‚Cristiada’ – zaiste dobry film. Recenzja

Obrazek użytkownika reign_77
Kultura

Dzisiaj oglądałem film ‚Cristiada’ i muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem. Nie jest łatwo poruszyć człowieka, takiego jak ja, a twórcom filmu się to udało.

Film opowiada o kontrrewolucji w latach 20. XX wieku w Meksyku. W wyniku działań rządu wymierzonych w Kościół, wiernych i ograniczania wolności w całym kraju wybuchają powstania, które nazwane zostały ‚Krucjatą’. Dowództwo obejmuje generał i weteran dwóch wojen w stanie spoczynku, który jest raczej daleki od wiary. Pomału zaczyna się coś w nim zmieniać – zarówno dowodzenie armią katolików walczących za swoją wiarę jak i poznanie pewnego chłopca, młodego Jose (obecnie błogosławiony, beatyfikowany przez Benedykta XVI) jest pewnym przełomem w jego życiu.

Jeśli chodzi o przekazywane treści – w filmie można zobaczyć coś, czego dzisiaj raczej nie chce się pokazywać. Mianowicie katolicy w walce. Katolicy gotowi iść i walczyć za wolność swoją i innych. Mało tego – nie są to niezdarni i głupi ‚wieśniacy’, ale ludzie twardzi i stanowczy, potrafiący zadbać o siebie.

Pokazuje się także naturalny model rodziny jako coś, o co warto, a nawet należy walczyć. Całe rodziny wspierały powstańczych ‚Cristeros’ w taki sposób, w jaki tylko byli w stanie.

Osobiście urzekła mnie postawa młodego Jose – od ulicznego łobuziaka i chłopca, staje się żołnierzem, mężczyzną. Zaczyna być zdyscyplinowany, gotowy zaryzykować swoje życie, by ocalić kogoś innego. Ostatecznie nie chcąc wyrzec się Chrystusa i oddając swoje życie za swoją wiarę – zarówno w Boga jak i ideały, którym pozostał wierny – staje się stanowczym i niezłomnym do końca mężczyzną.

Jeśli chodzi o grę aktorską – jestem również bardzo pozytywnie zaskoczony. Aktorzy dobrze odgrywali swoje role i z każdego z nich biła wręcz indywidualna postawa. I jest to duży plus – powstańcy byli bardzo różnymi osobami, z przeróżną przeszłością (chłopi, mieszczanie, awanturnicy, księża). Tutaj znowu pochylę się nad postacią Jose, którego grał Mauricio Kuri. Zwykle gdy widzę dziecko bądź nastoletnią osobę na ekranie, zaraz moje wątpliwości się potwierdzają – ‚kiepsko mu idzie’, jak sobie myślę. Ku memu szczeremu zdumieniu, chłopak sprostał zadaniu – postać Jose była zagrana bardzo dobrze, a trzeba dodać, że była to bardzo trudna rola.

Sceny walki również zrobione były w bardzo dobry i przyjemny dla oka sposób. Co prawda nie udało uniknąć się scen, gdzie na jednego zabitego powstańca przypadały – jak to przy tego typu produkcjach bywa – ‚tysiące’ poległych wrogów. Niemniej jednak takie momenty były pokazane bardzo efektownie i całkiem realistycznie.

O ile zwykle nie zwracam na to uwagi, o tyle trzeba przyznać, że podczas tworzenia filmu postarano się o ubiór. Zarówno garnitury czy suknie osób z wyższego stanu jak i proste ubrania chłopstwa czy nawet i mundury wojskowych cieszyły oko.

I na koniec – jest to jeden z przykładów, gdy stworzono dobry film bez ‚perfidnych’ scen erotycznych, co jest dzisiaj coraz większą rzadkością

Podsumowując – gorąco polecam ten film i zachęcam do obejrzenia go. Tym bardziej, że w mediach cisza, a w niewielu kinach w Polsce jest on grany.

‚Viva Cristo Rey!’

Tutaj mapa kin, które grają ‚Cristiadę’:
https://maps.google.nl/maps/ms?msid=206667047376760112356.0004d896a94cdf...

Tutaj trailer:
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=RBAzz3Mjkx4

Tutaj oficjalna Polska strona ‚Cristiady’:
http://www.cristiada.pl/

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Witam,

Byłem dziś (Wrocław - kino Helios Magnolia Park) na tym filmie z żoną i córką. Piękny, wzruszający, chwytający za serce. Łzy się cisnęły do oczu. Poza tym wielce pouczający. Choć jestem historykiem i z grubsza problematyka była mi wcześniej znana, to film znacznie mi te wydarzenia przybliżył.

Trzeba koniecznie ten film obejrzeć. Należy innym polecać i zachęcać. Zwłaszcza, że - o co mam obawę mogą go szybko zdjąć z afisza...

pozdrawiam

Robert Pieńkowski

#349161

prawda

ja byłem też dzisiaj w Warszawie w kinie 'Wisła' (tylko dwa kina w stolicy go grają!).

Propo mojej wiedzy - nic nigdy nie słyszałem wcześniej, nawet w szkole jeszcze będąc nie słyszałem nawet wzmianki o takim wydarzeniu.

również pozdrawiam

Dominik C

Dominik Cwikła

#349163

[quote=reign_77]prawda ja byłem też dzisiaj w Warszawie w kinie 'Wisła' (tylko dwa kina w stolicy go grają!). Propo mojej wiedzy - nic nigdy nie słyszałem wcześniej, nawet w szkole jeszcze będąc nie słyszałem nawet wzmianki o takim wydarzeniu. również pozdrawiam Dominik C[/quote]

 

We Wrocławiu film jest grany bodaj tylko w jednym kinie. A co do podręczników szkolnych. To o ile pamiętam, chyba w żadnym nie ma informacji na temat rewolucji w Meksyku, a tym bardziej na temat antykatolickiego ustawodawstwa ustanowionego przez rewolucję (zapisy konstytucji meksykańskiej z 1917 r.).

Natomiast wydarzenia meksykańskie w podręcznikach akademickich się pojawiają. Otworzyłem przed chwilą Historię Kościoła ks. Bolesława Kumora, cz. 8, Lublin 1996, s. 267-269. Kilka cytatów z tej syntezy:

"Meksyk. Kościół i katolicy poza prawem. (...). W wyniku rewolucji i wojny domowej wladzę w kraju przejęły elementy marksistowskie i anarchistyczno-komunistyczne... (...). Uchwalona 5 II 1917 r. konstytucja, obowiązująca z nielicznymi poprawkami do dziś - z inspiracji liberalnych radykałów i masonów (...) przyniosła drastyczne podporządkowanie Kościoła państwu, które stało się całkowicie laickie.(...). Katolicy, traktowani jako obywatele poza prawem, (...). Po nowej wojnie domowej (XII 1923 - III 1924) rządy w kraju przejął autokrata Plutarco Elias Calles (1924-1928). Nowy prezydent, mason i antyklerykał. (...). W celu samoobrony powołali oni (katolicy - przyp. RP) do życia Krajową Ligę Obrony Wolności Religijnej (...). Prześladowcze akty rządowe wywołały gwałtowną reakcję katolików, (...). Zwolennicy Ligi, zwani Cristeros (...) wszczęli ogólnonarodowe powstanie (...). Katoliccy chłopi z krzyżami na szyi chwycili za broń; hasłem ich było "Niech żyje Chrystus Król".

 

tyle cytatu...

pozdrawiam

Robert Pieńkowski

#349248

Widziałam go już parę dobrych tygodni temu.
Zachęciły mnie superpozytywne recenzje na NP.
Niestety, film mnie znudził - z trudem obejrzałam go do końca.

Pzdr.

#349170

[quote=PP]Widziałam go już parę dobrych tygodni temu.
Zachęciły mnie superpozytywne recenzje na NP.
Niestety, film mnie znudził - z trudem obejrzałam go do końca.

Pzdr. [/quote]

Rzeczywiście, zdaję sobie sprawę, że mogą być widzowie znudzeni, może nawet oburzeni tym filmem. Jednak spodziewałbym się ich raczej na stronach internetowych gromadzących zwolenników świńskiego ryja, stronach komunistów, postkomunistów, kryptokomunistów czy szeroko rozumianej lemingozy (oraz pewnych środowisk, których nazw nie będę profilaktycznie tu wymieniał). Tu - na niepoprawnych raczej nie..., ale jak widzę jestem w błędzie.

#349175

A ja spodziewałabym się na Niepoprawnych ludzi, którzy dostrzegają różnicę pomiędzy byciem znudzonym a oburzonym - niestety, nie wszystkie marzenia się spełniają.

#349176

[quote=PP]A ja spodziewałabym się na Niepoprawnych ludzi, którzy dostrzegają różnicę pomiędzy byciem znudzonym, a oburzonym - niestety, nie wszystkie marzenia się spełniają.

[/quote]
A ja uważam, że jeśli jest ktoś, kto utożsamia się z prawicą, czy szerzej - ze środowiskami konserwatywnymi, to może dla dobra sprawy niech lepiej się wstrzyma z komentarzami, które mogą zniechęcać do obejrzenia wartościowego pod wieloma względami filmu. Oczywiście rozumiem, że ktoś kto odnosi się do filmu Cristeros jako filmu a jest dajmy na to miłośnikiem filmów S-F, fantazy, czy grozy to oczywiście może być znudzony. Rozumiem doskonale, że jeśli ktoś jest miłośnikiem filmów serii "Piła" to film Cristeros może wydawać się nudny (choć trupy katolików na filmie się ścielą, czy raczej wiszą gęsto). Albo inaczej. Jeśli ktoś jest miłośnikiem samochodów hummer to może czuć wręcz obrzydzenie do samochodów klasy miejskiej. To też rozumiem. Tylko, że na 99 % użytkowników samochodów używa i będzie używać samochodów miejskich. Pańska opinia jest krócej mówiąc nie na miejscu. Bo nie o samochodach rozmawiamy, ale o pierwszym i jedynym filmie, który w ładnej, filmowej formie opowiada o mało znanych - tragicznych dziejach katolików w Meksyku. Pańska opinia - niczym nie poparta, żadnym racjonalnym argumentem jest szkodliwa.

#349178

Pan żartuje? Jeśli ktoś będzie chciał obejrzeć film, to go obejrzy. Nie widzę potrzeby ukrywania mojej opinii na jego temat.

Rozumiem, że ta "ładna, filmowa forma" stanowi Pański "racjonalny argument". Mój brzmi inaczej: "forma pełna dłużyzn". A szkodliwe są jedynie próby wtłaczania innych do foremek, które wydają się nam samym jedynie słuszne oraz wymaganie, by ludzie zgadzali się z nami nie tylko pod względem przekonań, ale i gustów (!) - a jeśli nie - to cicho siedzieć!

Pozostałe Pańskie uwagi są równie ciekawe: albo Cristeros, albo Piła i s-f. Proszę Pana - to jest strona Niepoprawni.pl, a nie Schematyczni.pl - to zobowiązuje. Nie widzę sensu dalszej dyskusji, zatem bez odbioru.

#349217

[quote=PP]A ja spodziewałabym się na Niepoprawnych ludzi, którzy dostrzegają różnicę pomiędzy byciem znudzonym a oburzonym - niestety, nie wszystkie marzenia się spełniają. [/quote]

Przynajmniej dowiedzieliśmy się co tak Szacownego Kolegę znudziło: "dłużyzny".

Otóż jako miłośnik kina akcji (ambitnych zajęć na co dzień mam pod dostatkiem /jestem m.in. Rzecznikiem Wrocławskiego Społecznego Komitetu Poparcia Jarosława Kaczyńskiego, członkiem wrocławskiego Zarządu Okręgowego PiS, redaguję www.piswroclaw.pl i wiele innych/) więc od czasu do czasu chętnie jestem skłonny obejrzeć dobry film bez zbędnych dłużyzn. I oto film Cristeros trzymał mnie w napięciu, nawet przez chwilę nie odczuwałem znudzenia. A nawet gdy podczas projekcji zadzwonił do mnie poseł Mariusz Orion Jędrysek postanowiłem połączenie odrzucić (nie ma On w zwyczaju zbyt często dzwonić w niedzielę, więc miał jak się okazało nieco pózniej bardzo pilną sprawę). Pan swoim pierwszym komentarzem tak zachował się jak Prezydent Komorowski komentujący mszę inauguracyjną Ojca Świętego Franciszka. Przypomnę, że B. Komorowski powiedział o mszy: była krótka więc było to wyrazem szacunku dla wiernych. Czy to znaczy, że gdyby była długa to z braku szacunku? Pański komentarz jak dla mnie jest podobny do cytowanej wypowiedzi Komorowskiego. Czasami trzeba się ugryzć w język. Czasami mowa jest srebrem, ale milczenie złotem.

Dla innych czytelników NP zwracam przy okazji uwagę na artykuł w ostatnim numerze Gościa Niedzielnego (nr 14/ 7 kwietnia 2013, s. 1, 62-63): w informacji na okładce tygodnik napisał "Cristiada" - film, który trzeba obejrzeć"

#349240

Po pierwsze, nie rozumiem, dlaczego z uporem tytułuje mnie Pan "Panem" - ale może Pan nie doczytał.

Po drugie to, że w filmie występują "dłużyzny" nie znaczy, że film jest długi (chociaż rzeczywiście jest, ale to osobna sprawa).

Po trzecie - czasem rzeczywiście warto ugryźć się w język, zanim puści się w eter kolejną złotą myśl, np. o podobieństwie czyjejś wypowiedzi do wypowiedzi kogoś tam, zwłaszcza jeśli ma się tendencję do przeinaczania sensu komentarza, na który się odpowiada (vide: "Po drugie").

Na tym kończę, nie odmawiając Panu prawa do zainteresowania filmem, który mnie nie "wciągnął". W zamian proszę o to samo - mam nadzieję, że zgodzimy się chociaż w tym punkcie, że dalsze podgrzewanie emocji niczemu sensownemu nie służy.

Pzdr.

#349253

[quote=PP]Widziałam go już parę dobrych tygodni temu.

Pzdr. [/quote]
à propos Pańskiej informacji o tym iż jakoby oglądał Pan film kilka tygodni temu....

Skoro polska premiera miała miejsce 5 kwietnia to jakim cudem oglądał Pan kilka tygodni temu? Załóżmy nawet, że miał Pan dostęp do jakiegoś pirackiego nagrania to jakim cudem czytał Pan kilka tygodni temu jakieś superpozytywne recenzje... Jaki to film Pan kilka tygodni temu widział...

#349179

  Ktos na Niepoprawnych podal link.

Bardzo mi sie podobal. Nie byl nudny, aczkolwiek prosty w przekazie, lecz nie naiwny i ogolnie, rzeczywiscie bardzo przyjemny dla oka. Jedyne drastyczne sceny  byly w finale filmu, faktycznie przejmujace.

Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!

#349190

.... Witaj.
Byłeś łaskaw napisać :
....................................
Jeśli chodzi o przekazywane treści – w filmie można zobaczyć coś, czego dzisiaj raczej nie chce się pokazywać. Mianowicie katolicy w walce. Katolicy gotowi iść i walczyć za wolność swoją i innych. Mało tego – nie są to niezdarni i głupi ‚wieśniacy’, ale ludzie twardzi i stanowczy, potrafiący zadbać //
.....................................
Tak Autorze, to jest największa wartość tego filmu.
Dobra recenzja. Piszesz b. ciekawie.
Tym jednym artykułem, zrobiłeś więcej dobrej roboty, niż nie jedna szalejąca , pisząca - "mniszka".
A dodatkowym ABI( absolute benefit incease), jest Twój młody wiek.
Mnie to bardzo raduje.
Pozdrawiam + Miłej Niedzieli + 10*
PS.
..... gdy idzie o pryncypia, nie ma miejsca na kompromis-
- zostaje tylko WALKA !

#349193

[quote=Lotna]

  Ktos na Niepoprawnych podal link.

[/quote]

http://77.81.242.192/pliki/cristiada-2012-napisy-pl.html

/mówisz i masz /

ps.

Swoją drogą film jest znakomity . Krytyka zaś może stanowić swego rodzaju dowód na zauważalny niezwykle mocny przekaz nadrzędnych wartości chrześcijańskich na jakich skupili główną treść swego przesłania realizatorzy tego niewątpliwie , nieprzeciętnego dzieła.

Rozumiem że co poniektórych ów obraz wyraźnie mógł "zniesmaczyć" ale w życiu nie uwierzę by na tym filmie można się było nudzić.

Mam nadzieję , że po sukcesie tego niezwykłego filmu , ktoś w końcu odważy się nakręcić inną historię związaną z krwawymi wydarzeniami we francuskiej prowincji Vandea w czasie trwania Rewolucji francuskiej w latach 1789–1799 ..

pozdrawiam
/10 pkt/
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
Andruch z Opola
http://andruch.blogspot.com

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
Andruch z Opola
http://andruch.blogspot.com

#355982

Szanowny Autorze recenzji,
obejrzałam film wczoraj. Zgodzę się, że działa na emocje. Zgodzę się również z PP, że w filmie są dłużyzny. Trudno mi się jednak zgodzić z Pańską, Autorze, agresją wobec osób o podobnym światopoglądzie, ale prezentujących w kulturalny sposób swoją niezależną ocenę filmu. Ja potrafię myśleć niezależnie, potrafię również zauważyć manipulacje. Tan film, niewątpliwie ciekawy, od manipulacji wolny nie jest. Szczególnie porażająca w swojej sile wyrazu jest scena śmierci małego Jose. Źródła historyczne nie potwierdzają wizji Autorów filmu, którzy tą straszliwą sceną w niedopuszczalny moim zdaniem sposób zagrali na emocjach widzów. Warto poznać fakty związane z powstaniem Cristeros w Meksyku - jednak podkreślam - FAKTY, a nie zmanipulowane przekazy. Paradoksalnie scena śmierci małego Jose jest antychrześcijańska w swoim przekazie. Godzi bowiem w tradycyjną katolicką rodzinę, aprobującą zło w czystej postaci.

iola

#354338

Gdzie aprobuje zło?

Dominik C

Dominik Cwikła

#355157

torturowanie, a następnie zamordowanie przez żołnierzy reżimu dziecka jest porażającym złem w czystej postaci. W filmie rodzice Jose nie robią NIC aby uratować go od śmierci. Matka (potakującym ruchem głowy) nawet aprobuje jego wybór - okrzyk Viva Cristo Rey! - który jest wyrokiem śmierci. Tym samym aprobuje to, co się z jej dzieckiem dzieje. Ojciec biernie się tylko przygląda z nieco zasmuconym wyrazem twarzy.Autorzy filmu moim zdaniem tym zabiegiem osiągają efekt przeciwny do zamierzonego. Tacy rodzice dziecka budzą nie podziw czy współczucie, ale odrazę. Z przekazów historycznych wynika, że matka Jose była przeciwna jego przyłączeniu się do rebeliantów, a rodzice przy śmierci Jose nie asystowali.
Złem w czystej postaci jest też to, czego dopuścił się inny bohater filmu - ksiądz/generał, który spalił żywcem niewinnych ludzi (pasażerów pociągu). Nie wiem, czy to historyczne wydarzenie, ale przejście przez autorów filmu nad moralną oceną tego przerażającego zdarzenia również budzi sprzeciw. Ksiądz okrutnie mordujący niewinnych, a następnie spowiadający grzeszników i odprawiający msze - w mojej ocenie zapisuje najczarniejszą kartę katolicyzmu.

iola

#355576

Postarajmy się prawidłowo odczytać intencję twórców oraz klucz w jakim nakręcono obraz,a stanie się to bazą do dalszych rozważań.Zauważmy,że filmowcy mieli doskonały materiał faktograficzny.Nie zmarnowali swej szansy.Potraktowali go profesjonalnie, nie siląc się jednocześnie na sztuczne przewartościowania.
Przede wszystkim filmem wyrażono należny szacunek chrześcijanom za umiłowanie wolności i praw demokratycznych. Ponadto przekazano światu podstawową dawkę wiedzy o Meksyku i jego historii w latach 1925-1929 w sposób przystępny dla masowego odbiorcy.
To nie jest ewidentnie obraz dla kina studyjnego,a jednak właściwie to głównie kina studyjne jako nieliczne go wyświetlają.Stąd powstaje kolejne pytanie.
Czemu panoramiczny film kostiumowy nie uzyskał miejsca np. w multikinach???Czy to niewygodny temat uciskania wierzących obywateli przez opresyjne masońskie władze, czy brak modnych wątków postmodernistycznych zaważyły faktycznie na odmowie propagowania "Cristiady"?
Czy Państwo te aspekty też biorą pod uwagę w ocenie filmu? rozmówca

rozmówca

#355775

"W filmie rodzice Jose nie robią NIC aby uratować go od śmierci. Matka (potakującym ruchem głowy) nawet aprobuje jego wybór - okrzyk Viva Cristo Rey! - który jest wyrokiem śmierci. Tym samym aprobuje to, co się z jej dzieckiem dzieje. Ojciec biernie się tylko przygląda z nieco zasmuconym wyrazem twarzy.Autorzy filmu moim zdaniem tym zabiegiem osiągają efekt przeciwny do zamierzonego. Tacy rodzice dziecka budzą nie podziw czy współczucie, ale odrazę". [/quote]
A jednak zauważ,że wiele innych matek chrześcijańskich ratowało przede wszystkim życie wieczne swoich dzieci,a zwłaszcza wtedy, gdy nie mogły uratować ich fizycznie.
Filmowi rodzice Jose przedstawieni są na wzór Maryi Matki Boleściwej pod krzyżem umiłowanego Syna.Cierpią straszliwie jak Ona, a przecież w pokoju serc są razem ze skazańcem, a nie przeciw niemu.Porozumienie wzrokowe i wyznanie wiary.Nawet drogę krzyżową i baranka na rzeż prowadzonego kontemplujemy przez postać Jose. Nie widać było?Chyba dobitniej nie mogli twórcy przekazać podobieństwa do Chrystusa w męce.
Chyba wiemy do czego nas uzdalnia sakrament bierzmowania?Scena wskazuje symbolicznie na Golgotę jako na drogę każdego chrześcijanina do zwycięstwa nad złem.To jest przeciwieństwo hasła "Róbta, co chceta".W szacunku dla faktów film wskazuje też na wpływ agresji na walczących i ich dramatyczny, krwawy odzew.
rozmówca

rozmówca

#355784

'W filmie rodzice Jose nie robią NIC aby uratować go od śmierci. Matka (potakującym ruchem głowy) nawet aprobuje jego wybór - okrzyk Viva Cristo Rey! - który jest wyrokiem śmierci. Tym samym aprobuje to, co się z jej dzieckiem dzieje. Ojciec biernie się tylko przygląda z nieco zasmuconym wyrazem twarzy.'

tak kurde, miał w socjalistycznym reżimie, gdzie posiadanie broni było zakazane polecieć z gołymi piąchami na bandę uzbrojonych w ostrą amunicję żołnierzy, super! Geniusz logiczny i taktyczny -_-'

'ksiądz/generał, który spalił żywcem niewinnych ludzi (pasażerów pociągu). '

oglądałaś film? Jeśli tak, to powinnaś też widzieć, że pociąg miał być pusty i nikogo spalać nie chciał.

'w mojej ocenie zapisuje najczarniejszą kartę katolicyzmu. '

i tak oto z narodu uciemiężanego z powodu wiary w Twojej ocenie stali się bandytami - żelazna logika. Na szczęście nie tworzysz podręczników do historii.

Jak dla mnie to jest dobry przykład tego, że ten film dla pewnych środowisk jest niebezpieczny - jeszcze miesiąc po wpisaniu posta pojawiają się komentarze próbujące go atakować.

Dominik C

Dominik Cwikła

#355798

Szanowny Autorze recenzji,
ton Pańskich wypowiedzi (w przeciwieństwie do wypowiedzi innych uczestników, vide Rozmówca), nie zachęca do dialogu. Po raz ostatni jednak odpowiem.
1. Kochający rodzice zrobią wszystko, by swoje dziecko uratować od śmierci, nawet gołymi rękami i poświęcając życie. Nie rozumie tego ten, kto nie wie co to miłość do dziecka.
2.Generał Vega (ksiądz) w scenie palenia pociągu spokojnie przysłuchuje się krzykom palonych ludzi. Oglądałam film uważnie.
3. Przeinaczanie wypowiedzi forumowiczów to Pańska specjalność. Bohaterski naród Meksyku walczył o wolność z masońskim rządem (czego zresztą autorzy filmu wprost nie mówią, ciekawe dlaczego?), a nieliczni bandyci po stronie rebeliantów dopuszczali się aktów ludobójstwa. Tak to było pokazane na filmie, nie wiem jakie były fakty historyczne. Jeżeli Pan tworzy podręczniki historii, jestem przerażona.
4. Po obejrzeniu filmu kilka dni temu szukałam recenzji w internecie i natknęłam się na Pańską. Proszę ją usunąć, jeżeli miała krótszy termin ważności. Nikt jej więcej nie przeczyta i nic nie odpowie. A film jest niebezpieczny nie tylko dla pewnych środowisk - jego (opisane przeze mnie) mroczne aspekty działają na podświadomość WSZYSTKICH.
Żegnam

iola

#355970

jeśli chodzi o ton - czasem tak trzeba, a zadziorny jestem, nie ukrywam

1. Nie mam dzieci, mam 22,5 roku. Niemniej jednak rzucenie się z piąchami na żołnierzy byłoby nie tylo miłością ile głupotą

2. Też oglądałem uważnie. Moim zdaniem dopiero gdy pociąg płonął usłyszał je. I widać było, że dotarło do niego, że pociąg nie został opróżniony i co naprawdę się stało. Ale było za późno na reakcję.

3. 'Przeinaczanie wypowiedzi forumowiczów to Pańska specjalność. '

no tutaj to sobie wypraszam.

i nie - nie tworzę podręczników, tyle że ja nie próbuję tutaj uchodzić za eksperta z danego okresu.

Dominik C

Dominik Cwikła

#356192

Na wstępie Rozmówco zauważę i podziękuję za kulturalny ton wypowiedzi, zachęcający do dialogu. Niestety to rzadkość. Oczywiście zauważyłam stylizację o której wspominasz, jednak zauważ proszę, że mały Jose ma lat 13 a nie 33! Filmowi rodzice (bo fakty historyczne były inne) mogli go uratować przystając na żądania oprawców. Podstawą funkcjonowania rodziny jest miłość, a każda kochająca matka zrobiłaby wszystko, by dziecko uratować! Nawet kosztem swojego życia..
Stylizacja twórców filmu zrobiłaby zapewne lepsze wrażenie w innym dziele sztuki, obrazie bądź rzeźbie, jednak film rządzi się specyficznymi prawami. Po seansie pozostaje wrażenie, że miłość do dziecka, obowiązek troski i pieczy ma drugorzędne znaczenie. Czy o to twórcom filmu chodziło?

iola

#355964