Zła atmosfera

Obrazek użytkownika Jaku

(kt)Uwaga! Rzecznik rządu Donalda Tuska Agnieszka Liszka podała się do dymisji - sama mówi, że zrealizowała już wszystkie swe zamierzenia, Der Dziennik wspomina coś o złej atmosferze w kancelarii, czyli mówiąc wprost i bez zbędnej kurtuazji pani rzecznik nie chce dłużej firmować swoją osobą największego niewypału III RP pod tytułem Rząd Miłości.<br /><br />Buzek reformował, Miller kontrreformował - Marcinkiewicz zapoczątkował systemową ewolucję, Kaczyński rozpętał kaczystowską rewolucję. A Donald Tusk? Donek marzył, wierzył, miał nadzieję, trzymał kciuki i bardzo dużo się uśmiechał. Poza tym przez ostatnie trzy kwartały nie udało mu się zrobić nic konkretnego. Nie zdołał ze swoją ,,ekipą fachowców'' przeprowadzić żadnej z zapowiadanych reform. Co prawda Tuskowi należy oddać honor - premier nie siedział bezczynnie w biurze. Zdołał odwiedzić Val di Fiemme oraz Peru, a na wakacje już zaplanował tydzień urlopu dla całego rządu. Wątpliwe osiągnięcia tego rządu da się wyliczyć na palcach jednej ręki. Przez te miesiące Donek zyskał wizerunek nieporadnego i uległego Gapcia z bajki pt. Smerfy, z nieustającym wsparciem Papy Smerfa w postaci Lecha Wałęsy a.k.a. TW ,,Bolka''. Ponadto w polityce międzynarodowej RP Tusk zdołał skapitulować w każdej ważnej dla interesów państwa kwestii a w zamian kilku ważnych europejskich polityków uśmiechnęło się ładnie do wspólnych zdjęć i solidnie poklepało go po plecach. Za te doniosłe osiągnięcia chwała Donkowi na wieki.<br /><br />Dziwić może postawa pani rzecznik, która rezygnuje z reprezentowania tak pracowitej grupy ludzi, na której czele stoi tak skuteczny polityk i człowiek sukcesu. Możliwe, że pani Liszka nie zdzierżyła codziennych treningów mięśni mimicznych twarzy, gdy raz za razem musiała uśmiechać się do złej gry, i tłumaczyć się za swą drużynę, która nie wykonywała praktycznie żadnych ruchów, lub wykonywała ruchy złe. Do przetrwania w takich warunkach potrzebna jest doza oportunizmu oraz zdolność do kreowania we własnym umyśle sztucznej rzeczywistości, którą potem należy serwować mediom, aby te należycie ją przedstawiły ciemnej ciemnogrodzkiej tłuszczy. Być może w pani rzecznik odezwały się wysoce niepożądane wśród współpracowników Donalda Tuska samokrytyka, potrzeba zachowania resztek honoru czy po prostu zwykłe, ludzkie sumienie. W takim wypadku Pani Liszka z pewnością nie pasowała do zgrabnie lawirującego rządu PO-PSL.<br /><br />Notowania PO spadają a Lech Wałęsa już zaczął nieśmiało przebąkiwać o nowej, firmowanej przez siebie partii - to znak, że Polakom szykuje się nową jedynie słuszną opcję polityczną, która na polskiej scenie politycznej zastąpi skompromitowaną Partię Obietnic. Póki co, są to jedynie balony próbne mające ocenić szansę takiej partii na zaistnienie, ale sam fakt istnienia takich sond potwierdza zachwianie zaufania elit pookrągłostołowych dla ekipy Tuska. Nawet oni zaczynają zauważać, że przygłupiaste uśmiechy i nic nie znaczące frazesy nie zastąpią realnych działań zapewniających stałe poparcie prawdziwej władzy. Tusk niebawem zbankrutuje politycznie a razem z nim cały front obrony III RP - można się spodziewać, że niebawem na różowo-czerwonych salonach powstanie nowy plan działania, mający zapewnić obozowi postkomunistycznemu przetrwanie kolejnej zmiany władzy.<br /><br />Ale pani rzecznik w realizacji tych planów już nie weźmie udziału. Wycofanie się z reprezentowania rządu Donalda Tuska przed opinią publiczną, jest być może najlepszą decyzją polityczną w całej karierze tej pani. Jest ona jedynym członkiem Rządu Miłości, który, uczestnicząc w tym trwającym od ponad 8 miesięcy kabarecie, osiągnął coś konkretnego i ważnego, coś co znajduje się poza zasięgiem pozostałych współpracowników Donka - rzecznik rządu PO-PSL pani Agnieszka Liszka zdołała zachować honor.

Ocena wpisu: 
Brak głosów