Piszesz, a czyta zwykły człowiek,ile zrozumie ?...

Obrazek użytkownika pms44
Kraj

Obrodziło nam na forum…
Jak za najlepszych urodzajów podskoczyła nam skala na wykresie. Na wykresie czytelnictwa i popularności forum internetowych.
Nadeszła wielka fala chętnych do przelewania swoich myśli, przemyśleń, idei czy innej nienazwanej pokusy "z głowy" na papier. A ściślej na monitor.
I jeszcze większa fala odbiorców, tych czytających i komentujących nasze i cudze zdania.
Te nowe twarze, ci anonimowi czytelnicy nie tylko piszą. Oni też, a nawet znaczna ich większość po prostu czyta!. Czyta, przetrawia, czasem komentuje. A najczęściej stara się zrozumieć.
Nie można ukrywać , temat „Kataryna kontra Dziennik”, a dokładniej ujawnienie rangi autorów blogów ( ogólniej neto-pisarzy) w życiu poza internetowym, niejednego skłoniło do podjęcia prób "zaistnienia" lub, częściej po prostu zerknięcia co to za portal, co w nim napisano i czy odpowiada oczekiwanym poglądom . W pewnym sensie zapachniało świeżością.
I dobrze !
Wywołuje to jednak co najmniej jeden powód do zastanowienia. Czytamy nowych autorów, krytykujemy lub chwalimy ich teksty, a czy ktoś się zastanowił nad językiem jakim operują ? ,a jakiego oczekują od nas? I jak to odnieść do naszych tekstów ? Nie mam na myśli błędów, to zdarzają się każdemu i nie o to chodzi.
Problem jest inny. Dokładniej można by go zawrzeć w słowach – ponieważ piszemy dla ludzi, nie dla samego siebie, to używajmy języka pisanego w sposób dla ludzi zrozumiały. Próbując przekazywać własne uwagi czy treści, nie raz silimy się na język "literacki", zaangażowany , politycznie tak/nie poprawny ( niepotrzebne skreślić), a zapominamy , że to nie MY będziemy to czytać, tylko osoby nie zawsze zorientowane, nie do końca zintelektualizowane, wiekiem lub wykształceniem nie zawsze pozwalającym na szybkie czytanie ze zrozumieniem. Nie znające wszystkich obcobrzmiących słów, nie kończące po 2-3 fakultety itp.
Po prostu zwykli ludzie. I nie jest to żadna obraza, żadne ubliżenie. Stwierdzenie faktu, i tyle.

Pisząc o polityce lub gospodarce, nie zapominajmy o podawaniu podstawowych informacji - kto jest kim, co zrobił/powiedział, i dlaczego miał/nie miał racji. Według nas. I dlaczego ci inni mają przeciwne zdanie.
Tylko podajmy ten "sos" budując zdania czytelne, bez natłoku ozdobników, zawierające przesłanie lub apel, a nie tylko wypróżnienia nad- intelektualisty siedzącego za klawiaturą.
Coraz więcej ludzi zagląda do sieci szukając artykułów, wypowiedzi czy opinii, których brakuje im w prasie lub TV. Nie odstraszajmy ich bełkotem, zamotaniem czy brakiem sensu.
Znam ten problem z własnego „ogródka”. Nie raz słyszałem, że ten czy inny pisze w sposób wymagający dodatkowego tłumaczenia; że ten czy inny artykuł „nie nadaje się do czytania”, ”Za to ten świetnie pisze, nareszcie wiem o co w tym/tamtym chodziło !”. Te opinie o nas samych padają w wielu domach, niejednego odrzuciło od czytania, a tym samym dajemy mu niejako „kopa w d..” Nie odstraszajmy naszych potencjalnych czytelników.

Wielu autorów postów ma świetne pióro. Wielu potrafi wciągnąć i zaintrygować. Wielu potrafi nakreślić problem czy ukazać inne spojrzenie na sytuację. Ale niestety wielu zamknęło się we własnym cyrku. Biegają po arenie w koło, nie widząc publiczności i dziwiąc się, że to co takie ważne w ich przekazach jest pomijane, nie zauważalne czy ignorowane.

Mamy różne poglądy, różne zdania i różną ekspresję w pisaniu. Na tym polega urok netu. Tyle że nie zadajemy sobie trudu, nie zauważamy jak coraz bardziej zrzucamy przymus zrozumienia naszego zdania na czytelnika. A on powinien w tym czytaniu czerpać przyjemność. Nie każdy zna znaczenia „moher”, tuskoland itp. Nie każdy zna używane przez nas skróty czy określenia. Większość ludzi zna język podstawowy, używany w pracy czy szkole.
Minęły czasy, gdy Internet był dostępny w niewielu domach a, co za tym idzie, możliwość czytania i komentowania miała malutka grupka społeczna. Dzisiaj Internet gości w prawie każdym domu. Dzisiaj klika się zarówno w gospodarstwach wiejskich ,robotniczych, jak i mieszczańskich . Net jest tym cudownym miejscem, gdzie każdy z nas bez obawy ośmieszenia, wyszydzenia pozwala sobie na aktywne uczestnictwo w życiu społecznym, kulturalnym jak i politycznym . Nie ma już netu dla wybranych. Coraz więcej jest użytkowników posługujących się zwyczajną, pospolitą polszczyzną.
I to dla nich mamy pisać!.
Wszyscy odkrywający fora internetowe szukają w nich swego rodzaju poparcia. Nie ważne są NASZE poglądy, o wiele ważniejsze jest „trafienie” do tych szukających. Czy z prawicy, lewicy czy „centrum”, są tu wszyscy, każdy jest potencjalnym odbiorcą.
Piszemy dla naszych czytelników, to do nich mają trafiać nasze słowa i zdania, to dla nich mamy OBOWIĄZEK starać się pisać „czytelnie”. Nie zmarnujmy tej szansy, nie pozwólmy zapędzić się do marginesowego środowiska autorów-samoczytelników.
Bo zmarnujemy coś, co na naszych oczach staje się kształtuje się jako miejsce ważne dla wszystkich.

Popularny „anonimowy bloger” nie ma określonego wieku, nie ma minimalnej ilości lat studiów, nie ma obowiązku posiadania dyplomu czy stanowiska. Ma za to nieokreślony pęd do zabierania głosu w każdej dyskusji, na każdy temat i podkreślania , że jego zdanie jest niepodważalnie doskonałe i wyczerpujące zagadnienie. Nawet kiedy nic nie wie i klepie banały lub bzdury. Jeżeli Internet ma stanowić swego rodzaju ripostę na media oficjalnie istniejące na rynku, musi odróżniać się nie tylko brakiem nazwisk pod artykułami. Musi jawić się jako miejsce dla wszystkich, a my mamy to miejsce budować tak, aby wszyscy chcieli się tu znaleźć.

Net stanowi niepowtarzalną szansę do publikowania dla każdego. I do czytania przez każdego. To nie jest miejsce wyłącznie dla błyszczących "bogów pióra" i znawców dziennikarstwa. To odpowiednik starożytnej agory, gdzie niejeden dobry mówca zdobywał popularności (a często i konkretną władzę), gdzie słowo trafiało do słuchaczy bezpośrednio, a warunek był jeden – to „słowo” musiało być DOBRE. Musiało być zrozumiałe, "czytelne", zaś wywoływany przez nie efekt musiał być celem, a nie przypadkiem.
Po wojnach i komunie mamy „braki inteligencji”. To prawda. Tylko, że te braki nie usprawiedliwiają odcinania się od tych „mniej inteligentnych”. A kto z nich czytając fora, nie raz zabluźni – „nic z tego nie rozumiem !” ? A przecież pisząc, chcemy aby nas zrozumiano.

Biorąc przykład z dawnych czasów skupmy się troszkę więcej na tym co chcemy przekazać. Dobierajmy słowa "dające się " czytać i zrozumieć. Budujmy z nich układankę, zawierającą konkretny przekaz tego, co chcemy tym wpisem osiągnąć.

Nie można jednak zapominać o rzeczy nieokreślonej , ale nie mniej ważnej. O narzucanej niejako ogładzie, o zachowaniu kultury , o wręcz zmuszanie tych mniej objętych kindersztubą do podnoszenia poziomu do średniej ( co najmniej!).
Niełatwo to pogodzić. Mistrzowie piszący w ten sposób biją w księgarniach rekordy popularności swoich książek. Ale jest to możliwe. A przynajmniej - "próbować to już połowa sukcesu.."
Jak będą nas rozumieć, będą nas czytać. Będą nam odpowiadać, szukając miejsca dla wyrażenia własnego zdania. I wcześniej czy później wpłyną na rzeczywistość.

Czego wszystkim nam życzę.:)

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Czasem jest to trudne! Język polski sprawia kłopot nie tylko obcokrajowców ale i nam autochtonom!
Czasem też się łapie na tym "po jakiemu ja to napisałem"!
A na dodatek nie zapominać, aby nasz tekst był zrozumiały czyli napisany "dla kaprala",
pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#21858