Premier w obronie godności Niemiec

Obrazek użytkownika Janusz 40
Kraj

W końcu znalazł sie odpowiedni pretekst do bezbolesnego pozbycia sieę niewygodnego ministra z rządu. Co ciekawe - wg premiera problemem jest brak zrozumiałego i "trafnego" oświadczenia (wytłumaczenia) min. Gowina - co rozumie przez "manipulację" jego wypowiedzią dokonana przez jakąś gazetę. PDT wysłuchał wystąpienia MG, przeczytał omówienie w gazecie i nie dopatrzył się żadnej manipulacji. To oczywiscie nie byłoby poważnym powodem do dymisji ministra, o której PDT mówi jako o wariancie. Prawdziwym powodem jest kilkukrotny brak podporządkowania się ministra w sprawie przyjetego (jedynie słusznego) stanowiska kierownictwa PO. Wystapienie w TVN MG dostarczyło jeszcze jeden istotny powód - otóż minister ośmielił się unaocznic hipokryzję Niemiec w których nie dopuszcza sie wprawdzie do eksperymentów z ludzkimi zarodkami krajowymi (zgodnie z orzeczeniem TS w całej UE - nie wolno przeprowadzać eksperymentów z zarodkami prowadzącymi do ich uśmiercenia), ale można to już czynić z zarodkami pochodzacymi z poza Niemiec. MG dodał, ze Niemcy prawdopodobnie importują ludzkie zarodki także z Polski. Dalej minister ubolewał i czuł sie winnym z racji swojej nieskuteczności w przyjeciu ustawy, która w końcu uregulowałaby te sprawy.
Teraz PDT staje w rzeczywistosci w obronie godnosci zaprzyjaźnionego (głównie z nim ) państwa; jakiekolwiek myśli o prowadzeniu eksperymentów medycznych z ludźmi, czy z ludzkimi zarodkami przez niemieckich lekarzy, czy naukowców - są szkodliwe dla wzajemnych relacji miedzy naszymi państwami i należy je tłumić w ZARODKU. PDT oczywiscie nie podaję tego jako przyczyny swojej "irytacji". Hołduje zgoła innym metodom zarządzania swoimi rządowymi kadrami; nie godzi się, by ministrowie zajmowali się sprawami nie związanymi ze swoimi resortami, ministrowie nie powinni ulegać "fiksacji". O, to już wyższa szkoła jazdy - premier zaczyna posługiwać sie terminami zaczerpniętymi z psychologii. W mojej ocenie, to narzucanie ograniczeń swobód obywatelskich w stosunku do ministrów - w żadnej mierze nie wynika z prerogatyw premiera rządu.
Oczywiście - premier, lider rzadzącej partii - może czuć sie urażony, kiedy minister publicznie ubolewa, że pomimo 5 lat sprawowania władzy - nie udało się uchwalic potrzebnej ustawy w sprawie in vitro. Tego też premier nie podaje jako przyczyny swojej "irytacji".
Gdyby premier rządu RP wykazał taką samą determinację w obronie godności Polski i Polaków w obliczu szkalujących nas publikacji głównie w US, ale i w Niemczech, sprowadzajacych się do oskarżania nas o niepopełnione wojenne zbrodnie - jak w obronie godności Niemiec - wówczas mógłbym być bardziej skłonny do nazwania go moim premierem

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#352920