Nie ma dymu bez ......

Obrazek użytkownika kryska
Kraj

zegarków.
- Nie róbmy śmierdzącego dymu wokół tej sprawy - apelował w TOK FM Jarosław Gugała, a dyskusja dotyczyła sprawy zegarków ministra Nowaka.
- Wokół Nowaka ktoś wytwarza bardzo złą atmosferę. Nie wiem, o co z tymi zegarkami chodzi. Jeżeli da się udowodnić, że facet przyjmuje drogie prezenty od ludzi, którzy starają się o przetargi w jego ministerstwie, to powinien natychmiast wylecieć w niebyt polityczny. A sprawa powinna trafić do prokuratury. Ale jak nie ma dowodu, a jego zwyczajem jest wymienianie się zegarkami, to nie zajmujmy się tym - apelował Gugała.

Jasne władza niech kradnie, by żyło jej się lepiej, a zajmować to Gugała będzie się opozycją, czyli konkretnie Prawem i Sprawiedliwośdcią.
PiSowi nie daruje nic, patrzy na ręce i rozlicza, bo to według niego PiS rządzi.

http://chomikuj.pl/kogmari/POLSKA++-+OJCZYZNA+UKOCHANA/POLSKA+-+filmy+i+...

Drogie zegarki, zamknięte kluby z kosmicznymi cenami, koleżeńskie układy z biznesmenami, którzy zarabiają na kontraktach z państwowymi firmami i doradzają Platformie. Tak żyje "złote dziecko Tuska" – minister Sławomir Nowak pisze WPROST.

- W ministerstwie robili mi dwa razy konferencję prasową i coś jeszcze było. Chyba jakaś prezentacja. Ja zresztą wysoko cenię te firmę, naprawdę nieźli są! – mówi Nowak o kontaktach z Cam Media. Michalewicz trzyma się blisko ze „złotym dzieckiem Platformy” Piotrem Wawrzynowiczem, byłem działaczem PO, który w atmosferze niejasności kilka lat temu odszedł z polityki do biznesu. Wawrzynowicz to dobry kolega ministra Nowaka. Panowie na przykład wymieniają się… cennymi zegarkami. Na fotografiach z ostatnich 2 lat na ręce Nowaka widzieliśmy sześć drogich zegarków. - Chyba jeden taki okrągły mógł być Piotrka – mówił Nowak, gdy pokazaliśmy mu zdjęcia.

- I zgłosił Pan to do rejestru korzyści? Wszystkie rzeczy, które mają wartość większą niż 600 złotych powinny się tam znaleźć.

- Nie zgłosiłem. Ja mu pożyczyłem swój, a on mi swój.

http://www.wprost.pl/ar/396563/Uklady-ministra-Nowaka-z-biznesmenami-zar...

W kolejnym wydaniu WPROST pisze:

Sławomir Nowak rządzi ministerstwem jak książę. Bo premier Donald Tusk go nie rozlicza i pozwala na bezkarność.

- Twierdza. Tak wygląda Ministerstwo Transportu, w którym rządzi Sławomir Nowak. Główne wejście zostało zamknięte na głucho. Wchodzić i wychodzić mogą nim jedynie goście pana ministra. By wejść przez słynny „okrąglak” przy ulicy Chałubińskiego, muszą się zapowiadać nawet wiceministrowie. Współpracownik jednego z nich: – Procedura jest taka, że wiceminister musi zadzwonić do swego sekretariatu. Trzeba powiedzieć, o której się będzie. Wtedy sekretarki dzwonią do sekretariatu głównego i stamtąd wykonywany jest telefon do ochrony. Potem trzeba zadzwonić dzwonkiem przy drzwiach i ochroniarze wpuszczają do budynku. Sytuacja jak w „Misiu”.

Daszek dla szefa

Interesanci, setki urzędników, którzy pracują w 13-piętrowym biurowcu przy Chałubińskiego, do pracy muszą przedostawać się przez inny budynek, położony bliżej ulicy Koszykowej. Stamtąd łącznikiem przechodzą do wieżowca, w którym położone są ich biura. Wysoki rangą urzędnik, który pracował z kilkunastoma ministrami transportu: – Drugie piętro budynku jest teraz jak warownia. Tam urzęduje pan minister i jego najbliższe otoczenie. Wstęp tylko po przyłożeniu specjalnej karty do drzwi. Dokumenty najczęściej są przyjmowane w drzwiach, tak żeby osoby uznawane za postronne nie wchodziły do tej części biura. Nowak ministrem jest już półtora roku, a prawda jest taka, że nawet nie miałem okazji jeszcze go zobaczyć! – opowiada. O tak, spotkać ministra rzeczywiście nie jest łatwo. Pracownik administracyjny, ponad 20 lat w resorcie transportu: – Bmw ministra, zamienione z volvo, którym jeździł Cezary Grabarczyk, podjeżdża zawsze z tyłu budynku. Pan Nowak nie wysiada z auta, zanim szofer nie otworzy mu drzwi. W miejscu, gdzie wysiada pan minister, pobudowano specjalne zadaszenie, żeby nie zmókł po wyjściu z limuzyny – mówi. Stamtąd jest już prosta droga na drugie piętro, do kompletnie odseparowanych biur, w których urzęduje minister. -

http://www.wprost.pl/ar/398404/Minister-Nowak-ponad-prawem/

Piękny Sławomir ma wiele słabości.
Oprócz zegarków kocha markowe ciuszki.

Do tej pory wizytujący ministrowie na gospodarskie wizyty na budowach zakładali na siebie idealnie skrojone garnitury, a na nogach mieli eleganckie buty. Ale to już koniec tych zwyczajów! Minister Sławomir Nowak, gdy wybrał się na budowę autostrady, zrezygnował z formalnego stroju.

Na gospodarską wizytę na budowie autostrady A2 wybrał się ubrany w dżinsy, turystyczne buty i luźną kurtkę. Nie założył do tego krawata, a jedynie nieformalną marynarkę i sweterek.
"Super Express" podliczył jednak, że za swój luźny strój zapłacił niemało. Kurtka znanej marki Trusardi to wydatek rzędu 1500 zł, marynarka kosztowała ok. 1000 zł, za sweter minister zapłacił 400 zł, za koszulę - 200, za spodnie - 700, a za buty - 400 zł. W sumie 4200 zł - podsumowuje "SE".

Oto Lolo Pindolo w całej swojej okazałości

http://www.fakt.pl/Rozbieramy-ministra-Slawomira-Nowaka-,artykuly,138616...

Szpan kosztuje i to duzo, a pensja ministerialna dobra, ale na takie zbytki nie wystarczy.
Toteż nasz Lolo Pindolo musi się zamieniać zegarkami.
Ciekawe, czy gaciami też się wymienia.
Lolo Pindolo, kolej na wymianę żony.

Wcześniej w adwokata diabła zabawił się Lis.

- Zegarki Nowaka byłyby polityczne gdyby je ukradł, o czym na razie nie słyszeliśmy. Albo gdyby były to prezenty od biznesmenów za przysługi. Afera byłaby w istocie wielka, gdyby na przykład za załatwienie komuś rządowego kontraktu Nowak dostał zegarek za kilkadziesiąt tysięcy złotych. Inna sprawa, że zgaduję, iż ktoś kto komuś innemu coś takiego by załatwił, dostałby "działkę" w wyżej wysokości i raczej nie w formie zegarka, chyba że byłby to zegarek wysadzany diamentami.

Zegarki Sławomira Nowaka są więc, jako się rzekło, materiałami do działu lifestyle. W takiej Ameryce może by z nich kpili Leno i Letterman, ale z całą pewnością nie zajęłyby się nimi, bo i czym, Washington Post czy New York Times. Więcej powiem, gdyby takie gazety o tym napisały, to nie jakiś amerykański Nowak byłby narażony na śmieszność, ale same dzienniki.-

http://tomaszlis.natemat.pl/59025,zegary-czasu-afery-z-nowakiem

Dzisaj Lis broni słodkiej idiotki, "blondynki" Muchy, która wyrzuciła w błoto 6 mln zł polskich podatników w błoto.

- Sezon ogórkowy zaczynał się kiedyś w lipcu. Teraz zaczął się w maju. Newsów nie ma. Napuściliśmy sforę na Muchę za Madonnę, sfora bezmyślna więc pobiegła, ale sześć baniek, no mało, my na CBA wydaliśmy więcej, a syfu narobili za setki milionów. Taki newsik dla skretyniałych mediów. Jutro im damy coś nowego.-

Jedniocześnie wylewa kubły pomyj na PiS.

http://tomaszlis.natemat.pl/60807,jednostka-joachim

Wczesniej wpis tego pachołka wadzy nosił tytuł: Tworki24.
Była to widoczna aluzja do tvn24.
Sługus został wyraznie skarcony i tytuł zmienił

Pachołki złodziei trzymających władzę nie mogą zrozumieć, że nie ma dymu bez ognia.

Ocena wpisu: 
Brak głosów