Ucieczka „Polityki” od rozumu.

Obrazek użytkownika Recenzent JM
Kraj

Kupuje ktoś „Politykę”? Nie? Szczęśliwcy – oszczędzacie miesięcznie dwie dychy i to w dobie kryzysu. A może ktoś czyta? Też nie? Jak ja Wam zazdroszczę.
Ostatnio wpadł mi w ręce egzemplarz tego – jak go nazywają „tygodnika opinii” i skusiłem się. A teraz żałuję. Usprawiedliwia mnie tylko to, że jak po niego sięgałem – po prostu nie byłem sobą. Siedziałem akurat w poczekalni u stomatologa i strasznie się nudziłem. Słysząc dochodzące z gabinetu odgłosy uznałem, że i tak nic gorszego nie może mnie już spotkać, więc sięgnąłem po „Politykę” leżącą na wierzchu wyłożonych do czytania czasopism.
Człowiek jest coraz starszy, a naiwny - jak za młodu. Choć może to i jakiś rodzaj mądrości życiowej? - Bo jak zacząłem czytać, to o dentyście na jakiś czas zapomniałem.
Lekki niesmak jednak pozostał, więc najwyższa pora zmierzyć się z jego przyczyną.
W 46 numerze „Polityki” (14 do 20 listopada) trafiłem na kilka artykułów, które próbowały mnie wytrącić z normalności. Uznałem, że tak się nie godzi i trzeba coś z tym zrobić. Napisałem o tym notkę i mam nadzieję, że tym sposobem jakoś odreaguję.
W temacie tygodnia – artykuł o Hajdarowiczu pt. „Wstrząśnięty i zmieszany”. Napisano go w takim duchu, by czytelnika przekonać, że „Hajdarowicz kieruje się w biznesie starą zasadą – tanio kupić, drogo sprzedać”, a to, co zrobił z „Rzeczpospolitą” to tylko część „niepowodzeń na polu wydawniczym”. Ot, wypadek przy pracy. Przecież - jak pisze „Polityka” - „...zarżnął „Przekrój” – takie głosy powszechne są w środowisku nie tylko dziennikarskim”. No właśnie – sporo stracił na „Przekroju” i postanowił stracić dużo więcej na „Rzepie”? Biznesmen Hajdarowicz?
Myślę, że tak tanio kupić to można chyba tylko „leminga” i drogo mu takie bzdury sprzedać, a to pod warunkiem, że jest rzeczywiście i wstrząśnięty, i zmieszany.
W cyklu „Tydzień w polityce według Paradowskiej” artykuł „Marsz, marsz Polonie!”.
Według publicystki, bo myślę, że chyba nie dziennikarki, ten tydzień składał się tylko z 11 listopada i tego dnia miało miejsce tylko to, że: „...marsz nazwany już „prezydenckim”, chociaż oficjalnie nazywał się Razem dla Niepodległej, był sukcesem Bronisława Komorowskiego”, i jeszcze to, że: „Tego dnia bezradny okazał się Jarosław Kaczyński, który wobec prezydenckiego marszu nie znalazł już odpowiednich słów, nie utrafił we właściwy ton, właściwie nie miał nic do powiedzenia”.
Czy to same bzdety? Nie - tytuł tego cyklu mówi szczerą prawdę. Tak właśnie wygląda tydzień w polityce według Paradowskiej. Taki tydzień, jaka publicystka i jaki tygodnik, w którym publikuje. Chyba się nie dziwimy?
W artykule „Życie polityczne dzikich” Daniel Passent pisze m. in. tak:
„Tym razem „Zbig” podminował obóz smoleński. Wypowiedział się mądrze, jasno i bez ogródek. Elokwentni zazwyczaj komedianci obozu nie wiedzieli, co powiedzieć...”
Co powiedział prof. Brzeziński wszyscy wiemy. Zgoda - wypowiedział się jasno i bez ogródek, co u tak wiekowego człowieka nie zdarza się często, jest więc w takim piśmie o czym pisać. Ale czy wypowiedział się mądrze? Tu sobie pan publicysta chyba pozwolił zażartować i ze „Zbiga” (a co mi tam – też się pospoufalam) i chyba z wszystkich czytelników „Polityki”. Bo jeśli to na poważnie i pan Passent naprawdę wypowiedź Brzezińskiego uważa za mądrą, to ja wzorem „komediantów z obozu” - o mądrości autora wypowiadał się nie będę. Powiedzmy, że w obliczu tak nieobliczalnej mądrości też mi zabrakło słów.
W cyklu „Gadające głowy” żart rysunkowy. Kaczyński, Macierewicz i Błaszczak stoją przy gazociągu. Jarosław Kaczyński mówi:
„Obniżka cen gazu przez Rosjan niestety świadczy o tym, że wobec Polski stać ich już tylko na tanie chwyty”
No boki zrywać. Uśmialiście się z tych „tanich chwytów”, mając na uwadze fakt, że za rosyjski gaz wciąż płacimy dużo więcej niż inni? Nie? W takim razie - kogo to może śmieszyć?
Pomińmy: Paradowską, Passenta, czy Żakowskiego. Oni chyba nie potrafią się śmiać.
Więc co? Żarty dla debili? To dla kogo adresowane jest to pismo?
A znalazłem w nim jeszcze udające satyrę grafomańskie wypociny Stanisława Tyma o taktyce Jarosława Kaczyńskiego - polegającej na zalewaniu Polski „smoleńską prawdą”, która „jest jedyna i w niej się w końcu potopimy”. Żeby przybliżyć Wam jakim aktualnie intelektem dysponuje ten „miszcz” satyry - przeczytajcie jeszcze może następujący fragment:
„Na placach, ulicach i z ambon będzie odczytywany osobisty list od Pana Boga zaświadczający, że był zamach, nitrogliceryna, trójnitrotoluen, zwany trotylem”.
Jak myślicie? - Wyższy poziom humoru niż ten zawarty w opisanym wcześniej rysunkowym żarcie?
Żeby nie było, że w piśmie jest tylko o Kaczyńskim, to opublikowano także filozoficzny artykuł Roberta Krasowskiego, w którym autor pyta Machiavellego o polską politykę i odważnie wypowiada się o premierze Tusku. Artykuł zaczyna się tak:
„Donald Tusk nie jest ideałem. Jarosław Kaczyński tym bardziej”.
Jeśli spytacie – skąd taka odwaga? Odpowiem – nie mam pojęcia. No po prostu chyba następny publicysta po Lisie, który ma „jaja” i się normalnie władzy nie boi.
Na koniec istna „perełka”. Komentarz Mariusza Janickiego. Pisze o „aferze trotylowej” między innymi tak:
„...podobno z obawy, że pierwsi ujawnimy informację, tak pospieszna i, jak się okazało, nie dość skrupulatnie przeprowadzona akcja „Rzeczpospolitej”.”
Prawda, że dziwne. Obawa, że „Polityka” może coś ujawnić. I ta akcja – nie dość skrupulatnie przeprowadzona? Przecież było nawet nocne spotkanie właściciela „Rzepy” z rzecznikiem rządu, było kłamliwe oświadczenie prokuratury o tym, że mierniki nie stwierdziły obecności trotylu, były wielodniowe ataki mediów na „Rzeczpospolitą” i jej dziennikarzy, było zwolnienie z pracy pana Gmyza i naczelnego redaktora „Rzepy”, zniszczono najpoważniejszy dziennik prawicowy i najlepiej rozwijający się prawicowy tygodnik. I to wszystko w sytuacji, gdy okazuje się, że w artykule pan Gmyz napisał prawdę, do czego prokuratura de facto się przyznała. No, jeśli to jest nie dość skrupulatnie przeprowadzona akcja, to sam już nie wiem, co by nią mogło być.
W dalszej części autor pisze tak:
„„Afera trotylowa” była możliwa właśnie dlatego, że w obszarze politycznego władania Jarosława Kaczyńskiego nastąpiła swoista ucieczka od rozumu, zanegowanie praw fizyki i logiki, wyników badań i ekspertyz, zapisów z rejestratorów lotu, oględzin wraku”.
Taka wypowiedź wiele mówi i o autorze tekstu i o samym piśmie. Wyraźnie rzuca się w oczy fakt, że w redakcji nie ma nikogo, kto by miał jakieś, chociaż blade pojęcie o rzeczywistych wynikach badań i ekspertyzach oraz o prawach fizyki i elementarnej logice. Bo nie chce się wierzyć, że celowo wprowadza się czytelników w błąd. Chyba, że autorowi pomyliły się „obszary politycznego władania”. To się czasem zdarza, ale w rozumnej redakcji powinna się znaleźć chociaż jedna osoba, która by tak „grubą” pomyłkę wychwyciła.
Nie wiem co myśleć. Wygląda mi na to, że w tygodniku „Polityka” nastąpiła (tak, jak zatytułował swój komentarz Mariusz Janicki) „Ucieczka od rozumu”. Tytuł wydaje się więc jak najbardziej trafiony i adekwatny – tyle, że do większości autorów pisma i publikowanych przez tygodnik treści.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

To wyjątkowo wredna gazeta, redagowana przez popłuczki rakowskiego. Obecnie przez Baczyńskiego (ojca najmłodszego dziecka Dowborowej) który całkiem niedawno jeszcze zwał sie Sroka. TW oczywiście.
W tej redakcji zebrało-dobrało się wyjątkowo sqrwione tałatajstwo nawet jak na warunki III RP!
Myślę, ze tymi parametrami dorównuje GWnie michnikowemu.
To stamtąd wylazła ta obmierzła hiena roku, pokraczny Łazarewicz. O tym samym nazwisku był jeden z kamandirów bolszewickiej armii atakującej w r. 1920 Warszawę.
pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#312680

miedzy wierszami,a za cenzure odpowiadal Zyd Rak Mieczyslaw
nie Mysia 2.
Terazniejsza Polityka to kwintesenscja szamba antypolskiego pelna gudlajskich TW obsrywajacych wszytko co Polskie.
Pare lat temu jak wziolem to badziewie u mojego znajomego do reki, to powialo takim gownem ze moj znajomy przestal byc juz moim znajomym jhak mi powiedzialz especjalnie po Polityke jedzie godzine w jedna strone.
Oczywiscie zadenuncjowalem kolesia, po jakims czasie slyszalem jak sie dopytywal dlaczego go ludzie omijaja jak
jakas padline.
Dlaczego gudlajstwo nie bedzie pisalo swojej Polityki i innych ich gazet w swoim jezyku.
Przed wojna, mieli tyle tytulow i nikt im tego niezabranial,
ale w tamtych ich pismach nie bylo opluwania Poalkow i antypolonizmow na jakie sobiebez karnie terazniejsze gudlajstwo z Pasentem TW na czele pozwala.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#312730