedługo PO odpali drugą taką „akcję”, o czym już dzisiaj informowało RMF FM. Tym razem będzie ona wymierzona w byłego ministra skarbu Wojciecha Jasińskiego. Nie jest jednak dobrze, jeżeli premier i jego ministrowie w imię politycznych kalkulacji zaczynają dopasowywać fakty do teorii, a z tym mamy miejsce. Media nie powinny, więc tego show uwiarygodniać. Potrafiły to zrobić, kiedy uznały, że Mariusz Kamiński na słynnej konferencji prasowej przedstawiał zarzuty Beacie Sawickiej dla celów politycznych. Teraz nie potrafią, chociaż sprawa jest stokroć bardziej ewidentna. Smutne.   

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

wczoraj słuchałem pani Pitery jak to mówiła jaką to czystą i etyczną partią jest PO, no i aż mi się na wymioty wzięło, bo takich bajek to ja już dawno nie słyszałem, no może poza kampanią wyborczą PO i expose premiera. A czy pani robi cokolwiek w sprawie nadużyć w KRUS ie, a ilu działaczy Po jest podejrzewanych bądź toczą się przeciwko nim postępowania ? Pani Pitera potrafi tylko opowiadać farmazony, które nijak mają się do prawdy.
PO chce odwrócić w jakikolwiek sposób uwagę opinii publicznej od bieżących problemów i własnej nieudolności, ale nie tędy droga. prawda i tak wyjdzie na jaw.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#3568