Ból istnienia

Obrazek użytkownika kryska
Blog

Dopada cię nagle i znienacka, podstępnie i okrutnie.
Niemal z dnia na dzień i nie obronisz się przed nią chocbyś nie wiem jak chciał.
I nie ma dla niej granicy wieku.

Bez wyjątku kładzie swoja łapę na człowieku bez względu na wiek i płeć.
DEPRESJA- bo o niej piszę.

Choroba współczesnej cywilizacji kiedy liczy się tylko kariera, mamona a człowiek staje się mimo woli pionkiem na tej szachownicy i w tym pędzie rywalizacji wszystkich ze wszystkimi.
Zapominasz o rodzinie, stajesz się samotnikiem z wyboru, bo dziś najlepiej nie mieć w tym meczu rywali.

Depresja dopada i tych, którzy w tym wyścigu szczurów nie biorą udziału ale zostali odstawieni na boczny tor przez tych ścigających się.

Przychodzi dzień obniżenia nastroju.
Bronisz sie ile masz sił ale zwycięża ONA.

Śpię.
Cudownie mi w tych ramiona Orfeusza.
A tu nachalne promienie słoneczne muskają moje powieki.
Zaciskam je coraz silniej, by się czasami nie wybudzić, bo co mnie czeka.
Dzień jak co dzień.
Czarna rozpacz.
Bez nadziei na lepsze jutro, ten sam codzienny kołowrotek - wstać, sniadanie, popracować , uprzatnąć co nieco i znowu spać
I tylko myśli natrętne rozrywają głowę.

Wściekam się no to agresywne słoneczko, srce wali mi znowu jak młotem, słyszę jego łomot w uszach, chyba niebawem wyskoczy mi z piersi.
Nie chce mi się wstać, nie mam siły umyc się, ubrać i uczesać, nie mówiąc o przygotowaniu posiłku.

Najchętniej skuliłabym się jak ślimak w swojej skorupce, byle tylko nikt mi nie przeszkadzał, nikt nic ode mnie chciał.
Żeby tylko mieć święty spokój.
Wydaje mi się, że pływam w jakiejś gęstej mazi i te myśli, wciąż powracające, natrętne i te same.

"Weż się w garść" - słyszę.
Ale jak?
Bardzo chcę ale nie mogę.
Mówię sama do siebie, bo chcę zagłuszyć ten cholerny wewnętrzny głos.
Ciągle go słyszę, ciągle mnie męczy -" po co to wszystko", jaki sens ma zycie".

I tylko czekam aż znowu zapadnę w sen, który jest dla mnie jedynym zapomnieniem, tylko to słońce.....

Czarna noc jest dla mnie wybawieniem.

ps. Na razie mam to za sobą.

W terapii depresji ważne jest, żeby dobrze zorganizować sobie dzień. Wszystko musi mieć swój czas i miejsce.
Dobrze mieć wokół siebie przyjaciół, którzy nie mają depresji, mają za to cierpliwość i czas, by wysłuchać człowieka dotkniętego chorobą.
Tylko skąd ich wziąc, skoro nawet najbliżsi nie maja dla ciebie czasu a znajomi zwyczajnie się boją.

http://nasze-choroby.pl/?act=statki&arty=680&opt=czytaj&id=382
http://www.depresja.net.pl/

http://pl.wikipedia.org/wiki/Depresja_(choroba)


Vincent van Gogh, który sam cierpiał z powodu depresji, namalował obraz 25.07.1890 roku przedstawiający desperację oraz brak nadziei w depresji

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 4 (1 głos)

Komentarze

Wiem..Pozdrawiam

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

#29684

mimo to chcę powiedzieć że TRZEBA - tak, ale co trzeba. trzeba żyć. Wrócić do podstaw, zawsze do podstaw, nie żadne "weź się w garść", nie żadne lekarstwa ani terapie. Słońce, woda, powietrze, ruch.

 

A, tak znowu za dużo słów. Słońce razi.

 

Może kiedyś rzucę się na napisanie poradnika jak postępować, ale to prawie zawsze na nic, rzeczywistość jest często zbyt trudna aby sobie poradzić przy pomocy poradnika.

 

Co zrobić jeżeli zostaje się samemu w tłumie? Chyba zostaje tylko jedno, modlić się.

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#29710

Współ czuję ludziom których to dopadło.Tylko wiara w Boga.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#129502