Matki

Obrazek użytkownika matka trzech córek
Idee

Ludzie, to zawsze dzieci swoich matek. Bez matki nie ma poety, nie ma bohatera. M. Gorki

 

Matki wojny, okupacji…

Osłaniały swoje maleństwa własnym ciałem. Głodowały, oddając dzieciom ostatni kawałek chleba. Zamarzały, zdejmując z siebie okrycia, by niebożęta zabezpieczyć przed mrozem.
Strwożone, przytulały do piersi swoje dzieci, by te, nie ogłuchły od huku bomb. Znałam taką matkę. Do końca życia pozostała głucha, bo w czasie nalotu, obejmowała główki swoich dziatek, podczas kiedy pękały bębenki jej uszu.

Ich starsi synowie i córki walczyli z okupantami, ginęli, trafiali do niewoli, na zesłania, a podczas okupacji do obozów zagłady i na roboty.
Ile nocy nieprzespanych, ile łez wylanych, ile zgryzoty?

 

Matka, która siedemnastoletnią córkę znalazła w redlinie ziemniaków, broczącą krwią po ciosie żołdackiego bagnetu. Dziewczyna wraz z innymi, młodymi ludźmi ze wsi, pohasać sobie chciała na prowizorycznej potańcówce z okazji Zielonych Świątek. Niemcy wpadli nagle. Obstawili drzwi i okna. Ona chciała uciekać…

 

Matki z bydlęcych wagonów, w czterdziestostopniowym mrozie wlokących się ku bezkresom Syberii czy Kazachstanu. Zamarznięte ciała ich dzieci układano w pryzmach, w pobliżu torów kolejowych. Los tych małych trupów był straszny i matki o tym wiedziały…

 

Bezradne matki ginących śmiercią głodową dzieci. I te umierające wraz z nimi. Na Nieludzkiej Ziemi pozostały dziesiątki tysięcy takich grobów. Wraz z kośćmi setek tysięcy innych polskich zesłańców, umacniały podwaliny Sowieckiego Sojuza.

 

Matki Zamojszczyzny.

Pędzone wraz z dziećmi do stodół, które płonęły, by spopielić mieszkańców - właścicieli ziemi, zarezerwowanej dla niemieckiego kolonisty.

Dzieci wyrywane z rąk oszalałych z rozpaczy matek, by je wszczepić w pień tysiącletniej rzeszy, przeobrażając ich serca, by biły niemieckich rytmem.

 

Matki Powstania Warszawskiego.

„Czy to była kula synku, Czy to serce pękło?” – Matki Powstańców, dumne i przerażone. Świadome tego, co zagraża ich dzieciom. Bezradnie skazane na żałobę.

 

Matki rozstrzelanej Woli!

Ustawiające się wraz z dziećmi przed kordonami egzekucyjnymi. Modlące się o szybką i bezbolesną śmierć dla swoich maleństw. Czterdzieści tysięcy ludzi zabito i spalono w stosach sięgających drugiego piętra domów. Ich domów.

 

Matki rodzące swoje dzieci w obozowych sanitariatach. Patrzące jak ich nowonarodzone dzieciątka topiono w kubłach z wodą…

 

Matki Żołnierzy Wyklętych.

Wystawały pod bramami więzień i aresztów w nadziei, że pozwolą zanieść synkom parę sucharów i cebulę. Jakąś bieliznę na zmianę i kawałek mydła. Stały niczym czarne wrony, skulone, przybite, nieszczęśliwe.

Inne, przy mogiłach pochylone, wpatrywały się w migocący ognik marnej świeczki wetkniętej w żółty piach grobu, jakby chciały w płomyku ujrzeć choćby zarys, kochanej – utraconej postaci.

 

Były też i te  – zaszczute, obwinione za działalność swoich synów i tak jak oni – wyklęte. Pozbawione praw publicznych, dyskryminowane w miejscach pracy i środowiskach w których żyły. Swój ból i niepokój ukrywały przed światem, który matki bandytów piętnował i niszczył.

Ileż z nich cierpiało katusze podczas przesłuchań, gdzie oprawcy, nie bacząc na wiek i stan zdrowia nieszczęsnych kobiet, domagali się, by te wydały im swoje dzieci na niechybną śmierć, zesłanie, poniewierkę.

Kiedy UB wpadało do chałupy, by dopaść syna – partyzanta, a akcja okazywała się chybiona, niejedna matka stawała się zakładnikiem. Brano ją na tortury, by tą drogą dokonać odwetu na nieuchwytnym „bandycie”. Ile z nich nie powróciło z kazamatów, jeden Pan Bóg wie…

 

Matka z fotografii kilkakrotnie dostąpiła okrucieństwa aparatu bezpieczeństwa i chociaż nie posiadano żadnych dowodów przeciwko jej synowi, to jednak, kierowani intuicją ubecy, regularnie nachodzili nieszczęsną kobietę, by wymusić na niej przyznanie się do „winy syna”.
Na oczach kilkuletnich dzieci sadzano matkę na krześle pośrodku kuchni i bito na oślep pasami. Kiedy spadała, przywiązywano ją do krzesła i bito dalej. Nigdy nie zdradziła.

 

Matka to świętość w naszej kulturze i chociaż zdarzają się wyjątki, to ich cień nie przesłoni jasności bijącej od światła. Jest niczym słońce: ciepłe, życiodajne i wieczne.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)

Komentarze

Mama - Proste i Piękne słowo, ukryty w owym słowie jest cały świat, sens istnienia, sens życia. Mama tak wiele znaczy, Prawdziwa Mama to Miłość z sercem w dłoni, cud Boga. Nie dajmy zniszczyć naszych Matek nie gódźmy się na przeinaczenie, na wywrotność, na zdeptanie podstawy życia, bo gdy już na to się rękę podnosi, nie będzie już nadziei na cokolwiek, odetnie się drogę do jakiegokolwiek rozwoju w ostateczności dojdziemy do samounicestwienia... ( dla lemingów - szkoda że nie zrozumieją...)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

ardawl

#359839

Nowy model rodziny proponowany przez tęczowych nowatorów od dawna lansowany jest w mediach.
Mają poparcie, bo tęcza sięga szeroko.
Kiedy nie zadziałało narzucenie odgórne, wdrażane wraz z wieloma dyrektywami unijnymi, przyszedł czas na totalną wojnę z zakorzenionymi głęboko wartościami narodowymi i katolickimi.
Jako pierwsi zaatakowani zostali ojcowie rodzin, a akcja nosiła kryptonim - "zły dotyk".
Później, ucierpiał status rodziny jako zdrowej komórki społecznej, bo wykazano, że modelowy wzór: tata, mama i dwójka dzieci, nie jest trendy, kiedy single biorą najwyższe noty, a dziecko, ojca mieć nie musi,bo nowoczesna mama - radzi sobie świetnie sama.
Emancypantki zaś, przepędziły na cztery wiatry nieudacznych mężów od wyzwolonych z okowów małżeństwa żon.
Przyszła więc już pora, by zaatakować także matki, co może być o tyle proste, że łatwo będzie udowodnić zaniedbania rodzicielskie wynikające z braku dostatecznej ilości czasu poświęcanego dziecku.
Osoba samotnie wychowująca, z reguły pracuje dłużej i z pełnym zaangażowaniem, świadoma materialnej odpowiedzialności za dziecko. W innym przypadku, bez trudu udowodni się niewydolność rodzicielską i wychowawczą matki, bo opieka społeczna, nie zwykła pokrywać rzeczywistych wydatków związanych z utrzymaniem małego człowieka.
"Rozbita " w taki sposób rodzina, nie jest w stanie obronić swojego potomstwa, po które "tęczowi" wyciągają swoje brudne paluchy.
Tym sposobem osiągnąć mogą zamierzone cele...
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#359935

"Matka to świętość w naszej kulturze".

I tak powinno być zawsze.

Dziękuję za wzruszający tekst.

Serdeczności.Ursa Minor

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Ursa Minor

#359856

O tylu Matkach nie napisałam...a powinnam była, bo przecież o nich pamiętam.
Serdecznie pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#359936

jestem matką nieszczęsną, która prawdopodobnie nie potrafiła wychować swojego dziecka.
Został wieczysty ból ...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Joanna K.

#359908

A któraż z nas - matek, jest tak do końca pewna, że potrafiła właściwie wychować swoje dzieci?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#359937

gość z drogi

Miłości ,i jeszcze raz miłości

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#359939

Dużo mnie kosztował. Kiedy napisałam, chciałam przeczytać go moim starszym córkom. Dobrnęłam do połowy i nie dałam rady czytać dalej.Dokończyła moja najstarsza. Wtedy zobaczyłam, że druga - studentka - płacze.
Nie napisałam o Matkach Wołynia.To zbyt trudne.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#360831