Tajne rozmowy w sprawie homozwiązków.

Obrazek użytkownika Recenzent JM
Humor i satyra

Rozmowy, negocjacje polityczne i konsultacje społeczne w sprawie uchwalenia przez Sejm RP ustawy o tzw. „związkach partnerskich” musiały być tajne, bo coś byśmy o tym musieli słyszeć.
Jak one wyglądały? - Możemy się tylko domyślać.
A może wyglądały tak?

Rozmowa u Premiera:
- Co jest grane? Wszystkie projekty odrzucili i czym ja się teraz pochwalę w Paryżu? Oczami przed Hollandem będę świecił, a miałem już wyćwiczone świetne przemówienie. Trzeba będzie zmieniać i od nowa ćwiczyć. Tak się marnuje w tym kraju wysiłki i intelektualne osiągnięcia najlepszych synów tego narodu. A ten mój wpis, o tym jak głosować, co miał być na facebooku - poszedł? - Bo nie miałem czasu sprawdzić.
- Panie Premierze poszedł, tak jak Pan sobie życzył. Tylko, że wcześniej poszedł komunikat o tym, że nie będzie w głosowaniu dyscypliny - to i nie było. Chyba głosowali zgodnie ze swoim sumieniem.
- Co ty jaja sobie robisz? Przecież specjalnie, jako chory, pokazałem się w Sejmie i tłumaczyłem. - Panie Premierze, oni myśleli, że Pan mówił tak, przez gorączkę. Uwierzyli w tę chorobę, bo Pan Premier był taki przekonujący.
- Uwierzyli? – Głąby. Ale, powinni wiedzieć, że jak mówię - nie będzie dyscypliny, to wiadomo, jak głosować. Nowak nie miał z tym problemu. Przecież, jak się pogubili, to mogli Grupińskiego spytać. Tyle lat nie mieli sumienia i teraz nagle im się odnalazło i rzuciło na mózgi. Zapomnieli, kto ich karmi? Masz tą listę?
- Oczywiście Panie Premierze. Ściągnąłem z netu. To ta podpisana: - „lista hańby PO”
- No i prawda. Tak się zhańbić! Ministra sprawiedliwości już ustawiłem do pionu i myślę, że zrozumiał swój błąd. Kajał się i giął do samej ziemi. Teraz nawet na Grodzką zagłosuje. Pozostałych też trzeba przystrzyc.
- Oni już wszyscy zrozumieli. Zarzekają się, że następnym razem zagłosują tak, jak trzeba, tylko jeśliby można, to żeby to zrobić tak, by mogli zachować twarz.
- No nie wiem. Może tym razem jeszcze im odpuszczę. Dobra. Zrobimy tak, by twarz zachowali, ale w d… trzeba ich zdrowo kopnąć.
- A co z innymi ważnymi sprawami? Bezrobocie, dziura w budżecie, bieda, recesja…
- Nie ma innych ważnych spraw! Tyle razy mówiłem, że drobnicą zajmują się ci w bibliotece.
Ustalaliśmy wyraźnie, że ta sprawa ma priorytet i wszystkie inne musi przykryć. Januszowi też dałem słowo. Mamy nóż na gardle. A jak tego nie załatwimy, to nie będzie z Unii nawet połowy tych pieniędzy, cośmy ludziom obiecali. „Bandit” mi to jasno zakomunikował.
- Mamy przecież jeszcze Lewandowskiego - unijnego komisarza od budżetu. On mógłby pomóc.
- Nie sil się na głupie żarty. Jak chcesz do kabaretu, to ci to załatwię.
- Sorty – zmęczony jestem. To jak dalej działamy?
- Wrócimy do tych ustaw. Skoro mamy jeszcze demokrację, to będziemy to głosować do skutku. Ci nasi „prawicowcy” niech też coś napiszą, a potem w komisji, się to poprawi.
- Jest jeszcze jedna sprawa. Koalicjant może się postawić okoniem i zabraknie głosów.
- Będziemy rozmawiać. Coś im zaproponujemy, a jak się nie zgodzą, to ich strata. Wolałbym demokratycznie – po dobroci. Jak nie - wydam polecenie Ewce i zadziałamy jak marszałek Sekuła. Przegłosujemy to w przerwie posiedzenia.

Z wypowiedzi Premiera Donalda Tuska:
„Przyjąłem wyjaśnienia ministra Jarosława Gowina za niezbyt fortunny sposób komunikowania własnych poglądów przed głosowaniem w sprawie związków partnerskich…
Uważam, że warto wrócić do dyskusji nad związkami partnerskimi. Rzeczą sensowną jest skłonić parlamentarzystów, także mojego klubu, aby pozwolili na dyskusję w komisji nad wszystkimi, bez wyjątku projektami, które się pojawią.”

Rozmowa u Prezydenta:
- Janusz to ty? Znowu żebrasz. O co tym razem chodzi?
- Powiem bez mydlenia. Musimy te związki przepchnąć.
- Czemu ci tak na tym zależy? Z żoną ci się nie układa?
- E tam. Wcale mi nie zależy, tylko muszę. Cisną mnie. Poza tym obiecałem Ani Grodzkiej, że załatwię jej ten ślub z Biedroniem. Wiesz, chcą założyć taką tradycyjną rodzinę socjalistyczną, jak we Francji i adoptować dziecko.
- Jakie dziecko?
- No tego, z mojej partii - Rozynka. Pomyśl Bronek, ilu ludzi można będzie uszczęśliwić, a przy tym dokopać Kościołowi i ruszyć ten polski ciemnogród ku nowoczesnej Europie.
- Ale czegoś tu nie rozumiem. Grodzka jest teraz chyba kobietą – nie? A Biedroń to przecież Robert. Więc gdzie tu problem?
- Bo widzisz, Robert ma sprawę o pobicie tego policjanta i chce się z tego wyplątać. Wymyślił sobie, że zmieni płeć. Policja nie będzie się przecież ośmieszać i robić sprawy z tego, że słaba kobieta pobiła policjanta i sprawę się umorzy. A gdyby zmienił sobie jeszcze imię na „Roberta”, to część ludzi będzie kojarzyć, że to policja pobiła jego, czyli Roberta.
- Teraz rozumiem - to ma sens, ale sam wiesz, że 70% ludzi jest przeciw tym wszystkim homoseksualnym nowinkom.
- Spoko stary. Pracujemy nad tym. Wszystkie stacje od kilku dni na okrągło potępiają „ciemnogród” i tych „faszystów” z PiS-u. Jest już donos i prokuratura będzie musiała zająć się tą Pawłowicz, za jej faszystowskie wybryki w sejmie. Jest też akcja na facebooku. Nasi dwoją się i troją, płacimy nadgodziny. Trochę kasy na to pójdzie, ale zasypaliśmy tych niechętnych w sejmie mejlami. Pełna blokada. Aha, i przeciwko tej Pawłowicz fajny list żeśmy napisali. Podpisali go nasi z uczelni – w sumie czterdziestu. Dokładnie tylu bohaterów, co Greków pod Termopilami.
- Ale chyba na paradzie?
- Skąd wiedziałeś?
- Koziej mi relacjonował. Aha. Nałęcz mi też mówił, że jest taki list, w obronie tej Pawłowicz podpisany przez prawie trzystu pseudouczonych z PiS-u. Czemu nasz podpisało tylko czterdziestu?
- No, tylu się zgodziło podpisać. Reszta się nie chce wychylać. Zresztą powtarzaliśmy materiał o naszym liście w telewizji tyle razy, że tych trzystu jest bez znaczenia.
- Baa! Bo widzisz Janusz - ludzie są niewdzięczni, pomożesz im, a oni zapomną. Ja bym się nie bał wychylić, ale nie mogę oficjalnie tego poprzeć. Wiesz, jakie mam przekonania i priorytety. Nie mogę sobie pozwolić na to, by mi spadło poparcie. Poza tym - mówili mi, że muszę być prezydentem wszystkich Polaków. A w kraju bieda, bezrobocie, kryzys. No nawet nie wypada.
- Jaki kryzys? Chwilowe zawahanie. Gadałem z Vincentem i nic o kryzysie nie wspominał. Mówił nawet, że niedługo będzie zupełnie dobrze, bo jak tam w ministerstwie wszystko analizują, to im już odbija. Na multipleksie też nic o kryzysie i biedzie nie było.
- Ty Janusz. nie masz pojęcia, jak jest, bo nie oglądasz Rydzyka. U mnie RBN to cały czas monitoruje i nagrywa. Pokazywali mi niektóre fragmenty, spać nie mogłem.
- Bo ty się Bronek niepotrzebnie wzruszasz i współczuwasz. Rozumiem! Z takiej rodziny pochodzisz i tak cię na tradycjach narodowych wychowano. A w ogóle uczciwy i dobry jesteś, to cię lubią. A ja muszę być jednocześnie twardy i muszę udawać. Że jestem „pedałem”, że nie cierpię Donka i że kocham Kalisza. Uwierz - nie jest mi lekko. A teraz muszę się jeszcze przed lewicą uwiarygodnić. Proszę cię Bronek - pomóż mi, w imię tego dzika, co go wspólnie ubiliśmy.
- Baa! Dużo się razem przeszło, i nie do jednego jelenia się strzelało. Coś spróbuję. Daj mi parę dni. I przestań jarać. Wina się napij, albo zjedz coś. Zostało trochę bigosu. I spokojna głowa - jutro uruchomię Nałęcza. Jakoś ruszymy to z miejsca i nadamy temu nowy kierunek.

Z wypowiedzi Prezydenta Bronisława Komorowskiego:
„Według mnie warto rozważyć odstąpienie od nowej ustawy, by uniknąć ryzyka niekonstytucyjności. Warto pójść w kierunku nowelizacji ustaw istniejących”

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Nigdy Polacy nie decydowali sami o swoim kraju
http://obywateledecyduja.top1-1.info/

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#330326