Gliwickie kłamstwo rośnie w prawdę

Obrazek użytkownika Rafał Brzeski
Idee

“Kiedy wypowiada się wojnę, to pierwszym poległym jest prawda” pisał w latach dwudziestych ubiegłego stulecia brytyjski polityk Arthur Ponsonby. Zanim padły pierwsze strzały II wojny światowej, propagandyści niemieccy przygotowywali grunt dla agresji na Polskę. Opracowany przez nich model jest aktualny do dzisiaj. Sprowadza się do kilku rozwiązań prowadzących do uzasadnienia własnej zaborczości oraz odebrania przeciwnikowi wszelkiej legitymacji i osłabienia jego woli oporu:

• przedstawienia stanowiska przeciwnika jako graniczącego z agresją i zagrażającego międzynarodowej stabilizacji,
• prezentacji własnych roszczeń jako kosmetyczne i minimalne,
• wyolbrzymienia niechęci przeciwnika do jakiegokolwiek polubownego rozwiązania sporu, co zmusza do rozwiązań innych jak dyplomatyczne,
• podważenia wiarygodności sojuszników przeciwnika,
• rozdmuchiwania wszelkich podziałów w społeczeństwie przeciwnika,
• generalnego siania zamętu w obozie przeciwnika.

Jeżeli zabiegi propagandowe i sprowokowane nimi naciski dyplomatyczne społeczności międzynarodowej, w tym sojuszników atakowanego, nie doprowadzą do zaspokojenia roszczeń i rozwiązanie militarne zostanie zadekretowane, to wówczas rolą propagandystów jest uzasadnienie odwołania się do przemocy. Strona, która decyduje się na konflikt musi usprawiedliwić swoją decyzję, a później uzasadniać swoje działania. Nie może sobie przy tym pozwolić na powstanie jakichkolwiek wątpliwości. Musi w czarno-białych kategoriach przedstawić przeciwnika jako kryminalistę bez czci i sumienia, bezczelnie naruszającego odwieczne prawa oraz rozbudzić takie emocję we własnym obozie, by nie zabrakło ochotników do czynnego angażowania się w konflikt. Innymi słowy, musi szczuć hałaśliwie i szybko, aby nie obudziły się głosy rozsądku. Niewygodne fakty są więc ukrywane lub przemilczane, neutralne naginane lub przeinaczane, a wygodne okoliczności podkolorowywane i rozdmuchiwane. Brak wygodnych faktów zastępuje się prowokacjami i ordynarnymi kłamstwami, które podawane w szybkim tempie sprawiają, że ich odbiorcy nie mają czasu na zastanowienie i refleksję. Zwłaszcza odbiorcy, którzy nie są przyzwyczajeni do analizowania faktów, lub są zbyt leniwi, żeby wyrabiać sobie własne zdanie i polegają na ocenach tak zwanych autorytetów. Kiedy dotrze do nich, że podsunięty fałsz jest kompletnie niewiarygodny konstatacja ta jest spóźniona i nie ma już znaczenia.

Na kilka godzin przed rozpoczęciem II wojny światowej, o 22.30 w dniu 31 sierpnia 1939 roku, na falach wszystkich nadajników niemieckiej rozgłośni państwowej Deutschlandsender opublikowano obszerne oświadczenie o serii „polskich prowokacji” na pograniczu, a przede wszystkim o „opanowaniu” niemieckiej radiostacji w Gliwicach – Gleiwitzersender.

Budynek radiostacji, odległy od ówczesnej granicy Polski o około 10 kilometrów, rzeczywiście został opanowany 31 sierpnia, tyle że na rozkaz kanclerza III Rzeszy Adolfa Hitlera, w ramach akcji nadzorowanej przez szefa służby bezpieczeństwa Sicherheitsdienst Reinharda Heydricha, a dowodzonej przez oficera SD Sturmbannfuehrera SS Alfreda Helmuta Naujocksa. Kodowy sygnał do przeprowadzenia akcji - Babcia umarła – wydał 31 sierpnia po południu Reichsfuehrer SS Heinrich Himmler.

Około 18.00 do budynku radiostacji przyszli dwaj policjanci. Jeden z nich wpuścił do środka „atakujących” przebranych za śląskich powstańców, a drugi pilnował pracowników radiostacji, żeby nie sparaliżowali akcji jakimś spontanicznym aktem bohaterstwa i patriotyzmu. Plan przewidywał odczytanie przez lektora po polsku przygotowanego wcześniej komunikatu. Okazało się jednak, że planiści spartaczyli prowokację. Nowa radiostacja gliwicka nie miała studia. Retransmitowała tylko sygnał rozłośni Breslauersender we Wrocławiu. Po gorączkowych kombinacjach zmontowano „na sznurki” coś w rodzaju studia, ale nadać udało się jedynie 9 początkowych słów proklamacji. Potem techniczna improwizacja padła. Mimo to, dla uwiarygodnienia niemieckiej prowokacji i jako dowód, że napastnikami byli Polacy, zastrzelono w budynku radiostacji aresztowanego dzień wcześniej weterana powstań śląskich Franciszka Honioka, mieszkańca wsi Łubie pod Gliwicami.

Równolegle z akcją w Gliwicach, Sicherheitsdiest przeprowadziła sfingowane ataki na niemiecką komorę celną w Hochlinden (obecnie dzielnica Rybnika o nazwie Stodoły) oraz na niemiecką leśniczówkę w Pitschen (Byczyna koło Kluczborka). W obu tych przypadkach na miejscu akcji zastrzelono „wypożyczonych” z więzień niemieckich przestępców przebranych w polskie mundury wojskowe dostarczone Sicherheitsdienst przez niemiecki wywiad wojskowy Abwehrę.

Politycznym celem akcji niemieckiej służby bezpieczeństwa było z jednej strony uzyskanie propagandowego uzasadnienia dla rozpoczętych kilka godzin później działań wojennych przeciwko Polsce, a z drugiej danie Francji i Wielkiej Brytanii pretekstu do bierności i zniechęcenie ich do zdecydowanego opowiedzenia się po stronie sojuszniczej Polski. O ile drugi cel nie został osiągnięty, o tyle pierwszy realizuje się po dziesięcioleciach. Sfingowany atak na Gleiwitzersender był objęty tak ścisłą tajemnicą, że nie zachowały się żadne pisemne dyspozycje. Nieznany jest nawet kryptonim akcji, o ile taki istniał. Nie ma więc dokumentalnej tamy dla twierdzeń, że to Polska ponosi odpowiedzialność za rozpoczęcie działań zbrojnych przez sprowokowane do wojny Niemcy. Na razie twierdzenia takie są rozpowszechniane w wąskich kręgach, ale pamiętajmy, że jeszcze przed trzydziestu laty za aberrację uważane było sformułowanie „polskie obozy koncentracyjne”, które obecnie powielane jest nagminnie przez renomowane media światowe.

Premiera - Warszawska Gazeta, sierpien 2013.

PS. W ostatnich dniach sierpnia pojawiała się wiadomość, iż wpływowy polityk rosnącej w siłę Brytyjskiej Partii Niepodległości oznajmił, że to polskie prowokacje graniczne zmusiły Hitlera do rozpoczęcia wojny.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

"Kodowy sygnał do przeprowadzenia akcji - Babcia umarła"
po ponad 60 latach został przez POtomka człowieka z SD zamieniony na
"Zabierz Babci Dowód"
- czyli wstrętne nawoływanie do pozbawienia głosu ( czy to nie podpada pod przestępstwo?! ) sporej części wyborców.
Teraz ten sam POtomek człowieka z SD nawołuje by nie uczestniczyć w referendum w Warszawie
( znów ileś głosów poza urnę )
Człowiek z SD:
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Bundesarchiv_Bild_101I-380-0069-37,_Po...

"Musi w czarno-białych kategoriach przedstawić przeciwnika jako kryminalistę bez czci i sumienia, bezczelnie naruszającego odwieczne prawa oraz rozbudzić takie emocję we własnym obozie, by nie zabrakło ochotników do czynnego angażowania się w konflikt. Innymi słowy, musi szczuć hałaśliwie i szybko, aby nie obudziły się głosy rozsądku."

- czyż to nie przedstawia dokładnie medialnej strategii
( znów ataki z radiostacji.... )
ataku na PiS , kibiców, ludzi z polskimi flagami na Marszu ?
Kolejny kapitalny wpis autora
pozdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#379119

A katalog metod wręcz podręcznikowy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#379225