O profanacji pogrzebu czyli kwestia księdza, kasy i wiary...

Obrazek użytkownika Pasiu
Idee

Na początku pewnego pogrzebu, gdy wnoszono trumnę z ciałem zmarłego, ksiądz w przedsionku kościoła zatrzymał się i nakazał pracownikom zakładu zostawić trumnę przed kościołem:
"Panowie, ja pamiętam, że zmarły zwykle właśnie tu stał na mszy niedzielnej, więc niech i tym razem ma tak jak zawsze lubił..."
Żarty - żartami, ale coś w tym jest.
Nie dawno w jednej z parafii w rejonie Suwałk miał miejsce bulwersujący pogrzeb, opisany przez Fakt.

www.fakt.pl/Skandal-Ksiadz-zabronil-zasypac-grob-naszej-mamy-Ksiadz-Janu...

Tu, na niepoprawnych sprawę poruszył bloger W kapeluszu Panama

http://niepoprawni.pl/blog/5499/ksiadz-sprofanowal-pogrzeb

Początkowo miała to być tylko odpowiedź na jego post, jednak zdecydowałem się opublikować to jako pełnoprawny wpis.
Rzekomo ksiądz "nie poświęcił" ciała, nie "poświęcił" także trumny i zakazał grabarzom ją zasypać.
Pracując w kościele znam trochę sprawy od kuchni, więc Fakt-owi i ludziom do końca bym nie wierzył...
Primo - kasa - bo od tego się zaczyna:
Tam jest zdaje się podobnie jak w mojej parafii.
Fakt napisał, że to cmentarz parafialny, ba, może też kostnica być własnością parafii, nie wiadomo też nic o zakładzie pogrzebowym.
A wtedy pogrzeb w kościele niby kosztuje sporo (tu konkretnie 1400 zł), ale pamiętajmy:
Parafia zatrudnia grabarzy, więc ksiądz im musi zapłacić z własnej czy parafialnej kiesy, bo proboszcz zarządza także cmentarzem.
Podobnie miejsce na cmentarzu kosztuje,bo i kosztuje utrzymanie cmentarza.
Wreszcie utrzymanie kostnicy i praca tzw. lodówki.
Zamiast te koszty ponosić w przedsiębiorstwie komunalnym lub zakładzie pogrzebowym, czyli zapłacić firmie, a za jej pośrednictwem miastu czy gminie (często niemałe pieniądze) za kostnicę i miejsce na cmentarzu oraz przygotowanie grobu, płaci się za to w kancelarii parafii.
I to chyba jest normalne?!
Do tego przygotowanie kościoła i msza pogrzebowa - ktoś musi przygotować kościół, nawet jeśli ksiądz odprawi mszę za darmo - bez ofiary.
Zresztą wewnętrzne przepisy kościelne dość szczegółowo określają czy, kiedy i ile za określoną posługę konkretny ksiądz jej udzielający może zatrzymać we własnej kieszeni, a ile zostanie w kasie parafii.

Ale zawsze można też wtedy powiedzieć jak w artykule, że ksiądz wziął tyle i tyle...choć naprawdę wzięła parafia i to nie za posługę kościelną, a za normalne usługi o charakterze komunalnym.
Co do poświęcenia - tu widać świadomość religijną...
Otóż zwłok się nie święci, następuje obrzęd pokropienia i okadzenia - tzw. ostatnie pożegnanie - pod koniec mszy pogrzebowej, na koniec pokropienie grobu na cmentarzu.
Tu nie zostało to dokładnie opisane.
Właściwie trzeba by to obejrzeć na filmie i dopiero wtedy można ocenić, czy kapłan dopełnił liturgicznie wszystkich obrzędów.
Osobiście sądzę, że tak, bo ksiądz odpowiada za to przed Wyższą Instancją, niż redakcja Fakt-u...
Podobnie nie został opisany stosunek owych ludzi z rodziny zmarłej do kościoła; czy faktycznie są praktykującymi katolikami.
Ponoć przyjmowali kolędę...
Ale uwierzcie mi, że rozmowy podczas kolędy - którą owa rodzina wg. Fakt-u przyjmowała, niejednokrotnie są naprawdę żenujące i zdradzają, że owi "przyjmujący kolędę" tak naprawdę z kościołem nie mają nic wspólnego.

"- A ksiądz to chyba od niedawna w naszej parafii?
-W sumie tak, bo czymże jest 10 lat wobec wieczności..."

Jak kolęda to i ofiara kolędowa, czyli zwykle koperta z kasą...
Uwierzcie, że są tak pobożni parafianie, którzy do owej koperty potrafią ścinki z gazet włożyć...
I nawet nie rozumieją, że nie oszukują wtedy księdza, tylko próbują oszukać Boga.
Bo jeśli wierzysz i jesteś katolikiem, to gdy składasz ofiarę (do koszyka na mszy, czy w kancelarii za mszę, za ślub, za pogrzeb), nie myśl, jaką furą jeździ ksiądz i jak żyje - wiem, że czasem ciężko...mi też;)...
Ale pomyśl, że to TWOJA ofiara dla Boga, dla Kościoła i z tej ofiary Bóg będzie CIEBIE kiedyś rozliczał.
Nie martw się, rozliczy też kapłanów z tego, jak owymi ofiarami zarządzali i jak z nich żyli.

Nie opisano w artykule jak wyglądała msza pogrzebowa, jak wyglądał kondukt, jakie samochody parkowały itp itd.
Nie wiadomo czy ów "biedny" parafianin częściej niż w kościele nie siedział w miejscowej knajpie.
Uwierzcie, są ludzie, którzy podpici potrafią przyjść do kancelarii załatwiać pogrzeb!!!
I teraz wyobraźcie sobie, że jest msza, dużo ludzi, widać po nich zamożność(choćby po samochodach pod kościołem).
Ale zgromadzeni: widać, że nie potrafią się w kościele zachować, nie znają odpowiedzi do mszy, nie wiedzą kiedy wstać, kiedy klęknąć...
A do Komunii Św. nie przystępuje prawie nikt - (np. tylko sąsiedzi, ale nikt z rodziny - nawet najbliższej).
Za to po pogrzebie dobra knajpa na stypę już zamówiona, a i w czasie mszy widać, że niektórzy z "perfumami" przesadzili.
A na to żeby zapłacić za usługi pogrzebowe i ewentualnie złożyć dla parafii i kapłana ofiarę za posługę pogrzebu kasy nie ma...
I co?
Ksiądz też człowiek i szlag go trafia...
Bywało, że ksiądz jak widzi taką komedię (bo trudno to nazwać katolickim pogrzebem) zmienia w czasie mszy formuły liturgiczne na możliwie najkrótsze, a zamiast śpiewać, zaczyna teksty mszalne recytować.
I co wtedy?
Ano bywało, że jak ksiądz zaczął "Ojcze nasz" to w kościele zapadała cisza!
"Pobożni wierni" żałobnicy nie umieli, bądź nie chcieli podjąć podstawowej modlitwy katolika...
I po chwili ciszy we dwóch z księdzem zaczynaliśmy sami recytować do mikrofonów: "...któryś jest w niebie..."

Nie wiemy, jak wyglądał ten pogrzeb.
Nie wiemy, czy ta rodzina faktycznie była pobożną.
Ja jednak wiem, że wielokrotnie udziela się katolickiego pogrzebu ludziom, którzy całym swoim życiem świadczyli, że w Boga nie wierzą, albo, że mają go gdzieś.
I uważam, że Kościół jest zbyt tolerancyjny w takich sprawach: częściej księża powinni odmawiać katolickiego pogrzebu.
Przynajmniej Fakt miałby o czym pisać...
A parafianie zamiast wygrzewać się na słoneczku przed kościołem przez godzinkę co niedziela, weszliby do środka by faktycznie czynnie uczestniczyć we mszy zamiast oszukiwać siebie i Boga...
Ze strachu, że kiedyś ich trumnę zostawią na schodach.

Tak, jak choćby kiedyś bodajże w Łodzi odmówiono pogrzebu znanemu lekarzowi dokonującemu aborcji (zrobiono z tego wielką aferę w mediach oczywiście).
A proboszcz postąpił słusznie.
Bo katolicki pogrzeb i msza pogrzebowa to nie usługa, ale posługa jaką Kościół sprawuje wobec swoich wiernych.
I jeśli ktoś swoim życiem wyparł się wiary, działał na szkodę Kościoła, lekceważył przykazania i naukę Kościoła, to de facto katolikiem być przestał, więc dlaczego ma być żegnany przez Kościół?
Przecież on już się z Kościołem pożegnał za życia, więc niech teraz żegnają go ci, z którymi przeszedł przez życie - a Kościołowi i księdzu nic do tego i nie powinien ksiądz wzywać Boga na pogrzebie kogoś, kto Boga się zaparł.
To dlatego tak wiele osób (mnie także) wkurzył pogrzeb m.p. Geremka (zwykle pisze się ś.p.- świętej pamięci, ale, że był on niewierzący piszę m.p - materii pamięci).
Bo Katedra św. Jana to nie jak w USA katedra państwowa, tylko kościół katolicki i nie powinien być wynajmowany czy udostępniany na pogrzeb, który "miał charakter państwowy" (cyt. za Wikipedią), dziwi też fakt odprawienia Mszy Św. nad ciałem niewierzącego człowieka, który zwyczajnie mógł sobie tego nie życzyć!
Moją ocenę postępowania hierarchów Kościoła, którzy wyrazili na to zgodę i odprawili tę mszę pozostawiam w domyśle czytających...

Na koniec jeszcze zwrócę uwagę na ważną zmianę w stanowisku Kościoła, która przeszła niezauważenie:
chodzi o pogrzeby samobójców.
Otóż przez długi czas Kościół odmawiał im katolickiego pogrzebu, wychodząc z założenia, że popełniając samobójstwo złamali Piąte Przykazanie Boże i tym samym umarli w grzechu wyłączając się ze wspólnoty Kościoła.
Obecnie badania naukowe pozwoliły stwierdzić, że samobójca nie jest w pełni zdrowy psychicznie i świadom tego co robi w chwili popełniania samobójstwa.
Dlatego też Kościół nie odmawia już katolickiego pogrzebu samobójcom, zaś w słowach liturgii i homilii pogrzebowej nie słyszymy o wiecznym potępieniu, lecz o nadziei zbawienia dla tego człowieka.
To chyba bardzo poważna zmiana stanowiska - dowodzi, że Kościół nie jest tak "konserwatywny" i "nieprzemakalny" jak by się niektórym wydawało.
Tyle w kwestii kościelnych pogrzebów.

A w kwestii tego jednego konkretnego myślę, że za mało znamy faktów, by bezkrytycznie zgodzić się z Fakt-em...

Pozdrawiam, szczególnie W kapeluszu Panama, któremu też dziękuję za inspirację do tego artykułu.
Pasiu

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Chylę kapelusza, lecz mam kilka uwag.
Z tego co mi wiadomo to koszty zakładu pogrzebowego ( kostnica + grabarze ) ponosi rodzina zmarłego a nie jak Pan pisze parafia. Jest to ewidentne przekłamanie z Pana strony.
Przygotowanie kościoła to koszt oświetlenia, przygotowania sarkofagu i czas " pracy " księdza udzielającego ceremonii pochówku. Czy to jest warte 1400 złotych pozostawiam Komentatorom Pana Bloga.
Następnie miejsce na cmentarzu parafialnym jest zazwyczaj uwarunkowane przynależnością do parafii. W czasie wyznaczenia miejsca lokalizacji parafianie ponieśli koszty wykupu gruntu i prac geodezyjnych związanych z powstaniem cmentarza, więc jest wspólnotą parafialną zarządzaną przez proboszcza, który nie powinien dyktować dodatkowych opłat z racji tego za miejsce pochówku.

Kłaniam się pozdrawiając serdecznie

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#342525

Co za wierutne bzdury, cyt : " W czasie wyznaczenia miejsca lokalizacji parafianie ponieśli koszty wykupu gruntu i prac geodezyjnych związanych z powstaniem cmentarza" kon. cyt.

W mojej parafii, parafianie wykupili a "geodeta" obmierzył cmentarz w XV wieku, czy to znaczy,że następnych 50 pokoleń katolików (najczęściej pseudo katolików) ma być chowanych za frico ?

NIEPOPRAWNY INACZEJ

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#342537

Sorki...
Awaria była i dopiero teraz udało mi się wejść na stronkę

Już tłumaczę nieścisłość:
Kwestia zakładu pogrzebowego jest tu nie jasna:
Zakład to zabranie ciała zmarłego z miejsca zgonu, bądź ze szpitala - jeśli była wykonywana sekcja np. prokuratorska.
Następnie zakład przygotowuje ciało do pogrzebu, zapewnia karawan, transport zwłok, trumnę.
Wreszcie to ludzie z zakładu przenoszą trumnę ze zmarłym w ostatniej drodze - czyli niosą, bądź wiozą w kondukcie, do kaplicy przedpogrzebowej - gdzie jest wystawiane ciało zmarłego, do kościoła i wreszcie na cmentarz.
Często pracownicy zakładów pogrzebowych są myleni z grabarzami - ale to dwie oddzielne funkcje.
Grabarze to zazwyczaj pracownicy cmentarza - ich rolą jest przygotowanie grobu i jego zasypanie, dbają też o porządek na cmentarzu.
Kostnica z lodówką - może być miejska, ale i jak u mnie - parafialna - umieszczona w podziemiach kościoła i zintegrowana z kaplicą przedpogrzebową.
Tam zmarły przygotowany przez zakład pogrzebowy oczekuje na pogrzeb, u mnie w kościele jest też możliwość, by rodzina i bliscy zmarłego towarzyszyli mu tam z modlitwą.
Tak więc jeśli zmarły ma być pochowany na cmentarzu parafialnym i na pogrzeb oczekuje właśnie pod kościołem, wtedy to parafia - by nie rzec proboszcz ponosi koszty grabarzy i kostnicy - lodówki.
Specjalnie piszę lodówki, bo aby to pomieszczenie mogło funkcjonować, trzeba włączyć agregat obniżający temperaturę pomieszczenia.
A agregat pobiera prąd...i to w niemałych ilościach.
O ile wiem, prowadzenie parafialnego cmentarza to oddzielna działalność gospodarcza parafii, jako taka jest normalnie rozliczana.
Proboszcz odpowiada za stan cmentarza i to on musi płacić odszkodowanie, jeśli np. na kogoś na cmentarzu spadnie stare drzewo.
To nie jest działalność duszpasterska, stąd nie można jej traktować wspólnie z działalnością parafii, nie słyszałem też o sytuacji, by parafianin miał mieć zapewnione darmowe miejsce na parafialnym cmentarzu.
Parafianin może poprosić o miejsce, jeśli wybiera właśnie parafialny cmentarz i musi za to miejsce normalnie zapłacić, podobnie jak musi zapłacić za posługę grabarzy.
Zamiast płacić komunalce za cmentarz komunalny, płaci parafii która zarządza cmentarzem. W przypadku mojej parafii zazwyczaj musi też pokryć koszt przechowania zmarłego do dnia pogrzebu czyli pracy chłodni.
I tym samym 3 elementy które często leżą w gestii zakładu pogrzebowego u mnie pozostają w gestii parafii i trzeba za nie zapłacić właśnie w kancelarii parafialnej - czyli księdzu.
Tak więc przekłamania NIE MA.

W tym przypadku nie wiadomo, jaką część wszystkich spraw związanych z pogrzebem przejęła parafia.
Na pewno miejsce na cmentarzu, a więc zapewne też grabarzy.
Być może także inne rzeczy, które normalnie załatwia zakład pogrzebowy, bo skoro to niewielka miejscowość, to kto wie czy oprócz cmentarza parafia nie ma także przystosowanej do przechowania ciała chłodni - kaplicy przedpogrzebowej, możliwe też, że w ramach działalności parafialnego cmentarza organizuje więcej rzeczy zwykle realizowanych przez zakłady pogrzebowe.
Dodam jeszcze po przeczytaniu dalszych komentarzy przy Pańskim wpisie, że brak ślubu kościelnego - zwłaszcza, jeśli nie ma przeszkód natury formalnej (czyli małżonkowie nie byli po rozwodzie i mogli lecz nie chcieli wziąść ślub kościelny), to zdecydowane świadectwo przeciwko wierze.
Trudno więc takie osoby traktować jako żyjące w pełni w łączności z Kościołem.
Chcąc by dziecko przystąpiło do Pierwszej Komunii, trzeba by w domu miało przykład religijnego życia, także by rodzice również mogli przyjąć komunię.
W przeciwnym przypadku sprowadza się sakrament do zwyczaju.
Dlatego też księża dość stanowczo nalegają na ślub kościelny przed Pierwszą Komunią dziecka, choć nie robią przeszkód, jeśli rodzice takiego ślubu nie mogą wziąść.
Osobiście uważam, że dzieci, których rodzice żyją bez przeszkody bez ślubu kościelnego nie powinno się dopuszczać do Pierwszej Komunii.
To nie ma wogóle nic wspólnego z wiarą rodziców - skoro bez powodu formalnego ślubu kościelnego nie wzięli, znaczy że nie wierzą, więc jak mają przekazać tę wiarę dziecku?
Komunia to sakrament i wiara, a nie zwyczaj i usługa...

Pozdrawiam również i cieszę się, że spod Kapelusza Panamy udało się Panu zerknąć na moj tekst.
Pasiu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pasiu

#342552

Zupełnie nie rozumiem o co ta w kapelutku ma pretensje.
Z podanej niżej przykładowej tabeli wynika, że ksiądz za odprawienie mszy żałobnej i kostnicę nie wziął nic, policzył tylko konieczne opłaty.

Opłaty pogrzebowe – pokładne (rezerwacja miejsca grobowego w związku z pogrzebem)
na 20 lat: 300 zł

Opłaty pogrzebowe – wykopanie i zakopanie grobu:
pojedynczego: 500 zł
głębinowego: 600 zł
pod urnę : 200 zł

Prolongata rezerwacji miejsca grobowego :
1 rok: 15 zł
5 lat: 75 zł
10 lat: 150 zł
15 lat: 225 zł
20 lat: 300 zł

Opłata za wodę i wywóz śmieci:
1 grób: 30 zł
Opłata za prawo ustawienia nagrobka 10 % wartości nagrobka

Jeśli zliczyć pokładne 300 zł + wyk i zak. grobu 600zł + prolongata 300zł + opałta za ustawienie nagobka 10% (ok 200zł), to wychodzi 1400zł, czyli akurat tyle ile zażądał ksiądz.

NIEPOPRAWNY INACZEJ

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#342559

Tańczący!
Witam serdecznie tym razem przy moim tekscie i dziękuję za fachowy cennik:)
Dziękuję także pozostałym komentującym za zainteresowanie i cieszę się, że mój długi, pewnie dla niektórych konserwatywny i ortodoksyjny tekst znalazł uznanie i zainteresowanie wśród Niepoprawnych.
Pozdrawiam!
Pasiu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pasiu

#342594

[quote=Pasiu]Sorki...

Osobiście uważam, że dzieci, których rodzice żyją bez przeszkody bez ślubu kościelnego nie powinno się dopuszczać do Pierwszej Komunii.
To nie ma wogóle nic wspólnego z wiarą rodziców - skoro bez powodu formalnego ślubu kościelnego nie wzięli, znaczy że nie wierzą, więc jak mają przekazać tę wiarę dziecku?
Komunia to sakrament i wiara, a nie zwyczaj i usługa...

Pasiu[/quote]

Cytuję Pana słowa, które uważam za bardzo kontrowersyjne. Uważam że, nie wolno nie wolno karać dzieci za błędy swych rodziców. Czy dziecko mordercy też będzie mordercą ? Tak ! według Pana logiki.
Uważa Pan, że za grzechy rodziców dziecko ma ponosić odpowiedzialność, to jest hipokryzja najczystszej postaci. Dziecko bez ukształtowanego światopoglądu, któremu Pan nie udzieli sakramentu komunii świętej, stanie się mimowolnie wrogiem Kościoła !
Panie Drogi opanuj się Pan w swych radykalnych poglądach wiary, gdyż szkody Pan czynisz.

Pozdrowienia

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#342593

... wyzywanie od "radykałów"! Serwujesz tu radykalną inaczej demagogię. "Dziecka nie można karać..."... "Potem się odwróci..."
Przynajmniej nie będzie łaziło i dokonywało publicznie zawstydzających demonstracji w stylu oficjalnych aktów apostazji.
Ci wstrętni "radykałowie" chrzczą "niewinne i nieświadome dzieci", a potem te niezmazywalne sakramenty uwierają i wściekają świadomych ateistów (choć przecież dla nich powinien to być tylko nic nie znaczący "pokropek"). Do komunii przyjmuje się dzieci po naukach. To jednak zmarnowany trud, jeśli otrzymują one w domu inne nauki i najgorszy przykład (choćby tylko zakłamania i konformizmu, ale też często - zepsucia).
Sakramentów nie sypie się garściami dokoła, żeby sobie ludziska mogli wydziobywać jak kurki, co im akurat posmakuje, a potem wydalić. Sakramentów się UDZIELA. Rozważnie.
Załóż sobie, Kapeluszniku, sektę albo reformuj jakąś, do której już należysz! Od katolików, tak wiernych jak kleru najzwyczajniej się odwal. Nie sądzę, żeby jakiś mikro-Urban czy mini-Palikot miał nam cokolwiek do zaoferowania.
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#342612

Dobrze, że ty nie startujesz na Papieża :-)
Wtedy bym musiał jak Palikot wyrzec się wspólnoty chrześcijańskiej.
Bóg jest dobry i wybaczy twoje wypisywane durnoty.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#342613

Na dodatek światowiec w gustownym kapelutku... Mam uklęknąć?!:):):)
Chyba jednak postoję.
Uzurpatorzy są żałośni.
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#342616

"Dobrze, że ty nie startujesz na Papieża :-)
Wtedy bym musiał jak Palikot wyrzec się wspólnoty chrześcijańskiej.
Bóg jest dobry i wybaczy twoje wypisywane durnoty."

Myślę, że w tej wspólnocie już nie jesteś, brak podstaw wiedzy religijnej (Katechizm) o tym świadczy. Rozdmuchanie zaś całej sprawy na bazie szmatławca świadczy o innych brakach...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Stasiek

#342784

To nie jest karanie!
Przecież dziecko gdy dorośnie i uwierzy zawsze może poprosić o te sakramenty.
Chodzi o to, że Kościół udziela tego sakramentu dzieciom poniekąd awansem, jako że dziecko dorasta w rodzinie katolickiej i rodzice dbając o jego wychowanie religijne chcą by jak najprędzej mogło ono uczestniczyć w życiu sakramentalnym Kościoła.
Sakrament Komunii, to też wcześniej Sakrament Pokuty i spowiedź!
Jak rodzice dobrowolnie żyjący w grzechu mogą wytłumaczyć swemu dziecku sens sakramentów, z których sami nie korzystają.
Hipokryzją jest udzielanie takiemu dziecku sakramentów pierwszej spowiedzi i komunii, ponieważ jest prawdopodobne, jeśli nie pewne, że dziecko będzie to traktować podobnie jak rodzice - jako zwyczaj, tradycję, by nie rzec obowiązek i powinność Kościoła wobec ochrzczonych - nawet niewiernych.
Zaznaczam raz jeszcze - chodzi tu o związki, które bez formalnej przeszkody w prawie kościelnym nie chcą sakramentalnego ślubu.
Kościół choć rozwodów nie akceptuje, zwykle stara się zrozumieć rozwiedzionych i jeśli księża widzą, że tacy rodzice choć nie przystępują do komunii, jednak regularnie są obecni w kościele, że dbają o religijne wychowanie dzieci - co można bez problemu poznać po owych dzieciach - zazwyczaj nie robią problemów z dopuszczeniem do Pierwszej Komunii.
No i pamiętajmy, że sakramenty i inne posługi Kościoła to nie powinność, należność i obowiązek księży.
To Łaski Boże darowane wierzącym, a udzielane za pośrednictwem Kościoła i kapłanów.
Pozdrawiam
Pasiu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pasiu

#342608

W seminarium to podstawy psychologii i etyka jest wykładane ?
Pewnie tak, to co Pan pisze, że dziecko samo w wieku dojrzalszym ma samo na podstawie swej wiary przystąpić do sakramentów. Pedagogika też jest Panu obca ?
Pana sposób myślenia to wielki odwrót od Kościoła i wartości. Poprzez naukę dziecko kształtuje swój światopogląd i widzi różnice pomiędzy dobrem a złem.
W sumie to nie jestem pedagogiem, to nie będę rozpisywać o procesie kształtowania wiedzy i natury poznania dziecka. Może ktoś mądrzejszy niż ja w tej kwestii wypowie ?

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#342625

Pasiu spełnia stawiany przez Ciebie warunek. Wypowiedział się parokrotnie. Pozostaje tylko sobie to przyswoić i już się nie zacietrzewiać:-)
Dobranoc

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#342639

Nie byłem w seminarium więc i nie do końca wiem co tam wykładają.
Domyślam się, że chodzi tu o ewentualny ostracyzm dziecka wśród rówieśników.
Skoro moje zdanie jest "wielkim odwrotem od Kościoła i wartości" to proszę o definicję Kościoła i wartości (oczywiście z podaniem źródła - polecam Katechizm - może tam się coś znajdzie).

Podkreślam raz jeszcze - to co piszę dotyczy osób żyjących jak małżeństwo i rodzina bez ślubu kościelnego pomimo braku przeszkód natury kościelnej.
Podejście Kościoła do dzieci bez obojga rodziców (pozamałżeńskie) jak również do dzieci rodziców, którzy przykładnie żyjąc jednak ślubu zawrzeć nie mogą jest dużo bardziej otwarte, co i ja uważam za słuszne.

Skoro dziecko poprzez naukę kształtuje swój światopogląd i uczy się rozpoznawać różnice między dobrem a złem, to czego może się nauczyć od rodziców, którzy bez powodu żyją źle - w niezgodzie z Prawem Bożym i nauką Kościoła?
Przecież nie nauczy się rozpoznawać dobra i zła, bo i rodzice tego nie umieją.
Nauczy się wyłącznie relatywizmu moralnego, a dodatkowo ma szanse nauczyć się, że jak dobrze przydusić to wszystko da się załatwić - nawet kościelne sakramenty dla niewierzących...
Kościół to nie szkółka i przechowalnia dla psychologów...
Gdy dziecko dorośnie, jeśli spotka wiarę i uwierzy, to jako dorosłe przyjmie te sakramenty.
Będzie też rozumiało, że Kościół to nie tylko instytucja, to wspólnota ludzi wierzących i przechowujących depozyt wiary.
Zrozumie, dlaczego nie mogło otrzymać tego sakramentu jako dziecko: że z winy rodziców.
Kto wie, może nawet nawróci swoich rodziców i przekona, by wreszcie wzięli ślub kościelny?
A jeśli dostąpi sakrametów normalnie, bardzo prawdopodobne, że z czasem zostanie takim samym niewierzącym "katolikiem", jak rodzice...
Wśród komentarzy przy naszych pokrewnych wpisach widzę ogromne niezrozumienie dla natury sakramentów.
Polecam zapoznanie się z nauką Kościoła, z katechizmem.
Polecam też przypomnienie sobie słów liturgii Chrztu Świętego.
I dlaczego przy ślubie kościelnym wystarczą świadkowie i nie muszą nosić karteczek ze spowiedzi, a przy chrzcie czy bierzmowaniu potrzebne są potwierdzenia z parafii.
Bo przy Chrzcie rodzice i rodzice chrzestni zobowiązują się do wychowania dziecka w wierze, podobnie jak przy bierzmowaniu chodzi o utrwalenie wiary.
A rodzice, którym ślub kościelny, spowiedź i komunia są do szczęścia niepotrzebne tym samym świadczą o swej niewierze. Groźba nieudzielenia Pierwszej Komunii dziecku takich rodziców to może być ostatnia szansa dla nich na powrót na łono Kościoła i do wiary, na nawrócenie.
I ostatnia szansa by dziecko było wychowane na prawdziwego katolika, a nie by po 18 "wypisywało się" z Kościoła i robiło różne awantury domagając się, by Kościół fałszował historię i niszczył metryki chrztu...(dzięki Dixi za przypomnienie i wogóle...)
Proszę zrozumieć:
Rodzice którzy mimo braku przeszkód nie zawierają ślubu kościelnego są NIEWIERZĄCY - nawet jeśli są ochrzczeni.
Tym samym nie gwarantują należytego zrozumienia przez dziecko natury sakramentów, nie mogą go też wesprzeć w poznawaniu prawd wiary w imię której te sakramenty miałoby otrzymać.
Pierwsza Komunia to nie, że wszyscy w mojej klasie mają już komórkę, więc mi też kupcie, bo mi będzie smutno i dzieci będą się śmiały.
To sakrament dla wierzących.
I tak jak dziecko zadeklarowanych ateistów nie idzie do komunii, tak i dziecko zakamuflowanych i oszukujących siebie, niewierzących byłych katolików także iść nie powinno.
I musi zrozumieć swoją inność, tak jak dziecko praktykujących Żydów, Muzułmanów, czy zdeklarowanych ateistów.
A pretensje nie do Kościoła, ale jeśli wogóle - to do rodziców...

O kurcze, ja tu piszę, a następne posty się sypią i to przy obu pokrewnych artykułach.
Dziękuję raz jeszcze wszystkim za ciepłe słowa i poparcie.

W kapeluszu Panama - ostatni raz próbuję konkretnie przedstawić o co w tym biega i doprecyzować wszystko.
Prawda jest jednak taka, że nie wszystko da się wyjaśnić komuś, kto postrzega wiarę czy jakieś wartości z zupełnie innej strony.
To właśnie najgorsza zaraza jaka dziś czycha na Kościół:
RELATYWIZM MORALNY.
Może jeszcze jakieś prawa dziecka, może zagrożenie wykluczeniem, zakłócenie rozwoju i inne bzdury.
Nie chcę walić między oczy jak Dixi, choć przyznam, że serce się raduje a ręka świeżbi gdy czytam te wpisy;)

To może po prostu uchwałę wprowadzić czy ustawę, że każde dziecko ma prawo do Pierwszej Komunii, a kazdy Polak do kościelnego pogrzebu?
Tylko że wtedy wystarczy przemianować Urzędy Stanu Cywilnego na kościoły, mianowany przez Donka urzędnik założy ornat i gra, a pierwszej komunii dla chętnych może udzielać na przerwie dajmy na to namaszczony przez Szumiącą pan od W-F-u...
Albo odwrotnie:
wprowadzić w ramach równouprawnienia zakaz udzielania sakramentów, sakramentaliów i posług przez Kościół, skoro dyskryminuje niewierzących...
Pozdrawiam, dobrej nocy życzę i do modlitwy o Papieża się przyłączam.
Pasiu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pasiu

#342669

Fakt. W kwestii umożliwiania dzieciom pozamałżeńskim przystępowania do I Komunii Świętej powinna być większa tolerancja Kościoła. Kościół Katolicki powinien z otwartymi rękoma przyjmować każde chętne dziecko, niezależnie od tego, czy ma rodziców po sakramencie małżeństwa, czy nie. Zbytnia surowość i restrykcyjność może zaszkodzić.
Pozdrawiam

NIEPOPRAWNY INACZEJ

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#342610

"Chcąc by dziecko przystąpiło do Pierwszej Komunii, trzeba by w domu miało przykład religijnego życia, także by rodzice również mogli przyjąć komunię."

Całkiem z tym się zgadzam. Znam przypadek, ze dziewczynka z rodziny ateistycznej dopiero tuz przed pierwszą Komunią została ochrzczona! Bo akurat religia weszła znowu do szkół i po co dziecko miało odstawać nie przystępując z innymi do Komunii. Co taki sakrament jest wart - zostawiam Waszej ocenie.

Kilka lat temu narzekała przy mnie oficerowa pułkownikowa (jeszcze z PRL-owskiego awansu), ateistka jak i mąż, że ich córka nie dostała kiedyś rozgrzeszenia przed I Komunią. I ze jak można zrobić dziecku coś takiego. A przepraszam, a co oni zrobili? Oni chcieli, żeby córka przystąpiła do Komunii tylko dlatego, bo wszyscy tak robią. Jaką ma wartość taki sakrament? Czy to nie jest jego profanacja?

Obawiam się, że takich sytuacji jest dużo i księża mają wtedy naprawdę poważny problem.

Dziesiątka za bardzo dobry i potrzebny, wpis.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#342635

FAKT to dabloid, gazetka rynsztokowa, skandalizująca, wyszukujące zdarzeń ekstremalnych, nagłaśniająca "sensacje" i przekoloryzowująca nomen-omen fakty.
Rzeczywiście, zbyt mało rzetelnymi faktami dysponujemy, żeby samemu oceniać to zdarzenie.
W tej sytuacji interesuje mnie przede wszystkim jedno : czy rodzina, która pochowała zmarłą, uregulowała już z księdzem proboszczem należność za pochówek.
Katolicki ksiądz powinien kierować się w swoich kontaktach tak z Bogiem jak i z bliźnim powołaniem, ale na uwadze musi mieć również dobro parafii, jej funkcjonowanie i finanse, a więc nie dziwię się, że być może był stanowczy.
Jakoś nie słyszałem, żeby pan Orłowski protestował, gdy PO swoją uchwała zabrało mu, mi i wszystkim Polakom połowę zasiłku pogrzebowego, a księdza to można zniesławiać, tak ? Bo nikt się za nim nie ujmie.
Pozdrawiam

NIEPOPRAWNY INACZEJ

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#342526

Powinien od razu odmówić. Nie odmówił i chciał zademonstrować swoją dezaprobatę, czyli zadziałać wychowawczo na innych wiernych. Popełnił błąd, bo dał pożywkę antyklerykałom. Inna sprawa, że gdyby odmówił, też ozwałby się huczek... Klasyczny klincz. I bądź tu mądry...
Rozumiem, że rodzina chciała załatwić sobie pochówek na kredyt, lub za darmo. Ciekawe, ze nie poszła z tym do jakiejś całkiem świeckiej firmy... Poszła do proboszcza, a ten, bydlak jeden, nie zapewnił, gratis, full-service!!! Skandal!!!:):):)
Ludziom się we łbie miesza (a przyczyniają się do tego oczywiście media). Wyobraźcie sobie kogoś, kto wchodzi do koszernej restauracji i robi awanturę, że nie mają w karcie wieprzowiny, obsługa nosi pejsy, a na dodatek trzeba płacić, jak się już zeżarło, co podali:):):)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#342530

Teraz ja uchylam kapelusza, przepraszam, że zwykłego, parweniuszowskiego ;)
Pozdrawiam serdecznie!
**********************************
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

********************************** Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#342561

... potrząsnąć.
Nie przeczę, że takim agresywnym chamom jak ja, łatwiej to przychodzi:):):)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#342570

Po cichu przypuszczam, dokładnie taki sam scenariusz.
Dobre jest też to zdjęcie - typowy, wredny spasiony katabas. Że też ważył się za wódkę na stypę nie zapłacić.

Wśród księży (tak jak wszędzie) zdarzają się ludzie nieciekawi, ale wydaje mi się bardzo mało prawdopodobne, że najbardziej nawet złośliwy i łakomy na pieniądze ksiądz, dopuściłby się tak haniebnego czynu jak rozkaz niezakopania grobu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#342575

HdeS

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

HdeS

#342562

Szkoda, że nie obejmie szerszego kręgu alekatolików!
Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz gratuluję tekstu!
**********************************
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

********************************** Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#342565

No tak Panie Pasiu. My tu o biednym, pogrążonym w żałobie człowieku, który nie miał nawet na pochowanie rodzicielki i o księdzu, który miał dylemat co z tym fantem zrobić a jutro na nas katolików i pół katolików wielkie święto KONKLAWE.

Módlmy się o stawiennictwo Ducha Świętego i opiekę nad kardynałami elektami.

NIEPOPRAWNY INACZEJ

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#342578

No tak Panie Pasiu. My tu o biednym, pogrążonym w żałobie człowieku, który nie miał nawet na pochowanie rodzicielki i o księdzu, który miał dylemat co z tym fantem zrobić a jutro
dla nas katolików i pół katolików wielkie święto KONKLAWE.

Módlmy się o stawiennictwo Ducha Świętego i opiekę nad kardynałami elektami.

NIEPOPRAWNY INACZEJ

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#342580

gość z drogi

a to zdanie ,ku przestrodze,tym co sieja zamęt tzw"kontrolowany"czyli pisemku i jego wyznawcom,zdanie pod którym podpisuję sie obiema rękami:

" Nie sądzę, żeby jakiś mikro-Urban czy mini-Palikot miał nam cokolwiek do zaoferowania."

ja też tak sądzę....

Dzisiaj pierwszy Dzień,gdy może Kościół Katolicki dowie się ,kto stanie na Jego czele,Dzień własnie dla Nas...

serd pozdr dla tych ,którzy ten Kościół tworzą i dla tych ,którzy może nie są wierzącymi,ale GO szanują...

gość z drogi do Prawdziwie wolnej Polski...wolnej od nienawiści,pogardy dla naszych Wartości Najwyższych...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#342799