Myśliwce przed Drugą Wojną cz 2

Obrazek użytkownika Smok Eustachy
Historia

Mając omówiony główny nurt, zajmę się pomysłami alternatywnymi. Część z nich to po prostu ściema, mająca omamić inne państwa, że się robi coś na poważnie i żeby się zaangażowały w nieudane pomysły. Część - robienie w trąbę własnych decydentów, którzy na samolot treningowy kasy nie dadzą a na lekki myśliwiec - może. Niestety muszą się tu pojawić różnice w opisie, odnieść się muszę bowiem do czynników pozamerytorycznych, obecnych i wtedy i w historiografii współczesnej. Niestety w tej części opisuję w dużej mierze różne gruchoty. Będzie o myśliwcach lekkich, myśliwcach lekkich dwusilnikowych, myśliwcach ciężkich dwusilnikowych. Osobno wydzielam różne dziwne patenty mające służyć do zwalczania bombowców lecących bez eskorty. Dla klarowności wywodu wybiegam też myślami naprzód:

1. Myśliwce lekkie.

Pojawiał się od czasu do czasu myśliwca lekkiego, który miał uzupełniać zwykłe, będąc jednak tańszym, a przez to ekonomicznym. Klasyczny jest tu Caudron 714 Cyclone: pomysł okazał się jednak chybionym. Mimo niezłej prędkości słaby silnik nie sprawdzał się w walce w pionie, lekka konstrukcja rozłaziła się. Pomysł chybiony, chyba, że do treningu.

2. Myśliwce lekkie dwusilnikowe.

Istniały tylko jako prototypy, nikomu nie udało się czegoś takiego wprowadzić do linii, bo pomysł był bez sensu. Zaczęło się od rekordowego Caudrona, który dzięki rozbiciu napędu na 2 silniki miał dużo miejsca na paliwo, dopracowana aerodynamika i chowane podwozie w locie dawały mały opór, wszystko to razem zaowocowało ogromnym zasięgiem. Francuzi postanowili zaadaptować pomysł na potrzeby lotnictwa wojskowego, budując kilka prototypów. Dwusilnikowość dawała możliwość wygodnej zabudowy uzbrojenia w nosie kadłuba, w razie uszkodzenia jednego silnika można było wrócić na lotnisko na drugim. Samoloty te pod względem osiągów ustępowały zwykłym myśliwcom.

3. Myśliwce ciężkie dwusilnikowe.

Grupa dość niejednolita, a przez to ciekawa. Napęd w postaci 2 silników o maksymalnie dostępnej mocy umożliwiał zwiększenie udźwigu, zasięgu, uzbrojenia przy utrzymaniu prędkości takiej samej, jak zwykłych myśliwców. Najbardziej znanym przykładem jest niemiecki Bf 110, uzbrojony w 2 działka 20mm i 4 karabiny maszynowe z przodu i jeden karabin z tyłu obsługiwany przez sikawkowego. W wersji C otrzymał 2 silniki rzędowe o mocy 1100 KM (koni mechanicznych) i to było już coś. Nad niebem Polski w walce z przestarzałymi maszynami PZL P 7 i PZL P 11 dawał radę wykorzystując przewagę mocy przy manewrze pionowym, w 1940 jakoś się trzymał aż do Bitwy o Anglię. Okazało się, że w starciu z nowoczesnymi myśliwcami Hurricane i Spitfire nie ma szans i w ogóle ciągnięcie tego projektu to jedna wielka pomyłka. Przyczynił się ten typ zatem do ostatecznej klęski II Rzeszy (opinia kontrowersyjna). Po co im to było? Owszem, uzbrojenie dość silne, ale zapotrzebowanie na silniki? Zasięg tez nie specjalny (ale zbiornik można podwiesić). Ten sikawkowy z tyłu w sumie zbędny. Następca Me 210 to już curiosum, z zdalne sterowanymi stanowiskami kaemów obronnych. Nie dało się z tego celować. Ciężkie krowy niegramotne.

BF 110 konkurował z takimi maszynami jak Fw 57: trzyosobowy, z komorą bombową, wieżyczką strzelecka z tyłu i stanowiskiem strzeleckim z przodu. Osiągnął prędkość 404 km/h i okazał się kompletną pomyłką. Bo ani to, ani sio. Henschel Hs 124 też okazał się gorszy. Cała ta koncepcja samolotu bitewnego, niszczyciela okazała się chorym pomysłem Geringa.

Brytyjczycy poszli tu inną drogą. Skonstruowali bowiem Westlanda Whirlwinda. W odróżnieniu od niemieckich koncepcji nie miał on sikawkowego z tyłu i był samolotem o wiele mniejszym. Silnie uzbrojony w cztery armaty 20mm, szybki. Zaszkodziły mu ograniczenia uzbrojenia (magazynek bębnowy na 60 sztuk pocisków) i problemy z silnikami Rolls-Royce Peregrine. Lepsze Merliny szły do słabych lekkich bombowców Fairey Battle ale mniejsza z tym. Brytyjskie bombowce początku wojny to inny rozdział w ogóle. W końcu ktoś się puknął i stwierdził, że samolot ten potrzebuje 2 silników a Spitfire tylko jednego i nie opłaca się. Spitfire można uzbroić w działka (co prawda tylko 2) i mamy to samo praktycznie. W dodatku szybsze. I tak kariera dość ciekawego samolotu jakim był Whirlwind zakończyła się zanim na dobre się zaczęła. W warunkach pokoju jednak raczej by wszedł. Z kolei Bristol Beaufighter wszedł głownie jako myśliwiec nocny oraz dzienny patrolowiec morski, więc opiszę go kiedy indziej. Ciekawa konstrukcja. Mimo, że załoga dwuosobowa to nie miał sikawkowego - dodatkowy załogant pełnił funkcje nawigatora i - początkowo - amunicyjnego. Wymieniał bębny do działek.

4. Różne dziwne patenty.

Widmo wypraw bombowych zmobilizowało konstruktorów w różnych krajach do konstruowania samolotów zdolnych do zwalczania tychże wypraw. Ponieważ bombowce w owym czasie miały zasięg o wiele większy niż myśliwce prawdopodobnym było, że atakować trzeba będzie wyprawy składające się z nieeskortowanych bombowców. Główną rolę odgrywało tu silne uzbrojenie, prędkość mogła być mniejsza niż zwykłych myśliwców. rozmiary większe itp. Mamy tu samoloty takie jak Bell FM-1 Airacuda - najbardziej wyrafinowana konstrukcja. Prawdziwy krążownik powietrzny, uzbrojony w dwa działa 37mm, z centralnym systemem kierowania ogniem. Armaty wraz z ładowniczymi znajdowały się w przedniej części gondol silnikowych, natomiast naprowadzane na cel były ze stanowiska w przodzie kadłuba. Silniki musiały więc zostać umieszczone w tylnej części gondol i napędzały śmigła pchające. Uzbrojenie obronne składało się z 4 karabinów (2 wielkokalibrowe karabiny maszynowe i dwa zwykłe kaemy) w czterech stanowiskach, obsługiwanych przez jednego strzelca. Wielkie to było i pokraczne, dość wolne (431 km/h) i w ogóle. Miał ostrzeliwać z dział bombowce wroga będąc poza zasięgiem ich uzbrojenia obronnego (stąd centralne kierowanie ogniem). Jak coś - ładowniczy dział mogli z nich strzelać samodzielnie. Jak któryś został ranny nie było możliwości udzielenia mu pomocy.

Drugim dziwakiem był brytyjski myśliwiec Bolton Paul Defiant. Niektórzy mówią o nim, że od początku to był wałek mający zwiększyć popyt na wieżyczki strzeleckie produkowane przez firmę Bolton Paul. Był to dość normalny myśliwiec - poza uzbrojeniem. Całe uzbrojenie umieszczono w nim w obrotowej wieżyczce obsługiwanej przez dodatkowego załoganta. Mimo podobnego silnika co Hurricane ustępował mu w prędkości, uzbrojeniu (4 karabiny zamiast ośmiu), zgrywanie pilota ze strzelcem trwało, projekt wstrzymano, bo z BF 109 ciężko.

We Wielkiej Brytanii myśliwce zamawiało nie tylko lotnictwo, ale i Admiralicja. Admiralicja wymyśliła sobie, że do skutecznego działania nad morzem myśliwiec potrzebuje dodatkowego członka załogi - nawigatora. Dodatkowo stwierdzili, że lotniskowce będą atakowane przez wrogie bombowce w sporej odległości od wybrzeża, stąd wrogie myśliwce nie dolecą. I tak powstał Fulmar: silnie uzbrojony w 8 karabinów maszynowych, napędzany mocnym silnikiem, ale prędkość słaba. 412 km/h to co to jest? Nasz P 24 tyle osiągał i to z działami. 438 km/h późniejszej wersji też wrażenia nie robi. Wspomniany Beaufighter zadania miał wbrew pozorom podobne, tyle, że operował z baz lądowych. Latał sobie nad morzem i miał atakować wrogie bombowce i patrolowce. Jednosilnikowe myśliwce wroga tak daleko nie były w stanie dolecieć.

Gdyby nie radar to całe to myśliwstwo nie zdałoby się na wiele. Bombowce by się przeniosły na nocną zmianę i jakoś tam by trafiły, gdzie trzeba. Kto by je tam znalazł po ciemku? Radar umożliwił skuteczne zwalczanie nocnych nalotów, a ponieważ był ciężki, wymagał obsługi więc różne nieudane pomysły myśliwskie przeniesiono na noc, produkując nocne wersje czy to BF 110, czy Beaufightera. Czy nawet Defianta. Specyfika bojów nocnych byłą zupełnie inna niż dziennych, tu wygrywała siłą uzbrojenia, liczniejsza załoga, a np. prędkość nie miała aż takiego znaczenia. Zmagania myśliwców nocnych to ciekawy temat, ale na inny wpis.

Uzbrojenie
Kaliber do 20mm zaliczamy do broni strzeleckiej, ponad 20mm - to już artyleria. A jak coś ma 20mm? Mówią wtedy różnie. Niekiedy "najcięższy karabin maszynowy" a niekiedy działko. Działko lotnicze może mieć i mniej niż 20mm, ważne, żeby mógł strzelać wybuchającymi pociskami. I wtedy jest działkiem. Wprowadzę teraz termin siły naboju: nabój może być silny (łuska zawiera więcej prochu, co daje większa energię), ale wtedy działko musi być cięższe, żeby wytrzymać tą większą energię i mieć dłuższa lufę, żeby pocisk miał się gdzie rozpędzić. Nabój może być też słaby (mniej prochu w łusce nadaje mniejszą energię), dzięki czemu działko może być lżejsze. Mniejszy jest odrzut i na konstrukcję samolotu działają mniejsze siły. Generalnie każdy montował co mógł i co miał. Uzbrojenie myśliwców dzielimy na następujące grupy:
1. Karabiny maszynowe, o kalibrze do 8mm, z zapasem amunicji do 600 naboi na sztukę.
2. Wielkokalibrowe karabiny maszynowe najczęściej o kalibrze 12.7mm (pół cala - popularne jednostki miary anglosaskie (czyli Anglia, USA itp) często wtedy stosowane).
3. Działka o kalibrze 20mm i większym. Działkami nazywa sie tez niemiecką broń o kalibrze 15mm, która teoretycznie jest karabinem. Ale przecież to jest działko.
4. Działka o kalibrze 37mm, w owym czasie wymagające ręcznego ładowania (magazynki na kilka nabojów).
Im większy kaliber tym większa moc niszcząca pocisku, jego masa. Montując wkm-y i działka preferujemy siłę niszczącą pojedyńczego pocisku kosztem większej szansy trafienia (zwykły kaem wystrzeliwuje więcej pocisków, jest większa szansa że się trafi, ale z mniejszym skutkiem. Z kolei kaliber 37mm jest w stanie zniszczyć wrogi bombowiec jednym trafieniem. Pomysł był taki, że karabin strzelający pociskami smugowymi naprowadza na cel działko. I bach i cześć. Kto nie miał działek pod ręką montował same karabiny. Np Brytyjczycy w Gladiatorach 4 sztuki a w Hurricane i Spitfire po 8. Przy czym zapas amunicji rósł, ale nie dwukrotnie. Dodanie 4 kaemów pozwalało zwiększyć skuteczność jednego ataku - zmasowanego. Kosztem długotrwałości ognia. Jasne to jest?
Włosi stosowali 2 wielkokalibrowe karabiny maszynowe, Francuzi w MS 406 działko 20mm i 2 karabiny, ale z fatalnym spustem hydraulicznym (reagował z opóźnieniem). Dewoitine D 520 miał już 4 karabiny i działko, a jakby co to miał mieć 3 działka. Niemcy w Messerschmittcie 109 zadowalali się 4 karabinami maszynowymi bądź dwoma działkami i dwoma karabinami ( pierwszych wersji testowych i półszkolnych nie liczę). Amerykański Curtiss Hawk miał 4-6 karabinów maszynowych.

W następnej części jeszcze raz od początku wytłumaczę, dlaczego rozwój myśliwców przebiegał u nas tak jak przebiegał i skończył się tak, jak się skończył.
Na zdjęciu Bell FM-1 Airacuda. WIdac gondolowe stanowiska strzelnicze.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)

Komentarze

LaGG-3

Ławoczkin Ła-5

Jak  3r

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1426251

Rozwinięciem ła-5 był ła -7 przewyższał możliwościami bojowymi większość produkowanych wtedy samolotów myśliwskich. ale odpadało poszycie i zacierał się silnik(Taka ruska niedoróbka) Używany przez Rosję i Czechosłowację. W 1944 pokazano Jak-3RD Z przyśpieszaczem rakietowym osiągał prędkość powyżej 700km/h niestety przyśpieszcz rakietowy sprawiał wiele kłopotów i samolot był trudny w opanowaniu, wyprodukowano tylko kilka prototypów.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

eirePL

#1426336