PiS zwariowało

Obrazek użytkownika Rybitzky
Kraj

Jest takie powiedzenie, że jak Bóg chce kogoś pokarać, to mu odbiera rozum. Wygląda więc na to, iż czołowi politycy Prawa i Sprawiedliwości zasłużyli sobie czymś na boski gniew.

Wiele razy pisałem o tym, że w przypadku otwarcie negatywnej postawy mediów wobec PiS, partia ta nie może sobie pozwolić na żaden wizerunkowy błąd – tymczasem popełnia je raz za razem. A „afera alimentowa” to przekroczenie wszelkich granic politycznej indolencji.

Jaki był sens ataku na Ludwika Dorna przy pomocy przytyków do życia osobistego? Nie wiadomo. Jest to dziwne tym bardziej, że Dorn zachowywał pewną lojalność wobec „linii partii”. Z tego co wiem, w ostatnim czasie nie wystąpił z żadną inicjatywą, która mogłaby spowodować irytację (byłych?) kolegów. Mimo to zaatakował go najpierw Jarosław Kaczyński, a następnie Jarosław Kurski (który dosadnie wytłumaczył dosyć mętne słowa prezesa).

W ten sposób – bynajmniej bez interwencji układu – PiS sam sprowadził sobie na głowę wyniszczającą awanturę. Dornowi nie pozostało bowiem nic innego, niż odpowiedzieć. Trudno sobie wyobrazić, że ktokolwiek pozostanie bezczynny wobec takiego chamstwa. Oczywiście, jestem gotów się założyć, że w siedzibie PiS wszyscy teraz są przekonani o niewątpliwej winie Dorna.

Nie wiem czy były marszałek Sejmu płaci alimenty i w jakiej wysokości. Nic mnie to, prawdę mówiąc, nie obchodzi. Politycy też są przecież ludźmi, mają takie same problemy jak my wszyscy. Rozwodzą się, maja nieślubne dzieci, za dużo piją itd. Nikt nie jest doskonały.

Najgorzej jednak jest wtedy, gdy osoby, którym dużo do perfekcji brakuje, same pozują na strażników moralnej wyższości. Typowym przykładem jest tu oczywiście Przemysław Gosiewski.

Nie wiem co ten człowiek ma w głowie, skoro zdecydował się zaatakować Dorna, gdy tymczasem akurat w tym wypadku powinien siedzieć cicho jak mysz pod miotłą. Czy naprawdę nie przyszło mu do głowy, że dziennikarze natychmiast wyciągną jego grzeszki? Jeśli naprawdę o tym nie pomyślał, tylko mielił ozorem, to powinien natychmiast zrezygnować z uprawiania polityki.

Podobnie jak w przypadku Dorna – nie obchodzi mnie ile Gosiewski płaci i czemu w ogóle sam nie wychowuje swojego dziecka. Rzecz jednak w tym, iż w ogóle bym o jego problemach nie wiedział, gdyby nie awantura, do której wywołania Gosiewski się przyczynił.

Każdemu można wywlec z prywatnego życia jakiś kłopotliwy szczegół, który znają np. tylko najbliżsi znajomi. Dlatego też zwykle politycy rezerwują osobiste ataki na wyjątkowe okazje typu szczyt kampanii wyborczej (jak to często bywa w USA). Zwykle jednak decyzja o zastosowaniu takiego ostatecznego środka zapada po długich naradach sztabów. No i jeśli już dochodzi do ataku, jest on skierowany przeciw głównemu politycznemu konkurentowi.

Jak mogliśmy zaobserwować, w PiS po prostu chlapie się ozorem na lewo i prawo, praktycznie bez konkretnej przyczyny. W partii, której podstawą cecha miała być lojalność wszyscy ujrzeli, iż śladu lojalności nie ma. Stratę wizerunkową się odbuduje, strat w morale – raczej nie.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

"Republikanie nigdy nie powinni źle mówić o innych Republikanach"

-- Ronald Regan

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#5241

Został poważnie skrzywdzony, jest zniechęcony do polityki, ma dobre pióro...

Czyż nie widzicie budzącej się sympatii mediów? ;-))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#5243

A nie mogliby przyjąć OBU?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#5246