Jugendamt w Hamburgu - Bulwersująca sprawa

Obrazek użytkownika Wojciech Pomorski
Świat

7-letnia dziewczynka mająca polskie obywatelstwo została przez Jugendamt odebrana w Hamburgu matce, która nie chciała rozstać się ze swoim partnerem. W Niemczech był to już drugi przypadek dotyczący mieszkańców Bytomia i powiatu tarnogórskiego.

W obu przypadkach Polakom pracującym za Odrą pomogł mieszkający tam od ponad 20 lat Wojciech Pomorski, który założył Polskie Stowarzyszenie Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech. Trafiła do niego między innymi 29-latka, matka 7-letniej dziewczynki. Kobieta wraz z przyjacielem mieszkała i pracowała od 2 lat w Niemczech. Oboje dorośli mieli zajęcie, jednak dochodziło pomiędzy nimi do niesnasek zakończonych w jednym przypadku interwencją policji oraz czasowym rozstaniem pary. Urzędnikom nie spodobał się przyjaciel 29-latki. Oficjalnie pretekstem odebrania dziecka było zasłabniecie matki, w chwili, kiedy była w domu tylko z córką. - To wystarczyło, aby sprawą dziecka zainteresowali się przedstawiciele Jugendamtu. Kiedy nasza podopieczna pogodziła się z partnerem, została wezwana do niemieckiego urzędu, gdzie zażądano, by dorośli się rozstali. Wobec odmowy kobieta otrzymała kolejne wezwanie, na które stawiła się z córką. Mimo bardzo słabej znajomości języka niemieckiego kazano jej podpisać jakiś dokument, a dziecko zostało zabrane do ośrodka opiekuńczego – relacjonuje prezes Wojciech Pomorski.

2 października Polka zgłosiła się do jego Polskiego Stowarzyszenia Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech błagając o pomoc. Pracownicy ośrodka działali szybko, bowiem w sprawie dziewczynki nie było żadnego sądowego wyroku. Dzięki temu kobieta mogła spotkać się z dzieckiem, jednak z relacji Wojciecha Pomorskiego wynika, że nie mieli pełnej swobody poruszania się. Ostatecznie w czwartek 4 października Pomorski udał się do Jugendamtu.
- Rozmowa była bardzo trudna i musiałem użyć wielu argumentów. Ostatecznie odebraliśmy dziewczynkę. Już w sobotę 6 października matkę i córkę zawiozłem do Polski – mówi Wojciech Pomorski.

Kilka dni temu skontaktowało się z nami małżeństwo Wioletta Rubiś - Grychtoł i Dariusz Grychtoł, którym w minionym roku sąd niemiecki zamierzał odebrać dwóch synów. Również i im pomógł Wojciech Pomorski. Para mająca problemy finansowe osiadła w Bytomiu w wynajętym mieszkaniu i prosi władze gminy o pomoc w osiedleniu się. Dotychczas na przeszkodzie stało zameldowanie małżonków w okresie sprzed pobytu w Niemczech. Pani Wioletta pochodzi spod Lublińca, natomiast jej mąż z Knurowa:- Chcemy osiąść Bytomiu i tutaj pracować. Mamy nadzieję nareszcie stać się normalną rodziną. Obecnie z powodu naszej sytuacji finansowej synowie przebywają w ośrodku opiekuńczym w Katowicach. Nie wiemy, jak długo zostaniemy w mieszkaniu z uwagi na skomplikowaną sytuację z wynajmem. Liczymy, że nowe władze nam pomogą, chociażby z uwagi na dzieci, które bardzo za nami tęsknią i pragną prawdziwego domu – mówi Dariusz Grychtoł.

Na razie sprawy utknęły w martwym punkcie. W sierpniu Grychtołowie spotkali się z ówczesną komisarz Bytomia Haliną Biedą a także z przedstawicielem MOPR i niczego nie wskórali. Teraz liczą, że po otrzymaniu tymczasowego zameldowania ich sprawa ruszy z miejsca.

Za: Życie Bytomskie, autor red. JACEK SONCZOWSKI

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:2)

Komentarze

Czy tutaj też winny Putin???

Przecież Niemcy to nasi sojusznicy w NATO, nasz adwokat przy wchodzeniu do Unii.

Moim zdaniem z którym się nie zgadzam artykuł wart jest 10

Kazek

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Kazek

#303321