Rozweselony Donald Tusk

Obrazek użytkownika grzechg
Kraj

Nie sądzę, by rozweselenie premiera było wywołane wspomnieniami z młodości albo stycznością z gazem rozweselającym, albo też zbliżającym się EURO. W końcu w TVN 24 zbliża się nieuchronnie, co minutę, co najmniej od miesiąca, więc premier byłby już wcześniej rozweselony. Fakt faktem, w ostatnich dniach Donald Tusk jest ciągle uchachany jak Zenon Laskowik za swoich najlepszych kabaretowych czasów. O czymkolwiek nie mówi - zdrowie czy emerytury, NFZ czy Jarosław Kaczyński - szczęście i radość spływają z oczu premiera na naród. I naród to widzi, i nic nie mówi! To dobrze, że premier już się nie stresuje budową A-2, bo przecież nikt z „naszych” nie utopił tam swojej kasy, a kto zarobił, to się dopiero dowiemy. To dobrze, że w porę powstrzymał się od łajania posła Stefana, bo Stefan jest ikoną elegancji i kultury osobistej, z której przykład bierze, choć nieudolnie prawie cała Platfroma. „Won!” Stefana mogło równie dobrze oznaczać Wonton, czyli że chce zjeść chińszczyznę z redaktor Ewą Stankiewicz, a wściekły był, bo jeszcze jej nie dowieźli.

Ale wróćmy do tego tajemniczego uśmiechu i rozweselenia premiera, jego niebywałego wyluzowania w ostatnich dniach. Skoro wrócił ze szczytu w Brukseli nocą, nie czekając na finał, to może był już tak wyluzowany i szczęśliwy obietnicą brukselskiego biurka, za którym siądzie niczym Marcinkiewicz w londyńskim City. Może nie w głowie było mu słuchać jakichś podsumowań unijnych biurokratów. Możliwe, ale czy aby na pewno? Mógł też być u wróżki i dowiedzieć się, że nie będzie żadnej wielkiej wtopy na EURO, a Jarosław Kaczyński i tak zostanie dopadnięty i wygwizdany pod hotelem „Bristol” przez (nasze) służby, co skończy się dostarczeniem przez redaktorów TVN 24 na miejsce akcji transparentu „Putin – morderca”. Jeśli tak wywróżyła premierowi dobra wróżka Abe, to Donald Tusk będzie miał rozszerzoną szczękę już do samego otwarcia EURO.

Może być jeszcze i trzecia przyczyna, i ta wydaje się najbardziej prawdopodobna. Premier Tusk już wie, że to koniec jego bajki. Ma świadomość, że to ostatnie miesiące psucia wszystkiego w Polsce, czego się tylko Platforma dotknęła. Zdaje sobie też sprawę z tego, że on, Stefan, Palikot, Szejnfeld, minister Sławek, doktor Kopacz i inni wykonali tu kawał dobrej roboty. Udało się spieprzyć praktycznie wszystko, co jeszcze kilka lat temu jako tako funkcjonowało. Najlepiej wyszło chyba z kolejami. Cofnąć je do wczesnych lat siedemdziesiątych to coś wręcz kultowego. Nie udało się jedynie wprowadzić z powrotem parowozów. Może Jankesi nakręcą film „Powrót do przeszłości 4” z M.J. Foxem? Fox pędzi parowozem, wścieka się, że nie zdąży na dwunastą zapakować się z powrotem w przyszłość i zostaje w czasach gierkowskich z ministrem Sławkiem. Z drogami poszło nieco gorzej, bo coś jednak trzeba było wybudować, żeby nie było pyskowania Brukseli o zwrot kasy. W końcu i tak trochę zwrotów będzie, na początek za informatyzację naszego państwa. O romans premiera trudno podejrzewać (ślub kościelny), bo to też mogłaby być jedna z przyczyn tej radosnej i wyluzowanej od kilku dni twarzy.

Wydaje się, że premier w ogóle odpuścił, szczególnie swoim . Minister Mucha mówi co chce, jeszcze dzień, dwa i zacznie negocjacje z Obamą o tarczy antyrakietowej, minister Sławek obiecuje co chce poszkodowanym, w ogóle atmosfera przed EURO przypomina słoneczne leniwe popołudnie w kopenhaskiej Christiani. Czy to przypadek, że Donald Tusk powrócił w swoim ostatnim wystąpieniu do polityki miłości? Na pewno nie. Jeśli zaczyna mówić o polityce miłości, to za chwilę będzie atak. Nie ma jednak sensu dalej grymasić i snuć domysły o co chodzi. Uśmiechnijmy się wszyscy, bo drzewa kwitną, trawa zielona, a najlepsze numery dopiero przed nami, więc jeszcze pospadamy z krzeseł. No czeka nas jeszcze ten moment, który przebije skok Lecha, Panią Krzywonos i Andrzeja Wajdę.

Sześćdziesiąt tysięcy gardeł śpiewa, że jeszcze nie zginęła, a z Loży Prezydenckiej wychyla się prezydent Rosji Władimir Putin i po przyjacielsku pozdrawia gestem swojej dłoni prezydenta Komorowskiego i premiera Tuska. Ci, choć są po drugiej stronie stadionu w niemniej ważnej loży drugoplanowej nie słyszą co mówi Putin, ale widzą jego przyjazny gest. Polskie łapki wznoszą się do góry i też radośnie machają Władimirowi, a on widząc to, też macha Bronisławowi i Jego Małżonce jeszcze radośniej, bo gdzie indziej czułby się tak dobrze, prawie u siebie, jak w domu? A nasz premier Donald Tusk krzyczy przez ten sześćdziesięciotysięczny tłum: - Władimir! Chodź do nas, pażałsta! A Putin krzyczy przez tłum polskich i rosyjskich kibiców jeszcze głośniej: Ej tam! Wy chodźcie do nas! To w końcu już nasza wspólna loża! – woła Putin. Tylko Roman Abramowicz jest jakoś lekko zatroskany. - Władimir, a diengi Tusk ma? - pyta z niepokojem w głosie. - Koko, koko, euro spoko –odpowiada z uśmiechem Putin. Może to o to chodzi z tym niepokojącym luzem premiera.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

gość z drogi

pozdrowienia z dychą zasłużoną 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#258659

Poklepali po plecach za robotę jaką wykonuje na odcinku polskim (nazwa geograficzna). Przy okazji zarobiony, to czemu ma się smucić ?? Media w tym kraju z murzyna zrobiłyby białego.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#258669

alchymista
===
Obywatel, który wybiera królów i obala tyranów
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#258684

Jak jego przyjaciele Moskale wprowadzają miłość i POkój w Gruzji,i dzięki komu Gruzja wyrwała się z łap Moskali

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#258722

gość z drogi

własnie jego najjaśniejsza miłość ,rzekła do Narodu ze szklanego ekranu...

uśmiechajmy sie i trzymajmy się ... ale czego ?

bo LUD ,juz nawet kija do podparcia się nie ma,bo  ciężkie kary grożą

za zbieranie chrustu Kary dla Ludu ale nie dla sobiesiakoPOdobnych

serd pozdr 10

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#258786