BIMBER Palikota, polityka antyrodzinna i propaganda na plakatach

Obrazek użytkownika cosmosis
Blog

Co mają ze sobą wspólnego

projekt legalizacji produkcji bimbru, antyrodzinny projekt przygotowywany przez PO i kampanie plakatowe typu 'kocham nie biję' lub wręcz: 'kocham nie krzyczę'? Mają ze sobą wspólnego to, że są to poszczególne elementy tego samego, wielkiego planu osłabienia Polski. Brzmi to może zbyt głupio? Przyjrzyjmy się faktom.

1. poseł Palikot, jego małpki i legalizacja bimbru. Wszyscy wiemy, że w Rosji skala pijaństwa jest naprawdę przerażająca. Kolejne generacje Rosjan rodzą się z licznymi wadami genetycznymi i wadami wrodzonymi. Zjawisko to się nasila, ponieważ pewna krytyczna wartość 'skażenia genetycznego' populacji została przekroczona jakiś czas temu. Zaś wartość krytyczna jeśli chodzi o spożycie alkoholu została tam przekroczona już w latach 50 tych XX wieku. Głównie dzięki utrzymywaniu cen wódki na niskim poziomie. Produkcja bimbru w Rosji jest także powszechna, gdy wódka drożeje to jednocześnie wzrasta sprzedaż drożdży... To samo ma zostać wprowadzone w Polsce. Celem legalizacji bimbru jest oczywiście rozpicie i zdemoralizowanie Polaków na wzór rosyjski. A przy okazji budżet państwa zarobi na podatkach od sprzedaży bimbru. Całości dopełniają spektakle posła Palikota dotyczące jego małpek. W jednym z tych aranżowanych wcześniej spektakli wypił całą zawartość małpki za jednym łykiem, aż do dna. To oczywiście silnie działa na podświadomość młodych ludzi, zachwyconych Platformą Obywatelską i posłem Palikotem. Taki spektakl ma obrazować: 'pamiętaj, prawdziwy PO' wiec pije do dna!'. Jakkolwiek śmiesznie to brzmi, ale podświadomość ludzka ma swoje prawa i można na nią wpływać bez naszej świadomej woli. A zarówno zmanipulowanie wyborów w 2007 roku, jak i dzisiejsze manipulacje opierają się na trickach socjotechnicznych i wpływaniu na podświadomość. Polecam wszystkim dokument 'jak zmanipulowano wybory w 2007 roku', podajcie go dalej. Link do tego tekstu: http://niepoprawni.pl/blog/80/jak-zmanipulowano-wybory-2007-roku

2. Drugim przykładem mającym na celu osłabić Polskę są działania w obrębie rodziny. Zarówno kampanie plakatowe, ingerujące w rodzinę, jak i projekt ustawy, który miał być rozpatrywany 5 marca 2010 roku w sejmie. Na szczęście rząd / partia rządząca przestraszyła się malejących słupków poparcia, gdyż sprawa została nagłośniona w mediach, tym razem nie tylko tych wolnych. Ostatecznie więc sejm nie zajął się tym szkodliwym projektem ustawy, która tylko i wyłącznie z nazwy ma być związana z zapobieganiem przemocy w rodzinie. Aż do teraz, czytelniku, możesz wyrazić swój sprzeciw wobec tej projektowanej ustawy wpisując się na stronie: http://www.rzecznikrodzicow.pl/20100225_sprzeciw.php#podpis Teraz przejdźmy do początku: pamiętacie państwo różne kampanie plakatowe w polskich miastach? Miały one różne tytuły:

'bo zupa była za słona'

'jestem Tatarką jestem Polką'

'kocham nie biję

'kocham nie krzyczę'

Odpowiedzmy sobie na kluczowe pytanie: jaki jest cel tych kampanii plakatowych, których koszt wynosi grube miliony złotych? Czy rzeczywiście chodzi o nasze dobro, czy rzeczywiście te akcje plakatowe są organizowane przez altruistów, wrażliwych na los społeczeństwa? Otóż muszę was zasmucić, ale także w tym wypadku odpowiedź na to pytanie jest negatywna. Te kosztowne i bardzo medialne akcje plakatowe nie są organizowane w takim celu, jaki przedstawia organizator. Gdyby np kampania 'bo zupa była za słona' miała zapobiegać przemocy, to była by skierowana w konkretne grupy społeczne, w grupy ryzyka. A tak taki plakat zobaczy w ciągu 24 godzin dajmy na to 50.000 ludzi, z czego tylko niewielki procent to sprawcy przemocy domowej. Po co reszta z tych 50.000 ludzi ma oglądać takie plakaty? Odpowiedź jest prosta i oczywista, ale zburzy ona Wasze mylne wyobrażenia o rzeczywistości, o ile takowe jeszcze posiadacie. Jak już wcześniej pisałem, 'na górze' nie ma altruistów, choć wielu ludzi chciało by ich tam widzieć. Łatwiej by im się żyło..

Skandalizująca odpowiedź na to pytanie: chodzi o wywołanie poczucia winy. Każdy w Polsce, bez żadnego wyjątku, ma się poczuć winny temu, że w Polsce bije się żony, dzieci, mężów, prześladuje się mniejszości narodowe. Ten komunikat z plakatów, oświadczający że wszyscy bez wyjątku jesteśmy sprawcami zła, wgrywa się w podświadomość. Ten komunikat mówi także, że coś jest nie w porządku z naszym ogólnie przyjętym systemem wartości, moralności, opartym de facto na wartościach Chrześcijańskich. Ten podświadomy, ukryty komunikat zawsze jest ten sam. Otóż mamy zmienić nasze konserwatywne przyzwyczajenia, systemy wartości, na Orwellowskie 'lepsze dobro', postępowe i nowoczesne, proponowane wprost przez organizatorów takich akcji plakatowych. Komunikat ma powiedzieć nam, że mamy zmienić system wartości oparty na dekalogu na system 'róbta co chceta' czy: 'zabrania się zabraniać', forsowany przez środowiska postępowe.

Ostatnio jednak doszło do prawdziwego skandalu jeśli chodzi o tego typu akcje plakatowe. Otóż w Warszawie bardzo wpływowa organizacja lobbystyczna o nazwie 'Damy Radę' zamieściła swoje plakaty. Na tle matki z dzieckiem, z widocznymi śladami przemocy, widać zaciśniętą męską pięść, obrączki ślubne i tekst przysięgi małżeńskiej: 'nie opuszczę cię aż do śmierci'. Co więcej, plakaty te zostały celowo powieszone bardzo nisko tak, aby były widoczne dla oczu małego dziecka. To celowe, propagandowe działanie, pranie mózgu już od małego dziecka. Pewna granica absurdu została właśnie przekroczona. Co będzie następne? Jaki cel weźmie sobie to wpływowe lobby? Pisałem powyżej o organizacji 'Damy Radę' jako o wpływowym lobby, ponieważ okazało się, że bardzo niekorzystny projekt ustawy antyrodzinnej, który miał być rozpatrywany 5 marca, jest wyłącznie efektem lobbingu tej organizacji w rządzie PO. Organizacja ta w ramach grupy roboczej powołanej w 2008 roku przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zgłosiła postulaty o wprowadzenie do obecnie obowiązującej Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Więcej na ten temat na stronie:

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100305&typ=po&id=po01.txt

Takie kampanie plakatowe, jak te organizowane przez wpływową organizację 'Damy Radę' mówią nam jasno, że wcale nie chodzi o przemoc wobec słabszych. Tutaj chodzi tylko i wyłącznie o zmiany obyczajowe, a przekazywane komunikaty są proste i czytelne. Otóż ofiarami przemocy domowej są tylko członkowie rodzin katolickich. Świat postępowy i lewicowy jawi się tutaj jako wizja szczęścia, orwellowska wizja nieba już na ziemi, gdzie ludzie oddani systemowi nie doświadczają żadnej przemocy. Zauważcie, że tak, jak w systemach totalitarnych, takie kampanie plakatowe posługują się wizjami nieba i piekła. Piekło to w wypadku organizacji 'Damy Radę' katolicka rodzina. Zaś niebo w tym wypadku oznacza taki system i żyjących w nim ludzi, którzy wyrzekli się wartości Chrześcijańskich dla nowego, postępowego i lewicowego systemu. Zauważcie, że jak w każdym systemie totalitarnym, także według tych plakatów niebo można osiągnąć już na ziemi służąc bezgranicznie konkretnemu systemowi. W tym wypadku służba ta miała by polegać na tym, że rodzic jest tylko biernym i pozbawionym inicjatywy wykonawcą woli socjalistycznego państwa.

3.Punkt trzeci to ustawa która tylko z nazwy ma zapobiegać patologiom w rodzinie. W rzeczywistości to, co mogła by zrobić ta ustawa jest przerażające. Tekst ustawy na stronach sejmu:

http://orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/wgdruku/1698

-ustawa mówi, że szczegółową inwigilacją będzie objętych 50% Polaków, bez wyroków sądów i właściwie bez żadnej kontroli;

-ustawa ogranicza rodzicom jakiekolwiek możliwości krytykowania, wychowywania i dyscyplinowania dziecka. Rodzic będzie bezwolnym wykonawcom woli państwa;

-ogromny rozrost biurokracji; w każdej gminie mają powstać specjalne komórki złożone z co najmniej siedmiu osób.

-urzędnicy bez wyroków sądowych będą mogli zabierać dzieci rodzicom. Co więcej, ustawa jest skonstruowana w sprytny sposób, gdyż odebrać dziecko będzie można pod byle pozorem. To stwarza ogromne pole do nadużyć; w przyszłości mogą ucierpieć ci niepoprawni politycznie rodzice, zaangażowani w inicjatywy nieprzychylne elitom, władzy, korporacjom, politykom. Inaczej: będzie to po prostu bat na jakąkolwiek opozycję.

-system donosowy. Wystarczy jeden anonimowy donos skłóconego z nami sąsiada, aby pracownicy gminni zaczęli zbierać o nas dane, o zgrozo, także dane dotyczące naszego zdrowia. Proszę pomyślcie, jak to będzie wyglądać w mniejszych gminach, gdzie rządzą sitwy lokalnych polityków, biznesmenów i czasami mafiosów, a każdy zna się z każdym i nic się nie ukryje.

więcej wpisów: http://astral-projection.blog.onet.pl/ zapraszam!

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Ustawa "prorodzinna" to skandal, ale gdzie tu związek z bimbrem...? Naciągane, oj naciągane...

Faktem jest, że Palikot ma w tym interes, jeśli nie finansowy, to wizerunkowy. :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#50755