Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?

Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?
W przeddzień rocznicy oraz 1 sierpnia spotyka się w mieście starych ludzi z biało-czerwonymi opaskami opatrzonymi kotwicą - symbolem Polski Walczącej. Patrzę na te wyczyszczone i odprasowane opaski i aż nie chce mi się wierzyć, że są o tyle lat ode mnie starsze. Przechowywane przez dziesiątki już lat z pieczołowitością zdającą się mówić: „to dla nas święty symbol”. Patrzę na tych starych ludzi z biało-czerwonymi opaskami i wiem, że żadnemu z nich nie ośmieliłabym się zadać pytania: „Czy Powstanie miało sens?”. I wiem także i to, że nie potrzebuję takiej odpowiedzi. Nie potrzebuję jej, bo głowa odruchowo schyla mi się z szacunkiem, a w sercu czuję wdzięczność.
Moja rodzina już przed wojną była dosyć rozrzucona. Część mieszkała w Warszawie, ale część także na Kresach i na Lubelszczyźnie. Wszyscy oni jednak mówili to samo – gdy wybuchło powstanie w Warszawie, wszystkie oczy były zwrócone na stolicę. Warszawa walczy! – powtarzano sobie z nadzieją w sercach. Powstanie Warszawskie to nie był jedynie zryw obliczony na ocalenie miasta i jego mieszkańców. To był komunikat dla całej znękanej i wykrwawionej Polski – Warszawa walczy!
Od lat nie wyobrażam już sobie, bym mogła 1 sierpnia o godzinie 17.00 być gdzieś indziej, niż na warszawskiej ulicy. Zwykle na Placu Krasińskich, przy Pomniku Powstania Warszawskiego – nie dla samego pomnika, ale dlatego, że nieopodal znajduje się właz do kanałów, przez który powstańcy wycofywali się ze Starego Miasta. Ale to może być gdziekolwiek w Warszawie, wśród ludzi czujących to co ja, by wraz z nimi zamrzeć w bezruchu, z pochyloną głową, oddając niemą cześć tym, dzięki którym jestem dziś tym, kim jestem. Od lat też w tym czasie przybywa co roku w jakimś miejscu w sieci mój kolejny tekst o tamtych dniach. Kolejny mały ślad nieprzemijającej pamięci i wdzięczności. Dopóki życia starczy...
1 sierpnia o godzinie 17.00 znów będę tam, gdzie być powinnam. Jak co roku, spróbuję sobie wyobrazić, co mogli czuć ci młodzi ludzie w Godzinie „W”. Spróbuję poczuć ich lęk i gniew, ich nadzieję i determinację. Spróbuję poczuć, co mogło dla nich znaczyć to podniesienie głowy na zaledwie 63 dni i na jednym tylko skrawku, skazanej w nazistowskich planach na zagładę, polskiej ziemi. Tylko w taki sposób można próbować zrozumieć Powstanie.
Nie będę „świętować klęski narodowej” (jak to określają krytycy PW). Moja obecność będzie oczywistym i naturalnym wyrazem wdzięczności dla powstańców warszawskich za to, że nie wahali się przed niczym dla uchronienia poczucia naszej narodowej tożsamości, przenosząc je przez kanały, ruiny i zgliszcza umęczonego miasta. Także i dla mnie.
- ellenai - blog
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
- zgłoś naruszenie















Pani Ellenai, szacunek dla żołnierza nie zwalnia z oceny dowódcy
Problem Powstania to nie jest problem atakowania przez wrażych realistów czy pozytywistów postaw patriotycznych młodzieży. To jest problem nierozliczenia zbrodniczej głupoty polityków i wojskowych, którzy narodowi zgotowali taką kaźń. Dyskusje o Powstaniu Warszawskim co roku są gorące, ale za krytykami stoją mocne argumenty, za hagiografami - chciejstwo i emocje. Nie jest to nic nowego, bo z politycznym surrealizmem Polaków nie mógł sobie poradzić Churchill:
http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?p=1516375#p1516375 (swego czasu wykopałem ten wątek i umeblował mi on w głowie, za co chwała osobom, które zamiast się wymądrzać - cytowały dokumenty AK i rządu londyńskiego, do znudzenia - interlokutorom raczej nie pomogli, ale wielu czytelnikom - z pewnością).
p.e.1984
Najpierw informacja.
Xsiazeluke znam z sieci od 12 lat. Osobiście - poznałam kilka lat temu. Wymieniliśmy dziesiątki tysięcy, jeśli nie więcej, słów na temat Powstania Warszawskiego. Luka to inteligentny człowiek i potrafił zrozumieć, że dalsze dyskusje między nami na ten temat nie mają żadnej przyszłości.
A teraz komunikat - uprzedzam, że jednorazowy.
Skoro nie dam sobie narzucić pewnego toru dyskusji przez człowieka inteligentnego, doktora historii, to tym bardziej nie pozwolę na to jego nieznanemu epigonowi, pracującemu metodą "copy paste". Proszę o niezaśmiecanie mojego blogu i mam nadzieję, że wyrzucony drzwiami, nie ma pan zwyczaju wracac oknem.
Koniec komunikatu.
Proponuję udać się ze swoimi przemysleniami na jedno z rosyjskich forów. Zostanie pan tam niewątpliwie doceniony.
Po co tak wygłupiać się za "bezdurno"?
Podsumowując - PRECZ!
ma Pani w 100%, racje,
ma Pani w 100%, racje, odwieczny dyletmat :" być umarłym Księciem, czy żyjącą świnią", papierologia nigdy nie odda tamtej chwili, stąd osądzanie na zasadzie za i przeciw kogokolwiek nie ma sensu, te wybory zostały dokonane w warunkach, których żadna książka zawodowego historyka nie jest w stanie oddać. Całe wnętrze mówi : ONI ZROBILI TO CO UWAZALI ZA SŁUSZNE DLA OJCZYZNY I ZAPLACILI NAJWYZSZA CENE...
pozdrawiam
bardzo dobry wpis
"Biedny" Churchill... I p.e.1984 zaraz za nim...
p.e.1984 - Ty masz swoje autorytety, ja swoje!
P.S. Z odpowiedzią na pytanie, jak przetrwał polski Naród - po tylu latach zaborów i okupacji - nie tacy jak Churchill nie potrafią sobie poradzić! A część odpowiedzi jest w Powstaniu Warszawskim!
Bez odbioru. Na tym kończę swoją polemikę z p.e.1984.
@p.e.1984 Jaką kaźń ty ignorancie?
Pomimo całego ogromu bestialstwa Niemców i Rosjan, nikt nie mógł przewiedzieć, że cofający się Niemcy będą walczyć z powstańcami stosując żywe tarcze, że w odwecie, Niemcy z ponad tysiącletnią kulturą, będą jak barbarzyńcy w średniowieczu mordować tysiącami cywilów. Jasne, że dowódcy odpowiadają. Ale nigdzie na świecie, gdzie prowadzi się wojny, dowódca nie może i nie powinien odpowiadać za cywilów. Może, a nawet powinien to uwzględniać, ale nie odpowiadać! Nie za siebie tylko za barbarzyńców?! II Wojna ŚW pokazała, że dla "cywilizowanej" Europy liczy się tylko ich świat. Dotyczy to nie tylko Niemców. Zupełnie inne standardy w stosunku do Polaków. Jaki cel wojskowy ma mordowanie cywilów przez przegrywające wojska? Wyniszczenie biologiczne sąsiedniego państwa. Inżynieria ludzka? Klęska humanitarna? Kogo winiłby pan, gdyby w odwecie za to co zrobili w 1968 czescy obywatele, Rosjanie spalili Pragę, zabijając 100 000 Czechów, cywilów? Dowódców powstania czeskiego? Ciekawe kim pan był w Polsce, w czasach gdy pluto na dowódców PW, a na świecie nikt nawet o PW nie wiedział? Dlaczego nikt z Polski nie upominał się o decydentów odpowiedzialnych za mordy na cywilach w Powstańczej Warszawie? Piętnowano dowódców PW i powstańców, ale nikt nie żądał napiętnowania barbarzyńskich decyzji demokratycznego rządu państwa niemieckiego? To co się działo w okupowanej Polsce nie miało nic wspólnego z wojną! To co się działo w Polsce po wojnie nie miało nic wspólnego z suwerenną państwowością. A i dzisiaj ma bardzo mało, jeżeli tacy ludzie jak pan, oraz wszyscy ci, którzy przez 45 lat bredzili i błądzili, a którzy dzisiaj w "bulu" łącząc się z Putinem a nie Polakami pouczają nas i mają nam tyle do powiedzenia.
Nie wiem do końca, kto mi przyjacielem, ale wiem kto mi wrogiem.
@ellenai
Proste, szczere, a dzięki temu przekonujące.
Powstanie Warszawskie jako fakt historyczny podlega nawet najbardziej krytycznej ocenie. Jednak musi być to ocena a posteriori, pozbawiona politycznej i ideologicznej indoktrynacji. Nie może być to ocena intencjonalna.
Szczególnie żołnierze PW i jego cywilni uczestnicy mają prawo do wyrażania najostrzejszych, emocjonalnych ocen. Za to prawo zapłacili.
Gdyby niektótzy polemiści byli lepiej wyedukowani, oczytani i inteligentniejsi, to od razu polecieliby Mackiewiczem...Ciekawe, czy podchwycą ten trop... ;-) Ale chyba na kursach indoktrynacyjnych zapomniano o Mackiewiczu. Tylko Bratny im został ;-)
Pozdrawiam
Tł
Proste, bo to osobista notka, a nie ocena Powstania.
Jak widzisz jednak, dla pierwszego czytelnika nawet spostrzezenie tej oczywistości stało się zbyt trudne.
Rozmawiałam z zołnierzami AK i z jeszcze większą liczbą osób cywilnych, które przeżyły Powstanie. Wątpliwości co do terminu jego wybuchu - powtarzam!- tylko co do terminu, a nie zasadności w ogóle, wyraziła tylko jedna osoba.
Wolność nie ma ceny.
@ellenai
Odnośnie do zakończenia: To prawda zapisana w duszach wielu. Ale nie wszystkich.
Ja słyszałem znacznie więcej głosów krytycznych z tej strony. Czy to coś zmienia? Nie. Rozumiem, że PW byłoby OK, gdyby Bór rozpisał referendum...
Powtórzę to, co pisałem w dyskusji pod depeszami Warda: głosiciele chwały żołnierskiego heroizmu, krytykujący jednocześnie decydentów, chcą odebrać PW jego racjonalizm. A było to działanie racjonalne, choć ekstremalnie ryzykowne. Działanie generalnie bezalternatywne. I dodam cynicznie, nie bacząc na setki tysięcy ofiar i ogrom zniszczeń materialnych: Powstanie Warszawskie per saldo opłaciło się Polsce i tym Polakom, którzy identyfikują się z Ojczyzną i narodem.
Ale wygodniej zepchnąć je do kloaki. Wajda - jak zwykle - był pragmatycznym wizjonerem. Odczytał trend i uzasadnił go artystycznie już w latach `60 ub. wieku. :-(
Tł
PEŁNA ZGODA TŁ.
Już większymi literami tego napisać nie umiem :)
Wolność...
Sa ludzie, którzy rodzą się niewolnikami i są tacy, dla których życie bez wolności nie ma żadnego sensu.
Pierwszym wystarczy pełna micha podstawiona ręką pana, choćby i okraszona kopniakiem.
Drudzy zawsze będą woleli umierać stojąc, niż zyć na kolanach.
Jedni zostawali kapo, podpisywali volkslistę, donosili SB,
drudzy oddawali swoje zycie za innych, próbowali krzyczeć, że są Polakami mając usta zalanie już gipsem i broń przystawioną do skroni, ginęli w bezimiennych dołach i katowniach NKWD i UB, albo "ulegali wypadkom".
Prawdopodobnie ci pierwsi postępowali "racjonalnie", a ci drudzy "nieracjonalnie", więc zginęli "nadaremno".
JAKA moze być między tymi dwiema postawami płaszczyzna porozumienia???
@ellenai
ŻADNA.
@ellenai
Krótko : 10
Pozdrawiam.
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?
Ossala, Mukuzani, Kryska
Serdecznie dziękuję.
Ależ nie ma powodów do dziękowania.
Moje zdanie na temat sensu Powstania Warszawskiego jest ugruntowane i żaden p.e. i jemu podobni go nie zmienią.
P.S. Jestem przekonana, że gdyby o wszystkich powstaniach w dziejach naszego Kraju mieli decydować ludzie pokroju p.e. to Polski dawno nie byłoby na mapie Europy.
Ja nie jestem tym zrywem ślepo zaślepiona, ale: nie mnie Ich oceniać, życie, jakkolwiek cenne (czemu nigdy nie przeczyłam), to nie jest najwięcej, co można stracić.
I co by nam było z pomników, których nazwy wykute byłyby w kamieniu po rusku? Lub po niemiecku?
Ossalo
Są powody. Za to, że jesteście właśnie tacy, jacy jesteście :)
Jestem przekonana, że gdyby o wszystkich powstaniach w dziejach naszego Kraju mieli decydować ludzie pokroju p.e. to Polski dawno nie byłoby na mapie Europy.
Masz rację. I wiesz, te ich przemyślenia więcej mówią o nich samych, niżli by tego chcieli. To ludzie o zaburzonym systemie wartości i nie potrafiący w szczególności zrozumieć siły i znaczenia tego, co zmierzyć w liczbach sie nie da.
Nie rozumieją też czym jest patriotyzm. A to przecież miłość. Miłość do Ojczyzny. Więc i miłości zrozumieć nie są w stanie.
A prawdziwa miłość zawsze jest jednaka...
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
2 Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
3 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
4 Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
5 nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
6 nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
7 Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
8 Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
9 Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
10 Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
11 Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
12 Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
13 Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.
Ktoś, kto wylicza jedynie stosunek sił, zapomina o bitwach wygranych nie dzięki przewadze liczebnej, ale dzięki bohaterstwu, determinacji i niezłomności.
Nie bierze też pod uwagę wiary, nadziei i miłości...
Ellenai: ja mam dość przewrotny komentarz i prośbę do p.e.:
może by się tak zabrał za krytykę powstania w Getcie Warszawskim???
Bo jakoś co roku słyszę głośne ujadanie nad sensem Powstania Warszawskiego, ale nad SENSEM powstania żydowskiego nikt nie biadoli!!!
A ci to dopiero mieli szansę na wygraną!!!
Mało ich zginęło? Na cholerę im to było?
@ossala
Ty to nic nie rozumiesz! Pod murem getta nie było Armii Czerwonej! Tam byli tylko nieczuli Polacy, co to bawili się na karuzeli. Nie wierzysz? Dam Ci żrodło: wiersz Miłosza! Tylko zalinkować go nie potrafię.
PS. Gdyby Armia Czerwona nie stanęła na linii Wisły, istniała szansa ocalenia kilkudziesięciu tysięcy Żydów z getta łódzkiego.
Pozdrawiam :-)
Tł, i widzisz, padło nazwisko drugiego z "wielkich"
(w końcu noblista), którego ossala, jak i Gombrowicza NIE UWAŻA i NIE SZANUJE.
Mam nadzieję, że chociaż do tego mam prawo.
Tł: zapomniałam dodać, że wymowę Twojego komentarza
pojęłam w lot.
@ossala
Nie wątpiłem ani przez chwilę. ;-)
@tł - powołujesz się na bzdurne źródło!
Tak, rzeczywiście Miłosz pisał w swym wierszu o karuzeli i nieczułych Polakach. Poeta ten "zasłynął" szydzeniem z Narodu polskiego, a szczególnie z jego języka, a zasięgnął tę informację od Władysława Bartoszewskiego, który kłamał w żywe oczy o tej karuzeli, a jego kłamastwo i wiele innych zdemaskował prof. Jerzy Robert Nowak, historyk i wykładowca na kilku wyższych uczelniach. Tak się składa, że dzisiaj o godz. 21:45 ten profesor będzie miał swoją cykliczną audycję pt. "Minął miesiąc" na antenie Radia Maryja. Zadzwoń i zapytaj, jak to było z tą karuzelą. Nikogo tam nie "filtrują" i każdy, kto będzie mógł się dodzwonić (przeważnie podczas takich audycji jest przeciążona linia), będzie mógł zabrać głos na antenie. Tel. do studia: 56 655 23 55 (dla Polski Północnej) oraz 56 655 23 56 (dla Polski Południowej).
Satyr
_________________________________________
@Satyr
Przykro mi, ale jestem zmuszony zapytać wprost: Czy jesteś idiotą?
Czy znasz znaczenie takich słów, jak:sarkazm, czy ironia?
Adresatka komentarza zrozumiała moją odpowiedz doskonale i zgodnie z moimi intencjami. Może Ją o to zapytasz?
Nie wygłupiaj się.
Pozdrawiam
PS. Dodam jeszcze, że ta sarkastyczna ironia, albo - jeśli wolisz - ironiczny sarkazm, spowodowane zostały przez blogera p.e.1984 powołującego się na naprawdę idiotyczne żródła.
Ossala
Muszę Cię zmartwić, że taka prośba jest z góry skazana na niepowodzenie. Składałam ją przez wiele lat krytykom PW.
Żaden nie podjął tematu. Tak będzie i tym razem.
Wydaje mi się, ze szkoda czasu na te pojawiające się co roku nicki monotematyczne. Ich motywacja jest przejrzysta jak mało która.
Poczta harcerska
Harcerska poczta polowa odegrała kluczową rolę w utrzymywaniu łączności pomiędzy ludnością Warszawy w czasie Powstania.
Do dnia 30 lipca większość urzędów i służb okupanta niemieckiego opuściła miasto i tylko umocnione punkty wojskowe i policyjne pozostały na jego terenie. W dniu 1 sierpnia rano dowódca Armii Krajowej wydał rozkaz rozpoczęcia akcji w tym dniu o godzinie 17 po południu. Większość ludności cywilnej nie wiedziała o tym terminie i życie w mieście w tym dniu toczyło się zwykłym torem. W konsekwencji rozpoczęcia działań powstańczych bardzo wiele osób zostało zaskoczonych na mieście i odciętych od swoich rodzin i mieszkań.
Założenia strategiczne powstania przewidywały uchwycenie mostów na Wiśle, celem odcięcia odwrotu jednostkom niemieckim na wschodnim brzegu Wisły, aby w ten sposób dopomóc armii czerwonej znajdującej się na, przedpolach Pragi, a założeniem politycznym było opanowanie stolicy i ujawnienie w niej władz polskich zanim armia czerwona wkroczy do miasta. Te plany udały się tylko częściowo. Nie udało się uchwycić mostów, ale duże części miasta zostały uwolnione od Niemców i były rządzone przez polską administrację wojskową i cywilną.
Niestety nie udało się opanować wielu z silnych niemieckich punktów oporu, co spowodowało podział miasta na szereg odseparowanych od siebie dzielnic przedzielonych siłami niemieckimi. Łączność między tymi dzielnicami była utrzymywana przez gońców i łączników rekrutujących się przeważnie z harcerzy i harcerek z „Szarych Szeregów" w wieku od 10 do 15 lat. Harcerstwo polskie pod nazwą „Szarych Szeregów'' było bardzo czynne w czasie okupacji prowadząc akcję dywersyjną i sabotażową i wniosło do powstania doskonałą, siatkę organizacyjną. Harcerze od początku zdawali sobie sprawę z sytuacji ludności cywilnej i jej potrzeby komunikowania się z odciętymi rodzinami i w ten sposób narodziła się idea powołania poczty polowej.
Pierwsza poczta polowa została zorganizowana przez harcmistrza Kazimierza Grendę w dzielnicy Śródmieście-Południe już w dniu 2 sierpnia. Ta poczta działała jedynie na ograniczonym terenie tej dzielnicy. W dniu 4 sierpnia naczelnictwo Harcerzy postanowiło powołać do życia Pocztę Polową dla całego wyzwolonego miasta. Główny Urząd Pocztowy mieścił się przy ulicy Świętokrzyskiej nr. 28. Po za tym istniało jeszcze osiem urzędów pocztowych w różnych dzielnicach miasta: Nr.2 na ulicy Szpitalnej, nr. 3 na Placu Napoleona, nr. 4 na ulicy Okulnik, nr. 5 na ulicy Czerniakowskiej, Nr. 6 na ulicy Krasickiego (Mokotów) nr. 7 na ulicy Wilczej i Nr 8 na ulicy Żelaznej. Skrzynki pocztowe zostały rozlokowane w czterdziestu punktach miasta.
Korespondencja była ograniczona do 25 słów i od początku podlegała cezurze, celem zapobieganiu możliwości przecieków wojskowych lub strategicznych informacji w ręce nieprzyjaciela. Korespondencja była w zasadzie doręczana bez opłat pocztowych. Przyjmowano jednak chętnie dobrowolne opłaty w postaci książek, opatrunków i żywności dla rannych w szpitalach. Ilość dziennych przesyłek wahała się w granicach od 3 do 6 tysięcy listów i osiągnęła szczytowe nasilenie w dniu 13 sierpnia gdy wpłynęło 10 tysięcy listów.
Przez kilka pierwszych dni nie było żadnych pieczątek pocztowych. Pojawiły się one w dniu 6go sierpnia i miały napis w kole „Poczta harcerska" i lilijkę harcerską. Do ich produkcji używano różnych materiałów. Jedna z pierwszych była wycięta z przepołowionego kartofla, w którym scyzorykiem wyżłobiono napis Poczta Harcerska i lilijkę. Ta pieczątka po kilkakrotnym użyciu rozpadła się i należy dzisiaj do białych kruków. Inne były wycięte z linoleum, kauczuku i miękkich metali.
W drugim miesiącu Powstańcza Poczta Harcerska, została wraz z całym personelem wcielona do AK i od tego czasu napis „Poczta Harcerska" został zastąpiony napisem „Poczta Polowa". W tym też miesiącu ukazały definitywne znaczki Poczty Polowej w pięciu kolorach dla pięciu dzielnic Warszawy. Działalność Poczty Polowej została zakończona w dniu 3 października dniu kapitulacji Warszawy.
Zalążek mojego zbioru powstał w latach 1957 - 1964 i od tego czasu jest on stale uzupełniany w miarę zdobywania nowego materiału. Pierwsza partia listów Poczty Harcerskiej trafiła do mych rąk w dość niezwykły sposób. W roku 1956 w czasie odgruzowywania ruin Poczty Głównej od strony ulicy Wareckiej robotnicy znaleźli szkielet harcerza z torbą listonosza zawierającą kilkaset niedoręczonych listów z okresu Powstania. Listy te zanieśli do znanego kupca filatelistycznego p. K. de Juliena celem ich spieniężenia. P. de Julien, który stracił syna w Powstaniu, listy te kupił, a następnie sporządził ich spis z nazwiskami nadawców i odbiorców i ogłosił w popularnej prasie warszawskiej ustalając 3 miesięczny termin ich odbioru. Większa część z nich została odebrana, a z pozostałej części kilkanaście trafiło do moich rąk stając się początkiem mego zbioru.
Zbiór ten uzupełniany na przestrzeni lat, poza wartością filatelistyczną ma dużą wartość historyczną. Ze względu na treść listów, które malują obraz powstania, widziany oczami ich uczestników, zarówno żołnierzy AK jak i ludności cywilnej, a nawet żołnierza niemieckiego walczącego przeciwko nam. Jeden z listów datowany 7 sierpnia zawiera dramatyczny opis pędzenia ludności cywilnej przed czołgami niemieckimi na pozycje polskie. Ocalał również list pisany przeze mnie do matki, która mi go przywiozła w roku 1957. Ostatnio pokazano mi w Warszawie fotokopię listu pisanego do mnie przez mego kuzyna - list ten nigdy nie został mi doręczony. Niestety obecny jego właściciel nie chciał mi go sprzedać, mimo tego, że chyba zdawał sobie sprawę, jaką ogromną, wartość sentymentalną przedstawia on dla mnie.
Zbiór mój składa się z 2 części:
Poczta harcerska działająca w porozumieniu, ale nie pod bezpośrednią kontrolą, A. K. - jest to okres używania pieczątek pocztowych z lilijką harcerską i takich samych pieczątek cenzury.
Poczta polowa prowadzona przez harcerzy pod bezpośrednią komendą i kontrolą A.K. - okres emisji znaczków poczty powstańczej.
W pierwszym dziale w śród najciekawszych pozycji jest list z kasownikiem z kartofla - jeden z kilku znanych listów tego typu, dalej długi list informujący m.in. o tym, że poczta harcerka przyjmuje opłaty za doręczenie w formie książek i opatrunków dla rannych w szpitalach, list do redakcji "Robotnika" pisany z prośbą o zamieszczenie ogłoszenia o poszukiwaniu rodziny, listy pisane na części pudełka od papierosów „egipskich”, bilecie wizytowym, z notatką, zielonym ołówkiem OBSTRZAŁ, dowód, że powstańczy listonosz nie mógł dotrzeć do adresata, list z adnotacją „adresat nie żyje” i wiele innych.
W części zbioru obejmującego okres znaczkowy jest szereg znaczków Gen. Guberni z nadrukiem „POCZTA POWSTAŃCZA SIERPIEŃ 1944", których nakłady wynosiły po kilkadziesiąt sztuk. Następnie definitywne wydanie znaczków Poczty Powstańczej w 5 kolorach (dla wszystkich dzielnic będących pod kontrolą A. K.) Jeden z dwóch znanych kompletów tych znaczków w czworo-blokach. Wszystkie znaczki na oryginalnych przesyłkach pocztowych, niewydany znaczek w kolorze czerwonym i próbny w kolorze brązowym, przedstawiający powstańców niszczących czołg "Tygrys”, i znaczek wydany przez Rząd w Londynie na Fundusz Pomocy Powstańcom wraz z oryginalnym rysunkiem Artura Horowicza, dalej powojenne fałszerstwa listów i znaczków powstańczych oraz projekty znaczków przygotowywanych na powrót do Polski przez Rząd Londyński, projektu Artura Horowicza, przedstawiające żołnierza witającego się z rodzina i odbudowę Warszawy. Ze względu na rozwój sytuacji politycznej cały nakład tych znaczków został zniszczony.
Na koniec chciałbym przytoczyć fragment z opowiadania płk K. Iranka-Osmeckiego o niezwykłym wykorzystaniu tych znaczków przez wywiad niemiecki. Jest ono zamieszczone w książce „Drogi cichociemnych” w opowiadaniu „Ostatni Akt" na stronie 282:
„Bach miał na ogół dobre i wyczerpujące wiadomości z terenu walk; zdradzał także znajomość warunków i z tamtej, polskiej strony barykad. Wobec naszego zdziwienia wyjaśnił, że dzięki jego wywiadowi, który działa tak sprawnie. Przyznał się, że biorąc przykład polskiego pomysłu, wykorzystał kanały dla przerzucania do miasta konfidentów, przeważnie Volksdeutschów lub Ukraińców. Wracali oni na stronę niemiecką zmieszani z uchodzącą ludnością. Miał jednak duże trudności w doborze amatorów tego rodzaju wycieczek, ponieważ ludzie nie bardzo chętnie udawali się do miasta, Wielu z nich nie wracało, likwidowanych przez AK, inni nie docierali wcale na miejsce, ale znając ogólne warunki obrońców przynosili informacje komponowane przez siebie samych. Dla sprawdzenia, czy dotarli do celu, wydał zlecenie, by jako dowodem legitymowali się znaczkami powstańczej poczty polowej. Gdy jednak i to nie pomagało, bo znaczki te mogli nabywać na peryferiach od ludności opuszczającej miasto, zalecił, że znaczki mają mieć datę stempla poczty powstańczej z Warszawy z danego dnia. To zarządzenie już zupełnie ograniczyło liczbę amatorów.”
Zbigniew Bokiewicz, Londyn
http://www.polishresistance-ak.org/11%20Artykul....
Mukuzani
Dziękuję, że przypomniałaś Powstańczą Pocztę Harcerską, a później - Pocztę Polową. To ważna powstańcza karta i przykład bezprzykładnej odwagi i poświęcenia najmłodszych uczestników powstania.
@ellenai
Pozwoliłam sobie podpiąć się, do Twojej notki. To były takie dzieciaki.... Ciekawe, czy harcerze, którzy któregoś poranka odwiedzili mnie, w celach korzystnej wymiany handlowej, mają pojęcie o tych z PW ?
Pozdrawiam.
Mukuzani
Z tymi "twoimi" mogło być różnie.
Ale warszawska "Czarna Jedynka" kontynuuje dawne tradycje.
I sporo jest takich drużyn harcerskich, która nadal są "kuźnią młodych patriotów". To daje nadzieję, bo lata komunizmu w Polsce poczyniły potworne spustoszenie, czego namacalnym dowodem jest sposób myslenia taki, jaki prezentuje tu dziś dwóch panów.
Czarna Jedynka, Tadeusz Reytan VI LO
Dziękuję NIEKTÓRYM Profesorom VI LO i skrzętnie pielęgnowanym tradycjom Czarnej Jedynki (także rodzicom oczywście)za to,że
nie mam pasztetowej w czaszce. p.e to bezwzględne wiertło w serca Polaków. To wyłącznie jątrzenie ale niestety reagujemy.
Trudno zresztą pozostac obojętnym. Idę poszatkowac marchewkę.
Pozdrawiam
absolwentka Gaga
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
@ellenai
gość z drogi
pozwól,ze Twego pięknego ,osobistego esseju,dodam króciutkie moje przemyslenia,a raczej wspomnienia....:)
Bardzo dawno temu,daleko od Warszawy,w śrdku Zagłebiowskiej Ziemi,pewna starsza Pani w tym Dniu ,zamykała się na cały dzień,i nawet nie wpuszczała małej dziewczynki,swej wnuczki....nie grało Radio,była straszna cisza...i dziecko bało sie,nie rozumiejąc ,co sie dzieje...nie słychać wolnego ale zakazanego radia,a mama gra na pianinie i śpiewa,płacząc....
W mieszkaniu starszej Pani paliła sie gromnica,a ONA z rózancem w ręku modliła się,,,,po kilku latach powiedziała mi ,dopuszczając mnie do tej modlitwy,ze prosimy o spokój JEJ ukochanej ,spalonej przez Niemców Warszawy i prosimy o odnalezienie grobu Dziadka,dawnego Legionisty,oficera wojska Polskiego,ktory już jako starszy pan,cywil
zginął przy obronie Warszawskiej Elektrowni,którą palili Niemcy bez najmniejszych skrupułów,palili wraz z jej pracownikami i obrońcami....Dziadek ,nie zszedł do kanałów,bo jak po latach ktoś nam opowiadał,miał powiedzieć,ze nie pozwala mu na to honor oficera,honor,który każe zostać do końca....
Minęło tyle lat...nie ma już Starszej Pani,nie ma Jej Córki grającej na pianinie "zakazane warszawskie wspomnienia.."
ale gromnica,tyle,ze mała będzie się paliła daleko od Warszawy,a różaniec poświęcony ręką Ojca Świętego,będzie razem z inną już modlącą sie Polką,nie
z urodzenia w Warszawie,ale z solidarności z NIMI,tymi,którzy chociaz przez Chwilę byli wolni w tej strasznej Wojnie
ta świeca będzie się tez palić ku pamięci mego Dziadka...
Dziadka, którego znam tylko z fotografii,stojącej na honorowym Miejscu w Naszym Domu
@Ellenai,dziesiątka powstancza :)
Gość z drogi
Boże, i co ja mam powiedzieć... Popłakałam się jak dziecko.
Tak, chociaż takich opowieści słyszałam dziesiątki.
"Przez Chwilę byli wolni" - nie mozna chyba lepiej oddać sensu tego Powstania.
Nasza pamięć - to wszystko, co możemy Im dzisiaj dać.
To tak strasznie mało...
"nie płacz dziewczyno ma "
gość z drogi
z przeszłosci odległej piękny głos Tatki i Mamy granie, Tobie dedykuję
wirtualnie @Ellenai :)
a dedykując serd pozdrawiam i znikam...
pozdr :)10
p,s
pisz dalej,
pisz ,wspominaj,bo tylko tak przetrwało moje pokolenie urodzone w czasach stalinowskiej propagandy,
czasach śpiewania zakazanej pieśni "Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie " i gdy malenkie paluszki wraz z dorosłymi w V podnoszone były w góre...:)
to,
to samo pokolenie,wychowane w rodzinnej tradycji,po latach wyszło na ulicę
po Wolność...i ta pieśń jak wtedy tak i teraz też towarzyszyła. IM ..mimo ubeckich pokrzykiwań i przekleństw....lania pałami ,polewania zieloną wodą...
:)))
Gość z drogi
Jestem z tego samego pokolenia :)
@Ellenai :)))
gość z drogi
to się czuje....:)
trzymaj sie ,zajrzę wieczorem,zbyt wiele strun zostało poruszonych...strun serca i pamięci.....:)
solidarne pozdrowienia z lat minionych,ale nie straconych,my już nie szeptaliśmy ,
my krzyczeliśmy
chcemy wolności, jak ci Młodzi :)))
"nie płacz dziewczyno ma ".....
.... witaj Gości z Drogi.
- Miło,że zechciałaś podzielić się z nami tą historią.
Ja też proszę:
"nie płaczcie Dziewczyny me".....
Ukłony,dla wspaniałych ludzi z Zagłębia, którzy przygarnęli Warszawiaków ,po Powstaniu Warszawskim.
pozdrawiam,
Marek
@Marek witaj :)
gość z drogi
dzięki za tą "tamtejszą pieśń " i za przygarniecie Warszawskich Sierot,mojemu Zagłebiu...
o którym mowi nie raz "czerwone" ale ja znam Tych ludzi od ich najpiękniejszej strony.....wymieszanych,ale połączonych historią Polski i jej bolesnymi losami....tych Kobiet,może córek,czy wnuczek powstańczych
po latach ,osadzanych na Radosze,za Wolność myśli i sumienia :)
dziękuje CI raz jeszcze,
my zagłebianki,czy ślazaczki nigdy nie płaczemy....my zaciskamy zęby i idziemy dalej do przodu....bo TAK trzeba :)
pozdr serd :)
Ellenai, DZIĘKUJĘ.
I MUSZĘ zapodać tego jutubka:
______________________________________________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
@Anna ,dzięki :)
gość z drogi
zostałam jeszcze na moment,by wysłuchać szeptu Wolności
dzięki
Cieszę się, Gościu :))
Wielu Polaków bardzo przeżywa te dni - także młodych.
Dzięki tym, którzy o tę pamięć dbają - i walczą.
Bo - jak widać - ta walka się nie skończyła...
______________________________________________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
@ Anno ,ta walka trwa od samego początku
gość z drogi
mój rocznik w LO miał dwie linijki w książce na temat Powstania...
urągania były jedyną odpowiedzią ubeckiej braci na bohaterstwo Warszawy
radio piało bałwochwalcze wyznania miłosci i wdzięczności dla armii zdraRadzieckiej na okrągło,a dziadziuś Stalin całował Dzieci na filmowych kronikach tamtych lat
ba, w szkole podstawowej była nawet jakaś czytanka o kostku rokossowskim,co szlifował bruk warszawski
moja Babcia rodowita Warszawianka z dziada,pradziada jak to przeczytała,to aż popłakała się ze śmiechu....a nie były to czasy,gdy smiano się,raczej PŁAKANO
Znam opowieści jak to towarzysze Rosjanie stali po drugiej stronie Wisły i patrzyli
jak wykrwawia się Warszawa...i jak niektórzy nie mogąc tego znieść,rzucali sie wpław
by dopłynąć do Stolicy
pozdr :) z dychą
Gościu,
głupio to pisać na blogu historyka, ale piszę to gdzie się da, więc se pozwolę:
Takie opowieści ŚWIADKÓW - zwykłych ludzi żyjących wokół nas powinniśmy spisywać, dokumentować - póki czas.
Przecież to perełka.
______________________________________________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
@Anno :)
gość z drogi
może i TAK,ale ręce opadają ,jak sie kolejny RAZ trzeba upominać o Prawdę Historyczną....
kiedyś na lekcji historii w szkole,dzisiaj na Lekcji Życia...
wtedy udało mi sie młodziutka nauczycielka w pierwszej chili przerażona,następnie ....przytomna jak mało kto,oswiadczyła zdumionej klasie ja idę na papierosa do WC,X staje na czatach,bo palić w szkole nie wolno,a ty opowiadaj wszystko,co wiesz,
ciekawe,czy zdążysz zanim wrócę....ta lekcja przedłuzyła sie o całą przerwę....:)
pozdr serd
Gościu,
niezła z Ciebie Gościówa! :)
No to "opowiadaj wszystko, co wiesz". Oraz zapisuj.
I my wszyscy to róbmy.
Bo chyba wracają czasy konspiry, podziemia - kanałów i katakumb...
______________________________________________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
@Anna ,dzięki :)
gość z drogi
czas konspiry,czas podziemia i kanałów,a my zaprawieni własnymi i Dziadków doświadczeniami,Damy RADĘ,zapewniam Cie droga Anno :)
a Inka niech będzie nam przykładem
serdecznie pozdr
Dziękuję Aniu
Młodzi ludzie ze Szwecji - czyli ktoś, kto miałby prawo nie rozumieć - pojął ideę Powstania. Piosenkę znam, ale teledysku do tej pory nie widziałam. Bardzo dziękuję.
@ellenai/ @all
Obejrzyjcie proszę, u gospodyni bloga można po ludzku się wzruszyć, a te zdjęcia pozwolą nam pobyć bliżej powstańców, ludzi, z których dumni będziemy zawsze!
460 zdjęć z powstańczej Warszawy
http://picasaweb.google.com/susek19/PowstanieWar...
Dziękuję Mukuzani
Niesamowity zbiór. Serce krwawi i ręce same zaciskają się w pięści, ale trzeba to zobaczyc.
Zdjęcie nr 14 zupełnie mi nieznane. Wstrząsajace.
Szereg świeżo usypanych grobów na chodniku wzdłuż ulicy.
Gdzieś w środku z kolei podwórko wypełnione mogiłami.
Na jednym z prowizorycznych krzyży napis - Gosposia z IIp.
Nie wiem jedynie po co zostały w ten zbiór wmieszane ujęcia z filmu Kolumbowie rocznik 20.
Tak, też mnie to trochę zdziwiło, ale...
....może test na spostrzegawczość ? Zdałaś.
To zdjęcie z dziewuszką klęczącą przed mogiłką..
Tych dwóch powstańców, jeden duży, drugi w za wielkich butach, może 10- latek...
Właśnie rozmawiałam z mężem, Ci ludzie często są uśmiechnięci, to tak dużo mówi o ich motywacji i charakterach.
Mukuzani
Zauważyłam to samo. Są uśmiechnięci, mają pogodne twarze jakby wbrew temu, co widać w tle.
A ta dziewczyneczka przy grobie, to jest zdjęcie, które co roku zamieszczałam przy swoich notkach o PW. Drugie, to jest to z krzyżem w ruinach i hełmem zawieszonym na tym krzyżu. Zdjęcie, którym dziś jakaś sowiecka kanalia ilustruje swoje kolejne paszkwile.
mukuzani
ciarki przechodzą, dzięki , pozdrawiam
a gdyby
Stalin nie zatrzymał się na Wiśle?
Sosabowski wraz z podkomendnymi został wykorzystany zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem?
Druga armia wytłukła politruków i przekroczyła Wisłę?
Mielibyśmy więcej wspomnień i więcej żyjących bohaterów.
Zróbmy wszystko, żeby pamięć nie zaginęła
10/10
krytycy Powstania
Moi znajomi nauczyciele historii podkreślają straty - iluż to młodych inteligentów zginęło "niepotrzebnie"! Jak to byłoby korzystnie dla Polski, gdyby przeżyli wojnę! Śmiać się czy płakać? Ci młodzi z AK, którzy Powstanie przeżyli, na przykład Jan Rodowicz, albo ci, którzy w Powstaniu w ogóle nie brali udziału, jak "Inka" - jaki los ich czekał w "nowej" Polsce?
Inka i nie tylko
gość z drogi
ta nowa Polska mordowała,zgodnie z "jej pojeciem prawa" a stalinowscy sędziowie
podpisywali wyroki śmierci na Najlepszych Polaków....ciała wyrzucając na nieznane "wysypiska śmieci"
by nawet ślad po nich nie został....
@vega
Nie płakać. Przypominać fakty. Przypomnieć sowieciarzom domagającym się sądu nad "zbrodniczymi przywódcami powstania", że sądzono ich wielokrotnie, począwszy od procesu szesnastu w Moskwie. Że sądzono ich przed trybunałami ludowymi i sądami kapturowymi. Że wykonywano na nich wyroki "w majestacie prawa", choć nie było tam żadnego prawa, ani majestatu. Pamiętać i przypominać!
Pozdrawiam
Pamiętać i przypominać
gość z drogi
pełna zgoda i nie dać się zakrzyczeć....
Dziewczyny nie płaczą
Przypominam, przypominam. W pokoju nauczycielskim historycy omijali mnie łukiem. Ale diabli wiedzą, co będą wkładać do głów dzieciakom? Ot, dysonans poznawczy - ja na polskim co innego, na historii - sawsiem insze.
@vega
Wkładaj swoje. Bardziej sugestywnie, bardziej przekonująco. Stosunkowo wczesne zaznajomienie się z dysonansem poznawczym stosunkowo może okazać się korzystne... ;-)
@vega, w czasach bieruta
gość z drogi
nauczyciel matematyki opowiadał nam o walkach żołnierzy A.K
było wspaniale,przeżywaliśmy każdą kolejne bitwę,ale matematyka ,niestety stała się moją kulą u nogi....a Nauczyciel szybko....umarł...
serd pozdr
i tak by umarli, tyle - że w katowniach
w KL Warschau lub na UB, więc lepiej, że z bronią w ręku i pieśnią na ustach!
Czy to kula..
Wspanialy tekst, cudowni komentatorzy, ciesze sie , ze jestescie i moge z Wami byc