Sąsiedzi

Obrazek użytkownika Rybitzky
Historia

To w Polsce niemal temat tabu, ale chyba czas wreszcie mówić o nim głośno. Podczas II wojny światowej tysiące polskich obywateli dokonało obrzydliwych morderstw. Gdy tylko zaczęła zbliżać się niemiecka armia, wystąpili przeciwko swym sąsiadom – ludziom, obok których żyli przez wiele lat.

W 1939 roku mniejszość niemiecka liczyła w Rzeczpospolitej ok. 740 tysięcy osób. Wielu polskich Niemców już ma długo przed wojną rozpoczęło działanie w nazistowskich organizacjach. Zaś w chwili wybuchu wojny polscy Niemcy zgłosili się do ochotniczych dywersyjnych jednostek Selbstschutz (Samoobrony). Jak podają źródła (także niemieckie), pod koniec września 1939 roku Selbstschutz liczył Polsce ok. 80 tysięcy ludzi. W szeregach organizacji znaleźli się więc niemal wszyscy zdolni do noszenia broni mężczyźni wywodzący się z populacji polskich Niemców.

Selbstschutz od początku wojny dokonywał straszliwych zbrodni. Znając najlepiej lokalny teren i społeczeństwo, członkowie „Samoobrony” skutecznie wyłapywali i zabijali Polaków uznanych za najbardziej niebezpiecznych dla nowej władzy. Sąsiedzi mordowali sąsiadów zwłaszcza na Pomorzu i w Bydgoszczy, ale też na Śląsku.

W pierwszych tygodniach wojny Selbstschutz wymordował kilkadziesiąt tysięcy bezbronnych cywilów. Zbrodni dokonywano w spontanicznie zakładanych obozach koncentracyjnych. Tak zbrodnie pomorskich „sąsiadów” opisuje strona muzeum obozu Stutthof (mającego początki w ochotniczym zapale gdańskich Niemców):

"Obozów takich było 19; znajdowały się w następujących miejscowościach: Bydgoszcz, Brodnica, Chełmno, Dorposz Szlachecki, Kamień Krajeński, Karolewo, Lipno, Łobżenica, Nakło, Nowy Wiec koło Skarszew, Nowe nad Wisłą, Piastoszyn, Płutowo, Sępolno Krajeńskie, Solec Kujawski, Tuchola, Wąbrzeźno, Wolental koło Skórcza, Wyrzysk. Uwięzieni w tych obozach Polacy (zarówno mężczyźni, jak i kobiety oraz młodzież) w przytłaczającej większości zostali w okrutny sposób zamordowani. Opisy nielicznych świadków, którzy wręcz cudem uniknęli śmierci, mrożą krew w żyłach. Rozstrzeliwanych dobijano łopatami, kolbami, a niekiedy zakopywano jeszcze żywych. Matki zmuszano do układania w wykopanych dołach swoich dzieci, a potem je same rozstrzeliwano. Przed rozstrzelaniem gwałcono dziewczęta i kobiety. Polskie relacje o tych okrucieństwach znajdują potwierdzenie również w dokumentach niemieckich. Budziły one grozę nawet wśród Niemców, w tym również niektórych żołnierzy."

Tak, nawet żołnierze Wehrmachtu nie byli w stanie tolerować okrucieństw wyczynianych przez polskich Niemców. To wstrząsające, iż praktycznie cała grupa społeczna – Niemcy mieszkający w RP – oddali się żądzy mordu na swych sąsiadach. Jeszcze bardziej dziwi, iż dziś mało kto przypomina o pierwszych ofiarach niemieckiej okupacji.

I o dniach, w których tzw. „zwykli Niemcy” pokazali na co ich stać.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Przed samym rozpoczęciem wojny aktywiści "Selbstschutzu" prowadzili też działalność wywiadowczą w Polsce przygotowując listy proskrypcyjne Polaków, którzy mieli zostać zamordowani podczas "Operacji Tannenberg" (90% Polaków trafiło z nich do obozów koncentracyjnych w pierwszych latach okupacji niemieckiej.W regionie Gdańsk- Prusy Wschodnie dowódcą był Ludolf von Alvensleben.

http://www.edukacjahistoryczna.pl/pl/projekty/zobacz/43 ... (fragment:"Świadkowie opowiadają o działaniach „piątej kolumny”, ale pamiętają także o przykładach zachowań zupełnie odmiennych. Przypominają sobie o pomocy, którą uzyskali od niemieckich sąsiadów. Bywało, że Niemcy ratowali im życie. Czasem jednak niemieccy sąsiedzi z początkiem wojny ukazywali swą „drugą” twarz.")

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną.
K.Wierzyński

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

#24068

To bardzo ważny wpis. Ten wątek nigdy mi na myśl nie przyszedł, a jest przecież (zwłaszcza dzisiaj) nader istotny dla prawddziwego obrazu historycznego.

Piotr W.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#24152

oszołom z Ciemnogrodu
kilkanaście lat temu miałem okazję rozmawiać z szefem mniejszości niemieckiej w jednej z górnośląskich wsi. Pamiętam jak coś zaczął gadać o plonosche wirtschaft, jak to Polacy nie umieją sie gospodarzyć i dlatego gospodarka jest w złym stanie. Zgasiłem go szybko pytająć czy w enerdówku mieszkają Polacy czy Niemcy, bo tam gospodarka jest w jeszcze gorszym stanie. Uderzyła mnie jednak ta wrogość do Polski. Może pewnym wytłumaczeniem jest to, że niemeickość dużej częśći tych polskich Niemców była patykiem na wodzie pisana - o czym świadczą nazwiska, polskie tylko w niemieckiej transkrypcji. Swój rodowód wywodzą od zdrajców polskości i musieli gorliwie udowadniać swoją niemieckość tępiąc Polaków. Swoją drogą na Śląsku istniało takie zjawisko: w czasie okupacji w NSDAP, po wojnie w PZPR.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

oszołom z Ciemnogrodu

#24316

właśnie po takie wpisy tu przychodzę.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#83158