Deutschland uber alles

Obrazek użytkownika Spitfire
Blog

Niemcy wprowadzają ustawę kompetencyjną, poprzez którą pragną się zabezpieczyć przed potencjalnie możliwym negatywnym wpływem unijnego prawa. Inaczej mówiąc to jeśli jakiś unijny przepis nie będzie Niemcom odpowiadał to Niemcy nie pozwolą mu u siebie funkcjonować. W związku z tym wypadałoby zapytać o to jaki sens jest w europejskiej integracji skoro dane państwo skutecznie się przed nią zabezpiecza? Co z przyszłością Unii Europejskiej, bo czy po 10 latach wdrażania unijnych przepisów, których Niemcy nie będą wdrażali u siebie, przypadkiem Niemcy nie zaczną się nadto różnić od innych krajów Unii? Przecież po takim czasie będzie u nich funkcjonowało zupełnie inne prawo aniżeli w innych krajach UE.

Ponadto warto zauważyć, że obecnie największe wpływy w Unii Europejskiej mają właśnie Niemcy. Teoretycznie więc Niemcy będą mogli ustanawiać absurdalne prawo, które będzie obowiązywało wszystkich członków UE, ale nie ich, gdyż ich przed negatywnym wpływem błędnych przepisów prawnych skutecznie zabezpieczy ustawa. Zresztą dlaczego się zabezpieczają przed czymś na co mają największy wpływ?

Swego czasu Rafał Ziemkiewicz w felietonie zatytułowanym "Gazociąg przyjaźni" zauważył, że owa inwestycja niemiecko-rosyjska (z wielu powodów) jest bardzo nieopłacalna dla Niemiec pod względem finansowym. RAZ stwierdził, że wyjaśnienie tego dlaczego Niemcy się jej podejmują może być tylko jedno - "Najwyraźniej w kręgach, które robią strategiczną politykę niemiecką - prawdziwą politykę, nie paplaninę dla mediów - nie ma przekonania, że Unia za dziesięć, piętnaście lat będzie tym, czym obiecuje być".

Myślę, że ustawa kompetencyjna, w połączeniu z niemiecką inwestycją w gazociąg północny, doskonale pokazuje, iż Niemcy nie wróżą Unii Europejskiej świetlanej przyszłości. Gdyby politycy niemieccy faktycznie wierzyli w ideę Unii Europejskiej to by się przed "europą" nie zabezpieczali i na pewno nie staraliby się przeciągać, tak kosztownej w budowie i utrzymaniu, rury po dnie Bałtyku. Fryderyk Engels o Cesarstwie Rzymskim napisał: "Im bardziej cesarstwo chyliło się ku upadkowi, tym bardziej wzrastały podatki i świadczenia, tym bardziej grabili i wymuszali łapówki urzędnicy". Gdyby poprzez te słowa spojrzeć na Unię Europejską, która na dobrą sprawę jeszcze nie zaczęła być imperium a już na wylot przeżera ją biurokracja i korupcja, to śmiało można by wróżyć Unii Europejskiej rychły upadek. Unia Europejska już w zarodku zaczęła wysyłać pierwsze sygnały zapowiadające jej koniec. Niemcy zdają się bardzo dobrze go widzieć.

Ile lat będzie istniała jeszcze Unia i co mają zyskać Niemcy na jej rozpadzie, bo to, że coś zyskają jest chyba oczywiste, gdyż inaczej nie inwestowaliby w Unię tylu pieniędzy?

http://www.rp.pl/artykul/358942_Ziemkiewicz__Gazociag_przyjazni_.html

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

W momencie jak Niemcy podważą wbrew traktatowi, choć jedną decyzję Unii, Polska będzie mogła oświadczyć, że wobec złamania tego traktatu przez Niemcy, staje się on nieważny i Polska nie jest już związana jego postanowieniami.

Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam. Bacz

#40022

Niemcy są w Unii de facto wielkim bratem a ustawą kompetencyjną zabezpieczyli sobie pozycję "najrówniejszej" prowincji. Polska jest tylko "równa" a Francja "równiejsza". Unia nie jest celem ostatecznym. Gdy powstanie rząd światowy, Unia stanie się prowincją światowego państwa.
Pytanie do Bacza:
Kto w imieniu Polski zaprotestuje???
Gauleiter Tusk czy gubernator Kaczyński???
Bo nas i tak nie za bardzo będzie słychać!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Andrzej Szubert

#40058

"W momencie jak Niemcy podważą wbrew traktatowi, choć jedną decyzję Unii, Polska będzie mogła oświadczyć, że wobec złamania tego traktatu przez Niemcy,..." - ni jestem pewny na ile jest to możliwe ale jestem przekonany, że - moło prawdopodobne, że PL się tak zachowa.

Od kiedy to niby nasi eliciarze mieliby się kierować interesem społecznym a nie własnym ... ?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#43237