Grzyby - marynować czy kisić? Oto jest pytanie.

Obrazek użytkownika Jacyl
Blog

Jak mi się nie chce już czytać o polityce i aferach. Dla odmiany wracając do wcześniejszej dyskusji Gadającego Grzyba (z lipca tego roku) chciałbym zadać kardynalne pytanie do wszystkich grzybiarzy. Które grzyby są według Was lepsze kiszone czy marynowane?
Ja przyznaję, po raz pierwszy w tym roku zrobiłem grzyby kiszone. Fakt, że jadłem je jako mały dzieciak (babcia robiła) ale dopiero teraz powstał dla mnie problem natury smakowej. Do jakich potraw lepsze są grzyby kiszone a do jakich marynowane. Jak na razie stwierdziłem tylko że na pewno marynowane lepsze są jako zakąska do nalewek. A wy co sądzicie? Słucham waszych propozycji.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Oooo właśnie - to jest pytanie na jesień!

Szczerze - grzyby ostatnio jakoś nie włażą mi pod rękę... Las, w który rok temu chadzałem na podgrzybki i opieńki przeorano wykopami pod parcele... Mój ulubiony maślakowy zagajnik jakoś wyjałowiał... W innym z kolei zagnieździły się robale. Smutno zapowiada się koniec sezonu...

Co do meritum: nigdy nie kisiłem. Albo suszyłem, albo marynowałem. Zapodaj jakiś przepis na kiszenie grzybów. I czym to się różni od np. kiszenia ogórków. Ile soli, jakie przyprawy itp.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#33823

Tak jak napisałem robiłem to po raz pierwszy według przepisu z książki "Kuchnia kresowa" (nawiasem mówiąc - polecam zawiera super przepisy).
Jeżeli chodzi o przepis to podaję:
Na 1 kg. grzybów dajemy:
- 2 kg soli
- 2 ząbki czosnku
- po pół łyżeczki pieprzu i ziela angielskiego
- 2 listki laurowe.
Kisimy tylko kapelusze, których nie kroimy.
Same kapelusze wrzucamy na osolony wrzątek i gotujemy ok. 5 minut. Następnie odcedzone i ostudzone grzyby układamy w kamiennym garnku (można takie kupić na targach) i przesypujemy solą oraz przekładamy przyprawami. Grzyby układamy zawsze kapeluszami do góry. Ostatnią warstwę grzybów solimy i przykrywamy całość lnianym płótnem oraz wyparzonym talerzem, dociążamy.
Po kilku dniach sok, który się wydzielił podczas kiszenia powinien przykryć grzyby. Jeżeli tak się nie stało to na wierzch lejemy zimną, osoloną i przegotowaną wodę (4 dkg. soli na 1 litr wody).
Przechowywać w chłodym miejscu.
Podobno najlepsze są gąski (na nie właśnie nadchodzi czas).
Wszystkie grzyby można kisić razem (za wyjątkiem właśnie gąsek które kisimy oddzielnie).
Smacznego

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

----------------------------------------------------------- "Polska Niepodległa to Polska niebezpieczna" Lenin

#33897

Podpisując się obiema rekami pod opinia o zmęczeniu "politykowaniem", chciałbym napisać kilka uwag o grzybach. Otóż ja na grzyby nie chodzę, bo grzyby...przychodzą do mnie. Wiem, śmiesznie to zabrzmiało, ale już wyjaśniam. Mam działkę, na działce drzewostan, a w nim sosny, brzozy i modrzewie. Oczywiście pod modrzewiami rosną maślaki. Ładne, z pomarańczowymi kapelusikami. Nigdy nie robaczywe! Jak dostrzegę, że taki maluch zaczyna pojawiać się w trawie, to rozpoczynam "hodowle", czyli staram się go mieć na oku i nie skosić. Brzozy to wiadomo - kozaczki, czerwone brzozowiki. Pod sosnami również znajduje maślaki. Jak jest pora na grzyby to nie powiem, i na suszenie i na sosik nazbieram. Muszę tylko likwidować nocne ślimaki, bo to "amatorzy na cudzą własność". A teraz dylemat kisić czy marynować. Pytanie co lepsze, przypomina mi pytanie: która ręka jest ważniejsza. Lewa czy prawa. Albo które wino jest lepsze - białe czy czerwone. I to dobre, i to kusi. Mój szwagier kisi rydze. Robi to doskonale. Ja raczej należę do grupy konsumentów którzy i marynowanego grzybka lubią, i kiszonym nie pogardzą. Ot i tyle. Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#33834