Radziejewski: Pyjas i sprawiedliwość (systemowo) niedokonana

Obrazek użytkownika Rzeczy Wspólne
Kraj
Ze sprawy Pyjasa – i wszystkich innych, które ona symbolizuje – płynie jeden zasadniczy wniosek. Nie będzie w Polsce sprawiedliwości dopóty, dopóki nie zbudujemy nowego, sprawiedliwego państwa.
 
Po 35 latach od tragicznej śmierci Stanisława Pyjasa oddalają się nadzieje na wyjaśnienie sprawy i ukaranie winnych. Przeszło dwie dekady po dowiedzeniu, że niepokorny student Uniwersytetu Jagiellońskiego został zakatowany słyszymy od wrocławskich biegłych, że przyczyną jego śmierci mógł być upadek ze schodów.
 
W wyjaśnianiu okoliczności tego dramatu znacznie większe zasługi mają – co słusznie podkreśla publicysta i przyjaciel Pyjasa Bronisław Wildstein – dziennikarze niż prokuratura i IPN. Jednak wysiłki niektórych mediów oraz rodziny i przyjaciół zamordowanego, jakkolwiek chwalebne i skuteczne, nigdy nie zastąpią nam wymiaru sprawiedliwości.
 
Ten zaś, cofając się w ustaleniach o dziesięciolecia, niebezpiecznie blisko 1989 r., parodiuje sam siebie. Bo jak inaczej nazwać sytuację, w której wolna, niekomunistyczna Polska nie potrafi się uporać z wyjaśnieniem prostej sprawy kryminalnej, będącej zarazem jednym z najgłośniejszych zabójstw politycznych PRL-u?
 
To pseudośledztwo jest symboliczne i wymowne. Mówi nam smutną prawdę nie tylko o Pyjasie, ale też o tym, jakie jest miejsce sprawiedliwości w III Rzeczypospolitej. Czyż w rozczarowaniu rodziny i przyjaciół „zamordowanego przez komunistów” – jak mówi pamiątkowa tablica przy ul. Szewskiej w Krakowie, gdzie składają mu wieńce, a jednocześnie słuchać muszą bredni o „upadku ze schodów” – nie możemy zobaczyć goryczy milionów Polaków, którzy po 1989 r. chcieli dekomunizacji i lustracji, ale nigdy tak naprawdę ich się nie doczekali? Czyż nie widzimy w nich zawodu tysięcy innych rodzin, które straciły bliskich, wolność, własność i życiowe szanse w wyniku komunistycznych zbrodni, a wierzyły, że III RP im te krzywdy wynagrodzi?
 
Przebieg śledztwa w sprawie śmierci Pyjasa jest symboliczny, bo poprzez brak wyjaśnienia odsłania fałsz podstawowej obietnicy politycznej III RP, jaką było odwrócenie budowanej przez pół wieku niesprawiedliwości. Spyta ktoś, dlaczego nie mielibyśmy traktować tej tragedii jako pojedynczego przypadku, niedotyczącego w żaden sposób rzesz Polaków zadowolonych z grillowania w domach kupionych w ostatnich latach. Rzecz nie w tym, że to przypadek nieodosobniony. Odpowiedzi dostarcza filozofia polityczna.
 
Od starożytnej Grecji po czasy współczesne centralnym zagadnieniem filozofii politycznej jest właśnie wprowadzanie w życie zasad sprawiedliwości, czyli „oddawania każdemu tego, co mu się należy”. Na tym od czasów Platona polega najgłębszy i najbardziej podstawowy sens polityki. Wspólnota, która nie potrafi sprostać temu zadaniu, skazana jest na nieszczęście i zagrożenie rozpadem.
 
Z tej perspektywy III RP nie jest rzeczą pospolitą, ponieważ nie dokonała realnego zerwania z systemem, na którego zaprzeczeniu zbudowała uzasadnienie swojego istnienia. Symbolicznemu przełomowi roku 1989 towarzyszyło wygodne rozgoszczenie się dawnych komunistów w nowych elitach politycznych, administracyjnych i gospodarczych. Jak wyliczył socjolog prof. Jacek Wasilewski, po dziesięciu latach transformacji nowy establishment okazał się w 80 proc. starym establishmentem. Obozowi przeciwników radykalnych zmian (a budowa sprawiedliwego ładu wymaga radykalizmu) dało to w nieuchronny sposób siłę wystarczającą do zablokowania każdej poważniejszej reformy. W rezultacie już od ponad dwudziestu lat żyjemy jako wspólnota polityczna w permanentnym rozdwojeniu jaźni. Z jednej strony rewolucja, nowe państwo i dziejowa sprawiedliwość, z drugiej reprodukcja, stare układy i sprawiedliwość wciąż niedokonana. Jeśli dochodzenie w sprawie śmierci Pyjasa jest śledztwem tylko z nazwy, to dlatego, że nasze państwo tylko z nazwy jest republiką. Nic dziwnego więc, że tak samo jest z setkami innych śledztw (w
tym smoleńskim) i spraw. Państwo niesprawiedliwe nie gwarantuje nikomu tego, co mu się należy.
 

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów