Neobolszewizm się zbliża

Obrazek użytkownika Smok Eustachy
Idee

Gdyby sto lat temu, w roku 1914 ktoś przepowiedział rewolucję bolszewicką - mordy, rzezie, niszczenie cerkwi i kościołów, kolektywizację, łagry - to by go wyśmiali. Tymczasem już 3 lata później się zaczęło.  Bądźmy teraz mądrzejsi. Widać bowiem wyraźnie, co się robi:

Oprócz genderu jest taka nauka jak socjobiologia. Też porąbana. Zakłada ona w skrócie, że człowiek to w sumie takie zwierze jak i inne. Przechodząc na jej grunt należy używać takich terminów jak: "samica", "ruja", "krycie", "feromon", "dobór naturalny", "popęd". Opiera się ona na badaniach mrówek, baranów czy jakiś porąbanych makaków. Makaki te mieszkają na wyspie, wrogów żadnych, żarcia w bród, klimat ok i złapały świra od tego. Jeszcze ikoną socjobiologii jest szympans Bonobo. Coś jest tu na rzeczy.

Zwierzęta nie mają kultury, żyją w naturze. Jak przychodzi ruja to samica chce być kryta a jak nie ma rui to nie chce. I u człowieka podobnie: zachowanie kobiet, sposób ubierania w okresie płodnym się zmienia i można o tym przeczytać nawet w prasie kobiecej. Czyli w ten sposób wyrażają one chęć spółkowania. A jak wyrażają chęć to nie ma mowy o gwałcie. Podobnie korzystanie z kosmetyków z feromonem to też wyrażenie chęci, bo do tego mają służyć.

Różne zwierzęta mają jednak różne sposoby na życie: np. jedne żyją w haremach, jak lwy, inne w parach, jak boćki. Inne z doskoku, jak niedźwiedzie. Pojawia się pytanie: jakie są naturalne skłonności człowieka? Nie dają na nie odpowiedzi feministki. Niektóre co bardziej wyuzdane naczelne budzą natomiast zainteresowanie socjobiologów. Głodnemu chleb na myśli.

Człowiek wytworzył jednak kulturę. Kultura umożliwia przekraczanie naturalnych ograniczeń: możemy np. latać, i to na księżyc. Możemy leczyć choroby, szybciej się przemieszczać itp. Mamy tu idee człowieka naturalnego oraz człowieka kulturalnego, przekraczającego ograniczenia natury. Przekraczanie to z samej swej istoty nie jest dobre. Może być dobre ale może być niedobre: np. wykoślawianie dziewczynek w Chinach, palenie żon razem z mężami w Indiach etc etc.

Mówiąc syntetycznie: mamy tu do czynienia ze zmianą natury w każdym możliwym i niemożliwym aspekcie. I w różnych sferach, zachowanie, budowa itp. Proszę Państwa jak człowiek naturalnie oddycha tlenem to niech teraz fluorem, jak ma dwie ręce to niech ma pięć, jak kobieta rodzi dzieci to niech nierodzi. Jak jest łysy to niech ma włosy, jak ma to niech będzie łysy. Jak wysoki to niech będzie niski a jak niski to wysoki.

I instynktowne (czy też popędliwe) zachowania seksualne są zastępowane przez kulturalne.  Wyzywający sposób zachowania, który wyraża chęć seksu, może być zastąpiony niewyzywającym. Taki jest sens istnienia różnych kulturowych norm przyzwoitego zachowania, ubioru itp. Jak nie chcesz to robisz to a jak chcesz to tamto.

Mamy tu jednak jeszcze jeden element: werbalne zachowania. Jest to też forma przekraczania natury. Jeśli deklaracje słowne pozostają jednak w sprzeczności z zachowaniem to mamy problem.

Pytanie jest takie czy jesteśmy gotowi na takie odejście od natury a nawet jeśli jesteśmy to czy ma ono sens?

Przedstawiłem tu na blogu pokrótce genezę pomysłu kalifornijskiego, o którym pisałem: obowiązkowa zgoda werbalna na wszystko i zakaz seksu pod wpływem alkoholu. Po pierwsze czy ktoś to testował w praktyce, czy da się w ten sposób żyć? I to nie garstka fanatyków a ogół społeczeństwa?

Diabeł kusząc Ewę w raju odwoływał się do prawdziwych problemów: że z wielu drzew mogą jeść ale z 2 nie mogą. I dał fałszywe wyjście, co się skończyło klęską. Tamci analogicznie: wskazując na rzeczywisty problem dają nieskuteczne i niszczące recepty.

II

O destrukcyjnych skutkach pisałem wielokrotnie, a wczoraj machnął felieton (przed którym zadrżał Onet) redaktor Ziemkiewicz: http://ziemkiewicz.dorzeczy.pl/id,4477/I-ty-zostaniesz-gwalcicielem.html

Wyobraźcie sobie, że w ramach walki z przemocą seksualną zrzucimy atomówkę na Warszawę. Albo wodorówkę lepiej. Problem przemocy na tle seksualnym zostanie rozwiązany, bo wszyscy przestępcy zginą. Ale pojawią się niekorzystne skutki uboczne: ofiary też zginą, w ogóle zostanie wypalona pustynia radioaktywna. Ale jeżeli nie bierzemy skutków tych pod uwagę to śmiało możemy powiedzieć, że cel został osiągnięty. A nie bierzemy bo jakie są skutki nowych regulacji?

Są tu dwie szkoły: jedna twierdzi, ze oni to z głupoty proponują a druga, że to pretekst. Koleś chcący zrównać Warszawę z ziemią za pretekst do zrzucenia bomby wodorowej może podać zwalczanie przemocy seksualnej? Może. Uwierzy w to ktoś?

Jest jeszcze takie wyjście, że to przez traumy. Ktoś, kto się topił boi się pływać i jak się da to nawet z chęcią zlikwiduje baseny. Jak komuś spadł samolot na głowę to też może lotnictwo chcieć zlikwidować. I podobnie jest z seksem: jak ktoś ma traumę to z chęcią seks zlikwiduje.

Może przykład wodorówki wyda się zbyt naciągany, ale to tak działa: nikt nie analizuje nowych przepisów sprawdzając, czy tylko gwałcicieli ugodzą czy wszystkich. Nie sprawdza się w ogóle ich sensowności. Wprowadzają one np. pojęcie stereotypowego modelu, nie precyzując czym on jest (http://trammer.salon24.pl/609802,konwencja-o-zapobieganiu-przemocy-upadek-prawa-europejskiego). Typowa manipulacja:  dowolnemu pojęciu ani dobremu, ani złemu przypisujemy złe znaczenie, a potem zwalczamy. Np. długopis może być dobry ale i popsuty. Albo się wypisać.

III

Stereotypy są nieodzownym procesem poznawania rzeczywistości, są skutkiem generalizacji. Weźmy takie przykłady:

  1. W lecie jest ciepło a w zimie zimno.
  2. W dzień jest jasno a w nocy ciemno.
  3. Nad wodą człowiek może oddychać a pod wodą nie.

Są to wszystko nieprawdy, bo jak włączą centralne ogrzewanie to jest ciepło. W domu. W dzień, ale w jaskini jest ciemno. Pod wodą możne oddychać w batyskafie czy akwalungu. Przez jakiś czas. Ale kto będzie poświęcał energię na wykazywanie ich błędności? A powiedzenie "wyjątek potwierdza regułę" myślicie, że skąd się wzięło?

My u mamy jednak stereotypy ról kobiet i mężczyzn. Nie wiemy jakie one są. Wiemy zaś, że maja być wykorzenione. Jest to przejaw myślenia z czasów początku ZSRS: do tej pory jakoś było ale było źle a teraz my zmienimy i będzie dobrze. Mimo, że testy (socjalizmy utopijne XIX w) dały negatywne rezultaty. Cóż, neomarksizm cechuje taki sam aprioryzm jak marksizm a nawet większy. Nie mamy żadnych dowodów, że po nowemu będzie lepiej. Nie wiemy, jak będzie po nowemu. W ogóle nikt tego nie sprawdzał (nauczyli się!) na wszelki wypadek. To my musimy analizować i pokazywać rzeczywisty sens wprowadzanych zmian. Stereotypem reakcyjnym może być np. co? Oddzielne toalety męskie i kobiece. I szatnie. Korwin już pisał wiele lat temu, że takie rozwiązania postęp wprowadza. Najpierw wspólne ubikacje bez wydzielonych kabin a potem represje za podglądanie.

Podsumowanie:

Wodorówka wykończy wszystkich od razu, oni jednak działają trochę inaczej. Chcą osiągnąć zastraszenie społeczeństwa poprzez sprytny zabieg który pokaże na przykładzie zakazu seksu na bani:

Zakaz ten powoduje, że każdego można uznać za gwałciciela. Kto nie strzelił se piwka i potem uprawiał seks (małżeński też się liczy)? Ale wykrywalność tu jest niska, ofiar będzie parę tysięcy rocznie góra, wybranych losowo ale nie do końca. Olbrzymią rolę będą tu odgrywać denuncjatorzy, podobnie jak w ZSRS. Tam to ludzie szli do łagru bo za późno donieśli. A czemu do więzienia będą szli głownie ci po piwku? Jest ich dużo więcej niż tych zachlewających się.

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:17)

Komentarze

... że ludzkość się obudzi, a nawet lemingów, co lezą z zamkniętymi oczami w przepaść ktoś powstrzyma za rękaw (jak jedna Niemka jedną Polkę na lotnisku w Berlinie żeby nie zeszła z dywanu i nie poszła w płot).

Owszem, ludzie zmanipulowani chcą żyć w iluzji i wychodzą naprzeciw swoim krzywdzicielom, ale kiedy trzeźwieją, stwierdzają, że wcale tak nie musi być jak jest, ani na co się zanosi.

Człowiek to nie tylko nie zwierzę, które ma swoje programy ukryte w genach, ale sam się programuje.

A jak tak, to musi być odpowiedzialny. A jak odpowiedzialny to i wolny. Zaś wolność to i nadzieja.

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1
#1445344

Gdy nadzieja nie jest oparta na twardych podstawach zamienia sie niepostrzeżenie w naiwność.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-3

Verita

#1445522

Są różne nadzieje o strony ich siły wyrazu (poezja śpiewana w załączeniu).

Ich ogólnym przedrzeźnieniem jest optymizm, połączony z beztroską, która się wyradza w naiwność.

Mówisz  Verito o naiwności – ona jest formą optymizmu, nie nadziei. Optymizm jest zewnętrzny, nadzieja wewnętrzna.

 

Natomiast ja wyraźnie mówię o nadziei i to o nadziei mocno ugruntowanej w wolności i odpowiedzialności.

Nadzieja na podorędziu ma i wsparcie innych sióstr, zwłaszcza: wiary, co buduje tożsamość i pewność siebie, oraz miłości, co nadzieję obleka w pracę i walkę, w służbę i poświęcenie, w czyn i dzieło

Miłość też uzdalnia nas do odpowiedzialności.

Zaczynając od odpowiedzialności już jesteśmy wolni duchem i czynimy naszą nadzieję silną, prężną i niezłomną jak stal.

 

http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#1445533

"Gdyby sto lat temu, w roku 1914 ktoś przepowiedział rewolucję bolszewicką"- przewidział np.Dostojewski w Biesach

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3

Kazek

#1445374

...ale mi ręka drgnęła i zaznaczyłem 3 - sorry!

Prawda jest taka, że jak zwykle "my", ludzie normalni, jesteśmy atakowani całą masą zagrożeń z różnych stron. Kiedy przejdą one masę krytyczną zacznie się znów piekło. To niebezpieczne czynniki, bo dotyczą różnych sfer. Muzułmanie, imigracja, przyrost naturalny, ideologie lewackie i anarchistyczne, gender, zboczenia, ambicje Rosji, Chiny...  Nie ma pomysłu jak się bronić, na razie przeważa "jakoś to będzie". A nie będzie.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1
#1445433