Zamach nieterrorystyczny

Obrazek użytkownika Smok Eustachy
Kraj

Prokurator Generalny Seremet i w ogóle wszelakie inne prokuratorstwo wynurzając się na temat Smoleńska używa sformułowania, że wykluczono zamach terrorystyczny. A przecież mało kto, w świetle dotychczasowych ustaleń, taki zamach bierze pod uwagę.Najprawdopodobniejszy jest zamach nieterrorystyczny, dlatego prokuratura unika tego tematu jak ognia. Podejrzewam, że jakby dziennikarz zapytał się Seremeta czemu mówi o terrorystycznym? Nieterrorystyczny powinien badać! Stało by się coś strasznego. Zjednoczone Armie Układu Warszawskiego by wkroczyły, seryjny samobójca by zaczął siekać zgromadzonych na sali, KGB by obrzuciło Czerską polonem etc, etc.

Szerokie tło społeczne

I

Jakiś czas temu pisałem o zagadkowej śmierci policjanta, zginął od postrzału w kark, kula wyszła koło oczodołu. Prokuratura wstępnie wykluczyła udział osób trzecich. Na jakiej podstawie? Jak go ktoś stuknął to na pewno była to osoba, którą ofiara znała i się nie obawiała jej. Śladów walki nie musiało być. Dodatkowo ewentualny sprawca zna się na rzeczy z konieczności i wie, jak upozorować samobójstwo.

Że denat stał twarzą do okna i drapał się lufą pistoletu? Stał i się drapał?

Że samobójstwo chciał popełnić? Strzałem w tył głowy?

II

Sprawa śmierci Leppera oczywiście była oczywista, ale tu media donoszą[1] o dziwnych śladach obuwia w łazience. Prokuratura je skandalicznie zlekceważyła, pod pierwszym z brzegu durnym pretekstem, że nie po drodze. Tymczasem jeśli to są ślady ewentualnego sprawcy to mógł on tam zrzucić strój roboczy. Nie wykryto bowiem innego DNA na sznurze, śladów walki itp. Ustalenia te byłyby wystarczające w wypadku prymitywnych porachunków po pijaku. Profesjonał śladów DNA nie zostawi, bo odurzył ofiarę odpowiednim środkiem (o takiej możliwości było głośno) i ubrał strój roboczy, śladów takich nie zostawiający. Prokuratura nic tu nie wykryje bo nic nie będzie szukać. Jak już pisałem skoro ktoś wynajął profesjonała to znaczy, że miał powód, możliwości, kontakty - jednym słowem mógł - i prokuraturze nic do tego. Nie może kwestionować suwerennej decyzji biznesowej. A statystyki za bardzo to nie popsuje, jakieś dwie awantury z siekierami po pijaku i się średnia poprawi.

III

Sprawa ostatniego pożaru w mieszkaniu i śmierci jakiegoś endeka, gdzie krewny widział ślady pobicia, ci nie widzieli - jest niejasna na razie. Kto czyta ten blog to wie o tradycji stalinowskiej, czapa i zakopujemy na śmietniku, jak rotmistrza Pileckiego. Endeków ochrona prawna jak widać nie obejmuje. Nie chcę tu rozwodzić się nad praktykami tzw inwigilacji prawicy i innymi, ale wiecie jak jest.

Zamach Smoleński

W tym kontekście widzimy wyraźnie, że unikanie przez prokuraturę jak ognia badania hipotezy zamachu nieterrorystycznego w Smoleńsku nie jest ewenementem, ale raczej normalką. Stańmy w końcu w obliczu gorzkiej prawdy:

Jak pisałem zawsze są 2 alternatywy co najmniej. Jeżeli uznamy hipotezę o decydującej roli ewentualnego błędu pilotów za chybioną, to zostajemy z brzozą, którą ktoś złamał (albo tak się jej wzięło i złamało samej z siebie?) i śladami w drzewostanie, które ktoś zrobił. Z niejasnym dla mnie ścięciem radiolatarni, uszkodzeniem linii wysokiego napięcia. Z wyznaniami Klicha o jakimś trzecim samolocie, który sobie tam pomykał to tu, to tam.

Rolą naszą tutaj nie jest wiedzieć, tylko podejrzewać. Jak wiecie podejrzewam, że prokuratura ma expertyzy korespondujące z tezami Zespołu Parlamentarnego, tylko na wszelki wypadek expertyzy te leżą zamknięte w sejfie i na wszelki wypadek nikt do nich nie zagląda. Opuśćmy teraz te sieroty i zajmijmy się dr Laskiem:

Jak wiecie, prokuratura jest zobligowana do wykonania pewnych czynności śledczych, np. w wypadku śmierci poza szpitalem sekcję trzeba zrobić, prokurator w niej powinien uczestniczyć, czy nawet musi, Szeląg zapomniał nas oświecić. Dlaczego? Otóż wrażenie, że wszystko jest oczywista, przyczyny zgony znane jest zwodnicze, c jakiś czas się okazuje, że dziaduś umarł niby na zawał, rodzina protestuje, po co sekcja, a tu arszenik. I jak teraz wygląda rodzinka? W odróżnieniu od prokuratury dr Lasek nic nie musiał i nic nie robił. Poza dopasowywaniem zapisów skrzynek i rejestratorów do powziętej tezy?[2] Tak kombinował, żeby się zgodziły trajektorie z brzozą. Pooglądał chaszcze i zadowolony. A że rejestratory wskazują że po rzekomym uderzeniu w rzekomą brzozę samolot nie mógł lecieć tak jak chciała tego komisja? No to co?

Jeśli nie brzoza to Lasek by musiał podejrzewać mistyfikację, czyli upozorowanie. A to jego kompetencję przekracza.

Przypisy:

1. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/super-express-siedem-tajemniczych-sladow-w-miejscu,1,5383853,wiadomosc.html

2. Świetna notka n/t http://stanzag.salon24.pl/476588,ykw-a-mechanika-w-lotnictwie-sprawozdannie


Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

za dużo prostych ,banalnie prostych sformułowań pana Laska,wygląda na to że uważa polaków za stado baranów,że każdy kit można mu wcisnąć.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

zza winkla

#319482