Od Edgara Hoovera do Edwarda Snowdena

Obrazek użytkownika Wiktor Smol
KawiarNIA

Co mnie obchodzi jakaś Angela, Putin, Snowden, „murzynek Bambo”, ten, czy inny szpieg?

Nacjonalizm i samoświadomość Niemiec.

Spadkobiercy Edgara Hoovera (obecne tajne służby USA) prowadzą zakrojone na szeroką skalę działania operacyjne. Do części tych działań należy totalna inwigilacja. Nie tylko podsłuchiwanie, ale też podglądanie stało się czymś tak naturalnym, jak spożywanie codziennej porcji świeżych warzy i owoców. I o tym wie każdy, kto ma więcej niż 85 IQ.

Nie napiszę jak obronić się przed wścibskim uchem i okiem szpiega. Gdybym chciał to uczynić, to musiałbym pozbawić przyjemności użytkowników wszystkiego, co jest podpięte pod pajęczynę internetowej sieci. Musiałbym odebrać przyjemność i dobrą zabawę naszym maluchom, i zakazać wręczania im, jako prezentów, telefonów komórkowych, laptopów i komputerów nowej generacji.

Ktoś powie, że można się ochronić stosując zaawansowane programy chroniące nas przed atakiem wirusów, hakerów i podglądaczy. Jeśli istnieje taki program, to na pewno nie jest on przeznaczony dla wszystkich. Korzystają z takich tylko wyspecjalizowane agendy służb.

Podsłuchiwana Angela Merkel oficjalnie udaje obrażoną, ale w gruncie rzeczy wie, że swoją potęgę Niemcy po II wojnie zawdzięczają Stanom Zjednoczonym. Pani kanclerz doskonale wie, że działania tajnych służb USA są gwarantem bezpieczeństwa, jakie Stany muszą sobie zapewnić.
Angela Merkel zdaje sobie sprawę, że rosnące w siłę gospodarczą Niemcy nie zatraciły swojej tożsamości narodowej, a ich nacjonalizm został przeniesiony i dobrze ulokowany w ekonomii, co widoczne jest w dbałości o markę niemieckich wyrobów. Dobrze wie, że zjednoczenie Niemiec umożliwiło wielu rezydentom obcych wywiadów przeniknięcie do ważnych struktur byłej RFN.

Jeśli Stany pozwoliły Niemcom po przegranej wojnie na nowo urosnąć do liczącej się w Europie potęgi gospodarczej – o militarnej póki co się nie mówi – to miały i mają ku temu wyraźny powód.
I, wydaje się, tego powodu pilnie strzegą posłując prywatny telefon Merkel.

Telefonu Donalda pilnują służby pani kanclerz, a wiadomości esemes i ememes mają automatyczne – niewidoczne dla użytkownika – przekierowanie na Kreml.

Ten szaleńczy wyścig w totalnej inwigilacji już tylko może przerwać niespotykana dotąd aktywność Słońca, lub to, co spotkało dinozaury.
póki co trzeba się cieszyć chwilą i używać do woli wszystkich tych cacek i nowinek technologicznych. Co nas obchodzi jakaś Angela, Putin, Snowden, „murzynek Bambo”, ten, czy inny szpieg?
Ważne, aby Internet sprawnie hulał, co pozwoli nam sprawnie poruszać się w cyberprzestrzeni zdobywać kolejne informacje, sprawności, poziomy, nawiązywać relacje przyjacielskie i inne, a jak ktoś zechce to może się nawet wyspowiadać. Ponoć przed śmiercią warto – dusza wtedy się mniej męczy.

Brak głosów