Era korporacjonizmu i sen Lenina

Obrazek użytkownika Spitfire
Blog

W minionym stuleciu napisano niezliczoną ilość panegiryków, wychwalających w niebiosa amerykańską wolność i demokrację. O Ameryce częstokroć mówiło się, że była rajem na ziemi, gdzie spełniają się sny ludzi. Wiele wskazuje na to, że dzisiaj spełnił się jeden z najwspanialszych snów, który może przyśnić się człowiekowi, o ile rzecz jasna jest się człowiekiem na właściwym miejscu. Otóż:

"Wyrokiem Sądu Najwyższego USA korporacje uzyskały osobowość fizyczną, obok osobowości prawnej. Oznacza to ich prawo do wolności wypowiedzi, a co za tym idzie - zostały zniesione wszelkie restrykcje, ograniczające korporacje w kwestiach udzielania poparcia politycznego. Od teraz korporacje mogą mieć własne preferencje polityczne i zgodnie z nimi w sposób dowolny wspierać preferowanego kandydata na jakiekolwiek stanowisko polityczne" (www.globalnaswiadomosc.com).

Nie trudno odgadnąć w czyim tak naprawdę interesie orzeka amerykański Sąd Najwyższy oraz co ten wyrok będzie oznaczał w praktyce, więc nie będę się w związku z tym rozpisywał. Zaznaczę tylko, że wartość głosu amerykańskiego obywatela i tak już od bardzo dawna oscylowała w strefie bliskiej zera, a teraz ewidentnie do tego zera dobiła. Ameryka żwawym krokiem weszła w erę korporacjonizmu.

Chciałem uspokoić wszystkich tych, którzy zanadto obawiają się trwającej przez wieczność ery korporacjonizmu. Otóż powiem, że "kapitalistyczna świnia" nie porządzi długo, a jej pazerność stanie się sznurem, na którym zawiśnie. Nie bez powodu wyraziłem się w tak uroczo "rewolucyjnym duchu", gdyż uważam, że korporacjonizm jest drogą prowadzącą bezpośrednio do komunizmu.

W takich warunkach bowiem społeczeństwo z całą pewnością uzmysłowi sobie, że utraciło kontrolę nad władzą i jest wyciskane jak gąbka. Korporacje już w tej chwili pasożytują na społeczeństwach; na przykład celowo produkując sprzęt, którego żywotność obliczona jest na ściśle określony okres czasu, po którym następuje awaria i klient jest zmuszony do zakupu nowego produktu (sic!). W erze komercjalizmu ludzie więc będą stale podrzegani do buntu i z niepokojem zaczną wypatrywać przywódcy, który ich poprowadzi ku "normalności".

Znaczna część wychowanych na marksistowskim mleku polityków momentalnie zwęszy w tym swoją okazję i zapragnie sięgnąć po władzę absolutną. Naturalną konsekwencją takich wydarzeń będzie nacjonalizacja wszystkich większych przedsiębiorstw, co miało już miejsce w Wenezueli. Tam Chavez z pomocą mas przeciwstawi się potędze korporacji i osiągnął sukces.

W obliczu rewolucji pieniądz przestanie posiadać jakąkolwiek wartości (zresztą i tak jest brany z powietrza; i to są tylko zera na koncie), więc korporacje stracą swoją główną kartę przetargową. Rynki finansowe bardzo szybko załamią się i światu pozostanie tylko jedna możliwość - globalny komunizm. Sen towarzysza Lenina jest coraz to bliższy spełnienia i najprawdopodobniej spełni się w stylu amerykańskim.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

ależ Spitfire, korporacjonizm to był na przykład we Włoszech Mussoliniego.

Teraz to my mamy interwencjonizm. Wszystkie te jaja związane z korporacjami wynikają z tego, że nie mamy wolnego rynku, a biurokratyczny system, gdzie duży korumpuje urzędników i niszczy w ten sposób konkurencję. W normalnym systemie jakby się nie podobał dostawca prądu, można by postawić wiatrak na polu lub kolektor słoneczny na dachu. Teraz nie można.

Tak samo w normalnym systemie można by produkować wyroby, jakie się chce, a nie atestowane przez milion biurw po drodze (a i tak się rozlatujące!). I tak dalej.

Więcej, interwencjonizm prowadzi do tego, że ludzie tracą wiarę w wolny rynek. Uważają bowiem coś wykoślawionego i dewiację za kapitalizm. Skłaniają się potem w stronę skrajnej lewicy, która oferuje nacjonalizację przynajmniej części gospodarki.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#45903

Interwencjonizm również jest. Uważam jednak, że obecnie w USA faktyczną władzę sprawują ogromne korporacje, które łożą na kampanie wyborcze polityków, i które mają wpływ na to co dzieje się w mediach. Tam będą to w głównej mierze banki. Myślę, że wyrok Sądu Najwyższego w USA pokazał kto tam rządzi dość wyraźnie.

Jest tutaj nawet pewna analogia w odniesieniu do Polski. W Polsce również to biznes (a nie obywatele) ma największy wpływ na polityków.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#45906

a czy ja zaprzeczam istnieniu pewnych lobby? Jak można to się próbuje... jeżeli istnieje styk państwa i biznesu bardzo szeroki, to nie należy się dziwić pewnych grupom lobbystycznym, które to bezwzględnie wykorzystują. Zachowanie to jest jak najbardziej racjonalne. A wyobraźmy sobie, gdyby nie było szeregu koncesji, zezwoleń, skomplikowanych podatków, Urzędów Zwalczania Konkurencji (tak się kończy antymonopolowe). Wiadomo, że byliby mniejsi i więksi, bo tak jest zawsze, ale na pewno nie istniałyby szkodliwe monopole i oligopole.

W sumie to masz rację, że ludzie są skłonni uwierzyć politykom skrajnie socjalistycznym, którzy zaprowadzą ich z deszczu pod rynnę. Też uważam, że siermiężny socjalizm jest żywy.

W sprawie wyroku Sądu Najwyższego w USA... wyobraź sobie, że tak do wprowadzenia podatku dochodowego (1909 rok) większa część przedsiębiorstw nie miała nawet osobowości prawnej! Działalności, która nie była koncesjonowana, nie trzeba było nawet rejestrować.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#45918

Pzdrwm

triarius
- - - - - - - - - - - - - - - -
http://bez-owijania.blogspot.com - mój prywatny blogasek
http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#57045