Geniusze z SB

Obrazek użytkownika Rybitzky
Kraj

Tłumacząc swoją współpracę z bezpieką, profesor Wolszczan użył typowych argumentów - że on nikomu nie zaszkodził, że przed wyjazdem wszyscy podpisywali, a w ogóle to on był przecież w „Solidarności", więc o co chodzi?

Słyszeliśmy to już dziesiątki, jeśli nie setki razy. Mam wrażenie, iż gdzieś jest dostępny wzór wypowiedzi dla agenta SB (oznaczony: „w razie potrzeby stłuc szybkę"). Wolszczan dodał jednak do ogranego scenariusza nieco własnej inwencji (cóż, nic dziwnego - przecież geniusz). Otóż, astronom zaczął podkreślać, iż to ludzie wybitni byli przede wszystkim obiektem zainteresowania oficerów bezpieki.

Taką opinię próbowali już wygłaszać niektórzy publicyści i dziennikarze, lecz pierwszy raz ktoś powiedział wprost - SB nie przejmowała się plebsem, a wyłącznie ludźmi wybitnymi. Trzeba powiedzieć, że coś w tym jest. Ilu TW jest wśród profesorów, artystów, biznesmenów? Całe mnóstwo. Wielu z nich to teraz milionerzy lub kandydaci na noblistów. Wydaje się, iż niemal każdy wybitny Polak kiedyś na kogoś donosił.

Jest jednak pewne poważne „ale". Znaczna część obecnych gwiazd nauki, sztuki lub finansów podejmowała swoją agenturalną działalność na początku studiów. Chociażby nasz lokalny wrocławski przykład - Leszek Czarnecki. Ledwie się załapał na współpracę z SB. Dał radę tylko dlatego, iż zwerbowano go w wieku 18 lat (oczywiście nikomu nie zaszkodził, a nawet „podjął grę z SB").

Kiedy Wolszczan podpisywał zobowiązanie do współpracy również był młodym studentem i nic nie wskazywało na jego przyszłe osiągnięcia. A jednak SB wiedziało. Czy więc prawdziwymi geniuszami nie byli oficerowie bezpieki? Potrafili wyłuskać z szarego tłumu prawdziwe diamenty! Esbecy powinni być obecnie zatrudniani przez korporacje jako headhunterzy - nikt tak jak oni nie zna się na ludziach. Może też komisja złożona z bezpieczniaków sędziowałby w kolejnym „Idolu" (a na pewno w „Politycznym idolu" na Superstacji)?

W tym kontekście bardzo dziwi, że dawni TW nadal tak starannie ukrywają swoją przeszłość. Wygląda przecież na to, iż bycie agentem bezpieki, donosicielem, konfidentem jest niczym innym, jak powodem do dumy! SB wybierała tylko najlepszych, prawda? Niech więc ci najlepsi się pochwalą.

Nie udawajcie przesadnej skromności! Niech was zobaczą!

***

Jeszcze kilka słów komentarza do tekstu redaktora Godlewskiego. Twierdzi on, że Polacy to idioci, bo traktują prof. Wolszczana gorzej, niż Amerykanie prof. von Brauna. Najwyraźniej redaktor nie rozumie dosyć prostej rzeczy. Von Braun służył zbrodniczemu reżimowi, ale chociaż własnemu. Kiedy jego państwo, czyli Rzesza, przestało istnieć, wyjechał do Ameryki. Amerykanie nie mieli powodów, by karać von Brauna za kolaborację.

Tymczasem prof. Wolszczan nie dość, ze wspierał zbrodniczy reżim, to jeszcze narzucony jego krajowi z zewnątrz. Może nie żyłem zbyt długo w PRL i „nie znam realiów", ale Polacy chyba wtedy wiedzieli, kto naprawdę decyduje o losach Polski?

Wolszczan zdradzał własny naród dla pieniędzy i kariery - mamy go za to chwalić?

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Pzdrwm

triarius

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Optymizm jest tchórzostwem. (Oswald Spengler)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#4804

O, dziękuję :) Staram się ;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#4806

Czekalam na to porownanie! Red. Godlewski sie, w koncu, nim popisal?

Rybitzky, twoje argumentowanie jest malo celne. Braun sluzyl bandyckiemu systemowi, ktory dla swego kraju uwazal za najlepszy ( a nawet jesli nie uwazal, to sie ze swoimi prywatnymi pogladami na te sprawe nie ujawnial). Tysiace komunistow i ich pomagierow postepowalo podobnie. Roznica lezy gdzie indziej.

Otoz kim byl Braun, wszyscy doskonale wiedzieli. Facet nie przebieral sie za owieczke, ani twierdzil, ze "nikomu nie zaszkodzil". Nie wystepowal przeciwko denazyfikacji i nie bronil agentow gestapo.

Do dzis, wg amerykanskiego prawa, nawet jezeli ktos spokojnie - a chocby i z pozytkiem dla USA! - dozyl sedziwego wieku, ale n a l g a l we wniosku o wize, czy naturalizacje na temat swoich zwiazkow z nazizmem, grozi mu ekstradycja. Grozi mu k a r a za klamstwo sprzed przeszlo polwiecza!

Przypominam o Sacharowie. Czlowiek moze popelnic blad - wazne jest czy sie z niego umial wycofac i starac sie go naprawic. Bez takich ludzi jak Wolszczan, swiat bylby znacznie bezpieczniejszy i lepszy, bez takich jak Sacharow - nie przetrwalby!

Kaska

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#4811

"Otóż, astronom zaczął podkreślać, iż to ludzie wybitni byli przede wszystkim obiektem zainteresowania oficerów bezpieki."

Coś w tym prawdy jest, wybitni jak wybitni, ale obiecujący, że takimi mogą zostać.

To tak samo jak namawianie do wstąpienia do partii.

Jednak nie wszyscy przystali na takie propozycje i ci obecnie mają czyste sumienie.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#4813

"udzie wybitni byli przede wszystkim obiektem zainteresowania oficerów bezpieki" obiektem zainteresowania bezpieki było każde środowisko niepokorne!
Ale bezpieka kaptował jedynie takich"wybitnych" jak Wolszczan!
Ot i cała prawda kapusiu Lange!
pozdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#4818

"Wolszczan zdradzał własny naród dla pieniędzy i kariery - mamy go za to chwalić?"

 odczuwał jakąś różnicę w momencie, gdy kapował na własnego brata, w porównaniu ze "zwykłym" kapowaniem na kolegów itp ludzi z uniwerku...
Tyle się słyszy od lat o kapusiach, ale jak dla mnie, kapowanie na swoich, w stylu P. Morozowa, to wciąż wyraźnie wyższy poziom sk......a. W tym kontekście chętnie zgodzę się z Wolszczanem, że jest on na pewno wybitniejszym (s........m).

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#4862

pozdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#4872