Agentura wpływu - cz. 1

Obrazek użytkownika Rafał Brzeski
Historia

Około 2 i pół tysiąca lat wstecz, legendarny chiński strateg i teoretyk działań wojennych Sun Tzu zalecał w swej Sztuce Wojny werbowanie agentury wewnątrz aparatu państwowego przeciwnika drogą korumpowania „ludzi zajmujących stanowiska we władzach”.[1]

Kilka lat po II wojnie światowej generalny sekretarz Komunistycznej Partii Wielkiej Brytanii, Harry Pollitt apelował na wiecu lewicujących studentów uniwersytetu w Cambridge, by nie zapisywali się do partii, ale „pracowali ciężko, uzyskiwali dobre stopnie, dołączali do rządzącej elity i wewnątrz niej służyli naszej, komunistycznej, sprawie”.[2]

Na przełomie XX i XXI wieku dyrektor FBI Louis J. Freeh uważał, że przez całe stulecia armie najeżdżały obce ziemie, by zdobywać nowe terytoria i podporządkowywać sobie ich mieszkańców. „Obecnie przeciwnik ma nieco inny charakter, ale mimo to, jest wyjątkowo niebezpieczny. Jest to bowiem wróg wewnętrzny”.[3]

W dobie galopującego obiegu informacji i coraz bardziej skoncentrowanych mediów, których możliwości techniczne dają nie tylko globalny zasięg, ale także możliwość jednoczesnego oddziaływania na różne grupy językowe, walka o międzynarodową supremację nabiera nowego wymiaru. W konfrontacji „sczepionych w starciu rozumów” decydującego znaczenia nabiera „destrukcyjna umysłowość” oraz „pogarda dla dotychczasowych reguł gry”.[4] Naga fizyczna przemoc ustępuje coraz częściej miejsca zafałszowanej informacji i manipulacyjnej perswazji. Broń jądrowa zmieniła dotychczasowe doktryny, bowiem jej celem stały się wielkie miasta pełniące rolę zakładników. Tradycyjne natarcie, obrona, front straciły sens. Zwycięska bitwa na froncie stała się bez znaczenia, w sytuacji, gdy przeciwnik mógł zrzucając jedną bombę zniszczyć całe miasto na tyłach powodując straty idące w miliony ludzi. Według oceny ekspertów zachodnich opracowanej w 1980 roku, skutkiem wymiany uderzeń nuklearnych między ZSRR a USA byłoby ponad 30 milionów zabitych i około 45 milionów dotkniętych chorobą popromienną.[5] Michaił Gorbaczow pisał w wydanej w 1987 roku książce Pierestrojka, że konfrontacja nuklearna nie jest dobrym środkiem osiągnięcia celów Moskwy. Niesie bowiem katastrofalne zniszczenia, a korzyść ze zdobycia radioaktywnych ruin jest raczej wątpliwa.

W zasadzie nie ma w tej konstatacji niczego nowego. Sun Tzu oceniał, że szczytem umiejętności wodza jest podporządkowanie sobie wrogiej armii bez walki, a najwyższą kategorią zmagań jest „atakowanie planów przeciwnika”. Paraliżowanie jego zamiarów, zanim nabiorą bardziej skrystalizowanego charakteru i staną się realnym zagrożeniem.[6]

Chcąc jednak likwidować „kiełkujące” niebezpieczeństwo lub rodzącą się wolę oporu, trzeba o nich wiedzieć. Dlatego agentura informująca, co dzieje sie wewnątrz przeciwnego obozu jest tak wartościowa, a już wręcz bezcenna jest agentura wpływu, która umożliwia oddziaływanie na przeciwnika już we wczesnej fazie procesów tworzenia planów i podejmowania decyzji.

W procesie podejmowania decyzji w warunkach kryzysowych istotne są bowiem trzy podstawowe elementy:

• wiedza o rzeczywistym potencjale i możliwościach własnego kraju,
• podobna wiedza o potencjale i możliwościach przeciwnika oraz
• wiedza o obrazie, jaki przeciwnik wyrobił sobie o naszym kraju.

Obraz ten jest czynnikiem niesłychanie istotnym, gdyż stanowi podstawowy punkt odniesienia w podejmowaniu decyzji. Zadaniem agentury wpływu jest kształtowanie tego obrazu, zgodnie nie tyle z rzeczywistością, co z intencjami mocodawcy.

Modelowy agent wpływu, to Grima „Smoczy Język” z tolkienowskiej trylogii „Władca Pierścieni”. Doradca króla, który szeptał mu do ucha, „zatruwał myśli, mroził serce, osłabiał ciało, inni zaś widzieli to, lecz nic nie mogli zrobić, bo ten gad opanował” królewską wolę.[7]

Znacznie mniej barwna definicja amerykańska określa agenta wpływu jako osobę wykorzystywaną do dyskretnego urabiania opinii polityków, dziennikarzy i grup nacisku w kierunku przychylnym zamiarom i celom obcego państwa.[8]

Inna amerykańska definicja za agenta wpływu uważa osobę, która subtelnie i zręcznie wykorzystuje swoje stanowisko, możliwości, władzę i wiarygodność do promowania interesów obcego mocarstwa w sposób uniemożliwiający zdemaskowanie tego mocarstwa.[9]

Agentura wpływu należy do najskuteczniejszych i najtrudniejszych do wykrycia sposobów informacyjnego oddziaływania na przeciwnika. Agent wpływu postrzegany jest w swoim środowisku i społeczeństwie jako lojalny obywatel, który prywatnie i/bądź publicznie głosi swoje poglądy. Fakt, że są one zbieżne z linią polityczną i zabiegami propagandowymi obcego mocarstwa, oceniany jest zazwyczaj jako zbieg okoliczności nie wart głębszej analizy, natomiast szkody wyrządzone przez agenta wpływu są potencjalnie ogromne, zwłaszcza, jeśli jest on wysokim urzędnikiem państwowym, uznanym autorytetem lub znajduje się na stanowisku kontrolującym przepływ informacji.

Do jakiego stopnia jeden agent wpływu może zmienić historię i układ sił w skali kontynentu świadczy przykład Jamesa Klugmanna. Pochodzący z żydowskiej rodziny Klugmann studiował w latach 30-tych XX wieku w Cambridge, gdzie był jawnym i aktywnym członkiem uniwersyteckiej organizacji partyjnej oraz werbował lub wskazywał do werbunku agentów dla NKWD. Jego preferencje ideologiczne nie były tajemnicą ani dla uniwersyteckich kolegów ani dla brytyjskich służb. Kiedy podpisano pakt Ribentropp-Mołotow i wybuchła II wojna światowa, Klugmann zgodnie z wytycznymi Moskwy unikał służby wojskowej uznając, że jest to konflikt imperialistów, ale kiedy Niemcy zaatakowały ZSRR stanął w obronie państwa robotników i chłopów. Zgłosił się do świeżo utworzonej tajnej służby Kierownictwa Operacji Specjalnych – SOE (Special Operations Executive). Każdy kandytat podlegał wprawdzie sprawdzeniu przez Służbę Bezpieczeństwa MI5 ale okazało się, że Klugmann ma czyste konto. Jego teczka została najprawdopodobniej usunięta z archiwum MI5 przez innego sympatyka Moskwy.

Przyjęty do SOE, Klugmann został wysłany do Kairu, gdzie odpowiadał za redakcję zbiorczych raportów misji łącznikowych SOE przy oddziałach partyzanckich w Jugosławii oraz za sporządzanie analiz sytuacji politycznej na Bałkanach. Rząd brytyjski popierał w tym czasie czetników Draży Michajłowicza, czyli narodowy ruch oporu, który skutecznie walczył z Niemcami. Klugmann „podbarwiał” jednak umiejętnie raporty dla Londynu, lub wręcz fałszował meldunki z Jugosławii przedstawiając czetników jako faszystów, a komunistycznych partyzantów Josipa Broz Tito jako jedyną organizację stawiającą opór Niemcom. Kiedy w 1943 roku Niemcy rozlepili na murach domów w Jugosławii plakaty oferujące 1000 marek w złocie za pomoc w ujęciu Michajłowicza i Tito, to do Londynu trafił rzekomo autentyczny plakat, na którym widniał tylko Tito. Klugmann wyretuszował zdjęcie Michajłowicza. Gdy w październiku 1943 roku czetnicy Michajłowicza wysadzili 4 mosty na linii kolejowej Belgrad-Sarajewo oraz oczyścili zbrojnie z Niemców miasto Visigrad, to do Londynu trafił meldunek, że były to sukcesy „ataków komunistów Tito”.[10]

Brytyjska Służba Bezpieczeństwa MI5 poznała prawdę, ale zbyt późno, dopiero kiedy Klugmann po przyjeździe do Londynu relacjonował swe działania przełożonym w siedzibie Komunistycznej Partii Wielkiej Brytanii. Chwalił się, że udało mu się zebrać w Kairze grupę sympatyków komunizmu i rozmieścić ich we wszystkich brytyjskich organizacjach wywiadowczych. „Działaliśmy jak sito. Wszystkie informacje napływające z kraju [Jugosławii] szły przez nas i zadbaliśmy, żeby dalej poszły już odpowiednie” – opowiadał nieświadom, tak jak jego rozmówca, że MI5 udało się zainstalować podsłuch w gabinecie wysokiego funkcjonariusza kompartii. Klugmann opowiadał, że po wielomiesięcznych staraniach i biurokratycznych manipulacjach przejął kontrolę na doborem łączników SOE zrzucanych do oddziałów partyzanckich w Jugosławii. Od tego momentu do czetników wysyłani byli prymitywni nieudacznicy, a do komunistów ludzie sprawni i inteligentni obserwatorzy. W rezultacie „od czetników nadchodziły wręcz śmieszne raporty pisane przez półanalfabetów, a od partyzantów pierwszoklaśne meldunki pisane przez około tuzin naszych ludzi”. W efekcie „byliśmy w stanie na podstawie naszych własnych, brytyjskich, źródeł udowodnić to, co rosyjska, komunistyczna prasa pisała od dawna”, że czetnicy stoją z bronią u nogi, a komunistyczni partyzanci Josipa Broz Tity skutecznie walczą z Niemcami.[11]

Konsekwentne i długotrwałe działania Klugmanna sprawiły, że premier Winston Churchill nakazał w listopadzie 1943 roku wycofać poparcie i pomoc sprzętową dla czetników Draży Michajłowicza i przerzucić wsparcie SOE na komunistyczne oddziały Josipa Broz Tito. Bez brytyjskich zrzutów i politycznego poparcia ruch czetników zmarniał i został rozbity przez komunistów. Wprawdzie dekryptaże niemieckich depesz z rejonu Bałkanów odczytywanych w ośrodku kryptowywiadowczym Bletchley Park, zaprzeczały raportom Klugmanna, ale rząd w Londynie dawał wiarę swoim ludziom z jugosłowiańskiej sekcji kairskiej placówki SOE. Skutki tej wiary i opanowania Jugosławii przez komunistów odczuwane są do dzisiaj w całej Europie.

Cała Europa środkowa była w latach 1940-tych ubiegłego wieku opleciona sowiecką agentura wpływu. Prezydent Czechosłowacji Edward Beneš uciekł z kraju do Wielkiej Brytanii po wkroczeniu wojsk niemieckich w 1938 roku dzięki finansowemu wsparciu NKWD i „był pod naszym wielkim wpływem”. Po wojnie nadal sprawował funkcję prezydenta i w 1948 roku utorował komunistom drogę do przejęcia władzy. Szef czechosłowackiego wywiadu z tego okresu płk František Moravec był „pełnoetatowym agentem NKWD zwerbowanym przez naszego rezydenta w Londynie”. Król Rumunii Michał odwołał się do „komunistycznych wojsk”, żeby przeprowadzić anty-niemiecki zamach stanu. W Bułgarii z uwagi na polityczne wpływy byłego przewodniczącego Kominternu, Georgi Dymitrowa, Moskwa miała „korzystną” sytuację. Dzięki agenturze „rządy emigracyjne nie mogły przeciwstawić się naszym wpływom”, dlatego „mogliśmy być elastyczni i pozwolić na demokratyczne wybory” w Polsce, oceniał jeden z czołowych i najbardziej zaufanych oficerów NKWD.[12]

Do zadań agentury wpływu należy sterowanie władzami i opinią publiczną atakowanego kraju, poprzez rozpowszechnianie odpowiednio dobranych informacji, dezinformacji, pojednawczych i/lub alarmistycznych opinii i argumentów, oraz chwytliwych sloganów i słów wytrychów zastępujących wiarygodną ocenę faktów. Agentura wpływu ma sterować opiniami środowiska w którym się obraca. Zadanie to wypełnia posługując się „technikami zarządzania postrzeganiem”, co w mniej politycznie poprawnych słowach można określić, jako atrakcyjnie podane, ordynarne fałszowanie rzeczywistości.

Działalność agentury wpływu jest najskuteczniejsza w społecznościach rozchwianych i zdemoralizowanych, gdyż społeczności zwarte, o ustabilizowanym porządku etycznym oraz jasnych i przestrzeganych normach moralnych mają „wbudowany” odruchowy system samoobrony przed wrogim podszeptem. Rozumiał to szef wywiadu wojskowego japońskiej Armii Kwantuńskiej, generał brygady Doihara Kenji, który opracował w latach dwudziestych ubiegłego stulecia plan „rozmiękczenia” i opanowania kolejno Mandżurii, a później północnych Chin. Program „rozmiękczania” zasadzał się na potajemnym tworzeniu moralnej pustyni drogą spisków i zabójstw politycznych oraz korumpowania regionalnych urzędników chińskich. Doihara grał na wszelkich ludzkich słabościach i niezaspokojonych ambicjach, podsuwał narkotyki, organizował domy publiczne dla wpływowych polityków, płacił łapówki. Program okazał się skuteczny. Na początku lat trzydziestych Japończycy bez większych wysiłków opanowali Mandżurię, a kiedy pod koniec dekady przywódca chińskich narodowców generał Czang Kai-szek zwołał radę wojenną, to wśród czterech obecnych był jeden agent Doihary!

Chiński establishment był tak spenetrowany przez sieć Doihary, że w ciągu pierwszych 6 lat wojny japońsko-chińskiej za współpracę z Japończykami rozstrzelano więcej wysokich oficerów armii Czang Kai-szeka niż za wszelkie inne przestępstwa razem wzięte. Tylko w 1938 roku rozstrzelano za udowodnioną współpracę z Doiharą 8 dowódców dywizji armii narodowej.[13]

Na okres moralnego rozprzężenia i rozbicia tradycyjnych więzi społecznych po I wojnie światowej przypadają też szczególnie intensywne działania sowieckie. Lenin, Bucharin i Dzierżyński twórczo zaadaptowali doświadczenia carskiej Ochrany zapisane w archiwach przejętych przez CzeKa.

Pionierem tworzenia sieci agentury wpływu był Piotr Iwanowicz Raczkowski, szef Zagranicznej Agentury Ochrany w Paryżu w latach 1885-1902. Opłacał on sowicie i regularnie francuskich żurnalistów, piszących na zlecenie i umieszczających we francuskich czasopismach pochlebne artykuły o rodzinie carskiej oraz sytuacji wewnętrznej i gospodarczej Rosji. Raczkowski subsydiował też (lub wręcz kupił) specjalistyczne periodyki Revue Russe i Le Courier Franco-Russe poświęcone problematyce stosunków w Europie Środkowo-Wschodniej. Założył również (przez podstawionych agentów wpływu) organizację o nazwie Ligue pour le Salut de la Patrie Russe, która według dzisiejszego nazewnictwa była „niezależną, pozarządową formacją obywatelską”. Jej zadaniem było formowanie we francuskich elitach pozytywnych opinii dla carskiej Rosji.[14]

Zagranicznaja Agientura miała na francuskim rynku prasowym swoistego konkurenta w osobie Artura Raffałowicza, paryskiego przedstawiciela rosyjskiego ministerstwa finansów. Nie szczędził on wysiłków i pieniędzy, żeby francuskie sfery gospodarcze i opiniotwórcze były przekonane o świetnej sytuacji gospodarczej Rosji, gdzie warto inwestować i której opłaca się udzielać kredytu. Na początku XX wieku Raffałowicz miał w kieszeni wszystkie liczące się gazety francuskie z wyjątkiem socjalistycznej (później komunistycznej) L’Humanité. Kiedy wiosną 1905 roku porażki w wojnie rosyjsko-japońskiej oraz nieudana rewolucja podważyły zaufanie francuskich inwestorów, Raffałowicz wydawał miesięcznie na korumpowanie dziennikarzy ponad 200 tysięcy franków. Doraźnie łapówki nie odwróciły decyzji wstrzymania, w marcu 1905 roku, rokowań w sprawie kolejnej francuskiej pożyczki dla Moskwy, ale na dłuższą metę okazały się skuteczne. Do 1914 roku 25 procent francuskich inwestycji zagranicznych ulokowanych było w Rosji, a tylko 9 procent we francuskich koloniach i terytoriach zamorskich.[15] Sprawdzała się zasada, że „dobrze uplasowany dziennikarz może być bronią równie śmiercionośną co ładunek wybuchowy lub szpieg w centrum aparatu władzy”.[16]

Ale nie tylko carska słuzba budowała w drugiej połowie XIX wieku zagraniczną agenturę wpływu. W rejonach dzisiejszego Iranu i Afganistanu, gdzie ścierały się imperialne interesy Londynu i Moskwy, brytyjski konsul w perskim mieście Meshed, pułkownik C.S. Maclean opłacał sowicie z funduszu Tajnej Służby szeroką sieć mułłów, kupców i lokalnych watażków, którzy przekonywali, że rządy brytyjskie są lepsze od rosyjskich. Muzułmańscy duchowni byli w szczególnej cenie, gdyż w Meshed mieścił się znany meczet, do którego pielgrzymowały tysiące wiernych nawet z odległych okolic. Uzasadniając wydatki Maclean pisał: „mułła Bashi służy nam wyjątkowo wiernie i pracowicie tłumaczy korzyści dla Persji płynące z przyjaźni z Anglią, a także szkodzi rosyjskim wpływom wśród swoich ziomków”.[17]

Z doświadczeń Ochrany korzystała od swoich pierwszych dni CzeKa subsydiując dziesiątkami tysięcy funtów ukazujący się w Wielkiej Brytanii socjalistyczny dziennik Daily Herald,[18] który „odpłacił się” w 1920 roku medialnym patronatem nad zorganizowanym przez skomunizowany związek zawodowy dokerów bojkotem transportów broni i amunicji wojsk Polskich gromiących Armię Czerwoną.

Głównym jednak narzędziem międzynarodowego oddziaływania bolszewików był utworzony w marcu 1919 roku Komintern, zwany też Trzecią Międzynarodówką. Była to międzynarodowa organizacja „sprzedajnych łajdaków i wyrzutków, gotowych na rozkaz Kremla walczyć wbrew interesom własnych krajów i narodów, prowadzących działania wywrotowe przeciwko całemu światu.”[19]

Brytyjski delegat na II zjazd Kominternu określił zadanie tej organizacji jako wpajanie przekonania, że „komunistyczna Rosja jest nie tyle źródłem nauki, co miejscem najświętszym ze świętych, przed którym należy paść na twarz, jak wierny muzułmanin modlący się w Mekkce”.[20]

Komintern posiadał oddziały w różnych krajach, a zadaniem każdego z nich było tworzenie i mobilizowanie lokalnej agentury wywiadowczej i agentury wpływu, przy czym niektóre sieci agenturalne działaly oddzielnie, inne zazębiały się i przenikały.

W straszliwym okresie kolektywizacji rolnictwa, „rozkułaczania” i wymuszonego głodu, który pochłonął miliony ofiar, rolę szczególnie haniebnej agentury wpływu odegrali czołowi zachodni intelektualiści, politycy i dziennikarze, którzy „bezwstydnie przyczyniali się do tragedii naiwnie lub z rozmysłem wychwalając ‘wspaniały’ eksperyment sowiecki i przekazując wypaczone, złudne lub fałszywe świadectwa katastrofy”.[21]

Kiedy na Ukrainie i Północnym Kaukazie umierający z głodu nie mieli siły grzebać zmarłych i notowano liczne przypadki ludożerstwa, wybitne autorytety Zachodu przekonywały opinię publiczną, że najstraszliwszy głód we współczesnej historii jest wytworem antysowieckiej propagandy. Irlandzki dramaturg i myśliciel George Bernard Shaw zapewniał: „nie widziałem w Rosji ani jednej niedożywionej osoby: młodej lub dorosłej”, francuski polityk, dwukrotny premier, Edouard Herriot kategorycznie zaprzeczał „kłamstwom burżuazyjnej prasy, która twierdziła, że w Związku Sowieckim panuje głód”. Moskiewski korespondent dziennika New York Times Walter Duranty, który za swe reportaże z Rosji otrzymał w 1932 roku nagrodę Pulitzera, z pozycji świadka wydarzeń przekonywał, że „każde doniesienie o głodzie w Rosji jest przesadą lub złośliwą propagandą”. Brytyjscy piewcy socjalizmu, Beatrice i Sidney Webb strofowali ukraińskich chłopów za „podkradanie ziaren z kłosów”, co w ich opinii było „bezwstydną kradzieżą kolektywnej własności”.[22] Pod batutą autorytetów chór apologetów robotniczo-chłopskiej władzy był tak liczny i hałaśliwy, że zagłuszał skutecznie głosy prawdy i rozsądku, narzucając jedynie słuszną interpretację wydarzeń i politycznie poprawny obraz sytuacji wewnętrznej w Związku Sowieckim.

cdn.

Dr Rafał Brzeski

[1] Sun Tzu, Art of War, tłum. Ralph Sawyer, Westwiew Press, Oxford, 1994, str. 231.

[2] Sue Reid, How the Kremlin Hijacked Labour, Daily Mail, 06 listopada 2009, str. 28-9.

[3] David A. Vise, The Bureau and the Mole, Atlantic Monthly Press, Nowy Jork, 2002, str. 146.

[4] Ian Colvin, Canaris - Chief of Intelligence, George Mann Ltd, Maidstone, 1973, str. 221.

[5] John Hughes-Wilson, The Cold War, Londyn, Robinson, 2006, str. 386.

[6] Sun Tzu, Art of War, tłum. Ralph Sawyer, Westwiew Press, Oxford, 1994, str. 177.

[7] J.R.R. Tolkien, Dwie wieże, tłum. Maria Skibniewska, Czytelnik, Warszawa, 1990, str. 160.

[8] Norman Polmar, Thomas B. Allen, Księga Szpiegów: Encyklopedia, Magnum, Warszawa, 2000, str.14.

[9] Richard H. Schultz, Roy Godson, Dezinformatsia: The Strategy of Soviet Disinformation, Nowy Jork, Berkley Books, 1986, str. 42

[10] John Hugh-Wilson, A Brief History of the Cold War, Robinson, Londyn, 2006, str. 50-53.

[11] Michael Smith, The Spying Game: The Secret History of British Espionage, Politico’s, Londyn, 2004, str. 91-92.

[12] Pavel Sudoplatov, Anatoli Sudoplatov oraz Jerrold L. I Leona P. Schecter, Special Tasks, Little Brown, Boston, 1994, str. 223.

[13] Ronald Seth, Encyclopedia of Espionage, Book Club Associates, Londyn, 1974, str.162-170.

[14] Ben B. Fisher (red.), Okhrana: The Paris Operations of the Russian Imperial Police, CIA, Langley, 1997, str. 7.

[15] Christopher Andrew, Oleg Gordijewski, KGB, tłum. Rafał Brzeski, Bellona, Warszawa 1997, str. 38.

[16] John Hughes-Wilson, A Brief History of the Cold War, Londyn, Robinson, 2006, str. 261.

[17] Michael Smith, The Spying Game: The Secret History of British Espionage, Politico’s, London, 2004, str.52-53.

[18] Christopher Andrew, Secret Service, Londyn, Heinemann, 1985, str. 264.

[19] Wiktor Suworow, Klęska, Poznań, Rebis, 2010, str. 92.

[20] Henry M. Pelling, The British Communist Party, wyd. 2, Londyn: A&C Black, str. 29.

[21] John J. Dziak, Chekisty: A History of the KGB, Lexington, Lexington Books, 1988, str.54.

[22] Cyt. za: KGB, tłum. Rafał Brzeski, Bellona, Warszawa 1997, str. 121-122.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Chciałbym odnieść się do fragmentu opracowania dotyczącego osoby Jamesa Klugmanna:
- określenie go mianem agenta wpływu wydaje się nieporozumieniem. Był klasycznym kretem.
- wydaje mi się, że dla reorientacji politki brytyjskiej wobec ruchu oporu w Jugosławii decydującą były opinie ferowane przez Basila Davidsona, który szefował Sekcji Jugosławiańskiej SOE w Kairze od końca 1942 do połowy 1943, a potem był jednym z oficerów łącznikowych SOE przy Ticie. Co nie znaczy, że nie doceniam roli Klugmanna.
- chciałbym zapytać, kiedy to zdemaskowano Klugmanna, bo nie wynika to bezpośrednio z tekstu.
- a na koniec; do służby wojskowej w formacji pomocniczej RASC Klugmann zaciągnął się w 1940 roku, jako szeregowiec. SOE nie była "firmą", do której się "zgłaszano". Został do niej zrekrutowany przez starszego kolegę uniwersyteckiego, bryg. T. Airey`a. Brak akt Klugmanna w archiwum MI5 nie musiał być wynikiem intewrwencji innych sowieckich kretów, a mógł być wynikiem niemieckich nalotów (Wormwood Scrubs!)
Pozdrawiam
PS. Z zainteresowaniem czekam na cd.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#248593

Airey: powinno być "starszego kolegę szkolnego"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#248611

Pozwalam sobie odpowiedziec i sie bronic :-)

1. Wszystko wskazuje, ze podczas slużby w Kairze Klugmann nie był prowadzony (nie mial oficera prowadzacego), a wiec nie byl ani spiochem ani kretem. Dzialal samodzielnie, z wlasnej inicjatywy, chcac sie przysluzyc sprawie komunizmu w miare posiadanych mozliwosci. Nie posiadam informacji, zeby przekazywal w tym czasie jakies wiadomosci sluzbom sowieckim wiec jedyna kategoria jaka w moim mniemaniu do niego pasuje to agent wplywu. Ponadto jego dzialalnosc odpowiada modelowym dzialaniom agenta wplywu, przynajmniej w tym okresie.

2. Brak akt Klugmanna: w nocy z 28 na 29 wrzesnia 1940 roku wiezienie Wormwood Scrubs (wojenna siedziba MI5 do pazdziernika 1940 roku) zostalo rzeczywiscie zbombardowane i do archiwum MI5 (mieszczacego sie w bylej pralni o szklanym dachu)wpadla bomba zapalajaca. Pozar ugaszono, ale zalano przy okazji archiwum. Caly indeks kart osobowych oraz okolo 800 teczek prowadzonych spraw zostalo zniszczonych, ale... Ale z inicjatywy Victora Rothschilda cały indeks zostal wczesniej zmikrofilmowany. Zrekonstruowano go w ciagu 9 miesiecy, czyli najpozniej do konca czerwca 1941 roku.

Klugmann wstapil do SOE po niemieckim ataku na ZSRR, a wiec po czerwcu 1941 roku. Rothschild i Klugmann nalezeli do tego samego srodowiska sympatykow komunizmu z Cambridge. Jezeli Rothschild nie byl tylko pomyslodawca zmikrofilmowania indeksu, ale mial jakis udzial w jego mikrofilmowaniu (tego nie wiem), to nie wykluczone, ze mial rowniez udzial w usunieciu akt Klugmanna. Moim zdaniem jest to jednak zbyt daleko idaca hipoteza, chociaz niektorzy historycy uwazaja, ze Rothschild przez cala wojne (a i pozniej) wspolpracowal z NKWD.

John Hughes-Wilson przypuszcza, ze "karte P" Klugmanna mogl usunac z indeksu jego przyjaciel Anthony Blunt, ktory twierdzil, ze to Klugmann "nawrocil go na komunizm" w Cambridge.

3. SOE nie była "firmą", do której się "zgłaszano": z moich rozmow z weterenami SOE wynika, ze procedury byly nagminnie lekcewazone, jesli w gre wchodzili "starzy koledzy ze szkoly lub uczelni" (old boys' net). Do lata 1941 roku instruktorem w osrodku szkoleniowym SOE w Beaulieu byl Kim Philby z tego samego komunistycznego srodowiska w Cambridge co Klugmann. W SOE byli tez inni ludzie z tego srodowiska (polecam ksiazke Mask of Treachery Johna Costello)

4.Rola Basila Davidsona: z jego ksiazki wspomnieniowej Special Operations Europe wynika

- w sekcji jugoslawianskiej SOE w Kairze "nie dasz sobie rady bez Klugmanna".

- ludzie wysylani do okupowanej Jugoslawii, a podlegajacy Klugmannowi i wpatrzeni w niego jak w tecze "nie mieli najmniejszego zamiaru wracac do jakiejkolwiek krolewskiej Jugoslawii".

- jak sie wydaje Davidson nie mial bezposredniej lacznosci radiowej z Londynem i jego korespondencja szla przez Kair, gdzie dzialal niezastapiony Klugmann.

- Davidson nie mial podejrzen,ze jego raporty sa "redagowane", ale analitycy z Bletchley Park zwracali uwage, ze informacje z dekryptazu depesz Abwehry sa zbyt czesto i zbyt daleko sprzeczne z raportami misji SOE w Jugoslawii.

5. Zdemaskowanie - rozmowa zostala podsluchana po zakonczeniu wojny i po powrocie Klugmanna z Kairu. Kiedy dokladnie wrocil nie wiem. Wiadomo, ze w sierpniu 1945 roku mieszkal z matka w Londynie. Wowczas juz znajdowal się pod stala obserwacja MI5, ktora zarzadzono na caly czas jego pobytu w kraju. (Wyjezdzal pozniej, zeby "zwinac" sprawy i definitywnie powrocil "z wojny" 20 lipca 1946 roku.) Tak wiec wnosze, że rozmowe podsluchano latem 1945 roku (albo w lipcu albo w sierpniu).

Pozdrawiam i z duza checia wymienie dalsze informacje.

RB

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Rafał Brzeski

#248859

Dziękuję za tak obszerną odpowiedz, wynikającą - jak wnoszę - z mylnego odczytania moich intencji. Nie musi się Pan "bronić" ;-)
Przepraszam, ale na względu na "gabaryty" ;-) nie od razu odniosę się do wszystkich kwestii.
1. Agent wpływu w służbie specjalnej wroga? No, idąc tym tropem agentem wpływu można nazwać Philby`ego. Pisze Pan, że nic nie wskazuje, aby wówczas miał oficera prowadzącego. A co wskazuje, że nie miał? Klugmann - co Pan przyznaje - nigdy nie został oficjalnie zdemaskowany. Brak potwierdzenia, brak zaprzeczenia, brak żródeł. Tylko hipotezy.
2. Sprawy Rotshilda bliżej nie znam. Proszę jednak zwrócić uwagę, że w swoim komentarzu nie przesądzałem, czy akta Klugmanna zniknęły, czy zostały zniknięte. Jeśli zostały wówczas zniknięte, to kolejna poszlaka, że był kretem. A przynajmniej kretem in spe.
3. Upieram się przy swoim. Do SOE rekrutowano, a nie zgłaszano się. A że koledzy rekrutowali kolegów? To oczywiste w "angielskiej obyczajowości" . Sam na to wskazałem, wspominając o Aireyu. Do kwesti rekrutacji wrócę jeszcze w kontekście informacji wskazujących na "kadrowość" Klugmanna.
4. Do osoby Davidsona odniosę się w najbliższej przyszłości, bo to obszerny temat. A jego łączność z Londynem? Oczywiście, że nie miał. Wszystko szło przez Kair.
5. Zdemaskowanie, a właściwie brak zdemaskowania. I właśnie o to idzie. Powojenna kariera Klugmanna była jedną wielką autodemaskacją jego przywiązania do Ojczyzny Proletariatu. Ale brak dowodów choćby na to, że "ktoś z rządu" odbył z nim tzw. poważną rozmowę, jak to Angole mieli w zwyczaju, gdy odkrywali, że stary fellow jest nieświeży. Był inwigilowany do końca życia i na tym koniec.
Przy następnej okazji - oprócz sprawy Davidsona - pozwolę sobie przekazać kilka informacji bibliograficznych, tudzież dotyczących żródeł.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#248874

Hm... gdzies sie nie rozumiemy.

"Klugmann - co Pan przyznaje - nigdy nie został oficjalnie zdemaskowany. Brak potwierdzenia, brak zaprzeczenia, brak żródeł. Tylko hipotezy."

Po pierwsze, gdzie ja przyznalem, ze Klugmann "nigdy nie zostal oficjalnie zdemaskowany"?

po drugie, co pan rozumiem przez "nie zostal oficjalnie zdemaskowany"?

Czy opublikowanie fragmentow stenogramu "podsłuchanej w całości" rozmowy Klugmanna z wysokim funkcjonariuszem Komunistycznej Partii Wielkiej Brytanii, w ktorej z detalami Klugmann opisuje jak przejął kontrolę na kanałem informacyjnym z okupowanej Jugosławii do Londynu i jak manipulował informacjami, to nie jest zdemaskowanie?

To nie sa hipotezy, to jest dokument. Jesli Pan sobie zyczy, to moge te opublikowane fragmenty przytoczyc. Jak Pan woli w oryginale lub przetlumaczone.

Po takiej "spowiedzi" zadne odbywanie rozmowy "przez kogos z rzadu" nie bylo konieczne. Wystarczylo "otorbienie", co wykonano, a Klugmann byl za inteligentnym profesjonalista, zeby sie nie zorientowac, ze jest "spalony", a zatem nie musi sie dluzej ukrywac i moze spokojnie pisac pochwaly komunizmu. Po wojnie pracowal otwarcie jako etatowy funkcjonariusz partyjny w wydziale oswiaty KPWB i pisywal w komunistycznej prasie.

Pozdrawiam,

RB

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Rafał Brzeski

#248890

Strasznie Pan pochopny1 ;-) Cierpliwości. Dwa słowa odpowiedzi na powyższe: Co się dzieje ze zdemaskowanym agentem (nawet wpływu), który przyznał się do działania wbrew interesom własnego kraju i własnej służby?
a.aresztowanie i proces
b.przewerbowanie
c.wymiana
d.cicha likwidacja
a`.specjalność angielska, czyli tzw. poważna rozmowa, czyli "nie ma sprawy" w zamian za informacje.
A Klugmann został "otorbiony". Czyli Klugmanna nie można było przygwozdzić. A jego - chociażby ideowi - koledzy? Nadal w ważnych strukturach służb brytyjskich.
Ergo: Klugmann wiedział, że oni wiedzieli, oni wiedzieli, że Klugman wiedział. A Sowieci wiedziel, że nie musieli nawet ponosić kosztów i nakładów na transport do Moskwy. Agent był bezpieczny. Synekure miał na miejscu. Został spalony, ale nie zdemaskowany.
Powtarzam,agent wpływu w samym środku służb specjalnych? No, nie. Nie tam się sytuuje agentów wpływu. Agent wpływu preparujący osobiście raporty sytuacyjne? Agenci wpływu nie zajmują się takimi rzeczami.
Apeluję o cierpliwość. Zapewne jutro zamieszczę komentarz dotyczący kariery Klugmanna w latach 1940/45. Od szeregowca, do majora. Angielski Żyd z middle class? A któż to był jego przyjacielem w Gresham i Trinity College? Maclean.
Pozdrawiam, ponawiając apel o cierpliwość :-)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#248901

Cierpliwie czekam na cd.

Pozdrawiam,

RB

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Rafał Brzeski

#248921

Dziekuje za bardzo ciekawy tekst. Oczywiscie to wszystko jest juz dobrze znane, ale przypominac trzeba bez konca.
Szkoda, ze dopiero nasi wnukowie znajda odpowiedz na nasza terazniejszosc...wczorajszy pasek w TVP Info
http://youtu.be/8ZW4uwz8KBQ Jak ON to robi ?!
Pozdrawiam z ujscia Menu do Renu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

z ujścia Menu do Renu

#248600

„apologeci” aPOloAgenCi , to Ci znani(mendialnie)...

-> „emisariusze” forMuł (sejMowyCh=nowych ?) ewidentnie utrudniających praworządne śledztwa PROKURATORSKIE ...

PRyncypialnych prokuratorów - od 1998r.-> wykluczanych politycznie, zabójstwami - gen. Papała - czy teoretycznymi spiskami ? …

Wykluczanych z praktycznego (profesjonalnego) sprawdzania SKUTKÓW ( statystycznych + ekonomicznych+ gospodarczych + demograficznych) -> PRZESTĘPSTW przechodzących w zbrodnie państwOwe...

POlitycznego = agenturalnego wpływu POemisariuszy „sejmOwych” na lokalnych wykonawców zbrodni szpitalnych...
( szpiTajnych ?) + przestępczego wpływania na prokuratorów, którzy miast kurować państwo z toczących urzędy patologii …

-> korupcyjnych związków KARiER zawodowych roZwijanych na POgrzebach pacjentów – (POmordowanych) wykluczanych z życia gospodarczego...
( 1 osoba Polski co 10 minut, 6 osób na godzinę, 137 osób na dobę, 50 tysięcy Osób Polski, zabijanych metodycznie "medycznie" co rok...

- PRorok bez generalizowania i bez generalnego analizowania zgonów generałów Polski + dokładnie nieznanej „niemożliwie” olbrzymiej ilości ofiar współczesnej POlityki wykluczania rodzimych Tubylców z Polski w POlsce ...

Ludobójczym TubylcoBójstwem (wiele miliardów corocznego „ZYSKU” z -> POlitycznej kraDzieży składek emerytalnych i zdrowotnych) wokół którego kluczą ZNANI prokuratorom POagenci ...

( POemisariusze WPływów „łowców skór” między urzędami Łodzi i Wa-wy) NauczyCiele generalnego prokurowania kłamstw przestępczymi metodami LEKarskimi ( aryjskich armii ?) ...

Dla mnie od 1998r. prawnego świadka politycznego organizowania w Polsce TubylcoBójstwa pacjentów w szpitalach ( zbrodni udowodnionych prokuratorsko dzięki Policji przed politycznym zabójstwem gen. Papały)...

Najistotniejszą częścią międzynarodowej uroCzystości na Westerplatte 1.09.2009r. było POruszenie wątku POwinności służb specjalnych…]

„ służb zdrowia” i wywiadu „wymiaru sprawiedliwości” tuszujących KATAstrofalną rzeczywistość „instytucji rządOwych urzędUników” - zatrudnianych za POdatki milionów płatników -> do przestępczego fałszowania dokumentów śledztw POumarzanych POlitycznie na platformie przestępczego oportunizmu niewolników = z których nie ma pracowników = prawdziwych prawników i wyników społecznych, cywilizacji państwa prawa…

Za utrwalanie patologii urzędUników, odpowiedzialność polityczną POnosi rząd RP od 2008r. unikający wyjaśnienia TubylcoBójstwa szpitalnego ( szpiTajnego ?) - > mając w dyspozycji profesjonalne + policyjne dowody,
politycznie zorganizowanych zbrodni medycznych i uników (ewidentnych fałszerstw dowodów) prokuratorsko sądowych = politycznego POpLecznictwa współczesnego ludobójstwa „POkojowego”…

Powyższe fakty 1.09.2009r. na Westerplatte, dyplomatycznie POłączył Wł.Putin w zacytowanym(POcenzurowanym ? ) przemówieniu :

”” W STOSUNKACH MIĘDZYNARODOWYCH NIE POWINNIŚMY POSTĘPOWAĆ TAK JAK „LEKARZE” – KTÓRZY ZAKAŻAJĄ PACJENTÓW CHOROBAMI -
ABY NA „LECZENIU” ZARABIAĆ””...

RządOwe utajnianie nikczemnych faktów społecznych drożej jeszcze będzie kosztowało POdatników POzbawianych właściwej pracy,
diagnostyki, leczenia, leków = dorzynanego życia nieśWiadomych mas, Politycznych ofiar
konformizmu medialnego.

Pozdrawiam
J.K.
Dla właściwych służb „państwa prawa”
Janusz Krzemiński – ojczystegoiowego@interia.pl - od 1998r. CZE-KAją twarde dowody ”niemożliwej” korupcji urzędników – aktualnie
kompromitujących( imitujących ?) rząd RP.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#248648

To Churchill był gotowy na wszelkie ustępstwa wobec Rosji. Taką przyjął linię polityczną. Wiedział, że Rosja zajmie pół Europy, a możliwe, że pójdzie dalej (nie przewidział, że USA będą miały bombę atomową). Teraz po latach trzeba debilizm Churchilla usprawiedliwić (choćby tylko przed własnym narodem). Stąd fantastyczne teorie o tym, jak służby wywiadowcze GB były głupie, niczego nie sprawdzały, agenci Stalina mogli wszystko, a biedny Churchill nic nie wiedział. Nic nie wiedział. Pamiętajcie Polacy: my nic nie wiedzieliśmy... Nawet o Auschwitz nie wiedzieliśmy i o tym jak skończy się Powstanie Warszawskie. Mniej naiwności, panowie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#251140

Churchill byl gotow na ustepstwa wobec Zwiazku Sowieckiego, ale konczyly sie one na Balkanach. Interes Imperium wymagal bowiem, zeby Morze Srodziemne bylo akwenem pod calkowita kontrola brytyjska z uwagi na linie komunikacyjna: porty brytyjskie-Gibraltar-Suez-Indie.

Churchill doskonale wiedzial, ze USA beda mialy bombe atomowa i kiedy ja beda mialy, bowiem sam forsowal plan budowy brytyjskiej bomby i odstapil Amerykanom brytyjski potencjal naukowy.

Churchill nie byl debilem. On bronil interesow bryjskich i je skutecznie obronil. (Ze dokonal tego kosztem Polski, ze nas zdradzil, to juz zupelnie inna sprawa). Zorientowal sie tylko zbyt pozno, ze jest zdradzany przez Roosevelta, ktory postanowil:

a. rozmontowac Imperium Brytyjskie,
b. podzielic sie swiatem ze Zwiazkiem Sowieckim,

Oba te cele Roosevelt osiagnal.

Sluzby brytyjskie niestety byly "glupie", czego dobitnym przykladem jest tzw. incydent Venlo.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Rafał Brzeski

#251757

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#340754