Ten numer nie przejdzie

Obrazek użytkownika tomeks
Ogłoszenie

TEN NUMER NIE PRZEJDZIE.
Od maja br. w sferze publicznej istnieją oficjalnie dwa projekty ustawy - mówiąc ogólnie - dla weteranów opozycji antykomunistycznej w PRL. Jeden to gotowy od początku projekt obywatelski naszego zespołu, a drugi to były najpierw luźne założenia, a potem projekt grupy senatorów PO w Senacie. Projekt obywatelski wyszedł ze środowisk weteranów opozycji i cieszy się szeroko ich poparciem w kraju i zagranicą, odmiennie od projektu senackiego, który proponują politycy.
Mimo tego, w czerwcu zespół nasz, w wyniku naszej inicjatywy i dobrej woli, dwukrotnie spotkał się w Senacie RP z twórcami projektu senackiego. Wkrótce po drugim spotkaniu, 27 czerwca poczuliśmy się zmuszeni do wydania Oświadczenia, po medialnej wypowiedzi wicemarszałka Senatu, Jana Wyrowińskiego, ponieważ ze zdumieniem stwierdziliśmy, że co innego mówił on nam na zakończenie drugiego spotkania, a co innego przeczytaliśmy 25 czerwca w dzienniku "Rzeczpospolita". Oświadczenia nie chciał jednak podpisać członek naszego zespołu, Wojciech Borowik, prezes Stowarzyszenia Wolnego Słowa w Warszawie. Twierdził, że jest ono podobno zbyt drażliwe pod adresem marszałka J. Wyrowińskiego, kolegi W. Borowika z SWS. Z pełnym szacunkiem wobec marszałka, nie podzielaliśmy takiej opinii uważając, że dokument jest grzeczny, a naszym kolegom i koleżankom oraz opinii publicznej trzeba powiedzieć po prostu prawdę. Od tego momentu zespół nasz, w oparciu o ocenę sytuacji przedstawionej w Oświadczeniu, dalsze działania w sprawie projektu ustawy podejmował bez udziału W. Borowika.
I tak, 8 lipca w Katowicach, doszło do spotkania zespołu z przewodniczącym KK NSZZ "Solidarność", Piotrem Dudą. Wyraził on pełne poparcie dla naszego obywatelskiego projektu ustawy, bo przecież najliczniejsza rzesza weteranów opozycji, to bohaterowie "Solidarności". O projekcie i swoim dla niego poparciu mówił on już publicznie. Natomiast 12 lipca 2013r. odbyliśmy kolejne spotkanie w Senacie, tym razem z parlamentarzystami PIS, opozycyjnej i drugiej siły politycznej w Sejmie RP. W imieniu wicemarszałka Senatu Karczewskiego, przyjął nas senator Mieczysław Gil oraz dwaj posłowie, w tym wiceprezes partii, Mariusz Kamiński. Nasz projekt ustawy spotkał się z ich dużym zainteresowaniem. W związku z tym przyjęliśmy wspólną decyzję o podjęciu współpracy naszego zespołu z politykami PIS, aby na forum parlamentu w drodze dialogu, wspólnie budować poparcie dla wynikających z naszego obywatelskiego projektu ustawy rozwiązań, najbardziej bliskich środowiskom weteranów.
Być może komuś się to nie podoba i nagle publicznie i medialnie zaczęło się brudne politykierstwo. Nieobecny do tej pory w pracy Grupy Roboczej i naszego zespołu b. działacz "Solidarności" i emigrant, współpracownik W. Borowika i warszawskiego SWS, H. Sikora ogłosił, że my rzekomo wycofaliśmy nasz obywatelski projekt ustawy do dalszej nad nim pracy. W związku z tym, zebrał on grupę kilkunastu osób, z wyjątkiem W. Borowika również w pracy nad ustawą dla weteranów dotąd nieobecnych, i na ręce marszałka Senatu RP, z ich podpisami, przesłał nowy projekt założeń do ustawy. Projekt ten, odmiennie od naszego, chociaż dopiero powstał - jest już bardziej nagłaśniany w internecie oraz innych mediach.
Mimo tego, nie byłoby w tym wiele złego, gdyby to były ich nowe i własne propozycje. Tymczasem H. Sikora zrobił plagiat. Jego projekt polega na tym, że głównie wziął on pewne treści z naszego projektu i połączył je z treściami projektu senackiego, dodając kilka własnych szczegółów. Plagiat ten polega więc na tym, że - nie wiemy jak jest z projektem senackim - ale Sikora treści z naszego projektu przywłaszczył sobie bez naszej wiedzy i zgody, a ponadto my naszego projektu nigdy nie wycofaliśmy. Ale on musi kłamać, że wycofaliśmy, aby usprawiedliwiać czyn zawłaszczenia treści z naszego projektu. Kłamstwem tym nakłaniał też do podpisu pozostałych sygnatariuszy plagiatu.
W związku z tym, otrzymaliśmy już niejedną negatywną opinię o osobie H. Sikory i jego działalności w minionych latach w kraju, jak i na emigracji. Właśnie stamtąd napłynęły najbardziej niemiłe oceny. Zatem apelujemy do H. Sikory - wyjaśnij i uporządkuj swoje sprawy z innymi ludźmi zwłaszcza w Australii, zanim zaczniesz występować publicznie tutaj w kraju. Być może coś jest w tym wszystkim na rzeczy, bo bezczelnie i z postawą niewiniątka, nie widzisz nic złego w popełnieniu obecnego plagiatu. Samowolne przywłaszczenie treści z cudzego dokumentu i kłamstwa pod naszym adresem - uzasadniasz... swoim "prawem do udziału w publicznej debacie, na którą my nie mamy monopolu"! Ludziom, którzy bronią się przed Twoją niegodziwością i bronią zasad uczciwości zarzucasz, że to my staramy się Ciebie "sponiewierać i upokorzyć". Że "wsadzamy kij w szprychy własnego środowiska, a ucierpi na tym sprawa."
Wyrażamy też zdziwienie postawą w tych wydarzeniach W. Borowika. Jako członek naszego zespołu, wie on doskonale, że my naszego projektu nigdzie nie wycofaliśmy. A mimo to współdziała przy plagiacie z H. Sikorą. Wszyscy inni jego sygnatariusze, są tylko ofiarami machinacji tych dwóch panów. I wreszcie, czytając medialne dzisiejsze przekazy rzuca się w oczy, że przypisany H. Sikorze plagiat rzekomo nowej inicjatywy w sprawie projektu ustawy dla weteranów opozycji, przedstawiany jest jednym tchem jako ciąg szerszej aktywności warszawskiego SWS. Co więcej, pisze się, że z tym wszystkim nawiązali współpracę... przedstawiciele senackiego projektu ustawy!
Z naszym zespołem nie próbowano kompromisowego łączenia naszego projektu z projektem senackim. Nawet nie wspomniano o takiej możliwości, a medialnie lansowano jedynie projekt senacki. Ale oto jak królik z kapelusza zjawił się H. Sikora i w towarzystwie SWS samowolnie połączył dwa projekty w jeden, a SWS-owski pan marszałek Senatu podejmuje współpracę. W mediach szeroko się to nagłaśnia i wydaje się, że wszystko jest w porządku. Sądzi się, że samowolny plagiat zastąpił ambitny obywatelski projekt ustawy, a H. Sikora i W. Borowik zastąpili osoby naszego zespołu. Jeżeli legendę śp. Anny Walentynowicz można próbować podmienić przeszłością Henryki Krzywonos, to łatwiejszym zabiegiem wydaje się podmiana zespołu i projektu obywatelskiego ustawy autorem plagiatu. Marszałek Piłsudski określał to b. dosadnie - "Polacy to wspaniały naród, tylko ludzie k...y!". Podzielamy tę opinię również w dzisiejszej Polsce. Ten numer nie przejdzie.
Andrzej Rozpłochowski, Andrzej Sobieraj i Janusz Olewiński.
1 sierpień 2013

Ocena wpisu: 
Brak głosów