Jedwabne to niemiecka zbrodnia, dość przepraszania!

Obrazek użytkownika p.e.1984
Historia

Chcecie zrobić coś pożytecznego? Spróbujcie dotrzeć do jak największej liczby krewnych i znajomych z tym tekstem. Porozmawiajcie o nim nie na forach internetowych – tylko w świecie rzeczywistym. Poszukajcie potwierdzeń na własną rękę. Spróbujcie sprawić, by w tym roku rocznica zbrodni w Jedwabnem przebiegła w atmosferze żądania przeprosin od Żydów.

Zbliża się kolejna rocznica mordu w Jedwabnem, mordu dokonanego przez Niemców na Żydach w ramach działań Einsatzkomando SS pod dowództwem hauptsturmführera Hermanna Schapera. Udział ludności polskiej w tej zbrodni miał mniej więcej taką postać, jak w tym fragmencie stenogramów z procesu łomżyńskiego (w 1948 r.):

(...)(Skazano) Władysława Dąbrowskiego (na rozprawie nie przyznał się do winy, ‘Oskarżony zeznał, że nie chciał iść i Niemcy przez uderzenie w twarz zmusili go do pójścia.’, ‘ z nakazu niemieckiego, popartego zastosowaniem przymusu fizycznego /uderzenie pistoletem po głowie i dłonią w twarz, od ciosu stracił ząb/ udał się na rynek, aby pilnować ludność żydowską’, w śledztwie ‘przyznał się do pilnowania Żydów przez dwie godziny’, ‘treść zeznań złożonych w czasie postępowania przygotowawczego została na nim wymuszona biciem.’(...)
Źródło: Co zapomniano Polakom powiedzieć o procesie łomżyńskim?

Oczywiście z mediów możemy się dowiedzieć czegoś zupełnie innego. Polacy mają się samobiczować za nieswoje winy. To ponoć sąsiedzi napadli na sąsiadów. Osoba pełniąca funkcję prezydenta III RP w liście odczytanym w Jedwabnem w 2011 roku pisze: Mieszkańcy Jedwabnego, obywatele polscy narodowości żydowskiej spłonęli w tej stodole zapędzeni do niej przez swych polskich sąsiadów. Zginęli – za przyzwoleniem okupanta – bo byli Żydami.. Co stąd wynika? Że Polacy udali się do władz okupacyjnych i uzyskali przyzwolenie na dokonanie mordu, że inicjatywa wyszła od ludności polskiej. Polacy z Jedwabnego tak nienawidzili "żydo-komunistów", że, staropolskim zwyczajem, zapędzili kobiety i dzieci do stodoły i żywcem spalili, prawda? Ale w takiej sytuacji precenensów z paleniem kobiet i dzieci żywcem w zabudowaniach musiało być sporo również w okresie międzywojennym. Ilu Żydów spalili żywcem Polacy między 1918 a 1939? Ani jednego. Coś się z tym Jedwabnem nie zgadza.
Może Niemcy mieli takie zwyczaje? Sprawdźmy. Okazuje się że już od września 1939. Popatrzmy (opisane zbrodnie to wierzchołek góry lodowej): Zbrodnia w Szczucinie, Zbrodnia w Uryczu, Synagoga w Będzinie. Po 1939 jeszcze niejednokrotnie staroniemiecką (a nie - staropolską) tradycją palono ludzi żywcem: Zbrodnia w Ciepielowie 1942, "4. VII. 1943, Bór Kunowski - 43 osoby spalono żywcem w stodole za udzielanie pomocy oddziałowi partyzanckiemu, składającego się głównie z Żydów, którzy uciekli z getta.";"VIII. 1944, Sasów - za udzielanie pomocy około 100 Żydom ukrywającym się w pobliskich lasach, Niemcy zamordowali i/lub spalili żywcem wszystkich mieszkańców wsi, pilnując, by nikt nie uciekł z płomieni.", 18 V 1943 roku w Szarajówce Niemcy spalili żywcem 58 osób, zastrzelili 9 i zniszczyli całą wieś., Zbrodnia w Podgajach - SS-mani spalili żywcem jeńców z 3. pułku piechoty 1 Dywizji WP.
A cóż to za historia nowa? Nie nowa - stara - ta, której Polaków nikt nie chce uczyć. Polacy mają przepraszać za Jedwabne. Mają wierzyć, że zbrodnie SS i Gestapo to polskie zbrodnie. Po co? Po to, by czuli się winni wobec Żydów. To w ramach walki z "polskim antysemityzmem". Żeby się nie odrodził. Ten zwalczany dziś w mediach "polski antysemityzm" to niestety nie żaden antysemityzm - tylko zdrowa asertywność narodu znajdującego się w ekonomicznym i politycznym konflikcie interesów z innym narodem na terenie własnego państwa. Trudno być asertywnym wobec kogoś kogo się skrzywdziło. I o to w tym całym "Jedwabnem" chodzi.
Śmierć Polaków, których obowiązkiem wobec narodu było szanować polską krew, nie szafować nią w czasie okupacji jest dziś tym tragiczniejsza, że nie słuzyła ratowaniu Polaków, tylko substancji biologicznej innej nacji, konkurującej z Polakami ekonomicznie i politycznie na ziemiach polskich. Ofiara Polaków, będąca jednocześnie szczytem heroizmu i altruizmu, podeptania własnych interesów narodowych w imię wartości humanistycznych - motywowana empatią - jest dziś oceniana przez Żydów tak:

(Fragment wywiadu z żydowską socjolog Barbarą Engelking-Boni)
- Za ukrywanie Żydów groziła kara śmierci.
- (B. E-B:) Kara śmierci groziła za mnóstwo rzeczy. Dlaczego ludzie chodzili na tajne komplety, wydawali i czytali gazetki podziemne, słuchali radia, a przede wszystkim - konspirowali? Przecież za to też można było zginąć. Można było zginąć i za nic - w łapance czy publicznej egzekucji. Jak do tej pory udokumentowano śmierć ok. 800 Polaków za pomaganie Żydom. Szacuje się, że pomagało ok. 300 tysięcy. Może więc zagrożenie karą śmierci nie było tak nieuchronne, jak się powszechnie sądzi. Myślę, że inne rodzaje działalności konspiracyjnej były o wiele bardziej niebezpieczne. Tyle że jedne stanowiły akt patriotyzmu, a drugie nie. Ratowanie Żydów po prostu nie należało do repertuaru walki z okupantem.
Źródło: http://tygodnik2003-2007.onet.pl/1547,1243150,5,dzial.html , str 5

Skąd taka pogarda i niechęć wobec Polaków? Dlaczego Polacy mają walczyć z "traumą" swoich "przewin" wobec Żydów w czasie okupacji niemieckiej? Powód może być prozaiczny. Polska bohaterska postawa kontrastuje szokująco z postawą samych Żydów. Pisałem o tym niedawno w tekście o Kolaboracyjnej Żydowskiej Gwardii Wolnosci. Polacy bardzo niewiele wiedzą o "Żagwi". A jej działalność jest kluczowa dla zrozumienia problemu. Zarzuty formułowane przez Żydów wobec Polaków są całkowicie bezpodstawne. Nie dość, że mordowali oni sami swoich współplemieńców i pomagali hitlerowcom, to jeszcze na dokładkę – utrudniali Polakom ratowanie (choćby poprzez prowokatorów z ŻGW i liczną agenturę żydowską w gestapo). Żydzi-agenci udawali uciekinierów z getta – a potem donosili – z wiadomym skutkiem – na ukrywających ich i pomagającym im Polaków. Niejedna polska rodzina została dzięki żydowskim agentom rozstrzelana – i niejedna wieś – spalona. Nie jest więc niczym dziwnym, że grasujący po lasach i miasteczkach agenci żydowscy byli neutralizowani przez polskie podziemie. Z powodu takich działań dokonywanych przez żołnierzy pod dowództwem B. Piaseckiego stworzono mit jakoby ONR mordował niewinnych Żydów w czasie wojny (co miało być powodem mordu na synu Piaseckiego). Problem w tym, że Żydzi kompletnie przemilczeli epizod kolaboracji z hitlerowcami. Polakowi ratującemu Żydów zagrażali zarówno Niemcy, jak i niezwykle liczni żydowscy donosiciele-mordercy. Znacznie liczniejsi procentowo (a kto wie czy i nie liczebnie) od donosicieli-Polaków. W tym kontekście opowieści W. Bartoszewskiego, jakoby nie należało się bać Niemców, tylko Polaków nie zawierają krytycznego dla opowieści elementu prawdy. Najbardziej należało się bać Żydów.

O wiele szerzej omawia tą problematykę Roman Kafel w książce Spotwarzona przeszłość, której lekturę gorąco polecam.

Na zakończenie - próbka tego, jak wygląda biczowanie Polaków przez media - “Antysemityzm według Tomasza Lisa”:
http://www.youtube.com/watch?v=Jn9uRxSqOdw
http://www.youtube.com/watch?v=-FtrW1biW6k
http://www.youtube.com/watch?v=YXeUjORILTs
http://www.youtube.com/watch?v=hPgG1ERQJXE

Przykład działania żydowskiej agentury propagandowej - Hasbary w sprawie Jedwabnego
(Komentarz pod tekstem "Komorowski błaga Żydów o przebaczenie. Za Jedwabne"; uwaga: to jest najbardziej prostacka "hasbara", ale występują i bardzo subtelne formy, które omawiam w tym tekście)

Szanowny Panie Katolik,

wzmiankowane przeprosiny (lub brak takowych) naprawde malo kogo obchodza. Sprawa i tak stracila na aktualnosci. Dzis i tak zadnych Zydow do zadnej stodoly w panskim pieknym kraju nie da się zapedzic, bo ostatnie niedobitki wypedzono w ramach lajdackiej, rasistowskiej czystki etnicznej juz ponad czterdziesci lat temu. Juz panski kraj i tak jest zupelnie judenrein, a pozydowskie domy i nieruchomosci zaludniaja panscy rodacy.

"zagadkowe spalenie Żydów "

Jakie znowu "zagadkowe", Szanowny Panie Katolik? Nic nie ma "zagadkowego" w fakcie, ze Polacy mordowali Zydow w pogromach, jak się nadarzala okazja i jak okupant zapewnial bezkarnosc. Pogrom w Jedwabnem nie byl ani jedyny ani najwiekszy. Jeszcze wieksza liczbe Zydow wymordowano w podobnie okrutny i sadystyczny sposob, poprzez spalenie zywcem, w pobliskim Radzilowie. Zadna to "zagadka", wsz IPN nawet sprawe badal, dopoki sp Lech Kaczynski (wowczas minister sprawiedliwosci) nie nakazal przerwac badan, bo spod ziemi zaczely wylazic niewygodne fakty (p.e.1984: agentowi hasbary chodzi zapewne o znalezienie łusek 7,98mm wymieszanych ze szczątkami - istotnie Lech Kaczyński zareagował na panikę wśród środowisk żydowskich wstrzymując ekshumację).

"Nie ma pełnej jasności, co do okoliczności wydarzeń w Jedwabnem. Nie tylko co do rzeczywistej liczby ofiar,"

Jest pelna jasnosc co do faktu, ze Zydom w Izraelu (a takze tym zyjacym w diasporze) cala sprawa zwisa nizej, niz biust czterdziestolatce. Stodol ci u was dostatek, Szanowny Panie Katolik, benzyna bez kartek, zapalki w kazdym sklepie - tylko ze nie bardzo jest kogo do tej czy innej stodoly zagonic. Tak to juz bowiem jest, ze jak się kogos zbyt dokladnie wyczysci etnicznie, to potem nie ma komu do..lic.

Z tego wlasnie powodu folksdojczeria kominowo-gazownicza w dzisiejszych czasach zawodzi swoje gorzekie zale na Internecie, wymachuje transparentami "Smierc garbatym nosom", maluje "Zydzi do gazu" na scianach - ale dokopac na ogol nikomu nie moze, bo nie ma komu dokopac. I z tego przykrego powodu folksdojczeria na zadne nowe zlote zniwa jus się raczej nie zalapie.
Źródło: Komorowski błaga Żydów o przebaczenie. Za Jedwabne (komentarz hasbaryty "ZGLOS DO USUNIECIA")

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

To moja ocena tamtych wydarzeń. Przeczytaj, zanim nazwiesz mnie znowu "agentką Hasbary".

http://gazetawirtualna.pl/artykuly/zmierzyc_sie_z_prawda,1057.html

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#269284

Tekst ciekawy , tyle ze niepelny. Zapomniala Pani napisac 

o oddziale  ''Einsatzkomando SS pod dowództwem Hermanna Schapera'', tak jak to zrobil autor powyzej. Wersja o ''czasie zemsty'' zgotowanej przez ''..zadnych zemsty odwetu pijanych wyrostkow i miejscowych huliganow..'', nie trzyma sie kupy, gdyz powszechnie wiadomo, ze w zbiorowej mogile w Jedwabnem znaleziono podczas ekshumacji ofiar pociski z niemieckich Mauserow. Najprawdopodobniej to tez zawazylo na decyzji o wstrzymaniu ekshumacji, by nie pokazac Swiatu prawdy, o Niemieckim sprawstwie zbrodni. Potwierdzaja tez to zeznania swiadkow, niezaleznych od jedynej poprawnej wersji przedstawianej dzis. Polscy huligani ot tak sobie, po wypiciu kilku flaszek nie skrzykneli sie sami, by dokonac czegos takiego. A taka jest puenta Pani tekstu. 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Panter74

#269304

#269302

Dla mnie to jest prawda a nie w tym co mówią żydzi i komuniści którzy chcą wybielić swoich rodziców z UB.

http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/04/17/jedwabne-oszczerstwo-i-hani...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#269339

Sądzę, że wmawianie nam winy przyjmuje różne formy. Jest np. "zły policjant" Gross, walący po oczach. Odnoszę - niestety - wrażenie, że "nawrócenie" niejakiego prof. Jasiewicza, od pupilka salonu twierdzącego, że kolaboracja Żydów była znikoma do prawie "antysemity" mówiącego o masowości tej kolaboracji, jest pozorne. Nie wykluczam, że pełni rolę "dobrego policjanta". Wskazując na kolaborację Żydów, jednocześnie przypisuje winę za Jedwabne Polakom, nie nazywając tego jednak winą i mówiąc o zrozumiałym odwecie za kolaborację. Tym samym "antysemita"  - tak to widzę - sączy do umysłów tych Polaków którzy regują alergicznie na Grossa, przekaz bardziej znośny od grossowego, ale jednak wciąż wskazujący na winę Polaków.

www.asme.pl/126527309039673.shtml

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#269494

Dobra uwaga,podobna sam wstawilem jako odpowiedz Pani ''Matce trzech Corek'',

ktora to podala link do wlasnej wersji interpretacji tych wydazen. Interpretacja ta jest taka, ze po jej przeczytaniu i zastanowieniu sie,  podpisal by sie pod nia duet Michnik-Gross. Bo nie ma tam slowa o Niemieckim Komando Shappera, sa natomiast pijani, i w domysle slusznie zagniewani na braci Zydow,   Polscy chlopi z Jedwabnego. 

Panter74

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Panter74

#269560

W tekście o którym mowa, wyraźnie napisałam: Kiedy Niemcy przejęli odbite Sowietom ziemie, sprytnie wykorzystali awersje anty-bolszewickie ku skierowaniu odwetu na Żydów - niedawnych współtwórców sowietyzacji społeczeństwa. Uchodzące w pośpiechu wojska sowieckie nie zadbały o swoich pomocników, pozostawiając ich własnemu losowi.
Nastał czas zemsty. Jedwabne i pobliski Radziłów stały się teatrem scen, które trudno sobie wyobrazić. Watahy brutalnych , żądnych zemsty i odwetu, pijanych wyrostków i miejscowych chuliganów - bezkarnych aprobatą nazistów, zaatakowały spędzonych na rynki miasteczek, przerażonych Żydów.

Doskonale wiemy, że bez inspiracji,wsparcia i przyzwolenia Niemców, nie byłoby żadnego krwawego odwetu.
Warto pamiętać, że wkraczające na tamte tereny wojska niemieckie, były przyjmowane przez Polaków jak "armia wyzwoleńcza". Pod określeniem "tamte tereny" wskazuję pewną różnicę pomiędzy okupowanymi przez Sowietów ziemiami "zachodniej Białorusi".
O ile południowa część tych terenów zawierała prócz żydowskiej, sporą grupę ludnosci białoruskiej, z reguły przychylnej bolszewikom, o tyle północ zamieszkiwała ludność o polskim rodowodzie, a jedyną liczną mniejszością narodową byli Żydzi.
Różne, jak wiadomo, plany posiadali niemieccy agresorzy względem mniejszości narodowych zamieszkujących wschodnią Polskę. Trudno sobie wyobrazić, by zainspirowano tego rodzaju "odwet" w miejscowościach zamieszkałych przez polskich Białorusinów lub Ukraińców, skoro formowano z nich jednostki wojskowe współdziałające z Niemcami, a "ich" ziemiom wieszczono "niepodległość".
Później było już inaczej, to w Chatyni przecież, znajduje się symboliczny pomnik, poświęcony setkom spalonych wraz z mieszkańcami wsi białoruskich.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#269635

Matko! Kilka zadziwiających sformułowań znajduję w Twoim komentarzu:

1. "Kiedy Niemcy przejęli odbite Sowietom ziemie..."

2. "...wkraczające na tamte tereny wojska niemieckie były przyjmowane przez Polaków jako 'armia wyzwoleńcza..."

A więc twierdzisz, że ziemie II RP zostały odbite przez jednego okupanta drugiemu okupantowi, a Polacy powitali drugiego okupanta jako "armię wyzwoleńczą"? Nawet biorąc pod uwagę użyty przez Ciebie cudzysłów jest są to sformułowania zdumiewające.

W Chatyniu (a nie Chatyni) Sowieci postawili w 1969 roku monument upamiętaniający pacyfikację tej wsi w 1943 głownie w celu dezinformacji. Chatyń - szczególnie dla zachodnioeuropejskiego ucha - brzmi tak samo jak Chatyń.

Nawiasem mówiąc, pacyfikacji Chatynia dokonały niemieckie jednostki pomocnicze składające się z Ukraińców oraz dezerterów i jeńców z Armii Czerwonej (SS-Sonderregiment Dirlewanger).

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#269637

Moja wiedza o tym miejscu:

 

Khatyn - Chatyń, aby tylko nie Katyń

elzbieta23, 25 Marca 2011, 12:15

"Ciemnemu Ludowi" i jemu podobnym przeciwnikom wszelkich teorii spiskowych ? dedykuję

 

  Nadchodzi czas dorocznego Narodowego Memento. Jeszcze w wielu polskich sercach krwawi  rana zadana wiosną 1943 roku. Żyją dzieci pomordowanych w lasku katyńskim, a kolejne pokolenia ich potomków nadal oczekują pełnej prawdy o tym, co się dokonało tamtej strasznej wiosny.

  W zasadzie Polacy wiedzą kto, jak, kiedy i dlaczego zgładził elity polskiego narodu, w tym kwiat  wrześniowej Armii Polskiej. Świadomość narodowa, to jednak za mało, by sprawa została definitywnie zakończona. Potrzebna jest oficjalna rehabilitacja ofiar i zadośćuczynienie,

 Jakiego zadośćuczynienia oczekują Polacy? Przecież wiadomo, że nie o pieniądze tu chodzi, ale o odkłamanie historii.

 O przyznanie, że od samego początku działano z premedytacją, żeby haniebną zbrodnię przypisać Niemcom. Cóż bowiem za różnica, jaki będzie rachunek zbrodniarzy, w ostatecznym podsumowaniu.

 Już w Norymberdze: "Do aktu oskarżenia, strona sowiecka próbowała przemycić "sprawę katyńską". Z Bułgarii sprowadzono nawet, aresztowanego tam przez NKWD lekarza, dr Markowa, tego samego, który wiosną 1943 wszedł w skład utworzonej przez Niemców międzynarodowej komisji badającej ekshumowane w lasku katyńskim zwłoki zamordowanych polskich oficerów. Jednak Sowietom, pomimo ich ogromnych wysiłków, nie udało się przypisać swojej zbrodni Niemcom. Po kilku kompromitujących zeznaniach, wycofali ten punkt z aktu oskarżenia tłumacząc się, że zaszło "małe nieporozumienie": im chodziło o białoruską wioskę Chatyń, spacyfikowaną przez Niemców!"

 

  Chatyń to wioska na Białorusi,  leżąca stosunkowo niedaleko Katynia. 22 marca 1943 roku, w czasie kiedy Niemcy odkryli już groby katyńskie, dokonano masakry wsi. Pod zarzutem współpracy z okoliczną proradziecką partyzantką, spacyfikowano wioskę, paląc zabudowania wraz z ludźmi.

 Ocalał jeden człowiek ? Józef Kamiński, którego podczas zagłady mieszkańców, nie było we wsi.

 Swojsko brzmiące dla Polaków nazwisko, sugerowało jednoznacznie, że miejscowość mogła być zamieszkana przez tę właśnie nację, co nie było bez znaczenia w ogólnym odbiorze masakry. Rzeczywiście, Chatyń leżała na terenie dóbr polskiej magnaterii, przejętych przez rewolucjonistów  podczas wytyczania nowych granic Związku Sowieckiego. Istniała tam też parafia rzymskokatolicka, co równało się, w powszechnym mniemaniu, przynależności do narodowości polskiej.

 Rzezi dokonał niemiecki batalion policyjny  

(Shutzpolizei), dowodzony przez byłego porucznika Armii Czerwonej Grigorija Wasiurę.

 Dziwić może osoba dowódcy. Nie stał on jednak na czele niemieckich żandarmów, ale przwodził ludziom o podobnym do swojego pochodzeniu.

 Nie był to odosobniony przypadek: " Mimo oficjalnego zakazu służby w policji byłych członków partii komunistycznej i Komsomołu ? zwłaszcza na obszarach Wschodniej Białorusi, częste były przypadki służby byłych komunistów, a nawet sprawowania funkcji dowódczych?

 Czas mijał, ale pamięć Polaków o Katyniu nie słabła. Coraz natarczywiej brzmiące pytania światowej opinii publicznej zaowocowały reakcją Rosjan.

 W 1969 roku utworzono na terenie zniszczonej wsi ogromne Muzeum- Memorial, a Chatyń stał się symbolem wszystkich spalonych przez niemieckiego agresora wsi w Związku Radzieckim.

 Z wielką pompą dokonano otwarcia obiektu. Stał się natychmiast obowiązkowym miejscem odwiedzin wszystkich wycieczek po terenie Białoruskiej Republiki Radzieckiej. Chatyń trafił do podręczników szkolnych i przewodników turystycznych.

 W języku angielskim dano mu miano: Khatyn.

 Prezentowano Memoriał zagranicznym gościom, a zwłaszcza odwiedzającym Związek Radziecki wycieczkom z Polski. Wielu dawało się zmanipulować propagandzistom, przyjmując z wdzięcznością, imponujących rozmiarów hołd, oddany ofiarom tej ziemi.

 

 Kiedy nadeszła odwilż lat osiemdziesiątych, a polska prawda o Katyniu zaczynała przebijać się z większą mocą, sięgnięto po jeszcze jeden środek manipulacji.

 Nakręcono film o niewyobrażalnej, porażającej zmysły, wymowie. Dano mu nazwę: "Idź i patrz" i po raz kolejny opowiedziano historię Chatynia. Nie padła nazwa wsi, ale nikt z widzów,  nie miał wątpliwości, że obraz dotyczy Khatynia.  

 Społeczeństwo rosyjskie nie miało poznać prawdy . Jeszcze nie tak dawno Antoni Zambrowski pisał: "?

 Ostatnio na ekrany kanału 1-go telewizji moskiewskiej przebił się pan Andrzej Wajda z okazji nadania mu tytułu doktora honoris causa przez wyższą szkołę filmową w Moskwie - WGIK. Na zakończenie komunikatu dziennikarz telewizyjny poinformował, że Andrzej Wajda nosi się z zamiarem nakręcenia filmu o Katyniu, ponieważ zginął tam jego ojciec. Dziennikarz nie wyjaśnił rosyjskim telewidzom, co stało się przed laty w Katyniu, więc większość z nich zapewne informacji nie zrozumiała. Mimo to anonimowi cenzorzy z moskiewskiej TV zmanipulowali informację, podając w drukowanym tekście ukazującym się u spodu ekranu, iż chodzi o mord w Chatyniu. Polskim czytelnikom wyjaśnię, że przez długie dziesięciolecia sowieckie służby propagandowe robiły światowej opinii publicznej wodę z mózgu, zaprzeczając udziału NKWD w mordzie katyńskim i jednocześnie nagłaśniając niemiecką krwawą pacyfikację białoruskiej wsi Chatyń (chodziło im o to, by ludzie mylili te dwa wydarzenia). Jakim sposobem polski oficer Wajda zginął w białoruskiej wsi Chatyń - moskiewska telewizja nie raczyła wyjaśnić. Im woda mętniejsza, tym lepiej. Może dobrze by było, by o wyjaśnienie tego incydentu zwrócił się pan Andrzej Wajda lub rzecznik polskiej ambasady. Kłamstwa należy piętnować."

 

  Pewnie dzisiaj, mam taką nadzieję, po emisji kinowej i telewizyjnej filmu Andrzeja Wajdy, Katyń dla Rosjan nabrał właściwego znaczenia.

 Na pewno, ogromny wkład w odkłamanie Katynia, miała też Katastrofa Smoleńska i śmierć wszystkich osób, podróżujących na groby pomordowanych tam naszych rodaków, z Prezydentem - Lechem Kaczyńskim na czele.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#269646

Bardzo dziękuję za link. Nie wnosi on jednak nic nowego do mojej dotychczasowej wiedzy na temat Chatynia.

Rosjanie mówią po rosyjsku, Polacy mówią po polsku.

Odnośnie do Twoich końcowych uwag dotyczących zrozumienia przez Rosjan właściwego znaczenia (i kontekstu) nazwy "Katyń", to nie podzielam Twojego optymizmu. Sądzę, że mimo katastrofy smoleńskiej i mimo emisji (bardzo złego i zakłamanego) filmu Wajdy, większość Rosjan nadal nie wie nic o Katyniu, a jeśli nawet wie, to uznaje jego przypominanie za prowokację "polaczków".

Pozdrawiam

PS. Cytowana w linku Autorka popełnie przejęzyczenie. Rosjanie nie próbowali "przemycić" Katynia do norymberskiego aktu oskarżenia. Oni go tam umieścili!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#269652

"Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym."
Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#269600

[quote=alboalbo]"Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym."
Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011 [/quote]Niestety ten cytat został wypaczony. Żeby prawidłowo zrozumieć sens wypowiedzi należałoby odsłuchać kilka wcześniejszych zdań B. Engelking-Boni. Rozpowszechniono urywek, który wskazuje, jakoby Polacy inaczej przeżywali śmierć niż Żydzi. B. Engelking-Boni chciała natomiast powiedzieć, że "Dla Polaków [śmierć Żydów] to była po prostu kwestia (...)". Czyli nie chodziło o odmienność przeżywania śmierci własnej przez Polaka i przez Żyda, tylko stosunek Polaków do niemieckich mordów na Żydach. Czy teza pani Engelking-Boni jest prawdziwa - wiedzą tylko polscy świadkowie holokaustu. Niestety nie zostali zaproszeni do programu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#269999

za kontekst -- wziąłem ten cytat z..., wie Pan pewnie skąd, nadal tam wisi. Szokująced cynizmem wpisy na tym portalu na temat Smoleńska. "Wyprowadził" się Pan z niego, szkoda. Ja także, jako czytelnik. Ale też nie rozumiem, dlaczego nie poprawił Pan leśnika i tego cytatu gdy publikowano tam Pana teksty? A może poprawiał Pan i nic z tego nie wyszło, i stąd Pańskie "odejście"?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#269919

Gajowy Marucha został wprowadzony w błąd tym fragmentem wywiadu u M. Olejnik: http://www.youtube.com/watch?v=fpa3zjekvH4. Nie miał możliwości odsłuchania kontekstu, bo całości programu nigdzie nie da się obejrzeć. Doprecyzowanie kontekstu zmienia jedynie jedną antypolską plugawość w drugą.

Gajowy w "kwestii Smoleńska" piętnuje wiele wypaczeń. Może nie najszczęśliwiej, ale również - nie zawsze bezzasadnie.
W kwestii Smoleńska można powiedzieć tylko tyle:

Katastrofa smoleńska nie przerwała żadnego toczącego się w Polsce procesu politycznego, nie była zwrotnicą w historii. Jest wielką tragedią rodzin ofiar.
Utrzymywanie społeczeństwa w ciągłym zaangażowaniu w "wyjaśnianie katastrofy" (przybierającego w "blogosferze" wybitnie karykaturalne formy) wydaje mi się centralnie sterowaną, oszukańczą i szkodliwą dla Polaków socjotechniką.

Opinia publiczna nie jest od załatwiania takich spraw i jeśli wyjaśnienie katastrofy jest sensacyjne a nie – trywialne, to opinia publiczna się o tym nie dowie. Takie sprawy są w międzynarodowej dyplomacji rozgrywane za kulisami. Tak było z katastrofą "Kurska", po której USA umorzyły Rosji kredyty na sumę 30 mld USD. Kult ofiar i “spiskologia” w tej sprawie przekroczyły już dawno jakiekolwiek granice rozsądku – i pora zająć się prawdziwymi problemami Polaków. Emeryturami, szkołami, bezrobociem, emigracją zarobkową, katastrofą demograficzną, brakiem reprezentacji polskich interesów w sejmie i senacie. To są problemy, które istniały przed katastrofą i istnieją po niej. Społeczeństwo nie jest konsolidowane wokół prawdziwych konfliktów interesów, właśnie z powodu wyparcia ich ze świadomości społecznej przez "prawdę o Smoleńsku".

Z "Gajówką" nigdy nie współpracowałem. Jeśli moje teksty były przedrukowywane - to na tych zasadach, co inne. Jeśli przedrukowywane być przestały - proszę pytać Gajowego, dlaczego. Nie otrzymałem żadnych jego oświadczeń w tej kwestii.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#269983