Nie jesteśmy na bazarze

Obrazek użytkownika Rybitzky
Blog

Stanisław Janecki dokonał w „Dzienniku" ostrej krytyki środowiska blogerów politycznych, porównując ich do „bazarowych plotkarzy". Zdaniem redaktora naczelnego „Wprost", blogosfera nie liczy się, ponieważ pozostaje wtórna wobec mediów mainstreamu. Autorzy piszący w Internecie są, według Janeckiego, uzależnieni od informacji dostarczanych przez profesjonalnych dziennikarzy.

Można by się z taką opinią zgodzić, gdyby nie jeden fakt - blogerzy nie aspirują do bycia dziennikarzami. Ich teksty maja bardzo różny charakter. Janecki zdaje się rozumieć blogosferę jako dokładne odbicie świata mediów - tylko ułomne, bo pozbawione własnych źródeł informacji.

Każdy, kto śledzi polskie blogi polityczne i nie robi się szybko znużony (tak jak redaktor Janecki) dostrzeże, iż bynajmniej nie są one wyłącznie komentarzami bieżących newsów. Ich charakter i forma są dużo bardziej złożone.

Zresztą, to właśnie decyduje o atrakcyjności blogosfery. Nikt nie czytałby internetowych autorów, gdyby niczym nie różnili się od „tradycyjnych" publicystów. Otóż, rzecz w tym, że blogerzy różnią się od dziennikarzy.

Janecki tę odmienność kwituje krótko: blogerzy wyrażają swoje opinie „ostro", „niepoprawnie politycznie" oraz „nieestablishementowo". Jego zdaniem to tylko tyle, moim - aż tyle.

Polskiej blogsferze politycznej daleko jeszcze do amerykańskiej, jednak w ostatnim czasie rozwija się wyjątkowo szybko. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź tkwi właśnie w powyższych określeniach naczelnego „Wprost". Blogerzy są czytani przez coraz większe grono osób, ponieważ często reprezentują punkt widzenia całkowicie odmienny od tego, który jest obecny w mediach.

Dziennikarze, zamiast wyśmiewać się z blogerów, powinni zastanowić się więc czemu tak wiele osób decyduje się pisać „niepoprawnie politycznie"? Czy za blogowanie wzięły się akurat wszystkie „oszołomy" w kraju? Wielu kolegów redaktora Janeckiego odpowie, że właśnie tak - „grafomani" wylewają swoje frustracje, oskarżając „profesjonalistów".

Tymczasem owi „grafomani" podejmują często tematy, które nie mają szansy zaistnieć w mediach. Blogerzy nie są bowiem niewolnikami newsa. Mogą poświęcić się dyskusji na poziomie aksjologicznym, ideologicznym. Oczywiście, nie są to zwykle debaty akademickie - ale nie o to chodzi. Ważny jest sam fakt podejmowania istotnych dla polskiej polityki kwestii.

Tematy blogerskich wpisów mogą być rozmaite - jednomandatowe okręgi wyborcze, przyszłość demokracji, ewolucja doktryny Kościoła Katolickiego. Być może eksperci roześmialiby się czytając niektóre wnioski internautów. Lecz być może wcale nie.

A czym w tym czasie karmią nas „profesjonaliści"? Rozważaniami, czy prezydent jest chamem, nieistotnymi konferencjami prasowymi poszczególnych partii, pijanymi matkami i ślubem syna premiera. To jest dziennikarstwo?

Blogi polityczne to zaczątek całkiem nowej jakości w dyskusji publicznej. Tworzą one pewną intelektualną ofertę, której wartość weryfikuje rynek. Obecnie jest to rynek niewielki, lecz jego zakres systematycznie się poszerza. Redaktor „Wprost" powinien wiedzieć to najlepiej. Przecież to ten tygodnik jako jedno z pierwszych ogólnopolskich czasopism publikuje na swych łamach wybrane wpisy z blogów. I to wydawca „Wprost" stworzył portal Blogbox, agregujący w celach komercyjnych najbardziej poczytne blogi -  w tym i polityczne.

Jak widać - pieniądze na blogerach można robić. Uznawać sens ich działalności - już nie.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Prosze mi wierzyć: w USA było podobnie, tylko na większą skalę. Śledze to od kilku lat, więc wiem co mówie.

Po prostu jesteśmy zapóźnieni. Ale nadrabiamy i to szybko.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#2672

Bazar, nasz bazar to przyjemność. Bazar to także ...wolność! Tam nic nie muszę!
Mam ochotę to kupię. Zechcę to sprzedam! Potarguję się! Zechcę napiszę! Nie uznaję "świętości", "autorytetów" profesorów florenckich, bawarskich czy majcherkowych!
Zagadam! pochwalę, zganię , zadrwię a nawet przykopię jak na to zasługuje!
I żaden presse, springer czy orkla mi nie powie co mam pisać albo, że mnie zwalnia!
I to ich boli! Nasza wolność! Nasza niezależność!
My ptaszki wolne! Oni zawsze/ prawie zawsze/ w klatce!
pozdr
* wyłączając lemingi!/ ale czy to też ptaki??/

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#2673

Taki jest efekt profesjonalizmu. Pan Janecki nie jest "harcerzykiem", ale profesjonalnym dziennikarzem. Wykonuje swoją robotę zgodnie z oczekiwaniami pracodawcy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#2691

tym facetom po prostu nie podoba się, że nie mają monopolu na prawdę o otaczającym nas świecie. Tak to wygląda.

Dlatego wyzywają bloggerów od bazarowych plotkarzy, ponieważ zaczynają im przeszkadzać. Pozycja panów dziennikarzy zaczyna się sypać przy okazji. No cóż, ja na przykład wolę zajrzeć na kilka blogów zajmujących się bieżączką niż czytać, co jakieś pismaki wypisują. Pewnie tak ma wiele osób, nie tylko ja.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#2692

ale jest to też dowód ich profesjonalizmu. Potrafią opluć głupiutkich, konkurujących z dziennikarzami  blogerów i (jednocześnie) na nich zarabiać :) Pogląd Rybitzky'ego o braku profesjonalizmu dziennikarzy (jako przyczynie ich zachowań) to zupełne nieporozumienie. Jest odrotnie. Naprawdę niebezpieczni są tylko profesjonaliści.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#2693