Bożego Narodzenia ta noc jest dla nas święta…

Obrazek użytkownika Kapitan Nemo
Blog

„Daily Telegraph” informuje, że nowe badania wskazują, że Całun Turyński nie jest średniowiecznym falsyfikatem i rzeczywiście mógł okrywać ciało Chrystusa. Są to kolejne badania potwierdzające autentyczność kiru, w który zawinięto ciało Jezusa Chrystusa, po jego ukrzyżowaniu. 

Już w 1978 roku wszechstronne badania Całunu przeprowadziła kilkudziesięcioosobowa grupa naukowców, zwana w skrócie STURP (Shroud of Turin Research Project). Powstała w marcu 1977 roku, kiedy na emeryturę przeszedł biskup Turynu, kardynał Michele Pellegrino, a zastąpił go Anastasio Ballestrero, bardziej otwarty na poddanie Całunu badaniom naukowym. Badania trwały na okrągło przez pięć dni i nocy. Wzięło w nich udział ponad 40 naukowców o różnych przekonaniach, w tym katolicy, protestanci, Żydzi i agnostycy. Nie byli sponsorowani przez Kościół. Niektórzy z tych naukowców sprzedali swe samochody, a inni zapożyczyli się pod zastaw domu, żeby zebrać pieniądze na sprzęt wartości ponad 2 mln dolarów, potrzebny do wszechstronnego przebadania Całunu.

Większość z nich przystąpiła do badań zakładając, że Całun to średniowieczne fałszerstwo. Prof. John Heller w imieniu swoim i swego żydowskiego kolegi prof. Adlera wyznał: „Z wielu przyczyn zarówno ja, jak i Adler zakładaliśmy, że Całun był fałszerstwem,” „zwykłym reliktem z epoki ciemnego średniowiecza”. W trakcie badań obaj zmienili zdanie, podobnie jak Barrie Schwortz, inny z żydowskich badaczy w tym zespole, który napisał: „Wizerunek na Całunie zgadza się z opisem ukrzyżowania w Ewangeliach do n-tej potęgi. Przybywa dowodów na to, że Ewangelie są bardzo wiarygodne. Może to wywołać konsternację w mojej rodzinie i wśród innych Żydów, ale moim zdaniem Całun jest kirem, w który zawinięto Jezusa po ukrzyżowaniu.”

Teraz - po latach - doszły kolejne eksperymenty, które udowodniły, że ślady na Całunie - jakoby pozostawione przez ciało Jezusa - nie mogły zostać sfałszowane przy użyciu technologii dostępnej w okresie Średniowiecza.  Jak wynika z obecnych badań, obraz o takim jak Całun odcieniu, teksturze i głębokości można by otrzymać tylko używając emitujących promieniowanie ultrafioletowe laserów emitujących niezwykle krótkie impulsy promieniowania. Wizerunek brodatego mężczyzny musiał powstać pod wpływem jakiejś formy energii elektromagnetycznej (na przykład błysku światła o małej długości fali).

Tak więc jest prawdą, że Jezus Chrystus w nadprzyrodzony sposób zmartwychwstał, pozostawiając nam na to materialny dowód: odbicie swojego Światła na kawałku płótna – niczym podpis malarza na obrazie. Ale On także w nadprzyrodzony sposób narodził się z Marii Dziewicy i w równie nadprzyrodzony sposób znów wstąpi do stajni naszych serc. Dlatego ta noc Bożego Narodzenia jest dla nas zawsze święta, gdyż właśnie wtedy dokonuje się misterium wejścia do naszych serc Księcia Pokoju i Zbawiciela – jedynego prawdziwego Światła na drodze naszego życia.

W obliczu tego cudu, który dokona się w sercach wielu ludzi już za parę godzin - wszystko dookoła to marność nad marnościami…GLORIA IN EXCELSIS DEO !

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Spokojnie. Oglądałem niedawno program na "National Geographic", w którym pokazano, że obraz na płótnie mógł powstać w sposób naturalny - czyli, że zawinięto weń ciało zmarłego człowieka. Opisywano w szczegółowy sposób chemiczne reakcje, dzięki którym obraz powstał. Co do daty powstania: po przebadaniu całunu metodą radiowęglową okazało się, że to średniowieczna podróba; z kolei kilka lat później dwoje naukowców - amatorów podważyło wynik tych badań. Jak by nie było - całun nie był znany do około 600 roku po Chrystusie; dowodzą tego badania z zakresu historii sztuki. Chrystusa jako brodatego Żyda, zaczęto przedstawiać właśnie po 600 roku n.e. Wcześniej, zgodnie z hellenistyczną tradycją, przedstawiano go na wzór greckiego boga Adonisa - jako młodzieńca bez brody. Oznaczałoby to, że całun  wyplynął na powierzchnię dziejów dopiero sześćset lat po zmartwychwstaniu Jezusa. Czy jednak okrywał ciało Jezusa? Tego nikt nie jest w stanie stwierdzić na pewno. Bo jedni naukowcy mówią o "błysku energii elektromagnetycznej", drudzy o najzwyklejszych w świecie reakcjach chemicznych. Nawiasem mówiąc - promieniowanie elektromagnetyczne to też zjawisko jak najbardziej naturalne.

#209472

Programu "National Geographic" nie oglądałam. Sądzę jednak, że jeżeli całun powstał na skutek zwykłych, znanych chemikom reakcji, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wyprodukować eksperymentalnie drugi całun. To będzie dowód na prawdziwość słów uczonych.
W naukach empirycznych, każda hipoteza zostaje staje się twierdzeniem o ile uda się ją potwierdzić powtarzalnymi doświadczeniami. Myślę, że znalazłyby się osoby, które oddały by testamentem swoje ciało, żeby móc doświadczalnie potwierdzić opowiadania naukowców z "National Geographic".
Droga otwarta!
Osobiście uważam, że gdyby to były zwykłe , znane chemikom reakcje chemiczne, to już dawno przeprowadzono by eksperymenty, by udowodnić, że całun to falsyfikat.

#209572