O armiach, cywilach i słowiczych trylach prowokatorów

Obrazek użytkownika triarius
Kraj

Korwin na fali, trzódka jego pryszczatych wielbicieli szaleje na blogach i forach, a ja, korzystając z okazji, staram się im sprzedać nieco tego towaru, który mi się przez te wszystkie lata w związku z "wolnym rynkiem", liberalizmem i samym Korwinem naprodukował.

Tak więc ja im na przykład staram się wytłumaczyć, że wizja jednej zbratanej w uścisku Ludzkości, zajmującej się - bez żadnych tam konfliktów, wojen czy państwowej przemocy - produkcją i wymianą dóbr, plus wynalazkami, mającymi szczęście owej Ludzkości jeszcze dodaktowo zwiększyć, to wizja do szpiku kości lewicowa.

Całkiem niezależnie od tego, jak ktoś takie wizje maluczkim stręczący, sam to nazywa, czy od tego, jakie tam "hiper-prawicowe" dodatki, niczym spleśniałe rodzynki do zakalcowatego ciasta, powpycha. Nie dostrzegam zresztą nic aż tak immanentnie prawicowego w publicznej chłoście i innych tego typu pomysłach.

Jeśli taka rozmowa z pryszczatym nieco potrwa, przeważnie słyszę jak to Korwin wzmocnił polską armię - "więc jak on może być globalny, antynarodowy i w ogóle nie-patriota?!" Albo też to ja mówię, że z umiarkowanego, ale jednak zwolennika Korwina, głównie jako publicysty na ostatnią stronę - z założenia dziko kontrowersyjnego i bez większej odpowiedzialności za słowo - to właśnie ta jego "w pełni zawodowa armia" przestawiła mnie na jego zdecydownego wroga. Potem już poszło naprawdę gładko!

Dlaczego? Dlatego, przede wszystkim, że dla mnie, w odróżnieniu od różnych tam liberałów i innych naprawiaczy świata, armia (w tym flota, lotnictwo itd. oczywiście) służy nie zmniejszaniu bezrobocia, nie promowaniu równouprawnienia, nie zarabianiu nawet na eksporcie broni - tylko niemal wyłącznie, a w każdym razie przede wszystkim - to celów militarnych.

Co, w przypadku Polski, płaskiej jak stół i leżącej tam, gdzie leży - oznacza przede wszystkim OBRONĘ własnego terytorium i państwa. Po prostu! Zresztą, jak się zostawi na chwilę na boku ideologiczne mrzonki i pacyfizmy liberałów - widać, że nawet takie kraje, które natura sama stworzyła dla "w pełni zawodowej armii"...

Jak to: Wielka Brytania (będąca, jakby ktoś nie wiedział, wyspą, którą ostatni raz z sukcesem najechano w roku 1066), czy US of A (będący połową kontynentu, graniczącą z dwoma o wiele mniej ludnymi i słabszymi, co tu dużo gadać, sąsiadami) - kiedy sprawa była napawdę poważna, stosowały pobór na ogromną skalę, na swą "w pełni zawodową armię" jakoś za bardzo nie licząc.

(Szwajcaria, tak przy okazji, też ma nieco inną topografię i geopolityczną sytuację od Polski.) Konkrety? Pierwsza i druga wojna światowa, wojna koreańska, wojna w Wietnamie... Starczy? I, powtarzam - to nie są kraje leżące w takim miejscu, przez które nawet bizony i mamuty z epoki zlodowceń obowiązkowo przechodziły dwa razy do roku, w ramach swej naturalnej, instynktownej transhumancji!

Powie ktoś, że przecież obywatele mają być uzbrojeni, więc każdy potencjalny wróg napotka... I te rzeczy, każdy chyba te dyrdymały wielokrotnie już słyszał. Tym razem nie chcę się nawet znęcać nad poglądem, że na te wszystkie drony, czołgi, odrzutowce, rakiety takie i inne, Spetznazy, Gestapo, piąte kolumny, quislingów i targowice, miałaby wystarczyć zgraja niewyszkolonych cywilów z prywatnymi pistolecikami. ("Zaraz, zaraz, a z której strony to właściwie strzela? Dlaczego to nie pasuje? Przecież mówiłem 9 mm i tu na pudełku stoi 9 mm...?")

Wyobraźmy sobie jednak te tłumy na drogach, które tej mitycznej "w pełni zawodowej armii" plączą się pod nogami, wyjadają dostępne żarcie, blokują drogi... I tak dalej. Gość zmobilizowany, nawet gdyby mu kazali siedzieć w domu, będzie w tym domu (dopóki całe państwo całkiem się już nie zawali) siedzieć. Nie będzie się platał i przeszkadzał. To już coś.

Długi, suchy wykład... Czy jak to nazwać... Pamflet? Teraz będzie human touch. Miałem dziadka, niestety zmarł na pół roku przed moim urodzeniem, więc go osobiście nie znałem, ale był b. interesującym człowiekem. (O którym np. teraz pono książkę gość pisze, itd. I nie tylko to, serio!)

I ten dziadek był przed wojną b. dobrze prosperującym przedsiębiorcą budowlanym w Gdyni. (Coś dla liberałów rynkowych, jak sądzę.) W pamiętnym roku 1939 powołano go i wysłano na Hel. Jako inżyniera od umocnień. Kiedy Hel się poddawał, mój dziadek był jedynym tam cywilem i szkopy by go natychmiast - w świetle nawet poniekąd międzynarodowego prawa - rozwaliły.

Tak samo, jak to uczyniły np. z obrońcami Poczty Gdańskiej przecież, tak? Dziadek, na jego szczęście, w ostatniej chwili dostał od kogoś mundur, po czym całą wojnę przetrwał w oficerskim obozie jenieckim. Musiało to być dość mocne przeżycie, zapewne każdy dzień był emocjonujący, bo cały czas groziło mu wykrycie i cała reszta.

Co chciałem przez ten osobisty wtręt uzyskać, spyta ktoś? A to chciałem uzyskać, że jeśli ktoś nam stręczy propagandę taką, że my tu - banda, jakby nie była, cywili, w razie napaści na nasz kraj, będziemy sobie, cywilnie, do tych najeźdźców i okupantów strzelać - jako partyzantka - no to ten ktoś ewidentnie Polakom dobrze nie życzy.

Można nawet sądzić, że, z głupoty albo wrednego charakteru i mętnych powiązań, pragnie, by ewentualny najeźdźca czy okupant wymordował sporo Polaków, nie gwałcąc przy okazji jakichś tam Porozumień Genewskich. Jasne - niby są potem trybunały za ludobójstwo, ale po pierwsze - trochę później, a po drugie - nikt przytomny sobie tam chyba nie wyobraża np. Rosji, np. Niemiec, czy np...

Sami wiecie o kim myślę... W roli oskarżonych. Prawda? W drugiej wojnie światowej Niemcy jednak nie zdecydowały się na użycie broni chemicznej, na parę innych radykalnych posunięć tego typu też nie, a z rozwalaniem "polskich bandytów" czy obrońców Poczty skrupułów nie mieli.

Więc jednak jest pewna różnica nawet dla tak bezwzględnych okupantów, a status "zielonego ludzika" też nie w każdych okolicznościach działa tak pięknie i gładko, jak to widzimy w tej chwili w telewizjach. W wykonaniu Polaków, zapewniam, działać to zbyt skutecznie nie będzie!

Tak więc, jeśli się nie jest Rosją, Izraelem, czy powiedzmy Ameryką, to albo należy być oficjalnie żołnierzem i po ew. wzięciu do niewoli być traktowanym jako combatant, zgodnie z konwencjami, albo nie należy na najeźdźcę/okupanta, jako cywil, ręki podnosić - o ile człek nie ma ogromnego zaiste upodobania do ryzyka. W skali całego narodu raczej takiego upodobania mieć nie należy.

Nie każdy będzie miał tyle szczęścia, żeby w ostatniej chwili dostać mundur, i żeby - to są nowe czasy, wedle wielu lepsze - ów okupant w bazie danych, takiej czy innej, nie wykrył, że to jednak zwykły cywil, więc można go na łono Abrahama bez problemów.

Nie chcę tu się bez wielkiej potrzeby podpierać cytatami z narodowych bohaterów, ale w czasach zamętu - a obecny z całą pewnością taki jest, choćby na razie był to zamęt głównie umysłowy - naprawdę przede wszystkim należy się wystrzegać prowokatorów i ich slowiczych tryli.

(Słowo "prowokator" podoba mi się jakoś bardziej niż "agent wpływu", może dlatego, że jestem stary, a może dlatego, że z francuskiego, a to drugie chyba z terminologii jakiegoś NKWD. Dlatego mówię chętniej o "prowokatorach" - można sobie jednak tam wstawić "agenci wpływu" i też będzie z sensem.)

Tak więc - jak będzie z tymi prowokatorami (agentami wpływu)? Jak będzie z ich słowiczym śpiewem? Jak będzie z tą "w pełni zawodową armią" i, przy okazji, resztą podobnie obłędnych teorii? Jak będzie z wizją Jednej Ludzkości Złączonej w Bratnim Uścisku Bez Granic Bez Władzy Państwowej - Konsumującej, Produkującej i Wymieinającej Się Dobrami Pod Dobrotliwym Okiem Łowcy Socjalizmów Wszelakich...? Hę?

triarius

P.S. A teraz wychodzimy pojedynczo. I uważać na ogony!

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:5)

Komentarze

Dobra notka Tygrysie :)

pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2

Wolność, godność, honor - tego nic nie zastąpi.

 

#1432602

Prowokator czy idiota?

Zadne nie jest komplementem.  Nie, nie jestem pryszczaty, ale do rzeczy.

Zanim dziecko napiszesz cos o armii w Szwajcarii to poucz sie troche, o tak na przyklad;

- kazdy normalny obywatel/mezczyzna jest zolnierzem (chesz awansowac w pracy a nie byles w wojsku - zapomnij),

- kazdy normalny obywatel po szkole idzie do wojska - najczesciej tak okolo roku, a potem / po treningu/szkole wojskowej dostaje: mundur (obywatel/zolnierz trzyma ten mundur w domu i tam tez ma karabin (maschine-strum-giver, jesli dobrze pamietam) do tego pudlo z nabojami i drugie z granatami (w szafie tam gdzie buty i mundur), a moze tez trzymac, bo ma do tego prawo karabiny i ojca i dziadka (bo ojciec ani dziadek  "zdawac" swoich karabinow nie musieli).

Byles w Teksasie?  Pojedz - to bardzo mile miejsce i jaki spokoj a jacy ludzie pomocni - wielu by chcialo do tego Teksasu, gdyby im pozwolic.  A i bezrobocie jakby nizsze i przestepczosc tez nizsza. I wypadkow drogowych mniej - ludzie uprzejmi tam sa.  A w takim Washington DC akurat wszystko naodwrot.  A przeciez ten Washington DC to stolica.

Jak kiedys zobaczysz ksiazke do historii (byl taki przedmiot w szkole) to sprawdz kiedy to Polska byla mocarstwem?  Czy aby nie wtedy gdy obywatele z prawem glosu trzymali bron w domu na scianie?  Czy aby nie wtedy gdy sluzba w wojsku to byl zaszczyt?  Obrona?  Wtedy?  Mniej plasko wtedy bylo?

Ta uluda, ze jak ktos ma mundur to go innaczej traktuja - poryczec ze smiechu sie mozna, a i plakac tez trzeba.  Ty dziecko idz do szkoly to moze uslyszysz o Katyniu, zolnierzach niezlomnych - zenada. 

Sprawdz dziecko czy WSI-oki oddaly swoja bron? A ci szkoleni w Moskiwie czy innym Minsku?  A sedziowie? A prokuratorzy?  I popatrz jak to sie ladnie naklada z tymi co ich tak naprawde nie lustrowano.

Sprawdz dziecko komu nie podniesiono wieku emerytalnego do 67 lat?  Czy tym ze "starym wiekiem" emerytalnym cos sie przy pasku dynda?

-------------------------------------------------------------

A o tej topografii Szwajcarii to tez mozesz sie pouczyc, tak na poczatek - Szwajcaria to bardzo biedny kraj - sprawdz topografie, ponad 50 % terytorium to nagie skaly, a ktorych nic nie rosnie a nie nadaj sie do niczego jako surowiec.  Skladnice papierow pomalowanych kolorowymi farbkami (ty dziecko nazywasz to pieniadze) to nie skarb.  Dalej mi sie niechce - poszukaj sobie sam, topografie ty. 

--------------------------------------------------------------

Grzegosz Braun napisal/powiedzial, ze jedna z 5-ciu glownych wad polskiego inteligenta to chory pacyfizm.

PS.  ADMIN

Czemu Pani/Pan daje wejsc na portal takim niedoukom i to bez zadnego komentarza z Pani/Pana strony?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

Bogdan

#1432639

I ja miałbym być tym pacyfistą? Paradne! Nie znasz mnie i moich tekstów, ale nazwanie mnie pacyfistą to naprawdę niezły wyczyn!

Grzegorz Braun przy mnie sam jest zgniłym pacyfistą. Z całym dla niego szacunkiem, ale amicus Plato.

I nie mówiliśmy o bogactwie Szwajcarii, tylko o jej górzystej topografii. Jakaś obsesja ekonomii? Zgaduję chyba skąd to się wzięło!

Ale wyjaśnij mi proszę gdzie u mnie znalazłeś ten pacyfizm - dobra? ;-)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#1435100