POzycja "na Lyttona"

Obrazek użytkownika Dixi
Kraj

Motto (kuplecik z epoki):
“Lytton Strachey was gay, Dora was bisexual
Life is strange when you're an intellectual."
Warto może przypomnieć dziś postać Lyttona Stracheya, by uświadomić sobie (i innym), jak głęboko (i w czym:):):)) tkwią „korzenie” naszego mainstreamu.
Strachey - angielski publicysta, krytyk, pisarz i zdeklarowany homoseksualista należał do osławionej w swoich czasach koterii zwanej Grupą Bloomsbury, towarzystwa wzajemnej adoracji (dosłownie:):):)) złożonej z takich tuzów jak Virginia Woolf z mężem, Dora Carrington z mężem, Vanessa Bell z rodziną, ekonomista Maynard Keynes i inni „oświeceni” - „arystokraci ducha”… którzy poza uprawianiem sztuki i inteligentnej konwersacji, pełnej iście anielskiego humoru, „kochali” się bez zahamowań, każdy z każdym, lekceważąc bariery związków formalnych, konwenansów i… płci (to galeria świeckich świętych „Gazety Wyborczej” :):):)).
Nasz wszechstronnie (hmmm…:):):)) i dowcipny ( dla odmiany tylko metaforycznie :):):)) indywidualista był też zagorzałym tzw. obdżektorem, czyli osobą kategorycznie odmawiająca służby wojskowej.
Osobiście miał okazję sprzeciwić się wcieleniu do armii podczas I wojny światowej, a swój protest przeciw militaryzmowi zademonstrował ze swoistym wdziękiem. Otóż na pytanie (niby to podchwytliwe, ale gdzie tam jakiś trep podskoczy intelektualiście najwyższych lotów i wolnemu człowiekowi, który dba o własna, bezcenną osobę, nie zaś o jakąś tam ojczyznę): „Co by pan zrobił, gdyby niemiecki żołnierz gwałcił pana siostrę?”, odpalił z uśmiechem: „Starałbym się znaleźć p o m i ę d z y nimi”.
Świetne, nieprawdaż!
Trzeba dodać, że angielscy pacyfiści omal nie przyczynili się do tego, by Anglia została podbita przez Niemcy w następnej wojnie. Udało im się doprowadzić, „w imię światowego pokoju i miłości między ludźmi), do… jednostronnego rozbrojenia ich brytyjskiego „państwa-lotniskowca” (podczas gdy Niemcy militaryzowali się na potęgę). Gdyby Goering nie zakończył (o dwa tygodnie za wcześnie) lotniczej Bitwy o Anglię, wyspą rządziliby naziści. Może nawet do dziś, bo niektórzy Windsorowie (może przez wzgląd na geny :):):)) byli nie tylko proniemieccy, ale nawet jawnie sympatyzowali z faszyzmem. Ciekawe, gdzie by wtedy trafili geje, lesbijki i biseksualiści z Bloomsbury? Czy nie do „polskiego” obozu zagłady?... Mniejsza.
Kurczepieczone!!! „Chciałbym się znaleźć POmiędzy nimi” to przecież …. prawdziwy program Tuska, Komorowskiego i Pawlaka, PO i PSL!
Wiele przyjemności z… obydwu stron, a trafi się jeszcze parę rubli i marek za usługę.
Czy muszę rozwijać tę metaforę? Rurociąg bałtycki, Smoleńsk, stosunki (ouć!:):):)) z Unią Europejską, rozmontowanie polskiego wojska…
Na marginesie warto jeszcze wspomnieć o „przyjacielu” Stracheya - Keynsie, jako, że do dziś stanowi on guru postkomunistycznych „ekonomistów” i domorosłych specjalistów od gospodarki, którzy aż palą się do majstrowania przy rynku („dla naszego dobra”, tylko czyjego „naszego”?). Jego wynalazek – „interwencjonizm państwowy”, czyli keynesizm, rujnował skutecznie rynki i kraje, a wszystko wskazuje na to, że nadal uważany jest za świetna receptę na kryzys i pomysł na „gospodarkę narodową”.
Tymczasem to ciągle taki sam dziwaczny eksperyment, jak szukanie przyjemności we wszystkich możliwych otworach ciała z pominięciem… tradycyjnego.
Ile razy trzeba spróbować , żeby wreszcie zrozumieć, że dzieci z tego nie będzie??? :):):)
(Wiem, że „aferalizm” to katastrofa, ale nie leczmy kiły syfilisem!)
P.S.
Obrazek: Dora Carrington „Lytton Strachey) 1916

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Dixi, żeby one ino rżneły się w dupę między sobą i dawali na lewo i prawo (znaczy się na wschód i zachód), to nie byłoby takiej tragedii. Problem polega na tym, że one dymają swoich Rodaków, a wielu z nich ma nawet orgazm! Ale każda orgia kiedyś się skończy...

Pozdrawiam serdecznie
-------------------------------
Samotny wilk w biegu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#179744

Gapią się na cudzą przyjemność "łoża i stołu"... ślina im cieknie. Ostatnio - także z braku przyzwoitego żarcia (na które ich nie stać)... Ciekawe, kiedy chłód i głód każą im przerwać (wątpliwe) rozkosze przebywania w "lepszym towarzystwie", czyli - kiedy (i czy) zadziała instynkt samozachowawczy?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#179759

W jakimś sensie "polecam" film z Emmą Thompson i Jonathanem Pryce pt. "Carrington". Film dobrze zrobiony, z artystycznym smakiem. Chyba rzetelny. Daje niezłe wyobrażenie o obyczajowości tamtej bohemy i jej oderwaniu od rzeczywistości.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#179775

Doskonały scenariusz, doskonale zagrany, wzruszający... Wszystko jak trzeba (polecam trochę podobny, ale jeszcze lepszy - "Capote"). No ale mu tu rozmawiamy o polityce i ideologii... "Arystokracja ducha" potrafi tworzyć wspaniałe dzieła, ale też może, nawet nieświadomie, szkodzić bliźnim. Tak jest ten nasz byt dziwnie skonstruowany :):):) Przyznam, że dla mnie "przenoszenie arki przymierza", czyli "obrona sztuki i wartości humanistycznych" kosztem służenia szkodliwym, a wręcz zabójczym ideologiom i systemom politycznym, nie przekonuje. "Nie przekonuje" to eufemizm :):):) Życie jest ważniejsze od "czystej sztuki" i innych oderwanych wartości (a już szczególnie pseudowartości propagowanych przez zakochanych w sobie egoistów - tacy zresztą najczęściej tanio się sprzedają, byle zdobyć coś dla siebie).

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#179826

"Życie jest ważniejsze od "czystej sztuki" i innych oderwanych wartości"

niby racja ...

ale nie przekonasz tych oderwanych od zycia artystow

na szczescie :)

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

dobra kobieta

#179988