Czy tylko Polacy maja inklinacje masochistyczne?

Obrazek użytkownika Janusz 40
Kraj

"Nie miałem ani społeczności, ani wspólnej tradycji, w których mógłbym zakorzenić swoje głębokie przekonania." - to zdanie zostało napisane przez prezydenta Obamę. Jego poczynania na tym stanowisku w pełni potwierdzają, iż istotnie - nie zrozumiał (jak dotąd) ducha Europeizmu, czy szerzej - całego basenu atlantyckiego. Nie czuje historycznych uwarunkowań i najważniejszych zagrożeń dla światowej cywilizacji. Dobitnym przykładem jest tutaj naiwne podejście Obamy do Rosji. Nie chcę przez to powiedzieć, że sprawy innych kontynentów, czy też kultura ludzi tam zamieszkałych są mniej ważne, czy gorsze. Idzie o wagę zagrożeń.

O Obamie wspominam, by nieco sie pocieszyć - nie tylko w Polsce społeczeństwo ma masochistyczne tendencje, nie tylko u nas wybiera sie prezydentów bez odpowiednich moralnych kwalifikacji. Pomijam Jaruzelskiego - to była pewna cena bezkrwawej transformacji ustrojowej, ale kto kazał wybierać na najwyższe stanowisko polityczne w państwie - nieuka i bufona, kłamcę, który wsławił sie ogromna ilością nieetycznych zachowań, ze wspomnę o pijaństwie przy grobach pomordowanych w Katyniu, bezczelne kpiny z papieża, wieczne "pomyłki" w podatkowych zeznaniach itp. Kto kazał Polakom wybierać mało okrzesanego gajowego o niejasnych proweniencjach. Dlaczego Polacy (przynajmniej ci, którzy przesądzają w wyborach) - stawiają jeszcze na lidera PO, który swoje credo formułuje na wzór Gombrowicza i Miłosza. Wg tych "wieszczów" - pupilków międzynarodowego lewactwa - "Polskość, to nienormalność", "Polak jest świnią, bo urodził sie Polakiem" "gdybym miał możliwości, to bym tę całą Polskę wysadził w powietrze".

Dlaczego Polacy ufają ciągle (jeśli wierzyć sondażom) człowiekowi, który jest głównym sprawcą rekordowego zadłużenia Polski (Gierek miał dziesięciokrotnie mniejsze osiągnięcia w tej mierze), który dla kolejnego klepnięcia po plecach podpisał katastrofalny dla Polski pakiet energetyczno-klimatyczny, który w imię przyjaźni z Władymirem - narzucił kilkakrotnie mniejsze (od możliwego) tempo budowy gazoportu w Świnoujściu, który zamiast polityki uprawia postpolitykę, który właściwie realizuje (tymczasem wersji soft) pełzającą dyktaturę.

Mam oczywiście swoją teorię na takie nieracjonalne zachowanie sie wyborców; niestety pokrywa się ona w dużej mierze z poglądem, który jest określany jako syndrom Korei Pólnocnej.

Ocena wpisu: 
Brak głosów