Drzewa czy nie drzewa?

Obrazek użytkownika Smok Eustachy
Kraj

Dziś jedna kwestia. Załóżmy hipotetycznie, że okazało się że faktycznie wycinka drzewostanu na podejściu do lotniska Siewierny nie mogła być wykonana przez jeden samolot. W sensie że zakosami by musiał lecieć i się nie da poukładać. Czy wpłynęło by taka wiadomość na konstatacje dr Laska?
No nie wpłynęłaby. Ani na Millera nie. Podejrzenia co do linii wysokiego napięcia zbagatelizowali, radiolatarnię zbagatelizowali, więc i drzewa by zbagatelizowali. Klich wspomina na piśmie o trzecim samolocie. Oprócz Iła i naszej Tutki. I co? i nico?
Miałem już nic więcej nie pisać ale widzę, że w Pancernej Brzozie uaktywnia się linia taka, że zapisy skrzynek niewiarygodne. Jak niewiarygodne, to tym bardziej MAKMiller nie mógł na ich podstawie zakończyć prac i wyprowadzić konstatacji. Ja rozumiem, że kwantyzacja, że dokładność pomiaru, że dokładność zapisu, że wstrząsy, że to, że tamto ale jeśli nie to to co?

Jeden gigant posunął się nawet do stwierdzenia na forum katolik.pl :
Jak można rozliczać wysokościomierz barometryczny z dokładnością do 10 cm ("20,3m"), skoro już sam sposób wprowadzania ciśnienia może dać błąd ponad 10 m? Wolne żarty...

i zupełnie nie kuma, że Millerowi wbił nóż w plecy. Na Salonie Cheshire Cat niby tyle ma do powiedzenia a tu nagle przyznaje się, że go nie interesuje. Tak naprawdę to wyznaniem tym zaprezentował dobitnie linię ideową Komisji Millera i prokuratury. Ich tez nie interesuje, znaleźli jakieś drzewko, dostali foty Amielina, zajumali jakieś filmiki z Jutupki i się cieszą. Przy czym doskonale wiedza, czego nie zrobili i wiedzą tez, że równie dobrze mogliby rzucać kostką. jeden - piloci, dwa - mgła, trzy silnik etc.

Ocena wpisu: 
Brak głosów