Polska, Ukraina i obronność - debata w Inst. Sobieskiego

Obrazek użytkownika elig
Kraj

  Przy Nowym Świecie 27 w Warszawie jest siedziba Instytutu Sobieskiego.  Tam właśnie odbyła się 18.09.2014 o 18:00 debata na temat "Po szczycie NATO. Czy jesteśmy bardziej bezpieczni?".  Udział w niej wzięli: Paweł Zalewski, Witold Waszczykowski oraz Witold Jurasz.  Spotkanie prowadził Paweł Soloch, prezes Zarządu Instytutu Sobieskiego.


  Mimo, że prof. Zalewski jest z PO, a poseł Waszczykowski z PiS, to w wielu kwestiach się zgadzali.  Witold Jurasz jest obecnie w biznesie, ale dawniej był I sekretarzem ambasady RP w Moskwie.  Zagaił dyskusję Paweł Solorz i zadał pytanie o szczyt NATO w Newport oraz bieżąąj sytuację na Ukrainie.  Wszyscy panelisci ocenili ów szczyt bardzo krytycznie.  Witold Waszczykowski powiedział wręcz, iż Polska po nim nie jest ani troche bazpieczniejsza niż przed nim.  Wyjaśnil też, na czym polega sprawa ze "szpicą".

  Nie oznacza ona wcale zwiększonej obecności oddziałow NATO w Polsce.  Znaczy tylko, że 4-5 tysięcy żołnierzy służących już w Europie będzie mialo skrócony czas mobilizacji.  Będa oni byc gotowi do akcji w ciągu 2-5 dni, a nie paru tygodni, czy miesięcy.  NATO nadal będzie honorować porozumienie z Rosją z 1997 roku, mówiące, iż nie będzie stałych baz paktu w Europie Środkowo-Wschodniej.  Paweł Zalewski mówił o zmianie polityki Niemiec w ostatnim półroczu.

  Przez krótki czas Niemcy patrzały na Ukrainę jako na odrębny od Rosji byt polityczny.  Obecnie znów traktują ją łącznie z Rosja, uwzględniajac przede wszystkim interesy Rosji.  Zalewski mówił o majowych rozmowach KE z Poroszenką, podczas których starano się zmusić go do przyjęcia rosyjskich poprawek do umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z UE.

  Witold Jurasz powiedział, że Rosja jest państwem słabym, ale Ukraina jeszcze słabszym.  Pokazał weekendowe wydanie rosyjskiej gazety "Kommiersant", w którym na 76 stron 70 to były ogłoszenia o bankructwie różnych firm.  Kilka lat temu takie anonse zajmowały tylko kilka stron.  Mówił też o słabości militarnej Rosji, z wyjatkiem broni nuklearnej oraz oddziałów specjalnych.  I on i Paweł Zalewski byli zgodni co do tego, że Putin zaatakował Ukrainę z trzech powodów.  Pierwszym było odwrócenie uwagi od kryzysu poprzez sukcesy militarne i rozbudzenie nacjonalizmu.

  Drugim groźba zerwania symbiozy miedzy złodziejami rosyjskimi i ukraińskimi, która dawała Rosji ogromną "rentę korupcyjną".  Po reformach na Ukrainie i wpraowadzeniu prawa europejskiego to "dojenie" sąsiada by się skończyło.  Trzecim zaś powodem jest to, iż Putin stara się wpoić wszystkim przekonanie, że Rosja jest zupełnie odrębną od Zachodu cywilizacją, rządzącą się własnymi zasadami i prawami.  Za jej część uważa też Ukrainę.  Sukces reform w tym kraju /i przyłączenie go do Zachodu/, zadałby kłam tym twierdzeniom i wywołałby coś w rodzaju Majdanu w Rosji.

  Paweł Zalewski skrytykował też stanowisko KE, która zarekomendowała wstrzymanie wprowadzenia w życie umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą do końca 2015 roku.  Powiedział, że zarowno Rada Europy, jak i Parlament Europejski powinny ten pomysł odrzucić, a polscy europosłowie wypowiedzieć się zdecydowanie przeciw niemu.

  Waszczykowski skrytykowal zwrot w polityce polskiej w 2008 roku, kiedy to Polska pod rządami PO zrezygnowała z roli naszego kraju w regionie.  Sikorski uważał, że ścisły sojusz z Niemcami przybliży Polskę do centrów decyzyjnych UE.  Tak się jednak nie stało, a naszą pozycję w Europie Środkowo-Wschodniej utraciliśmy.  Paweł Zalewski usiłowal bronić ówczesnych decyzji.

  Wypowiadano się również w sprawie tego, co powinna zrobić Polska.  Wszyscy zgadzali się, że trzeba zdecydowanie wspierać Ukraińców.  Paweł Zalewski oswiadczyl, że jeśli Ukraińcy dojdą do wniosku, iż Unia współpracuje z Rosją w celu wstrzymania reform w ich kraju, to będzie kolejny Majdan, podczas którego mogą zwyciężyć wrodzy Polsce nacjonaliści.

  Panowała też zgoda co do tego, że Polska powinna zwiększyć swe zdolnosci obronne.  Witold Jurasz powiedział jednak, iż budżety wojskowe są od lat u nas niewykonywane i wojsko dostaje mniej pieniędzy niż powinno.  On i Waszczykowski proponowali też konkretne posunięcia takie, jak uzbrojenie F-16 w rakiety powietrze-ziemia /na razie mają tylko rakiety powietrze-powietrze/.

  Kolo 19:30 przyszła pora na pytania z sali.  Glos zabierali m.in. obecny na sali dyplomata z MSZ oraz red. Piotr Skwieciński.  Ja spytałam o szantaż nuklearny stosowany ostatnio przez Rosjan.  Witold Waszczykowski powiedzial, że uzywanie broni jądrowej jest częścia oficjalnej rosyjskiej doktryny wojskowej.  Mówił też, Iż wojna z Gruzja wybuchła dlatego, ze nikogo nie było w Moskwie.

  Putin i inni byli na olimpiadzie w Pekinie. Pozostawieni sami sobie generałowie, gdy zobaczyli, że coś się dzieje w Osetii - podjęli działania na własną rekę. Waszczykowski wyraził obawę, ze w podobnnej sytuacji jakiś wojskowy mógłby użyć broni nuklearnej.  Szczerze mówiąc, ta wersja przyczyn wojny z Gruzją zupełnie mnie nie przekonuje.  Wyglada ona na wykręt Putina.

  Spotkanie zakończyło sie o 20:20.  Wzięło w nim udział ok. 45 osób Filmowała je jedna kamera. Gdy wracałam do domu tramwajem nr 7, wyświetlano w nim ogłoszenie:

  "Masz SUV-a?  Mogą odwiedzić cię wojskowi.  Prowadzony jest spis pojazdów potrzebnych armii.".  Hmmmm.... 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.8 (głosów:6)