Towarzysz Owczarek, czyli o ciszy i spokoju

Obrazek użytkownika Rybitzky
Blog

„Gazeta Wyborcza” przypomina swym czytelnikom postać Janusza Owczarka, ostatniego peerelowskiego wojewody wrocławskiego. Owczarek jest świetnym kandydatem na typowego agorowego celebrytę (sama „GW” nazywa takich ludzi „moralnymi autorytetami”). W PZPR od wczesnych lat sześćdziesiątych, zawsze wierny, zawsze mierny. Województwem wrocławskim rządził podczas stanu wojennego i później – w ciemnych latach panowania junty Jaruzelskiego.

Towarzysz Owczarek przebywa obecnie na emeryturze, lecz pilnie śledzi wydarzenia polityczne:

"Śledzę głównie relacje z Sejmu, po latach w polityce zostało mi to skrzywienie (…) Na to, co się tam wyprawia, patrzę szalenie krytycznie. Wiem, że kiedyś były czasy błędów i wypaczeń, ale nie takie, jak dzisiaj. Niepotrzebnie te wszystkie partie się tak kłócą w Sejmie."

No tak, dawne „błędy i wypaczenia” to jest nic wobec obecnych. Chociażby takich:

"Kto to widział, żeby w ciągu dziesięciu lat było dziesięciu premierów?"

Właśnie, gdy Owczarek stróżował we Wrocławiu, to w Warszawie zwierzchnictwo miał stale jedne i te same. Nic więc dziwnego w tym, iż stary komunista tęskni za „normalnością”:

Ktoś powinien wystąpić z taką inicjatywą - o ugodę narodową. Bo Polska jest podzielona przynajmniej na dwie części. A chodzi o to, żeby ludzie mogli pracować, a kraj się rozwijać, tak jak jest w Czechach - oni idą do przodu. Mogliby też wreszcie Jaruzelskiemu wybaczyć. Potępić to, co było, ale iść do przodu. Tak, żeby nie marnować energii na kłótnie. Chciałbym doczekać czasów, kiedy będzie normalnie, bo mój kraj na to zasługuje.

Wiadomo, dlaczego towarzysz Owczarek chce wybaczenia dla Jaruzelskiego. Ale dlaczego uważa on, iż Czechy maja być wzorem dla polskich polityków? Przecież tam trwa równie zażarty konflikt pomiędzy frakcjami.

Cóż, były wojewoda potrzebował po prostu coś powiedzieć. Nie wymagajmy od schorowanego 77-latka logicznego myślenia. Jednakże trzeba przyznać, że Owczarek zachował sporo politycznego instynktu. Z sensem, czy bez, komunistyczny aparatczyk wyraził opinię zaczynającą dominować w polskim społeczeństwie: teraz jest nienormalnie, lepsze były dawne „błędy i wypaczenia”.

CBOS opublikował wyniki badań ukazujących, iż Polacy ponownie zaczynają pozytywnie oceniać okres PRL. Ponoć nasi rodacy mają dość „rozliczeń” i „kłótni” w Rzeczpospolitej Trzeciej i Pół. Jak zwykle w chłopskim narodzie zwycięża myślenie „byle polska wieś spokojna”.

Dla wielu Polaków, podobnie jak dla towarzysza Owczarka, nie ma żadnego znaczenia fakt, iż demokracja rządzi się innymi prawami niż komunistyczna dyktatura. W państwach demokratycznych po prostu czasem tak bywa, że jest dziesięciu premierów w dziesięć lat lub trwa ostry konflikt prezydenta z premierem.

W Europie trudno wskazać demokrację, która byłaby spełnieniem marzeń byłego wrocławskiego wojewody. W Hiszpanii trwa ostry konflikt z Kościołem, na Węgrzech nie cichną antyrządowe demonstracje, w Holandii narasta nienawiść między rodowitymi mieszkańcami a imigrantami.

Tak naprawdę Polska jest niezwykle spokojnym i stabilnym państwem. To truizm, ale od wieków nie było w historii naszego narodu tak szczęśliwego okresu. A brak wiary we współczesną Polskę – mimo wszystkich jej wad – to dowód na bardzo niebezpieczny brak wyobraźni.

Bo jeśli tak bardzo pragniemy absolutnej ciszy i spokoju, to ktoś nam ją w końcu da.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

a tu nagle jak nie runie, i wtedy przychodzi dyktatura, aby zrobić porządek.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#23619

pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#23620

Bedzie spokojniej kiedy ona zakonczy zywot.A to zalezy od swiadomosci polakow.Zawsze jest nadzieja.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pat

#23641