Czy bycie kanadyjczykiem oznacza poparcie dla homoseksualizmu? Pride Parade podczas Canada Day.

Obrazek użytkownika BR
Świat

Niedziela, 1 lipca, piękne, słoneczne, upalne popołudnie. W jednym z największych miast Kanady, Toronto, na ulicę wychodzą homoseksualiści. Właściwie to chyba nie jest już uznane za prawidłowe i politycznie poprawne określenie. Teraz jest bowiem sześć rodzajów płci. A jednak przez wieki całe, od początku istnienia tego świata istniały tylko dwa: żeński i męski. Wiadomo było kim jest mężczyzna, kim kobieta i jaką rolę pełnią na tym świecie. Nie było w tym nic nadzwyczajnego, również w świecie zwierząt podział był ten sam.
I pomimo zdarzających się odchyleń od normy kiedy to dana jednostka posiadała więcej niż przeciętnie cech męskich będąc kobietą czy też cech żeńskich rodząc się mężczyzną podział ludzi na mężczyzn i kobiet był naturalny i zrozumiały. Oczywiście znane były od wieków przypadki różnych dewiacji na tle seksualnym, fantazji czy obsesji. W niewielkim procencie zdarzały się jednostki, które pragnęły obcować z osobami tej samej płci. Właściwie w tym też nic wielce dziwnego zauważyć nie można. Natura bowiem jest przewrotna i czasem płata figle. W takich wypadkach każdy stara się zrozumieć pewne odchylenia od tzw. normy. Normą możemy nazwać sytuacje, które zdarzają się zazwyczaj, które stanowią większość. Wszystko co stanowi niewielki procent jest odchyleniem od tej normy.
Kiedy mamy do czynienia ze zjawiskami nienormalnymi akceptujemy je jako coś co zdarza się rzadko i coś co można próbować choćby w części zmienić czy też dostosować do istniejących norm. I tak na przykład kiedy poznajemy ludzi, którzy są w jakiś sposób upośledzeni staramy się im pomóc. Możemy zastosować terapię i leczenie, a żeby osiągnąć najdalej idące efekty przybliżenia danej osoby do istniejącej normy. Kiedy wyczerpiemy wszystkie dostępne możliwości wówczas akceptujemy osobę taką jaka jest jednocześnie pomagając jej żyć w świecie o określonych normach. Nigdy bowiem nie zmieniamy całego świata i stanowiącej większości do potrzeb nienormalnej mniejszości.
To samo dotyczy osób, których orientacja seksualna jest niezgodna z panującymi normami i które to osoby stanowią mniejszość. Owszem, mamy obowiązek otoczyć je opieką i pomagać im. Powinniśmy nieustannie zgłębiać przyczyny i starać się znaleźć możliwość zapobiegania takiemu stanowi rzeczy. Osobom, których orientacja seksualna odbiega od normy musimy zapewnić pomoc w postaci terapii, wsparcia i zapewnienia, że są akceptowane. Nie jest to jednak absolutnie równoznaczne z przekształcaniem istniejących norm, dostosowywaniem ich do mniejszości czy tez promowaniem nienormalności.
Każdego musimy miłować, tak nakazuje nam Bóg- nasz Stwórca. Jednak nie każde zachowanie mamy prawo akceptować, a tym bardziej popierać. Wręcz przeciwnie, jest naszym obowiązkiem przeciwstawiać się złu i piętnować je. Zło występuje wtedy kiedy dla swoich korzyści chcemy narzucić naszą wolę innym. Kiedy zmuszamy innych do uczestniczenia w sytuacjach, w których uczestniczyć nie chcą, które im szkodzą. I tak na przykład, nie wolno nam prześladować tych, którzy są inni, którzy odbiegają od norm, którzy nie mogą, bądź nie chcą przystosować się do istniejącego porządku świata. Ale wolno nam, a nawet jest to naszym obowiązkiem, aby nie dopuścić do tego, aby ci ludzie stanowili zagrożenie dla innych.
Sytuacja w Kanadzie jest bardzo poważna i chyba nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę. Zapatrzeni we własne sprawy, kręcimy się wokól własnego ogródka nie zauważając drastycznych zmian zachodzących w kraju, których konsekwencje poniosą nasze dzieci i wnuki. Jeżeli bowiem zostanie zniekształcony obraz świata, jeżeli rządzić zaczną mniejszości, które od normy odbiegają to ich decyzje nie będą korzystne dla dalszego istnienia ludzi.
Należy tu pochylić się nad dwoma możliwościami istnienia mniejszości seksualnych. Jeżeli przyjmiemy, że jest to ‘natura’ czyli biologiczne uwarunkowanie na jakie nie mamy wpływu wówczas nigdy nie będzie możliwe, aby mniejszości te stały się większością. A jeżeli zawsze będą one stanowić mniejszość to nigdy ich interesy nie będą spójne z interesami większości czyli jeżeli przekażemy im władzę, możliwość decydowania o porządku społecznym będą działali na naszą szkodę . Jeżeli natomiast przyjmiemy ‘środowisko’ jako mające wpływ na stanowienie o tym czy osoba będzie posiadała orientację homoseksualną wówczas również ni e wolno nam oddać władzy w ręce takich osób, gdyż doprowadzą one stopniowo do przekształcenia następnych pokoleń, a co za tym idzie całkowicie zmienią istniejący porządek świata. Jeżeli to uczynią to wyprą wiarę w Boga i doprowadzą do nieuchronnego końca świata. Tak czy inaczej, w żadnym wypadku większość, która stanowi normę nie może pozwolić na przejęcie władzy przez nienormalną mniejszość.
W tym miejscu należy zadać sobie pytanie co chce osiągnąć opisywana powyżej mniejszość. Można powiedzieć, że wychodząc masowo na ulicę, w dniu kanadyjskiego święta chcą oni pokazać się i walczyć o swoje prawa. Nasuwają się więc kolejne pytania: po co pokazywać swoją ułomność na ulicy? Czy jest to tylko chęć uzyskania akceptacji czy też walka o zmianę poglądów wiekszości? I drugie pytanie: w jakim celu chcą ci ludzie walczyć o swoje prawa i jakie to są prawa?
Możemy na wstępie skonkludować, że o samo pokazywanie się tu nie chodzi zebranym. Fakt, że parada odbywa się akurat w święto Kanady oraz, że całe centrum miasta tego dnia jest zalane symbolami homoseksualistów już pokazuje polityczność tego wydarzenia. Ostatnio kiedy parady przestały nazywać się ‘paradami gejów’, a zaczęły nazywać się ‘paradami dumy’ (pride parade) wydarzenia te nabierają niezwykłej wagi. Nie tylko z powodu tego, że należałoby się zastanowić z czego powinniśmy być dumni: czy z naszych wad czy osiągnięć dla ludzkości, ale również dlatego, że słowo ‘duma’ jest bezpośrednio związane z patriotyzmem. Kiedy obchodzi się święto danego kraju i mówi np. ‘jestem dumny, że jestem kanadyjczykiem’, a obok wisi napis ‘parada dumy’ czy też ‘jestem dumny, że jestem gejem’ to te dwie sprawy zaczynają się ze sobą łączyć, niejako zlewać i kojarzyć się, iż żeby być prawdziwym dumnym kanadyjczykiem muszę być dumnym homoseksualistą bądź też z dumą homoseksualizm popierać. To niejako zmusza ludzi do otwartego poparcia tych akcji, nie pozwala im na bycie sobą, na jakąkolwiek krytykę. Człowiek myśli: przecież ja jestem kanadyjczykiem, postępowym człowiekiem, wszyscy popierają, ja nie mogę nie popierać, bo kim wówczas będę?’ Stwarza to społeczną psychozę- wszyscy popieramy, choć większość zupełnie nie wie co tak naprawdę popiera. Symbole gejowskie stają się symbolami kanadyjskimi, flaga Kanady ma po bokach kolorową tęczę, autobusy wyświetlają napisy ‘proud service’, a tabliczki z nazwami ulic w tle wyświetlają kolory homoseksualistów. Wszyscy przy tym świetnie się bawią, tańczą, piją, dzieci w rękach trzymają baloniki z napisami ‘viagra’. Swoista sielanka? Nie, zaplanowana manipulacja i systematyczna demoralizacja.

Parada nie odbywa się już jednego dnia. Teraz cały tydzień świętujemy, że są wśród nas geje, lesbijski, transseksualiści, transwestyci i biseksualiści. Cieszymy się wszyscy razem, bo jesteśmy kanadyjczykami, otwartymi na świat, z szerokimi horyzontami, a nie jakimiś zacofanymi kościelnymi pomyleńcami. Po co ten tłum? Po co aż tyle dni celebracji? Po co zaangażowane są wszystkie największe, prowadozne lub wspierane przez rząd organizacje? Po to, aby zaczęło się to wszystko wydawać normalne, powszechne i modne. Większość ludzi chce być taka jak inni i chce robć to co inni, a w szczególności to co robią autorytety, ci, których podziwiamy ale wiemy, że nigdy nie będziemy tam gdzie oni. Jeżeli widzimy, że jakąś sytuację czy wydarzenie popierają rządzący, duże firmy i zawody zaufania publicznego jak banki czy lekarze, pracownicy oświaty, a nawet kościoły to czujemy, że to musi być dobre i prawidłowe, że my też tak powinniśmy. To jest oparte na zasadach społecznych, których świadomość istnienia mają organizatorzy tych wydarzeń. Bądźmy tacy jak wszyscy, bawmy się, bądźmy dumni i akceptujmy to będziemy tacy jak oni.
A o co w tym wszystkim naprawdę chodzi? Czyje interesy reprezentują ci, którym tak zależy na przekonaniu do siebie społeczeństwa?
Najpierw piątek- wiec i marsz transseksualistów i transwestytów. Na prowizorycznie zrobioną scenę w parku w centrum Toronto wychodzi mężczyzna przebrany za kobietę i zaprasza do głosu prostytutkę. Ta, przedstawiając się jako ‘pracownik sektora seksualnego’ po wzięciu mikrofonu od razu krzyczy: ‘cześć Wam skurwys....’ (hello, all you moth*r fu*kers’). W jeansowej sukience mini, z dekoltem do brzucha robi wrażenie jakby była na środkach odurzających. Samo jej wejście jednak przekonuje zebranych, że są we właściwym miejscu. Wszystko jest pod konrolą, nie muszą się obawiać, inni mają siłę i zapanują nad wszystkim. Pani ta, która jest dumna ze sprzedawania swojego ciała obcym mężczyznom, na samym początku swojej przemowy odrazu składa podzi ękowania za uczestnictwo, za pomoc, ale przede wszystkim za wprowadzenie kolejnej uchwały w sejmie przybyłemu na tę okoliczność Posłowi. Teraz już nie ma wątpliwości, są tam również ludzie władzy. Mniejszość może odczuć, że ma siłę. No i mamy oczywiście przedstawieciela kościoła żeby już wszystko było jak należy. Jest to kobieta ksiądz, w czarnej koszuli z koloratką i tęczowym wieńcem zawieszonym na szyi. Widok jest rzeczywiście nieco szokujący.

Sam wiec i przemarsz przebiega dosyć spokojnie tzn. nikt inny nie zakłóca wydarzenia, gdyż jest ono chronione przez kolorową policję z tęczowymi elementami przyczepionymi wszędzie tam gdzie się da, do munduru, do służbowych samochodów czy motorów, do kasków. Policja wyraźnie daje znać, że popiera i wspiera, więc czego się tu obawiać. Padają hasła typu: ‘chrońmy się przed tymi, którzy się nad nami znęcają’, ‘zwycięstwo już blisko’, ‘powstańcie’ czy też ‘nikt nam nie przeszkodzi, ani rząd, ani żadna inna władza’. Można też oglądać osoby z dziećmi, choć trudno jest określić jakie role te osoby pełnią w rodzinie, są nawet psy z tęczowymi chusteczkami.

Kolejny dzień to sobota kiedy to na ulicę wychodzą lesbijki, a w niedzielę, właśnie 1 lipca, w Dzień Kanady odbywa się największa parada. Ulice miasta są zamknięte, kolorowe flagi powiewają na wietrze razem z flagami kanadyjskimi, ludzie chodzą pół-nago albo nawet całkiem nago, obok przechadzają się rodziny z dziećmi. Co tam, jesteśmy postępowi. To nic, że 80-letni pan z przyrodzeniem na wierzchu budzi lekki wstręt dla dorosłej osoby,a w dziecku na pewno może wzbudzić dyskomfort i poczucie wstydu. To nic, nie długo wszyscy będą chodzić po ulicach rozebrani, a może nawet będzie można swobodnie odbywać stosunki płciowe, ale tylko jeżeli będzie się miało zaszczyt posiadać odpowiednią orientację seksualną. Jesteśmy przecież wszyscy nowocześni, wyzwoleni, obalamy cały porządek istniejącego od tysięcy lat świata.

Czego uczą się nasze dzieci? Dlaczego pozwalamy na przekazywanie im takich wartości, czemu nie walczymy o nasze, prawa, o prawa większości, dlaczego nie stawiamy oporu, dlaczego pozwalamy, aby odbiegające od wszelkich społecznych norm mniejszości edukowały nasze dzieci i forsowały swoje zboczenia na nich. Czy zdajemy sobie sprawę, że udział w tym projekcie mają instytucje edukacyjne, że w szkołach forsowane są programy przekazujące naszym dzieciom informacje oraz wartości, których my nie podzielamy i których przekazywać im nie chcemy? Dlaczego szkoły katolickie są zmuszane do nauczania dzieci o sześciu rodzajach płci i zakładania różowych koszulek na znak poparcia dla homoseksualizmu? Dlaczego pozwalamy na to, aby kościoły chrześcijańskie, ba nawet jakiś kościoł katolicki, twierdziły, że popierają homoseksualizm, a tym samym małżeństwa tej samej płci czy adopcję dzieci? Dlaczego stoimy obok, kiedy bezczeszczą naszą wiarę i religię, nasze tradycje, zwyczaje, normy społeczne i sprawdzony układ tego świata?

I na koniec klucz do całości. Prawa o które zabiegają środowiska mniejszości seksualnych to nie są ich podstawowe prawa takie jak każdy z nas posiada. Takie i oni posiadają. Oni tez mają prawo swobodnie żyć, decydować we własnych domach o tym co sobie życzą robić i z kim sypiać w jednym łóżku, o tym co zjeść na obiad czy gdzie i z kim pójść do kina oraz prawo, aby być bezpiecznym i chronionym przed przemocą. Takie prawa posiadają wszyscy bez względu na orientację.I bardzo dobrze, każdy człowiek powinien je posiadać. Policja nikogo nie pyta jakie ma preferencje seksualne kiedy przyjeżdża chronić przed złodziejem. Nie o takie prawa chodzi. Chodzi o prawa, które zmienią istniejący świat, które zburzą dotychczasowy porządek społeczny, które zmienią następne pokolenia. Oni już mają więcej praw niż normalni ludzie. Łatwiej obecnie pracę dostać w Kanadzie jak się jest gejem, łatwiej dwóm paniom, lesbijkom zaadoptowac dziecko niż normalnej rodzinie, łatwiej dostać się do mediów transeksualiście niż katoliczce. Oni nie tylko chcą prawa większości, oni chcą więcej praw, oni chcą być uprzywilejowani, aby przejąć władzę.

Pytanie jest więc zasadnicze: kto za tym stoi, czego chce i jakie są prawdziwe cele do osiągnięcia? Nie łudźmy się, my nie rządzimy tym światem. Rządzą nimi wpływowe grupy społeczne. One decydują o jego kolejnych etapach i zmianach. Ale robią to nie dla dobra ogółu tylko dla osiągnięcia własnych celów i dla własnych interesów. Zastanówmy się więc komu naprawdę zależy na tym, aby zmienić dotychczasowy ład, wykluczyć obecnie isntniejące konwencje, zaburzyć morale społeczeństwa, wyrzucić Boga i religię i pogrążyć ludzi w stan całkowitego zaplątania. Pary homoseksualne nie powołają na świat dzieci, a więc spadnie rozrodczość. Zniknie rodzina. Człowiek został stworzony jako istota społeczna. Wychowuje się w rodzinie. Jeżeli to zostanie mu odebrane zginie. Czy takiej przyszłości chemy dla naszych dzieci i przyszłych pokoleń? Brońmy swoich praw, wychodźmy na ulicę, piszmy petycje, protestujmy w parlamencie, róbmy coś wreszcie. Nie czekajmy, aż inni coś zrobią, bo obudzimy się w innej rzeczywistostości. Nie wstydźmy się, nie bójmy, to my walczymy o normalność.

BARBARA RODE

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Na naszych oczach zmienia się świat, staje się coraz bardziej nienormalny. Widzimy to równiez w Polsce, w Warszawie.
Mocno ubolewam nad faktem, że nasz Kościół nie potrafi(nie ma odwagi?) nazywać rzeczy po imieniu. Mam na uwadze Kościoł cały, a nie pojedynczych kapłanów. Ci , owszem, istnieją, ale są albo wyśmiewani, albo przemilczani.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#271946

 ja przypadkowo przeczytalem wczoraj wywiad z p Gabriele Kuby pt "Dyktatura seksu" (Gosc Niedzielny). Opisuje tzw wychowanie seksualne w Niemczech . Naprawde trudno w to uwierzyc. I jesli u nas Kosciol Katolicki stanie sie podobny do niemieckiego moze tak byc i u nas. My naprawde zyjemy jeszcze w miare normalnym kraju. Obysmy nie doczekali czegos takiego jak tam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#271966

Bardzo sie ciesze, a takze gratuluje, ze powyzsza tyrada nareszcie, na samym koncu, doszla do sedna sprawy.

Homoseksualisci walczyli o swoje prawa w spoleczenstwie, bo nie chcieli aby np. ich partnerzy po ich smierci zostali pozbawieni majatku, na ktory wspolnie przez cale zycie pracowali, albo zeby zostali wyrzuceni na ulice bo nie maja prawa do zamieszkiwania, czy pozbawieni do srodkow do zycia, bo nie przysluguje im renta, co nie ma miejsca w heteroseksualnych zwiazkach. I slusznie. Kazdy dorosly czlowiek jest odpowiedzialny za swoje zycie seksualne a nie innych pelnoletnich osob i nikogo nie powinno obchodzic kto z kim spi i kto kogo kocha, a rygory spoleczne i prawne w to ingerowaly, czesto z tragicznym skutkiem.

Sufrazystki takze walczyly o rowne prawa kobiet, czyli krotko mowiac o to, aby mialy w zyciu wybor: ukonczyc szkole i poswiecic sie pracy zawodowej albo zostac w domu i wykonywac obowiazki zony i matki.

Problem w tym, ze oba te ruchy zostaly przejete i zmanipulowane przez tzw. "elity", ktore od dluzszego czasu swiadomie kieruja spoleczenstwami prowadzac do ich dehumanizacji, czyli utraty najblizszych i najcenniejszych wartosci ludzkich. Przede wszystkim zaatakowana jest rodzina, jako podstawowa jednostka budujaca spoleczenstwo poprzez wychowanie i zapwenienie podstawowych potrzeb ludzkich, od najwczesniejszych lat zycia.

Kazda myslaca kobieta widzi, ze glowny cel, o ktory walczyly sufrazystki, mianowicie prawo wyboru (nie tylko podczas glosowania), nie zostal osiagniety. Wiekszosc kobiet nie moze sobie pozwolic na wychowyanie dzieci w domu, bo malo ktory maz zarabia wystarczajaco duzo, aby kobieta mogla nie pracowac zawodowo, a wiec wybor pozostania w domu na ogol nie istnieje. O niekonczacych sie dylematach kobiet pracujacych na temat jakosci ich pracy w domu z dziecmi a zarazem jako pracownikow w ich zakladzie pracy, nie musze chyba wspominac. Efektem przejecia  walki kobiet o rowne prawa jest przejecie wychowania dzieci przez panstwo, a wiec oslabienie roli rodziny, a takze uzyskanie ogromnej rzeszy platnikow podatkow; sa to przemiany najbardziej istotne, aczkolwiek nie jedyne.

Podobnie dzieje sie w wypadku ruchu homoseksualistow. Wiekszosc bylaby kompletnie usatysfakcjonowana, gdyby ich dlugotrwale zwiazki partnerskie byly uznawane przez prawo i aby nie byli ani wytykani na ulicah palcami ani nie bici, czesto na smierc, w ciemnych zakatkach przez bandytow, ktorzy rzekomo chca walczyc z zepsuciem moralnym. Aby mieli wiekszy wybor zawodow poza kwiaciarzami i fryzjerami. Wiele osob ze srodowiska gejow, takze w Toronto,  sprzeciwia sie nieustannemu wytykaniu i podkreslaniu ich orientacji seksualnej jako cechy determinujacej ich osobowosc. Nie chca byc postrzegani glownie jako homoseksualisci, tak samo jak heteroseksualisci nie sa postrzegani poprzez ich heteroseksualizm. Chca po prostu miec moznosc normalnego funkcjonowania w spoleczenstwie, tak jak wszyscy inni i z pewnoscia nie biora udzialu w bardzo niesmacznych paradach gejow, ani w Toronto ani nigdzie indziej, bo sa tymi paradami rownie zdegustowani.

Przejecie ruchu homoseksualistow rowniez, jak zauwazyla autorka sluzy oslabieniu wartosci i znaczenia rodziny, ale nie tylko. Agresywne parady homoseksualistow i promowanie, rzekomo ich (gejow) wartosci jako moralnej zgnilizny jest prowokacja i ma takze na celu rozbicie i sklocenie spoleczenstwa i powinnismy sobie z tego zdawac sprawe wypowiadajac sie na temat homoseksualistow i ich zachowan. Dlatego tez umoralnianie i osadzanie, wykrzykiwanie na temat co i kto jest normalne i co i kto jest nienormalne, jest niczym innym jak tanczeniem do rytmu granego przez dobrze zorganizowana niewidzialna orkierstre.

Homoseksualisci zawsze istnieli i beda istnieli i rozne spolecznosci na przestrzeni wiekow ustosunkowywaly sie w bardzo rozny sposob do zagadnien orientacji seksualnej i tozsamosci plciowej, bardzo czesto pozytywnie, np. poniewaz ludzie o nieokreslonej plci byli uwazani za posiadajacych psychike i duchowosc zarowno kobiet jak i mezczyzn, a wiec bogatsza niz kobiety albo mezczyzni. Wystarczy poczytac poezje Safony aby sie zorientowac, ze homoseksualisci maja uczucia jak wszyscy inni i zadnymi potworami nie sa. Dlatego tez nalezy ich zaakceptowac a nie ich zwalczac, bo beda istnieli, czy sie nam to podoba czy nie.

Walczyc natomiast nalezy z systemem, ktory dozwala odwartosciowywanie rodziny i znaczenia rodzicow w wychowywaniu dzieci, bo to on jest naszym wrogiem a nie lesbijka pracujaca w sklepiku z uzywana odzieza albo gay wykonujacy obowiazki sekretarki.

Prostytutki takze beda istniec dopoki bedzie istniala przemoc i niesprawiedliwosc i dopoki bedzie istnial popyt na ich uslugi. Sa one wytworem spoleczenstw, w ktorych zyjemy, ktore, jak wiadomo sa dalekie od idealu, a wiec "moralne" pastwienie sie nad najbardziej uposledzonymi czlonkami spoleczenstwa ma niewiele wspolnego z moralnoscia, wspolczuciem i empatia. Nie sadzcie, abyscie nie byli sadzeni. Nawiasem mowiac, dlugo moznaby sie sprzeczac, czy zaprzedanie ciala czy tez duszy i umyslu jest najwieksza niemoralnoscia (jak to sie dzieje w wypadku zdrajcow narodowych). To, ze prostytutki walczace o swoje prawa, sa wykorzystywane przez te same sily majace na celu obnizenie morale spoleczenstwa, to zupelnie inna historia.

Bycie Kanadyjczykiem, a szczegolnie swiadomym Kanadyjczykiem, zobowiazuje do walki o prawa wszystkich ludzi, z roznych srodowisk,  ale nie walki przeciwko nim, lecz razem z nimi. Uswiadomienie sobie, kto jest wrogiem, kto pociaga za sznurki, abysmy nie mogli sie ze soba porozumiec, abysmi ziajali nienawiscia do siebie nawzajem, jest nieslychanie istotne.

Parada gejow jest szczegolnie smutnym wydarzeniem z pogranicza cyrku i groteski i nalezy sobie zdac sprawe z faktu, ze komus bardzo zalezy na tym, aby ten wypaczony i "rozseksualizowany" obraz srodowiska gejow byl postrzegany jako norma a nastepnie przejety jako obowiazujace wartosci przez reszte spoleczenstwa. Bronmy naszych wartosci i walczmy z tymi, ktorzy nam narzucaja swoje antywartosci wykorzystujac do tego srodowisko gejow, prostytutek czy feministek, czy tez srodowiska wyznaniowe, po to aby nami manipulowac do wlasnych celow - ucisku, wladzy i kontroli.

"Question everything. Trust no one."

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#272166

bardzo ciekawe, w wielu miejscach trafne. zgadzam się z sednem tej wypowiedzi. nie wiem natomiast czy moja została poprawnie zrozumiana. proszę uważnie przeczytać jeszcze raz.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#272240

MOże czegoś nie zrozumiałem?
Otóż wydaje mi się że nie ma nic ważniejszego dla człowieka dzisiejszej doby od walki - tak walki - z niszczeniem świata wartości TRADYCYJNYCH, chrzecijańskich. Nasza cywilizacja wytworzyła się dzięki temu w ten a nie inny sposób i mamy obowiązek, czy nam się to podoba czy nie, strzec tych wartości które są fundamentem tego co stanowi nas samych. Wszelkiego typu próby ułożenia się z "nowym" bedą jedynie cofaniem się do ciemnego kąta aż w końcu nie zostanie kamień na kamieniu z naszego świata. Mamy obowiązek myśleć nie tylko o sobie, ale także o przyszłych pokoleniach, co w tym wypadku odznacza że mamy wychowywać nasze dzieci tak aby one mogły i chciały a nawet musiały wychowywać tak samo swoje dzieci a nasze wnuki. Tego od nas oczekuje ten swiat. Każde odstępstwo od tego będzie sprzeniewierzeniem się naszemu obowiązkowi. To że sufrażystki przegrały oznacza dla mnie tylko potwierdzenie tego że każdy taki ruch który podejmuje się walki o "nowe" będzie skazany na bycie wykorzystanym przez ludzi którzy dziś stoją za rozmaitymi paradami pedałów itp. To się dziś dokonuje a ci którzy tak entuzjastycznie uczestniczą w tych "paradach" będą zaniedługo zepchnnięci w niebyt po wykorzystaniu ich jako pożytecznych idiotów. A dewiacja powinna być w izolacji skoro jest żródłem podejżanych moralnie zachowań, dla których w świecie chrześcijan nie może być miejsca. To nic że zło stale usiłuje się przebić na powierzchnię i zawładnąć nami. Czy z tego powodu że ono istnieje musimy ulegać próbując się ze złem "układać" i rozumieć je?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#272250

czemu Pan pisze, że nie zrozumiał?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#272393

czemu Pan pisze, że nie zrozumiał?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#272394