Działacze PO opuszczają swoje kokony

Obrazek użytkownika Recenzent JM
Kraj

W przyrodzie chyba się nie zdarza, aby poczwarka po wyjściu z kokonu pokazała swoją gorszą twarz. W polityce niemal zawsze, co moim zdaniem potwierdzają ostatnio działacze Platformy.

Słupki poparcia dla partii władzy kruszeją, podbita pijarem ziemia usuwa się spod nóg, a padające deszcze podtapiają resztki społecznego zaufania.
Wybory w Rybniku i Elblągu, wydarzenia w Warszawie i Wrocławiu coraz bardziej obnażają słabość tej politycznej konstrukcji – nie zakorzenionej w historii Polski, bez fundamentów moralnych i bez mocnego szkieletu wiedzy, umiejętności i uczciwości. Konstrukcji zbudowanej na propagandzie, obłudzie i fałszu.
Wszystko wali się w gruzy, polityczna przyszłość niepewna, a tu jeszcze tyle kasy do zagospodarowania. Jest czego żałować.
Nie ma się co dziwić, że w szeregi Platformy wkrada się nerwowość, więc politykom coraz trudniej robić dobrą minę do złej gry. Coraz trudniej udawać, że nic się nie stało.
Krzywe uśmiechy teraz bardziej przypominają grymasy zniecierpliwienia, łagodny wzrok zastępują „wilcze oczy”, a i nad głosem coraz trudniej zapanować.
Politycy Platformy bezwiednie się przepoczwarzają i opuszczają kokony. A my, rządzone przez Platformę społeczeństwo, coraz bardziej dostrzegamy, że stadium poczwarki, to była ta ich lepsza strona.
Taki czas dla obserwatorów i badaczy politycznego życia to rzecz bezcenna. Można bowiem zobaczyć polityków takimi, jakimi są naprawdę i można usłyszeć to, co naprawdę myślą.
A to wszystko składa się na rzeczywisty obraz Platformy. Na obraz tego, jakie są prawdziwe poglądy jej działaczy na życie, świat i społeczeństwo.

Popatrzmy np. na to, jak widzi Platforma uczciwą konkurencję w polityce. Wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski w TVN-24 do Piotra Guziała, który zaangażował się w odwołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz odezwał się tak (za wpolityce.pl):
„...Jeśli ktoś rozpoczął wojnę w samorządzie, to zaczynają się skargi i szukanie haków”.
Wcześniej w ich wypowiedziach - haków szukał zawsze Jarosław Kaczyński.

Zobaczmy z kolei, jak rzeczywiście wygląda w Platformie nowoczesność i innowacyjność.
W związku z ponownym zalaniem tunelu pod wisłostradą HGW ogłosiła:
„Na wszelki wypadek postawimy tam człowieka, bo tam, gdzie automatyka może zawieść, człowiek nie powinien.”
Przecież to zawsze nas - ciemnogród - pomawiano o niechęć do nowoczesności.

Logika propagandy w tej partii wygląda tak. Zwycięstwo kandydata PiS-u w Elblągu w pierwszej turze wyborów, który osiągnął wynik poparcia ok. 31% - Rafał Grupiński skomentował tak:
„...można na to spojrzeć od drugiej strony – kandydat PiS ma ponad 30%, natomiast jest, istnieje rezerwuar 70% wyborców do wykorzystania w drugiej turze”.
„Rezerwuar wyborców” czekających tylko, żeby poprzeć Platformę - „aby żyło się lepiej”.
A jeszcze nie tak dawno byli pewni, że Platforma nie ma z kim przegrać.

Myślę, że straty dla Warszawy i jej mieszkańców wynikające z niegospodarności HGW są niebagatelne. Odpowiedzią na przerosty w administracji jest dodatkowe zatrudnianie firm zewnętrznych, jak choćby tej do spraw organizacyjnych przy ustawie śmieciowej.
HGW „oszczędza” w taki sposób, że nawet swoje przeprosiny dla mieszkańców Warszawy zamieszcza w GW.
Jak myślicie, czy zapłaciła za nie z własnych pieniędzy, czy zrobiła to na koszt mieszkańców?

A jak wygląda podejście Platformy do obywatelskich inicjatyw i demokratycznych procedur?
Reakcję premiera na społeczną inicjatywę ustawodawczą w sprawie edukacji sześciolatków znają chyba wszyscy. O obywatelskiej inicjatywie odwołania HGW Ireneusz Raś w wywiadzie dla „Rzeczypospolitej” wypowiedział się w taki sposób:
„Próba odwołania pani prezydent Gronkiewicz-Waltz to barbarzyński zamach na samorządowe porozumienie ponad podziałami...”

Dziwni ludzie. Dla nich w Smoleńsku nic się nie stało, a w Warszawie dostrzegają zamach. Myślę, że mieć takich u władzy, to dopiero jest prawdziwe barbarzyństwo. Nie wiem, czy to może być pociechą, że to nie my ich wybieraliśmy.
To, że Platforma ma różne twarze, to zresztą wcale nie jest mój wymysł.
Kidawa-Błońska zachwalając kandydatkę PO na prezydenta Elbląga ujęła to w następujący sposób:
„...Ela Gelert przekonała elblążan, że PO może mieć inną twarz.”

Jednak myślę, że i tak Premier okazał się najbardziej dosadny. Tupet Platformy i brak wstydu uzasadnił słowami wypowiedzianymi w Elblągu - nazajutrz po wyborach. Brzmiały one tak:
„Przyjechałem tu dziś, żebyście zobaczyli, że naprawdę nam na Elblągu zależy.”
To może trzeba było po prostu uczciwie i gospodarnie rządzić?
Przypominają mi się tutaj słowa pewnego płaczącego pijaka, który na pytanie: dlaczego płaczesz? – Odpowiedział: bo nie mam już za co pić.

Dużo by jeszcze można dawać przykładów o prawdziwym obliczu Platformy, ale myślę, że najbardziej treściwie całą rzecz ujęła mała dziewczynka w wieku przedszkolnym. Powiedziała do mikrofonu coś takiego (autentyk):
„To jest tak. Przychodzi Czerwony Kapturek i pomaga babci, a potem okazuje się, że to wilk.”

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

 Jest bardzo dużo owadów,które opuszczając swoje kokony kończą swój krótki żywot.To że tak długo żyją owado-robaki  z platformy to jest ewelement  na skalę światową.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Marika

#366125