KOMOROWSKI OBCIĄŻA MILLERA

Obrazek użytkownika kowal_jan
Kraj

Komorowski obciąża Millera "Dlaczego miałbym żałować?"

  • w ten sposób Bronisław Komorowski odpowiedział wczoraj na pytanie, czy nie żałuje nominacji generalskich po katastrofie smoleńskiej dla szefów BOR.
  • NIK twierdzi, że od wielu lat BOR i inne służby nie dopełniały swoich obowiązków poprzez niewypełnienie procedur.

Czy to oznacza, że od czasu prezydenta Kwaśniewskiego, prezydenta Kaczyńskiego nie powinno być awansów w BOR?

Same zarzuty albo niedopełnienia obowiązku, albo niewypełniania procedur można by postawić wobec wszystkich poprzednich szefów BOR, tak wynika z raportu NIK

  • powiedział wczoraj prezydent. Zapytany, czy uważa, że nominacje dla Mariana Janickiego i Pawła Bielawnego po tak wielkiej tragedii były zasadne, Komorowski próbował zrzucić odpowiedzialność na ministrów spraw wewnętrznych i obrony.
  • Prezydent tylko i wyłącznie podpisuje wniosek ministra spraw wewnętrznych i administracji w tej kwestii albo ministra obrony narodowej.

To oni oceniają, czy podlegli im funkcjonariusze zasługują na awans, czy są potrzebni, posiadając wyższy stopień w dalszej służbie.

Ja nie miałem i nie mam żadnych podstaw do tego, aby kwestionować poglądy w tej sprawie ministrów - stwierdził prezydent. Słowami głowy państwa zbulwersowany jest mec. Bartosz Kownacki, pełnomocnik Ewy Błasik.

  • Pan prezydent przyjął pewną linię, bo to nie jest przecież jego pierwsza wypowiedź dotycząca BOR i katastrofy smoleńskiej, w której uznał, że nie warto bronić polskiego generała, osób, które zginęły w katastrofie. Z uporem naprawdę godnym lepszej sprawy broni tych, którzy bądź co bądź ponoszą odpowiedzialność
  • czy karną, to się okaże w przyszłości
  • ale na pewno moralną i polityczną

mówi mecenas.

Podkreśla, że prezydent Komorowski mimo wszystkich zarzutów pod adresem BOR podtrzymuje swoje stanowisko, że nic się nie stało, zapominając, że nie jest tylko politykiem, lecz głową państwa polskiego.

I nie potrafi przyznać się do błędów, które popełnił, tym samym uderzając w powagę państwa.

Być może poprzedni szefowie BOR również zawinili, ale tak się nieszczęśliwie zdarzyło, że katastrofa miała miejsce 10 kwietnia 2010 r., kiedy konkretne osoby były szefami konkretnych instytucji.

Jest rzeczą niedopuszczalną, żeby nie ponosiły żadnych konsekwencji, a co więcej były nagradzane.

Skoro ci urzędnicy, ci generałowie nie dopełnili swoich obowiązków i pośrednio doprowadzili do katastrofy, to nie można mówić, że nic się nie stało.

To sprawia wrażenie, że pan prezydent nadal jest politykiem pewnej opcji czy politykiem bardzo niskich lotów i nie ma świadomości, że reprezentuje majestat i powagę państwa polskiego - podkreśla Bartosz Kownacki.

Więcej niż notariusz Mecenas zwraca uwagę, że trudno zgodzić się na próbę zredukowania roli prezydenta do notariusza, który tylko podpisuje jakieś dokumenty. Wręcz przeciwnie - powinien podejmować działania, jeżeli widzi, że coś dzieje się nie tak lub dana nominacja nie jest zasadna.

Pamiętam sytuację za prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Rzecz dotyczyła płk. Krzysztofa Parulskiego. Prezydent nie wyrażał zgody na nominacje dla danych osób.

Jeżeli obecny pan prezydent chce ograniczać swój urząd do roli notariusza, to może w ogóle zrzeknie się urzędu? - pyta mec. Kownacki.

Wypowiedzią prezydenta zbulwersowany jest również płk rez. Andrzej Pawlikowski, szef BOR w latach 2006-2007.

Jak podkreśla, bardzo szanuje urząd prezydenta, niezależnie od tego, kto go piastuje, ale nie podziela opinii Bronisława Komorowskiego w kwestii nominacji dla szefów BOR.

Były szef Biura Ochrony Rządu zwraca uwagę, że prezydent może i powinien zwrócić się do Biura Bezpieczeństwa Narodowego o rozpatrzenie podobnych wniosków.

Co do wniosków końcowych z kontroli NIK, to zgadzam się z tym, że procedury zabezpieczeń VIP-ów nie były idealne.

Gdy zostałem szefem BOR, podjąłem jednak odpowiednie kroki, żeby je ulepszyć, by bezpieczeństwo VIP-ów było na jak najwyższym poziomie, a koordynacja zadań między poszczególnymi organami odpowiedzialnymi za przygotowania wizyt - m.in. MSZ, MSWiA, Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, Kancelarią Prezydenta, ABW, AW, SKW - przebiegała bez zarzutów - tłumaczy Pawlikowski.

Dodaje, że swojemu następcy gen. Marianowi Janickiemu pozostawił projekt zmian, którego wdrożenie miało służyć podniesieniu poziomu bezpieczeństwa osób ochranianych.

Ale pomysł z niewiadomych powodów trafił do kosza. - Generał Janicki do katastrofy smoleńskiej piastował swój urząd trzy lata.

Niech mi wskaże tylko, co zrobił przez ten czas, żeby poprawić kwestie ochrony pana prezydenta poza granicami kraju - mówi Pawlikowski.

Jak zaznacza, nie spotkał się z takim przypadkiem na świecie, żeby którykolwiek z prezydentów lub innych decydentów awansował szefa danej formacji po tragedii, która bezpośrednio lub pośrednio się z nią wiązała.

Tego po prostu nie godzi się robić. I to jeszcze w momencie, gdy prowadzone są czynności prokuratorskie - zaznacza Pawlikowski.

Pan prezydent mówi też, że poprzedni szefowie BOR powinni dostać zarzuty, ale z jakiej racji?

Za czasów moich czy poprzedników żadna z osób nie doznała uszczerbku na zdrowiu i życiu - dodaje Pawlikowski.

NASZ DZIENNIK 16.03.2012

Piotr Czartoryski-Sziler

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

oruskim jest zdrajca Polakow i kazda jego wypowiedz to stek klamstw i nic nie wartych slow.Jest to WSIok i tepy kolek rzadzony przez postPRLowski razwiedkowy UKLAD

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#236342