Morderstwo to rzeczywistość

Obrazek użytkownika Rybitzky
Świat

Swoje „rozmyślania przy zmywaku” Katarzyna poświęciła dziś kwestii „morderstwa na rzeczywistości”. Jej zdaniem trwa kreacja wirtualnej rzeczywistości, a jej przykładem jest ogólna znieczulica na rozgrywające się w Strefie Gazy krwawe wydarzenia. Tam giną ludzie, a na świecie, jak gdyby ni się nie stało, trwają koncerty i sylwestrowe bale:

Czy możliwy byłby taki koncert, gdyby gdzieś tam, wcale nie tak znowu daleko, padały bomby na palestyńskie getto?! Czy możliwe byłoby radosne strzelanie z korków, podziwianie roziskrzonego nieba tysiącem fajerwerków, gdyby przypominały one wybuchy i ogień bombardowanych domów w palestyńskim więzieniu na oczach całego świata?
A jednak możliwe.
 
Mnie akurat taka sytuacja nie dziwi. Czemu bowiem świat miałby się ze szczególną uwagą pochylić nad tragedią Palestyńczyków? Żydzi i Arabowie wyrzynają się wzajemnie od dziesięcioleci. Wszyscy się już do tego przyzwyczaili. Jak zresztą i do innych krwawych konfliktów.
 
Katarzyna zdaje się sugerować, iż taki stan rzeczy jest efektem jakiegoś spisku zwolenników „postpolityki”. Blogerka zadaje dramatyczne pytania:
 
Jeśli to jest prawda, że nie od polityków zależy dziś rzeczywistość, to w takim razie od KOGO?! Kto dokonuje „morderstwa na rzeczywistości”? I czy jest na to jeszcze jakieś antidotum?
 
Odpowiedź jest prosta: „morderstwa na rzeczywistości” dokonujemy my wszyscy. A antidotum żadnego nie ma – i nigdy nie było. Przemoc jest bowiem wpisana w ludzką naturę, tak samo jak równoczesne odsuwanie od siebie świadomości jej istnienia. Ludzkość wręcz narodziła się z wielkiego prehistorycznego Holocaustu, gdy homo sapiens wymordowali neandertalczyków. Inaczej nie umiemy – zabijamy i będziemy zabijać.
 
Katarzyna zapewne także codziennie dokonuje „morderstwa na rzeczywistości”. Obudziła się na chwilę i wybrała sobie na przykład Palestyńczyków, gdyż najwyraźniej akurat ich los budzi w niej jakieś emocje. Ale przecież w tej chwili nie tylko oni giną. Ludzie zabijają się bez przerwy, znacznie bardziej masowo, niż w Gazie.
 
Np. na Sri Lance armia rządowa rozprawia się właśnie z Tamilami. Dziś zdobyła ich stolicę i zgniata resztki oporu, co zapewne łączy się z setkami ofiar wśród ludności. O tym – w odróżnieniu od Gazy – w telewizji nie ma ani trochę. To też spisek?

Nie, to nie spiek. Po prostu nie obchodzi nas, iż gdzieś nad Oceanem Indyjskim wyrzynają się jacyś ciemnoskórzy ludzie. Podobnie, jak mamy gdzieś dwa miliony ofiar wojny w Kongu. Lub kilkaset tysięcy zabitych Darfurczyków. Gdyby ich chociaż zabijali Żydzi! Ale jak nie, to czort z nimi. Prawda?

http://niepoprawni.pl/blog/181/morderstwo-dokonane-na-rzeczywistosci

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Rzecz nie w tym, że morderstwo jest w rzeczywistości, ale w tym, że gotowi jesteśmy je usprawiedliwić i uznać za normalność. Odwróciliśmy porządek; zło było i jest, ale nigdy w przeszłości nigdy tylu nie walczyło, by uznać je za dobro.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Katarzyna

#10065