„Premierowicz” Tusk puścił Bąka.

Obrazek użytkownika Recenzent JM
Kraj

„Parodia, nie teatr” – tak w skrócie można by określić to, co wyprawia się w usłużnych mediach, aby usprawiedliwić nepotyzm rządzących Polską. A już pewnie na dłużej pozostanie w pamięci i długo jeszcze będzie przywoływać kpiące uśmieszki na usta zwyczajnych, normalnych ludzi historia Michała Tuska - człowieka „z dziecięcą pasją do wszystkiego, co się rusza”.
W ostatnim czasie prasa ujawniła informację o jego zatrudnieniu w Porcie Lotniczym Gdańsk i dodatkowych zarobkach w firmie OLT Express (której głównym udziałowcem był Amber Gold). Po głośnej aferze taśmowej odsłaniającej nepotyzm działaczy PSL-u - syn Premiera Tuska stał się przykładem tego, że panujący w kręgach władzy nepotyzm nie ogranicza się tylko do kręgów działaczy tej jednej partii. I mając na uwadze chociażby świeży kontrakt byłego ministra skarbu Aleksandra Grada w spółkach PGE Energia Jądrowa i PGE EJ1, można by na sprawę Michała Tuska spojrzeć ze wzruszeniem ramion, czy przymrużeniem oka, gdyby nie karykaturalne wprost próby tłumaczenia, że w jego sprawie wszystko jest jak najbardziej w porządku. Prezesi tak długo za nim chodzili i męczyli go ofertami pracy, że w końcu już nie wytrzymał i się zgodził.
Na portalu wpolityce.pl natknąłem się na artykuł pt. „Oni są niesamowici. Medialny obóz władzy da się pokroić za Michała Tuska „Maniaka transportu” z „dziecięcą pasją do wszystkiego””. W artykule tym zamieszczono m. in. następujący fragment opublikowanego w „Fakcie” komentarza, pt. „Dajmy spokój premierowiczowi”, którego autorem jest Tomasz Kontek:
„Młody T. to po prostu 30-latek jakich wielu. Może bardziej pracowity i z dziecinną pasją do wszystkiego, co się rusza. Dajmy mu więc spokój.”
Rozbawiła mnie ta „dziecinna pasja do wszystkiego, co się rusza” oraz żarcik autora, że takich 30-latków jest wielu. Ale zastanówmy się - czy Pan Kontek tym tekstem pomógł synowi Pana Premiera, czy zaszkodził? Bo zwróćcie uwagę na użyty zwrot: „Młody T.”. A może Pan Kontek wie coś, o czym my jeszcze nie wiemy?
I drugi fragment z tego samego artykułu, tym razem z tekstu Agaty Nowakowskiej, opublikowanego w GW pod tytułem „Polowanie na syna premiera”:
„Zamiast pomyśleć, co zrobić, by politycy nas nie kiwali, np. obchodząc ustawę kominową, czy ustawiając konkursy pod „swoich” zaczęło się polowanie z nagonką na ... syna Donalda Tuska. Choć zwierzyną jest oczywiście premier...
Otóż Tusk junior odszedł z lokalnej „Gazety Wyborczej” do Portu Lotniczego Gdańsk. Zmiana posady nie dziwi, jako dziennikarz dał się poznać jako maniak transportu (np. marzył o byciu kierowcą autobusu). Żądania, by Michał Tusk porzucił pracę są śmieszne. Nie ma takiej pracy, w której nie doszłoby do jakiegoś styku z tym co publiczne, firmy prywatne też mają do czynienia z urzędami, fiskusem itd. Zatem aby być czystym jak łza, młody Tusk powinien być bezrobotny...”
No to pomyślmy. Z tekstu wynika, że politycy nas kiwają i, że dziennikarka „Gazety Wyborczej” o tym wie, bo podaje nawet przykłady tego, w jaki sposób to robią. Czy zauważyliście może, żeby GW z tym procederem jakoś walczyła i nagłaśniała takie przypadki kiwania nas przez polityków władzy?
Dalej dowiadujemy się, że „zaczęło się polowanie z nagonką na ... syna Donalda Tuska...” i że „zwierzyną jest oczywiście premier”. Po prostu zgroza. Polują na premiera i na jego syna, a oprócz GW nie ma kto ich bronić. Bo kto? Wojsko jest w Afganistanie, a BOR pod aktualnym dowództwem – no chyba jednak nie obroni.
Jedyna nadzieja w tym, że może to poluje miłośnik zwierząt – nasz „gajowy” ze swoją świtą.
Wracając zaś do tekstu. Oczywiście, zmiana posady nie dziwi – w końcu, wygląda na to, że prawie każdy dziennikarz GW jest chyba jakimś maniakiem, więc pewnie i za nimi chodzą tabunami prezesi różnych firm nachalnie oferując im pracę.
Tak sobie czasem marzę - jak by było pięknie, gdyby wszyscy naraz dali się namówić na zmianę pracy i odeszli z GW do jakiegoś „ambera”, czy portu lotniczego.
Myślę też, że dziennikarka GW myli się uważając, że „aby być czystym jak łza, młody Tusk powinien być bezrobotny”. Pisze przecież, że: „marzył o byciu kierowcą autobusu” i, jak można wyczytać w necie podobno nawet przez jakiś czas tą pracę wykonywał.
Gdyby pozostał kierowcą, to spełniając swoje marzenia byłby pewnie szczęśliwszy, a chyba nikt by mu nie wyrzucał, że będąc synem premiera, pracuje jako „maniak transportu” w firmie transportowej. A, że zarabiałby dużo mniej? Przecież sam mówił, że nie zależy mu na pieniądzach. Pana Premiera chyba w takim przypadku też nikt nie pomawiałby o nepotyzm.
Dziennikarkę GW śmieszą „żądania, by Michał Tusk porzucił pracę”. Dlaczego zaraz „porzucił”, kiedy normalnie daje się wypowiedzenie? Ale, co ciekawsze – widać z tego tekstu, że w GW panuje dość specyficzne poczucie humoru i nie dziwię się, że „premierowicz” mając prawdziwy talent kabaretowy odszedł z tej redakcji.
Próbkę swoich możliwości w roli kabareciarza dał w rozmowie z GW - podając, że przesyłając materiały do swojego pracodawcy (firmy OLT Express) posługiwał się adresem mailowym na nazwisko Józef Bąk.
Niby zabronione to nie jest, ale czy nie dziwne i czy nie śmieszne? Zaraz pojawia się człowiekowi na ustach uśmiech i zaciekawienie. Po co ta konspiracja? Wstydzi się ojca, czy swojego nazwiska? To może lepiej zmienić nazwisko, jak to zrobił prezes Amber Gold, czy wielu, wielu innych i jeszcze bardziej znanych?
Jak się zastanowić, to sprawa wydaje się prosta. Ten adres mailowy w dzisiejszej Polsce, w tej rzeczywistości w której „obraca się” i działa syn Pana Premiera jest przecież poza wcześniejszą pracą w GW chyba najważniejszym uzasadnieniem kompetencji niezbędnych do zatrudnienia go w porcie lotniczym. Bo kto ma się znać lepiej na lataniu, jak nie bąk?
Jednak pozostaje nie mniej ciekawe pytanie – po co ujawnił informację o swoim dziwnym adresie mailowym, skoro nikt go o to nie pytał?
Niektórzy uważają, że zrobił to, by rozbroić bombę, jaką niewątpliwie byłaby ta informacja, gdyby dotarł do niej i opublikował ją ktoś inny. Gdyby to było prawdą, to mielibyśmy dość ciekawą zagrywkę „pijarową” i zarazem zabawny pomysł.
Rozbroić bombę – poprzez puszczenie Bąka. Życie w Polsce naprawdę przerosło kabaret.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Donald może mieć więcej takich synów. To może być wierzchołek góry lodowej.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

ixi band

#281453