Życie

Obrazek użytkownika Marian Stefaniak
Blog

  Na końcu korytarza, na moim piętrze i przy moim pokoju, znajduje się coś na kształt kącika wypoczynkowego. Są tam wygodne fotele i jest dużo kwiatów. Jest też jasno, gdyż światło dzienne ma przez co wpadać. Bo okien też jest sporo.

  Ćwiczyłem akurat na korytarzu. Na jednym z foteli siedziała moja sąsiadka z naprzeciwka. Przywitałem się i powiedziałem:

 - Przerąbane. Prawda?

  Miałem na myśli to, że człowiek choruje i się, niestety, starzeje.

  Popatrzyła na mnie i odpowiedziała:

 - "Przerąbane" to moje całe życie. Jak wybuchła wojna to miałam nie więcej jak kilka lat. Stałam i patrzyłam na niemieckie samoloty. Aeroplany, jak wszyscy mówili. Jeden odłączył się od szyku i poleciał w moją stronę. Pewnie chciał mnie zabić. A ja jeszcze wspięłam się wyżej, żeby lepiej widzieć. Na to wyleciała z domu moja sąsiadka i popukała się w czoło, wskazując na nie pilotowi. Że niby trzeba być głupim, aby marnować amunicję na jedno dziecko. I o dziwo! Pilot chyba zrozumiał, bo zawrócił. A ja jeszcze długo byłam zła na sąsiadkę, że popsuła mi takie widowisko. I jeszcze obraziła niewinnego człowieka.

  Po wojnie wcale nie było lepiej. Nie mieliśmy co jeść. Żeby jakoś przetrwać musiałam pilnować krów. Chociaż bardzo chciałam się uczyć. Nie powiem, do szkoły to nawet chodziłam. Ale co to za nauka? Przy krowach i tylko czasami w szkole.

  Siostry chciały pracować w fabryce, ale mama im nie pozwoliła. Oczywiście się jej nie sprzeciwiły. Bo to były jeszcze czasy, kiedy dzieci słuchały się swoich rodziców bezwarunkowo.

  Brat pojechał po coś do innego miasta. I już nie wrócił. Powiedział, że nie ma zamiarumetrpłacić haracz Stalinowi. Bo wie Pan, była taka kontrybucja. Bardzo wysoka. Prawie wszystko trzeba było oddać. Jak to mówiono, jeśli się chciało być obszarnikiem...

   Jedna z moich sióstr została pielęgniarką. Była ładna i nie wyglądała na swoje lata, lecz o wiele młodziej. No, i próżność ją pogrążyła. Po wojnie był bałagan. Każdy mógł podać swój wiek według własnej woli. Ona odmłodziła się o dziesięć lat. Było dobrze dopóki jej rówieśnicy nie zaczęli przechodzić na emerytury. A ona, już schorowana, musiała dalej "zaginać".

    Co tu jeszcze powiedzieć? Wcześnie wyszłam za mąż. Urodziłam trójkę dzieci. I od nowa Polska Ludowa."

     No, bo historia lubi się powtarzać. A ja już chyba wiem jak to możliwe, że ojciec kolegi miał ponad sto dwadzieścia lat. I chyba nie była to tylko sprawa zdrowego trybu życia.

P.S.

Wspominała Pani Zuzanna. Teraz jest marzec 2015 roku. Parę dni temu zmarła.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:12)

Komentarze

Widzę, że lubi Pan słuchać ludzi. Tak wiele mają do opowiedzenia. Co człowiek, to historia. Bywa, że rozmówca nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest wyjątkowy, a jego przeżycia nadają się na fabułę doskonałego filmu. 

Od dziecka lubiłam wysłuchiwać wspomnień. Mając przed sobą staszego człowieka, zagajałam i tak kierowałam rozmowę, by zeszła na ulubiony przeze mnie temat. Wiadomo jaki:)

 Chłonęłam każde słowo. Do dzisiaj tak mam.

Pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1425144

Od jakiegoś czau też tak mam. Za dzieciaka niekoniecznie. ;)

PPzdr.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2
#1425147