Więzienie w Niemczech

Obrazek użytkownika Marian Stefaniak
Blog

Wyrokiem nie przejąłem się tak bardzo jak powinienem. W tym czasie wydawało mi się, że muszę się martwić o inne swoje sprawy. Ważniejsze. Zatrzymałem się wtedy u siostry na jakiś czas. Kilkaset kilometrów od miejsca gdzie odbywały się rozprawy. Nie miałem czasu ani możliwości odpowiedniego przypilnowania swoich spraw na taką odległość. Poza tym wtedy wysokość przysądzonych mi alimentów wydawała się niewielką ceną za święty spokój. O naiwności! Wkrótce okazało się, że niewielkie pieniądze, z perspektywy pracy na zachodzie, w Polsce już takie nie są. Po jakimś czasie nie miałem z czego płacić. Sytuacja była na tyle dramatyczna, że postanowiłem dać się zamknąć w więzieniu. W Niemczech. Po raz pierwszy poczułem się wtedy jak zaszczute,przyparte do muru zwierzę.

Kiedyś na terenie Niemiec dopuściłem się jakiegoś wykroczenia drogowego.Była to drobna sprawa zakończona mandatem w wysokości ? marek. Niewiele. Dostawałem z niemieckiego sądu ponaglenia o spłatę zasądzonych pieniędzy lecz je ignorowałem. Zagrozili, że w ostateczności zamienią karę pieniężną na więzienie. I do tego przelicznik pieniądze/czas odsiadki miał być dla mnie wyjątkowo dotkliwy. Minęło kilka lat. Przypomniałem sobie kiedyś o tym i w porównaniu do polskiej rzeczywistości,wydało mi się to Niemieckie więzienie niezwykle nęcące. Poprosiłem kolegę o podwiezienie samochodem do granicy polsko – niemieckiej. Oddałem się w ręce tamtejszych celników. Byli bardzo zaskoczeni tym, że sam się zgłosiłem i niezbyt chętni do zamykania. Tym bardziej, że znali mnie z widzenia i to chyba z dobrej strony. Kiedyś często przekraczałem granicę i zawsze traktowałem niemieckich celników z szacunkiem. Co wbrew pozorom nie było normą ze strony polskich „turystów”. Proponowali różne opcje rozwiązania problemu byle tylko mnie nie zamykać. Dziękowałem grzecznie i uparcie obstawałem przy swoim: prosiłem o więzienie. Po dłuższym czasie przekonywania mnie do zmiany zdania doszli do wniosku, że przeszkodą jest bariera językowa; widocznie nie do końca rozumiem co do mnie mówią. Na początku byłem prawie wzruszony tymi ich staraniami. Naprawdę to doceniałem. Jednak po paru godzinach zirytowany wybuchłem:
- Do cholery jasnej, zamknijcie mnie wreszcie!
Powiedziałem to po polsku lecz chyba zrozumieli. Miny mieli tak zdziwione, że zrobiło mi się ich żal. Ale zamierzony skutek odniosłem: więcej mnie już nie prosili.
Do więzienia w C. zostałem odwieziony wieczorem po całym dniu negocjacji. Prywatnym Mercedesem celników. Gdy tam dotarliśmy więzienie szykowało się już do snu. Mój niemiecki był gorszy niż zły jednak co nieco rozumiałem. Moi dotychczasowi opiekunowie rozmawiali z (chyba) dyrektorem więzienia w C. Prosili go by się mną zaopiekował bo jestem pierwszy raz w takim miejscu. Do tego żaden ze mnie przestępca. Po tej krótkiej rozmowie pożegnali się z nim oraz ze mną i odjechali. Pomimo tego, że byli to dla mnie obcy ludzie, a do tego staliśmy po różnych stronach "barykady", poczułem się w tym momencie jak osierocony. Dyrektor przypatrywał mi się długo i uważnie, zastanawiając się co ze mną zrobić. W końcu zapytał czy wolałbym być w celi sam czy wolę towarzystwo. Ponieważ był to mój debiut w roli kryminalisty wolałem być sam; nie wiedziałbym kompletnie jak się zachowywać wobec towarzyszy niedoli, z większym stażem. Zostałem odprowadzony przez strażnika do celi. Był to pokój 3x3m. z kilkoma piętrowymi łóżkami. Nic szczególnego. Najbardziej zainteresował mnie sedes umieszczony na samym środku pomieszczenia. Lśniący czystą, nierdzewną stalą. Nie był niczym odgrodzony od reszty "apartamentu". Odetchnąłem z ulgą, że wybrałem samotność. W innym wypadku to chyba wolałbym się załatwić w spodnie niż skorzystać z tego WC w obecności innych. Siedziałem właśnie na brzegu łóżka i oglądałem swoją nową posiadłość gdy rozległo się głośne pukanie. W nocnej ciszy naprawdę głośne. Podskoczyłem na tak niespodziewany hałas. Byłem zaskoczony, ze w ogóle ktoś w więzieniu puka. Podszedłem do drzwi. Otworzyły się, a za nimi stał strażnik, kucharz oraz wózek z kolacją. Strażnik pokazał gestem bym sobie wziął z wózka jedzenie. Nieśmiało wziąłem parę plasterków szynki i parę kromek chleba. Ledwo się powstrzymałem żeby nie wziąć więcej. Taki byłem głodny. Już chciałem wracać do celi gdy strażnik mnie zatrzymał i zaczął mi wciskać do rąk resztę zawartości wózka. Był tego z kilogram szynki, kilka różnych rodzajów chleba oraz wiele litrowych kartonów mleka i soków. Resztę, którą nie byłem w stanie zabrać z sobą, położono mi na łóżku. Chociaż objadłem się jak świnia to i tak skonsumowałem tylko niewielką część tego co dostałem. Syty szybko zasnąłem. Obudził mnie ok. 5 rano hałas otwieranych drzwi. Była to nowa dostawa żywności. Teraz byłem wyprowiantowany co najmniej na parę tygodni. Ale to był dopiero początek. Wciąż nadchodziły nowe dostawy. Nie wiem, może wyglądałem na tak wybiedzonego, że Niemcy postanowili mnie trochę podtuczyć. W każdym bądź razie nie wiedziałem co zrobić z tym niespodziewanym nadmiarem obfitości. Miałem tyle soków, owoców, słodyczy,mleka itp, że mógłbym śmiało otworzyć własny sklep spożywczy. W porze obiadowej dostałem dodatkowo zestaw talerzy i sztućców. Z czego talerz do zupy był wielkości małej wanny. Tak się zaczął mój pobyt w niemieckim więzieniu. I to dzisiaj na tyle. Dobranoc.
.........................................................................................................................

Rozpadają mi się neurony. Z dnia na dzień coraz trudniej skupić mi myśli.
Pieniądze w całości są przeznaczone na rehabilitację. Nie potrzeba mi
miionów. Będę szczęśliwy gdy pieniędzy starczy raz w tygodniu na
zabieg rezonansem stochastycznym (około 100zł z dojazdem).

Darowizny:
Fundacja Avalon - Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym,
Michała Kajki 80/82 lok. 1, 04-620 Warszawa
nr rachunku odbiorcy: 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001
Prowadzone przez: BNP Paribas Bank Polska SA
Tytuł wpłaty: 1297 Marian Stefaniak

Przelewy zagraniczne:
International Bank Account Number
IBAN: PL62 1600 1286 0003 0031 8642 6001
SWIFT/BIC: PPAB PLPK

JAK PRZEKAZAĆ 1%
Wypełniając zeznanie PIT, należy obliczyć podatek należny wobec Urzędu
Skarbowego.

W rubryce WNIOSEK O PRZEKAZANIE 1% PODATKU NALEŻNEGO NA RZECZ ORGANIZACJI
POŻYTKU PUBLICZNEGO (OPP)
* Wpisać numer KRS: 0000270809
* Obliczyć kwotę 1%

W rubryce INFORMACJE UZUPEŁNIAJĄCE (bardzo ważne!)
* Marian Stefaniak 1297

Ocena wpisu: 
Brak głosów