Zdrajcy są wśród nas

Obrazek użytkownika Aleksander Rybczyński
Historia

Książkę Rymkiewicza czyta się jednym tchem: można ją studiować, jak rozprawę naukową, chłonąć, jak powieść historyczną, uczyć się jej fragmentów na pamięć, jak porywającego poematu. Badacz literatury i poeta, autor tomów poezji i "Samuela Zborowskiego" opisując Polskę pierwszego Sejmu rozbiorowego z 1773 roku i mrocznego okresu utraty niepodległości pod zaborami, tak naprawdę opisuje współczesną ojczyznę Polaków: tych wolnych i tych rozsądnych, nowoczesnych Europejczyków. Okazuje się, że podział na "młodych, wykształconych z wielkiego miasta" i "ciemnogród" trwa od wieków, a łajdactwo zawsze było rozpisane na trudne do odrzucenia głosy rozsądku.

By przeciwstawić się ogromowi zła, zdrady i tchórzostwa, ukrytego pod racjonalnym płaszczykiem faktów potrzebne było szaleństwo Tadeusza Reytana, osamotnionego bohatera przeszłości i miłości ojczyzny. Rymkiewicz zbadał losy Reytana i jego rodziny bardzo szczegółowo, zajrzał do wszystkich dostępnych dokumentów, rozważył rozmaite warianty jego protestu - spekuluje, co można było uczynić, by tragedia Polski nie stała się tak dotkliwie upokarzająca.

Rejtan miał wprawdzie kilkunastu sojuszników, dzielnych towarzyszy, zdolnych przeciwstawić się zatwierdzeniu wyprzedaży Polski, ale w historycznym wymiarze pozostaje opuszczony i samotny, bezradny wobec uzdolnionych zgrai zdrajców, konformistów i nowoczesnych wyznawców postępu. Atuty, którymi dysponuje są tak szlachetnie proste, że nie wytrzymują relatywistycznej żonglerki historii, głosów realistycznej oceny sytuacji i zachłystywanie się europejską nowoczesnością.

Pisarz zabiera ze sobą cały warsztat dociekliwego badacza, nie pomija żadnego szczegółu, skrupulatnie analizuje popełnione błędy i nieuniknione porażki dziejowych konieczności. Jednak, by ocaleć i wskazać sposoby przetrwania, kieruje się głosem serca, dochodząc do wniosku, że jedyną skuteczną metodą ocalenia wolności może być szaleństwo, podobne do obłędu Reytana i innych narodowych bohaterów.

Nie da się bowiem przezwyciężyć argumentów zdrady racjonalnymi argumentami przyzwoitości, tylko pewną "sekwencją szaleństwa" - by zacytować za Rymkiewiczem Adama Mickiewicza, autora artykułu z 1833 "O ludziach rozsądnych i ludziach szalonych"'. To właśnie ci "szaleni awanturnicy" z epoki Reytana i romantycznych poetów, mówiący starym językiem powinności wobec Boga i Ojczyzny, uosabiają "wolę narodowego istnienia" . Trudno nie skojarzyć tej opinii ze zmorą "rozsądnych" III RP - smoleńskich "ekspertów lotniczych" powtarzających jak mantrę spostrzeżenia o "szalonych oczach" Antoniego Macierewicza, czy też podchwyconą skwapliwie przez salon diagnozą psychicznej choroby Zbigniewa Herberta.

Niezwykle przejmujący jest rozdział gloryfikujący Stanisława Staszica, jako wielkiego Polaka. Cytując zapomniane dzisiaj "Przestrogi dla Polski" Rymkiewicz przypomina wściekłość Staszica, pogardzającego Polakami niezdolnymi do pozbycia się swoich zdrajców i zatopienia sztyletów w sercu zdrady. Poeta nie próbuje wskazywać palcem pod jakimi garniturami kryje się dzisiaj plugawy pomiot. Przypomina za Staszicem: "Czyli Polska upada - czyli Polska się dźwiga, zawsze jej wpoprzek chodzi Poniński" A III RP chichocze tylko, hołubiąc starych, komunistycznych generałów. Musimy sami rozliczyć zdrajców, "bo zdrada to jest taka dziwna zbrodnia, która się siebie samej nie wstydzi".

Wszyscy jesteśmy po trochu winni grzechu zaniedbania. Zachwycając się geniuszem Matejki, Rymkiewicz trafnie zauważa; " Przez ostatnie kilkadziesiąt lat z Matejki zrobiono, bardzo zręcznie, niemal niezauważalnie (a była to całkowicie świadoma, komunistyczna, moskiewska robota), malarza podrzędnego, który patriotycznie nudzi". To prawda; pamiętam, jak przed kilkudziesięciu laty studenci historii sztuki podśmiewali się z Matejki, żartując, że jego obrazy powinno się sprzedawać na metry kwadratowe, dla lepszego profitu tnąc płótna na małe kawałki, na sprzedaż bogatym ignorantom, nie znającym się na sztuce. Nikt nie protestował, bo w cenie była awangarda i formalne eksperymenty.

Zdrajcy są wśród nas i ich ofiarą nie jest tylko Polska, państwo uzależnione od potężnych sąsiadów i zniewolone podłością rządzących nią sprzedawczyków. Ofiarą zdrady jest indywidualnie każdy z wolnych Polaków. Ci, którzy nie mogą związać końca z końcem i korzystać z wolności otwarcia na świat; ci, którzy pozostają na emigracji, bo nie mają do czego wracać; także ci; którzy nadal emigrują w poszukiwaniu pracy i godnych warunków życia. Zdrada otwiera drzwi na świat bez Polski - można w nim dobrze żyć, zapominając o wartościach i języku, którym posługiwali się nasi wielcy, odważni przodkowie.

Jarosław Marek Rymkiewicz przekonuje że scenografia sejmu rozbiorowego, zbudowana jest z tych samych rekwizytów, co współczesna scena polityczna. Ci sami zdrajcy, są na tym samych żołdzie obcych potęg, pobierając swoje 2400 złotych dukatów w rosyjskiej, albo pruskiej ambasadzie. I tylko nasze szaleństwo, poryw serca może się im przeciwstawić. "Trzeba więc wybierać - albo będziemy ludźmi rozsądnymi i stracimy Polskę, albo będziemy ludźmi szalonymi i przyczynimy się do jej ocalenia".

Jarosław Marek Rymkiewicz, Reytan. Upadek Polski, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2013, s. 280

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)

Komentarze

... którzy widzą analogię wydarzeń sprzed wieków do współczesnych skutków (nie)rządów.

  "Biorę do ręki pierwszy z brzegu podręcznik historii Polski. Jest to akurat „Historia Polski 1492–1864” autorstwa Józefa Gierowskiego. Czytam: „(…) Pierwszy rozbiór nie przesądzał jeszcze o ostatecznej likwidacji państwa polskiego, które stało się państwem buforowym między trzema zaborcami. (…) Zaciążył jednak bardzo nad możliwościami rozwoju gospodarczego Polski. Zaborcom otwarto możliwości szerokiej penetracji gospodarczej. (…)”. Dalej Gierowski napisał: „(…) a sejm opanowany został przez elementy najbardziej skorumpowane. Zaborcy ograniczyli władzę ustawodawczą i wykonawczą. (…) Okrojonej Polsce pozwolono na ograniczone reformy wewnętrzne”.

  Odniosłem wrażenie, że autor cytowanego podręcznika pisał ten tekst w odniesieniu nie do pierwszego rozbioru Polski, a … do piątego, z którym dziś mamy do czynienia. – Czyż nie jest to „powtórka z historii”, która ma tę charakterystyczną cechę, że nigdy niczego nie nauczyła rządzących Polską? Świadczy to także o lenistwie i indolencji tych, którzy kartką wyborczą współdecydują o losach ojczyzny.

  (...) Zatem powtarzają się haniebne sejmy. Pojawiają się znowu „ludzie rozsądni” – opowiadający się za podporządkowaniem Polski obcym narodom oraz pojawia się „zgraja głupków” – broniąca Polskę i walcząca o polski interes narodowy. Tak to jest kreowane w polskojęzycznych mediach. Daje o sobie znać scudzoziemczenie, a dokładniej – zeuropeizowanie i brak poczucia łączności z własnym narodem, jego tradycjami i… przyszłymi losami. Ponownie ukazuje się nikczemność bez granic, wynaturzenie, wyparcie się najszlachetniejszych uczuć. Powtarza się zdrada, zdrada największa. Dlatego ją obnażam i bez najmniejszych skrupułów nazywam wprost po imieniu. Przeciwnicy wprowadzenia w Polsce obowiązywania Konstytucji UE (obecnie zwanej Traktatem Lizbońskim) wykazują w tysiącach materiałów, że ten „eurogniot” nie jest dla Polaków, którzy chcą żyć w wolnej Polsce. Ale jak się wydaje, jest to „wołanie zagubionego w puszczy, który zapomniał wziąć ze sobą GPS-a”.

Powyższy tekst pochodzi z książki pt. "Europejskie Eldorado" Suplement do wydania II, Toruń 2009, mojego autorstwa. Książkę opatrzyłem następującym mottem: „Człowiek jest obdarzony wolnością od Boga, aby mógł wybierać między dobrem a złem, i z którego czy chce czy nie, – będzie się musiał rozliczyć”. Słowa te wypowiedział na rok przed swoja śmiercią mój przyjaciel - Zbigniew Karczewski.  

Pozdrawiam,
                   

__________________________
"Stan skrajnej niewiedzy czasem potrafi doprowadzić
do stanu skrajnego ogłupienia". (Satyr)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#377670

Dlatego Niemcy tak wściekle domagali się wydania dzieła.
Tak ogromny obraz - przez całą niemiecką okupację przeleżał sobie zakopany pod ziemią. Jakiej trzeba było determinacji i fachowości, odwagi, szlachetności! Niemcy wyznaczyli wysoka nagrodę pieniężna za wydanie miejsca ukrycia. Nikt nie wydał.
Wspaniale zakonserwowany obraz wisi sobie i cieszy oczy, serca podnosi - w Muzeum Narodowym w Warszawie.
Niedawno Józef Szaniawski na placu Zamkowym, nieopodal pomnika Katyńskiego podpisywał przy małym stoliczku swoją książkę "Bitwa pod Grunwaldem".
Został przegoniony przez Straż Miejską.
To w aspekcie referendum warszawskiego. Jeśli ktoś miałby wątpliwości co do HGW.
a teraz prof. Szaniawski mówi o Hołdzie ruskim. Ciekawe od 1:50

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pobudka!

#377678