Lasek wystraszył się Macierewicza i kamer

Obrazek użytkownika PolakoCzerwoni
Kraj

Maciej Lasek, przewodniczący PKBWL, wyrasta na głównego obrońcę rządowej, skompromitowanej doszczętnie wersji przebiegu katastrofy Smoleńskiej. To właśnie członek Komisji Millera zainicjował powstanie zespołu, który miałby prostować rzekomo błędne ustalenia Zespołu Parlamentarnego A. Macierewicza, by rozwiewać narastające w społeczeństwie wątpliwości. Kiedy w grudniu Antoni Macierewicz zaproponował wspólną debatę ZP i tzw. ekspertów strony rządowej, wydawało się, że Lasek i jego grupa z ochotą powinni przyjąć zaproszenie do takiej dyskusji. Trudno sobie bowiem wyobrazić lepszą okazję do weryfikacji ustaleń niezależnych naukowców i ewentualnego obalenia fałszywych hipotez. Okazuje się jednak, że Lasek nie zamierza wdawać się w żadne rozmowy, a już na pewno nie w świetle kamer i nie przy obecności samego Macierewicza.

Skąd ten strach przed posłem PiS i kamerami? Odpowiedź wydaje się prosta - przewodniczący PKWBL obawia się kompromitacji. Pamiętajmy, że Lasek wciąż uparcie twierdzi, że raport Millera jest dokumentem rzetelnym. Mimo, że od czasu opublikowania raport został poddany miażdżącej krytyce i dzisiaj traktowany jest powszechnie jedynie jako polskie tłumaczenie kompletnie niewiarygodnego raportu rosyjskiego MAK-u, to właśnie zapisanych w nim tez wciąż kurczowo trzymają się tzw. eksperci rządowi. W ewentualnej debacie z naukowcami ZP Lasek musiałby więc bronić kłamstw o generale Błasiku w kokpicie, naciskach, brzozie strącającej samolot i wielu, wielu innych absurdalnych wątków. Lasek prawdopodobnie zdaje sobie sprawę, że raportu Millera po prostu nie da się wybronić. Że nie wytrzymuje konfrontacji z badaniami ZP. Strach przewodniczącego jest więc najzupełniej racjonalny.

Skoro jednak zespół Macieja Laska nie zamierza wykorzystać tak doskonałej okazji, to powstaje pytanie o sens tej inicjatywy. Niestety wszystko wskazuje na to, że chodzi jedynie o efekt propagandowy. To przecież nie przypadek, że dopiero gdy w badaniach okazało się, że już 1/3 społeczeństwa polskiego jest przekonana, że w Smoleńsku doszło do zamachu, inżynier Lasek postanowił działać. Nie chodzi najwyraźniej o dyskuję na temat katastrofy. Celem jest zdyskredytowanie Zespołu Parlamentarnego i samego Antoniego Macierewicza. A nie da się tego zrobić przy jego obecności. Rządowi "eksperci" z Laskiem na czele, są na to zbyt ciency.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

 gra pozorow !

... inaczej mowiac dwie strony tego samego medalu !

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

veri

#320502

 dostał Lasek za rolę strażaka do gaszenia tuSSkowej dupy?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#320585