Rewelacyjne: Czy lewica ma prawo wtrącać się do polityki?

Obrazek użytkownika Rebeliantka
Idee

Cytuję w całości rewelacyjny tekst blogera „CzarnaLimuzyna”

 
Staram się nie kopiować cudzych tekstów, bo to mało twórcze zajęcie. Tym razem muszę to zrobić, bo tekst jest znakomity, zasługuje na promocję  i nie można z niego uronić ani jednego słowa.
 
Pozwolę sobie też nie zamieścić żadnego wprowadzenia. Byłoby to … pretensjonalne. Liczę na gorącą dyskusję.
 

Czy lewica ma prawo wtrącać się do polityki?

Kategoria: ArchiwumPolecanePolitykaPudłoTematycznieWażne

 23 kwietnia 2014

Motto I : „Myślę, że postulat rozdziału państwa i lewicy jest kluczowy dla żywotności duchowej, politycznej i gospodarczej Polski”.

 

 

Motto II: „Nie jest utopią coś, co już się kiedyś wydarzyło. Nie jest utopią świat, w którym były obozy koncentracyjne. Nie jest również utopią świat lepszy – bez lewicy, a taki kiedyś był i był na pewno normalniejszy. Granice dobra i zła nie są stałe i trzeba nieustannego wysiłku, aby utrzymać „zadaną niepodległość” i chronić nasze  wartości oraz najmłodszych”.

Jednym z najsilniej działających tabu, które spętało umysł, a tym samym możliwość skutecznego działania u przeciętnego „prawicowca”, jest pogląd polegający na tym, że lewica ma prawo do istnienia w „demokratycznym porządku” świata.

Tabu nowego porządku, powstałe w czasie, gdy Rewolucja Francuska mordowała dziesiątki tysięcy niewinnych ludzi, uczyniło ostatecznie w XX wieku z „prawicy” karykaturę –wierzącą zabobonnie w status quo stworzonego przez lewicę świata.

Czy prawicowy mainstream naprawdę w to wierzy? Wystarczy zapytać:

Czy lewica ma prawo mieszać się do polityki?

Samo zadanie takiego pytania wywołuje u niektórych osób już na wstępie zaskoczenie, rozbawienie, konsternację, odruchową negację zawartej domyślnej tezy, a u innych, bardziej zorientowanych w temacie, wyznanie bezradności w rodzaju: „to utopia”.

Aby mieć odwagę zadać to pytanie i na nie poważnie odpowiedzieć, trzeba wiedzieć, czym naprawdę była i jest lewica oraz że potoczne rozumienie podziału na „lewicę” i „prawicę” jest błędem.
Nie sposób również pominąć w kontekście polskim tragicznego paradoksu najnowszej historii polegającego na tym, że Polacy „wychodząc” z komunizmu sowieckiego równocześnie wchodzili, nieświadomie, w jego inną – mało wówczas jeszcze widoczną, ewoluującą – zachodnią strukturę komunizmu europejskiego.

Społeczeństwo polskie mające tragiczne doświadczenia z sowieckim, zbrodniczym modelem, jest skłonne postrzegać zjawisko komunizmu przede wszystkim w formie reliktu z mrocznej przeszłości… gdy tymczasem najnowsza „zachodnia” odmiana jest w wielu aspektach bardziej toksyczna niż jej starszy sowiecki model.

Czym jest dokonujący rewolucyjnej destrukcji w Polsce „europejski” komunizm, w którego istnienie duża część Polaków NIE WIERZY albo go z charakterystyczną ignorancją lekceważy?

Przede wszystkim nie jest niczym nowym. Każdy, kto zna historię wie, że dzisiejsza lewicowość poza paroma nowinkami jest kontynuacją starych aberracji i patologii.

„Lewica” pojawiła się w III wieku po Chrystusie

Prof. Marek Jan Chodakiewicz w swojej książce „O prawicy i lewicy” opisuje charakterystyczny zbiór bardzo znajomo brzmiących „ideologicznych” postulatów wyznawanych przez powstające już w III wieku po Chrystusie gnostyczne, a potem quasi religijne sekty (z biegiem czasu z racji odrzucenia Boga były to ruchy rewolucyjne, socjalistyczne, komunistyczne).

Konfiskata i zniesienie własności prywatnej (z zachowaniem kastowego przywileju dla wybranych), mordowanie tradycyjnych elit – stanów rycerskiego i kapłańskiego, zniesienie małżeństwa, zakwestionowanie tradycyjnego modelu rodziny, postulat upowszechnienia seksualnych patologii, drastyczne ograniczenie wolności jednostki.

Autor wymienia jeszcze słynną kolektywizację kobiet, którą ostatecznie zastąpiono dziś (niewymienioną przez autora) kolektywizacją dzieci i planowaną ich degeneracją w trakcie molestowania seksualnego (przymus szkolnej i przedszkolnej „edukacji seksualnej”).

Zasadniczą różnicą pomiędzy ówczesną lewicą a dzisiejszą jest to, że kiedyś była to lokalna, ograniczona w czasie i miejscu utopia, a dziś jest aktualną, realną, patologiczną siłą, niszczącą globalnie świat.

„Uczynimy Zachód tak zepsutym, że aż będzie śmierdział” – Willi Münzenberg, członek komunistycznej Partii Niemiec, związany ze słynnym lewicowym think tankiem(1): Szkołą Frankfurcką.

Wszędzie tam, gdzie lewicowi dewianci uzyskują pełnię władzy, tam pojawiają się jawne próby realizacji pomysłu Herberta Marcusa (również Szkoła Frankfurcka), aby za pomocą seksu degenerować dzieci i młodzież. W praktyce są to zalecenia „edukacji” i „praktyki” dotyczące seksu dzieci z dorosłymi, z rodzicami – vide oficjalne materiały „edukacyjne” i propagandowe w Niemczech, Hiszpanii, Holandii.

Nic nie usprawiedliwia również tolerancji dla dezorientacji seksualnej ani przyznania jej praw adopcji dzieci. Pojawiły się już pierwsze raporty, alarmujące, że homoseksualne pary obydwojga płci wykorzystują seksualnie adoptowane dzieci, a nawet niemowlęta. Wypada zaznaczyć, że lewica w wielu państwach przeforsowała prawo do zwyrodniałej „adopcji” właśnie przy bierności dużej części „prawicowego”, ogłupionego i spacyfikowanego społeczeństwa.

Tuż przed ujawnieniem intencji i celów gremiów tworzących tzw. Unię Europejską znany ze swojej przenikliwości, ale także z delikatności Jan Paweł II tak pisał:

„Myślę na przykład o silnych naciskach Parlamentu Europejskiego, aby związki homoseksualne zostały uznane za inną postać rodziny, której przysługiwałoby również prawo adopcji. Można, a nawet trzeba zapytać, czy tu nie działa również jakaś inna jeszcze„ideologia zła”, w pewnym sensie głębsza i ukryta, usiłująca wykorzystać nawet prawa człowieka przeciwko człowiekowi oraz przeciwko rodzinie”. Jan Paweł II „Pamięć i Tożsamość”

Jednym z zasadniczych pytań jest to, jak do tego doszło, że znów mamy recydywę totalitarnego systemu, budowanego tym razem globalnie?

Marsz przez instytucje

Ojciec dzisiejszego komunizmu, Antonio Gramsci(2), doszedł do wniosku, że kluczem do zbudowania komunizmu w Europie nie jest terror na wzór sowiecki, lecz rozbicie tradycyjnego fundamentu cywilizacji przez opanowanie ośrodków kultury i nauki, zniszczenie ich od środka i uczynienie z nich propagandowych centrów destrukcji.

Aby tego dokonać, Antonio Gramsci zalecał słynny marsz przez instytucje (notabene na zachodzie Europy zakończony całkowitym sukcesem).

Zastępczym proletariatem miały być mniejszości etniczne, seksualne, feministki, „artyści” plugawiący religijne symbole, „lewicowi naukowcy” twierdzący dziś np., że zgodnie z „gender” zmiana płci u dzieci do 2 roku życia nie powoduje żadnych konsekwencji.

Aktualnie nie sposób nie zauważyć również mniejszości typowo psychiatrycznych, roszczących sobie prawo nie tylko do manifestowania swoich dewiacji, ale również do nadania osobistym problemom rangi publicznej oraz czerpania z tego faktu korzyści materialnych i innych przywilejów.

Gramsci uważał, że „długi marsz przez instytucje”, czyli zdobycie prawdziwych ośrodków władzy, takich jak uniwersytety, szkoły, media, fundacje, wydawnictwa, instytucje tworzące rozrywkę – i ulokowanie tam nowej komunistycznej elity pozwoli zmienić społeczną świadomość i spacyfikować resztę niepoprawnego społeczeństwa.

Czy tak się już stało w Polsce?

Niestety w ogromnej mierze tak. Prawicowa część społeczeństwa pozwoliła zamknąć się w swoistym buforze „wolnego słowa”, który jest gettem ze ściśle określonymi zasadami. Można tam wyrażać swoje opinie, poglądy, narzekać na rząd, oburzać się, można obserwować słupki wyborcze, lecz nie można złamać tabu. Nie można  przekroczyć granicy getta, wyznaczonej przez triumfującą demokrację. Nie można obalić systemu. Nie można być narodowcem. Nie można ukarać zbrodniarzy komunistycznych, nie można zabronić aktualnym przestępcom kraść w biały dzień.

Można snuć fantasmagorię o wyborczym zwycięstwie PiS-u oraz można marzyć o odzyskaniu państwa, którego… nie ma. Można również bredzić o braku demokracji.

Oczywiście nie można myśleć, że nie ma państwa polskiego, bo świadomość, że III RP jest ledwie jego atrapą, popsułaby nam humor oraz naraziła na propagandowy ostracyzm zależnych i niezależnych mediów oraz dezaprobatę prawicowych lemingów…

Nie oszukujmy się. Większość tzw. niezależnych mediów wyznaje lewicowy paradygmat gwarantujący wynikający z demokracji parytet dla kłamstwa i bzdury. Tak długo oczekiwana druga niezależna telewizja stosuje w praktyce heglowską dialektykę, zapraszając do swych programów kłamców i nikczemników. Dlaczego? Tak właśnie wygląda w praktyce akceptacja lewicy w publicznym dyskursie. Nie całkiem uświadomiony lęk niewolników systemu przed złamaniem tabu jest powszechny.

Czy można to zmienić? Istnieją przecież katolickie media i portale, które nie zapraszają do wywiadów oraz do studia degeneratów, przestępców, kłamców. Są zapraszani, owszem, nie katolicy, lecz lewicy tam nie uświadczysz.

Wracając do zasadniczego wątku:

„Lewica nie zawsze morduje, lecz zawsze kłamie” – Nicolás Gómez Dávila

W szczytowym okresie swojej popularności w XX wieku lewica wymordowała ponad 100 mln ludzi. Dziś, na początku nowego stulecia, w sytuacji hegemonii w instytucjach kreujących obraz świata i obowiązującego w debacie publicznej lewicowego języka, współcześni komuniści zmienili formę niszczenia populacji i jednostek.

W Polsce wygląda to tak:

Czy tysiące ofiar śmiertelnych wśród ludzi, którym odmówiono leczenia z powodu braku jego refundacji lub zwłoki czasowej nie jest zaplanowaną eutanazją? Zwracam uwagę, że limity zostały ustalone przez osobników, którzy nie są upośledzeni umysłowo, lecz cieszą się inteligencją, która potrafi doskonale przewidzieć skutki. Odnosi się to też do wykonawcówbawiących się w pop politykę na wzór lewicowy. „Jestem trochę socjaldemokratą” – Donald Tusk (3).

Na zachodzie zaczęto wprowadzać eugeniczną eutanazję dzieci i ludzi starszych będących często nieświadomymi podjętych za nich decyzji.

Lewica kradnie i niszczy jednostki, rodzinę i społeczeństwo, dlatego potrzebne jest jej państwo „neutralne światopoglądowo”, będące neutralne wobec przestępstw i tolerancyjne w stosunku do patologii.

W rzeczywistości neokomuna posunęła się o krok dalej i tworzy lewicowe państwo wyznaniowe z prawem dostosowanym do marksizmu kulturowego nazywanego podstępnie „poprawnością polityczną”. Samo słowo „poprawność” sugeruje normę, poprawną zasadę, lecz tak naprawdę zawiera w sobie zbiór nonsensów, kłamstw i horrendalnych głupot.

Niestety, polska prawica mainstreamowa również używa lewicowego języka, posługując się propagandowymi zbitkami typu „polityczna poprawność”, „seksualna orientacja”, a słynna brednia o demokracji jest wspólnym sloganem lewicy i „prawicy”.
Nienazywanie rzeczy po imieniu sprzyja brakowi naturalnej asocjacji danego słowa – pojęcia z realnym desygnatem, wzmacniając chaos pojęciowy i aksjologiczny.

Jednym z celów propagandy i dezinformacji lewicy jest wytworzenie fałszywego obrazu własnego, nie tylko wśród społeczeństwa, ale również wśród swoich wyznawców. Niestety, z powodu skutecznego oddziaływania propagandy większość uważa lewicę za uprawniony byt w demokracji. Ten akt zaimplementowanej mniemanologii jest, powtórzę raz jeszcze: niewybaczalną głupotą.

Czy podział na lewicę i prawicę jest błędem?

Ogólny podział politycznej sceny ze względu na opcje światopoglądowe według prof. Chodakiewicza przedstawia się następująco:

Monarchiści (absolutystyczni, zdecentralizowani, konstytucyjni), mieszany system republikańsko-monarchistyczny ( I Rzeczpospolita), konserwatyści, chadecy, centroprawica, liberałowie, socjaldemokraci, socjaliści, narodowi socjaliści, komuniści.

Jest to podział wynikający z istnienia na politycznej scenie „bytów ideologicznych”, lecz zawiera w sobie immanentny fałsz.

„Lewica określa jako prawicę tych ludzi, którzy zwyczajnie znajdują na prawo od niej. Reakcjonista nie znajduje się na prawo od lewicy, ale naprzeciwko niej” – Nicolás Gómez Dávila

Człowiek prawy nie toleruje ani tym bardziej nie legitymizuje zła w instytucjonalnej ani w żadnej innej, np. „demokratycznej”, formie.

Prawość to zapomniane słowo , którym kierowali się kiedyś ludzie normalni nazwani prawicą. Wiedzieli oni, że uleganie odruchom sumienia (dbanie o biednych i pokrzywdzonych) nie jest ani lewicowe, ani prawicowe. Nie jest polityczne, lecz ludzkie (moralne). Jeżeli już mamy różnicować, to właśnie lewica wielokrotnie w historii zinstytucjonalizowała zabijanie, kradzież i destrukcję cywilizacji.

Wybór pomiędzy „prawicą” a „lewicą” nie jest i nie powinien być wyborem politycznym, lecz moralnym.

Na poziomie politycznym i społecznym lewica mobilizuje nieustannie swój elektorat do wojny, lecz na poziomie tych, którzy inspirują i finansują rewolucję, próżno szukać typowych lewaków, a określeniem, które najtrafniej oddaje cel ich działań jest: NWO (New World Order, nowy porządek świata). W tym sensie „lewica” jest tylko narzędziem przemocy. Głównym orężem walki z cywilizacją łacińską.

W zależności od „mądrości etapu” pozorna władza ochlokracji jest zawsze kontrolowana przez zdegenerowanych kryptokratów. Dobitnym przykładem mirażu demokracji jest „demokracja i solidarność unijna” – szyldy dla idiotów.

Pytanie, czy lewica ma prawo mieszać się do polityki, powinno rozbrzmiewać codziennie i bez przerwy w społecznym dyskursie, nie tylko w formie „antymemu” i antykomunistycznej narracji, lecz przede wszystkim jako /wcale nie utopijny/, racjonalny postulat!

Stawiam tezę, że lewica nie ma prawa mieszać się do polityki, ponieważ powinien istnieć rozdział normalności i patologii – rozdział państwa i lewicy. Czy ludzie głupi, zdemoralizowani i bezmyślni powinni mieć prawo decydować o życiu innych? – owszem, mają prawo być idiotami, lecz nie powinni mieć wówczas wpływu na życie społeczne. W prawie istnieje martwy zapis penalizujący propagowanie ideologii totalitarnych. Tymczasem to, co stanowi główny nurt polityki nie tylko unijnej, jest ideologią bazującą na kulturowym marksizmie.

Józef Mackiewicz twierdził, że do bolszewików się strzela, nie podejmując z nimi dyskusji. Przede wszystkim dlatego, że dyskusja z nimi legitymizuje kłamstwo. Dzisiejsza prawica walczy z nimi za pomocą… wyborczej kiełbasy.

Rozdział państwa i lewicy

Lewica powinna być oddzielona od państwa. Tolerowanie lewicy w polityce przypomina zgodę na obecność lisa w kurniku i debatowanie z nim nad problemem zmniejszenia populacji drobiu.

Czy jest to dyskryminacja? Owszem, jest to dyskryminowanie, czyli wykluczenie i oddzielenie zła. Robi to każda zdrowa cywilizacja.

Lewica – używając jej retoryki – nie jest po prostu „inną orientacją” etyczną. Złodzieje i mordercy nie są przedstawicielami innej orientacji moralnej, lecz przestępcami zasługującymi na karę, obowiązek zadośćuczynienia poszkodowanym  i ewentualną resocjalizację. Podobnie rzecz ma się z politykami, którzy kłamiąc i kradnąc publiczne pieniądze, zasługują na wykluczenie ze sfery politycznej.

Jeżeli ktoś ma lewicową pokusę dokonać tego w sposób demokratyczny, to jest w błędzie. Każdy sondaż pokazuje bowiem miażdżącą dominację zsumowanych opcji politycznych, których modus vivendi i faciendi polega na okradaniu i kupczeniu Polską zgodnie z apetytem ościennych, aktualnie silniejszych metropolii.

Tymczasem broniący codziennie zła „gadzi język” wzywa do tolerancji i dialogu, wstrzemięźliwości w ferowaniu ocen, braku agresji oraz piętnuje „mowę nienawiści”. Programowanie niewolników odbywa się permanentnie, 24 godziny na dobę.

Czy dialog z wyznawcami zła i kłamstwa jest przysłowiowym dialogiem z diabłem? Jeżeli tak, to jest wyjątkowo nierozsądnym posunięciem, często uzasadnianym przez propagandowych stręczycieli jako wybór tzw. mniejszego zła (1989).

Zgoda na obecność „polskiej”, komunistycznej lewicy w polityce, która zrobiła sobie, przypomnijmy to, lifting za moskiewskie pieniądze, ta zgoda jest dodatkowo wzmocniona „polskim” okrągłym stołem, przy którym zasiadali przecież agenci NKWD oraz tajni i jawniwspółpracownicy sowieckiej ekspozytury. Jest to kolejne – mniejsze – uświadomione – „odczarowane” u niektórych, lecz nadal budzące lęk przed jego złamaniem, wciążdziałające w praktyce tabu – mit okrągłego stołu, mit polskiego, niepodległego wewnętrznie i zewnętrznie państwa, mit wolności, która codziennie okazuje się pozorną.

Drogi czytelniku!

Być może zbulwersuje cię zdanie, którym postanowiłem zakończyć mój tekst, ale taka jest moim zdaniem prawda: Jeżeli nic nie robisz, czyli w praktyce tolerujesz obecność lewicy w polityce – jesteś tzw. użytecznym i nie szkodzi, że „prawicowym” – idiotą.

PS  Myślę, że teza, iż lewica nie ma prawa wtrącać się do polityki, jest aktualnie kluczowa dla duchowej, politycznej i gospodarczej żywotności Polski.
Osobiście nie wyobrażam sobie, abym mógł udzielić jakiegokolwiek poparcia partii, ruchowi politycznemu, który nie powróci do korzeni i tradycji i nie zacznie uprawiać polityki, którą rozumiem jako realizacje powyższej tezy w rzeczywistej praktyce.
_______________________________________________________
Przypisy:
(1) Think tank (ang., dosłownie: zbiornik myśli). Ubijacze piany. W praktyce zajmują się moderacją i bezpośrednim udziałem w publicznej dyskusji. Utrzymują się często z drenażu publicznych środków. Powiązane w sieć m.in. z fundacjami typu „koń trojański” vide „Fundacja Batorego”. W przypadku Szkoły Frankfurckiej słowem bardziej adekwatnym niż „zbiornik” byłaby „kloaka”.
(2) Antonio Gramsci – nieznany ogółowi, lecz obok przedstawicieli Szkoły Frankfurckiej „ojciec” współczesnego komunizmu – twórca kulturowego marksizmu.
(3) Donald Tusk – jeden z elementów układanki marketingu politycznego, czyli „wybrany demokratycznie premier”.

 Źródło

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:18)

Komentarze

Skopiowałam za zgodą autora.

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
-1
#1423509

 

 


Zawsze, kiedy zabiera głos ktoś noszący nazwisko Giertych ludzie odwołujący się do tradycji narodowej nastawiają uszu, żeby dowiedzieć się, co mają do powiedzenie. Złośliwi twierdzą, że z każdym kolejnym następcą Jędrzeja Giertycha, który jest punktem odniesienia – jest gorzej.

Co prawda nie ma takiej potrzeby, żeby każdy następca takiej osoby, jaką był Jędrzej Giertych, podzielał jego wszystkie poglądy i próbował je przenieść w czasy współczesne – ale kiedy słyszy się z ust następców twierdzenia jaskrawo przeciwne temu, co głosił Protoplasta – robi się mim o wszystko nieprzyjemnie.
Prof. Maciej Giertych stara się nie odchodzić zbyt daleko od myśli swojego ojca, mimo kilku trochę zdumiewających ocen dotyczących naszego położenia międzynarodowego, jakie sformułował w ostatnich latach, od kiedy Romana Giertych stał się gorącym wyznawcą amerykanizmu. Ojciec idący w sukurs synowi, starający się podążać za jego radykalną ewolucją polityczną, to może zrozumiałe, ale jednak są chyba jakieś granice.

Tym razem, w najnowszym numerze „Opoki w Kraju” (kwiecień 2014) Maciej Giertych odnosi się do kryzysu ukraińskiego i zauważa: „Nie dziwmy się Rosji, że ma swoje narodowe cele i swoje całkiem mocne argumenty. Porównajmy je z argumentami Zachodu. Trzeba przyznać, że Putinowi nie bark mocnych argumentów. Ma swoje racje. Jest to przepychanka między mocarstwami o strefy wpływu. My się angażujemy mocno w uzyskanie reakcji Zachodu. Może się skończyć na tym, że sankcje będą symboliczne, a kontr-sankcje bolesne tylko dla nas. Nie powinniśmy być na szpicy reakcji zachodnich. Trzeba raczej trzymać się środka tych reakcji. Nie ulega wątpliwości, że to nie Polska, ale siły kosmopolityczne stoją za nowymi władzami Ukrainy”.
Widać tu ślad klasycznej, dobrej szkoły Jędrzeja Giertycha, choć opinia wypowiedziana jest nadzwyczaj ostrożnie. Ale niech tam, chodzi o sedno sprawy. Mniej więcej w tym samym czasie na ten sam temat wypowiedział się w „Rzeczpospolitej” Roman Giertych. Gdyby nie wiedzieć kto pisze, można by jego artykuł przypisać dowolnemu rusofobowi spod znaku PO czy PiS, a nawet z „Gazety Polskiej”. Oto odkrycia Romana Giertycha: „Rządzący Rosją wrócili do metod utrzymywania władzy i popularności w społeczeństwie znanych z imperium rosyjskiego XVII–XIX wieku. Zgodnie z tym modelem przywódca rosyjski, który poszerza terytoria i wygrywa wojny, jest popularny bez względu na społeczną cenę tego zwycięstwa, a ten, który traci terytoria, jest niepopularny, nawet gdy gospodarka się rozwija”. W USA rządzi „nieudolny prezydent, który nie zna nawet najświeższej historii Europy”.

I dalej: „Nie powinny więc dziwić kolejne jego porażki w relacjach z bezwzględnym Władimirem Putinem, takie jak w Syrii, gdzie Rosjanom udało się ocalić ludobójczy system prezydenta Asada wbrew oczywistym dowodom popełnianych zbrodni”. Recepta na to jest taka: „Jedyną realną gwarancją bezpieczeństwa Polski wobec zmienionego modelu funkcjonowania władzy w Moskwie jest obecność na naszym terenie amerykańskiej bazy z bronią jądrową. Tak jak ma to miejsce w Niemczech, Holandii, Włoszech i Wielkiej Brytanii. Jeżeli jesteśmy w NATO, to mamy prawo oczekiwać podobnego stopnia bezpieczeństwa jak pozostali członkowie sojuszu”. Po co? „Jeżeli zatem rzeczywiście mamy być forpocztą NATO, to musimy mieć realne gwarancje, że Putinowi nie przyjdzie do głowy wyzwalać nam Śląska czy Podlasia na prośbę jakiegoś agenta, który powoła Republikę Śląską czy Podlaską i zwróci się o pomoc do Rosji”. Jest jeszcze mowa o „agentach rosyjskich, którzy proponują szybkie wejście Polski do strefy euro jako rzekomą obronę przed agresją rosyjską”.

Na tle zalewu w mediach publikacji i wypowiedzi skrajnie histeryczno-rusofobicznych ta nie różni się wiele, może poza „mocnym akcentem” w postaci tej broni jądrowej. Całość robi zdecydowanie przygnębiające wrażenie, a już passus o „ludobójczym reżimie Asada” na odległość pachnie (by nie powiedzieć śmierdzi) izraelsko-neokońską propagandą w ordynarnym stylu. Ta opinia zdumiewa także z innego powodu – jako katolik Roman Giertych powinien dobrze widzieć, że tylko tenże „ludobójczy reżim Asada” broni przed zagładą resztki społeczności chrześcijan w Syrii i ochrania świątynie i bezcenne zabytki przed barbarzyństwem band wspieranych przez USA. 
No cóż, można zrozumieć, że człowiek zmienia poglądy, mniejsza o motywy, ale jest coś takiego jak dobry smak i elementarne poczucie przyzwoitości. W tym przypadku zabrakło i jednego, i drugiego.

Magda Braun

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1423522

Dzięki za ten ciekawy "materiał porównawczy". Daje do myślenia.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1423534

Wprawdzie lewactwo jeszcze sporo krwi nam napsuje, jednak wydaje się, że dogorywa. Było CCCP, były Chiny Ludowe, Kambodża, Wietnam, kraje afrykańśkie. Dziesiątki, jeśli nie setki zamordowanych i lewactwo nie ma w tej chwili żadnej ideii, którą mogłoby zaserwować, a na którą ludziska można byłoby nabrać. Wszystko już było.

Lewactwo liczy być może na Putina, ale on to jest zwykły bandzior i lewych ma w dupie i lewactwo zdaje sobie z tego sprawę.

Biedne lewusy czasami tak se siędą i kombinują co dalej i co i nic z tego nie wynika.

Niedawno próbowało lewactwo coś wymyślić w Sopocie podczas Europejskiego Forum Nowych - po prostu śmiech

http://natemat.pl/76737,jak-kawa-rozpuszczalna-ma-byc-natychmiast-zobacz-wyklad-zygmunta-baumana-o-kulturze

 

pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wstawke

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1423523

Chyba jeszcze nie dogorywa, niestety.

Koniecznie trzeba im "pomóc" odejść ze sceny.

pozdrawiam i dziękuję za miłe słowa

 

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1423529

 TYDZIEŃ ZA TYGODNIEM MIJA, ZALI TO JESZCZE POLSKA CZY JUŻ… UKRAINA? Kiedy bowiem ogląda się media, słucha komentatorów i polityków, zachowanie MSZ i innych urzędów państwa – to ciśnie się pytanie – czyje interesy reprezentują – państwa i narodu polskiego czy interesy jednego z obozów na Ukrainie, interesy banderowskie czy polskie, interesy kilku złodziei żydowsko-ukraińskich nazywanych oligarchami, czy interesy polskich przedsiębiorców, pana Kołomańskiego i Pińczuka (sponsor Aleksandra Kwaśniewskiego) czy polskiego producenta mięsa? Czy „Gazeta Wyborcza”, piętnująca prawie codziennie „polski nacjonalizm”, nie przekształciła się czasem w nieformalny organ OUN Bandery, czy Mirosław Czech piszący komentarze nawołujące niemal do wojny – pisze jako obywatel Polski czy neobanderowski aktywista Związku Ukraińców w Polsce?

Zatrzymamy się chwilkę na Mirosławie Czechu, czołowym podżegaczu, nawołującym od lat do skłócenia Polski z Rosją, piętnującego środowiska kresowe za kultywowanie pamięci o zbrodniach UPA, oskarżającego tych Polsków, którzy się tym zajmują o uleganie Moskwie bądź nawet o pełnienie roli „agentury Moskwy”. To tenże Czech w 70. rocznicę ludobójstwa na Wołyniu przekonywał na łamach organu Michnika, że to „Moskwa rozpętała piekło na Wołyniu”. W ostatnim numerze GW szydzi zaś z Henry Kissingera, który na łamach „Washington Post” nawołuje do rozsądku w sprawie Krymu i Ukrainy. Czech uważa, że jego propozycje to „naftalina” i dodaje: „Tezy Kissingera oddają cele, jakie sobie postawią Rosjanie, gdy wreszcie zasiądą do rozmów z Ukraińcami. Dziś szanse na to są niewielkie, bo z głów rosyjskich wielkorządców nie wyparował jeszcze imperialistyczny szał”. Tak oto i stary Henry Kissinger jest podejrzany o uleganie Moskwie.

Czech to działacz Unii Wolności, partii, która zajmowała sie przed lata zwalczaniem „polskiego nacjonalizmu” i „ksenofobii”. Jednak to ten Czech, atakując posła Wadima Kolesniczenko z Krymu podczas jego pobytu w Polsce, użył sformułowanie, że nie jest on „prawdziwym Ukraińcem”. Przyznajmy, że to szokujące stwierdzenie stoi w całkowitej sprzeczności z głoszonymi na gruncie polskim hasłami i postulatami. Czy gdyby ktoś u nas powiedział, że Myrosław Czech, aktywista Związku Ukraińców w Polsce, obrońca UPA i jej wyczynów, nie jest prawdziwym Polakiem – „Gazeta Wyborcza” siedziałaby cicho?

Ale Czech to tylko jeden z elementów tej układanki – inny, to Miron Sycz, poseł PO, śmiejący się w kułak podczas sejmowej debaty o ludobójstwie na Wołyniu, reprezentujący Polskę podczas różnych wizyt na Ukrainie, „doradzający” prezydentowi RP jak rozminować minę pod nazwą „obchody 70. rocznicy ludobójstwa na Wołyniu”. Pewny siebie i szyderczy, bo ma wpływ na premiera i prezydenta, bo to jego słuchają, a nie Kresowiaków pukających od lat do tych urzędów i spławianych pod byle jakim pozorem. To Sycz decyduje jak państwo polskie ma obchodzić te rocznice, a nie środowiska kresowe. Premier rządu RP nie wykazał żadnej aktywności podczas obchodów 70. rocznicy ludobójstwa na Wołyniu, nie był w ogóle obecny, tak jakby ta sprawa w ogóle go nie dotyczyła, ale kiedy tylko wybuchła „sprawa ukraińska” jego aktywność i podniecenie sięgnęły zenitu, tak jak wtedy, kiedy storpedował polsko-rosyjskie wstępne porozumienie w sprawie gazociągu Jamał II, bo – jak to uznał – nie będziemy się przyczyniać do „dewastowania polsko-ukraińskich relacji”.

Wracajmy do Ukraińców w Polsce – nie jest tajemnicą, że są obecni w mediach, na uczelniach, w IPN i agendach rządowych (także w dyplomacji). Wiadomym jest to, że mimo wielokrotnych monitów organizacji kresowych państwo polskie hojnie dotuje tak Związek Ukraińców w Polsce, jak i jego oraz „Nasze Słowo”, uprawiający od lat, bezkarnie i bezczelnie, antypolską propagandę i wychwalający wyczyny UPA. Nigdy nie spotkało się to z jakąkolwiek ingerencją państwa polskiego. Dlaczego? Skąd ten ochronny parasol, ta niesłychana tolerancja i pobłażliwość? Pytanie retoryczne.

Odnosi się tez wrażenie, że ci Ukraińcy obecni w polskich instytucjach mają wpływ na ich działanie. IPN próbuje od lat lansować tezę o polsko-banderowskiej wspólnocie antykomunistycznej czego wyrazem było wliczenie w jednym wydawnictw ofiar poniesionych przez formacje UPA po 1944 roku do ofiar polskiego podziemia zbrojnego. Ideologiczny antykomunizm i kwestionowanie prawomocności PRL jest bardzo wygodne dla postbanderowskiej wizji historii, pozwala zaliczyć ofiary po stronie UPA jako ofiary „totalitarnego państwa”, choć wiadomo, że banderowskie podziemie zwalczałoby zbrojnie każde państwo polskie. To samo odnosi się do akcji niszczenia pomników pod pozorem zwalczania „pozostałości państwa komunistycznego”. Niejako „przy okazji” niszczy się pamięć po polskich formacjach zbrojnych w czasie II wojny światowej, o 1. i 2. Armii Wojska Polskiego. Konsekwentnie próbuje się ustawić Polskę niemal jako sojusznika III Rzeszy, po tej samej stronie, po której długo walczyła UPA. Przy okazji – czy sprawa pomnika gen. Czernahowskiego w Pieniężnie, to nie jest czasem inicjatywa ukraińska, wiadomo przecież, że mieszka tam spora liczba Ukraińców przesiedlonych w czasie Akcji „Wisła”.

Podczas jednego z wieców jakie się odbyły się w tych tygodniach w Polsce, a konkretnie w Łodzi, ukraińska studentka (jedna z 13 tysięcy studentów ukraińskich w Polsce) – wznosiła banderowskie hasła wykrzykując na koniec „Smert woroham”. Obok stał europoseł Jacek Saryusz-Wolski. Nie było żadnej reakcji, żadnej refleksji. To było symboliczne wydarzenie pokazujące stopień upadku elit politycznych w Polsce.

Suwerenne państwo polskie, mające reprezentować interesy narodu polskiego, nie może być zakładnikiem koncepcji politycznych jednej z mniejszości narodowej, zamieszkującej to państwo. Nie może być tak, że ta mniejszość recenzować zaczyna zachowania polskich obywateli, którzy mają odmienne od niej poglądy, nie może być tak, że może ona wskazywać palcem tych Polaków jako „agentów Moskwy”. Pewne granice przyzwoitości zostały już dawno przekroczone, mniejsza z tym, że przy akceptacji dużej części pseudoprawicowych „patriotów”, pełniących raczej rolę pożytecznych idiotów, niż świadomych i poważnych reprezentantów narodu polskiego.

Magda Braun

 

 

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1423524

Dziękuję za przytoczenie tego ważnego tekstu o fałszerzach naszej historii i politykach działających wbrew polskiej racji stanu.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1423532

Michnik podyktował Ukraińcom, co mają robić:

"- Jeśli Ukraińcy będą spokojni, to Putin zajmie Ukrainę bez jednego strzału. Jak zaczną strzelać - Rosja rozpocznie interwencję. Tak źle i tak niedobrze. Ale myślę, że gdyby chodziło o Polskę, to my zaczęlibyśmy strzelać - mówi Adam Michnik, redaktor naczelny Gazety Wyborczej."

 

 

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1423571

Lewica, aby istnieć musi toczyć permanentną wojnę. Nieistotne z kim, ważne, aby móc rabować i zabijać. Wszelkie drętwe mowy o jakieś tam sprawiedliwości społecznej sprowadzają się do tego, żeby zabrać innym i przywłaszczyć sobie, klasie wybranej, czyli lewackim aparatczykom styojącym ponad prawem dla niewolników. I w tym aspekcie tzw demokracja i lewica są jednakie. jedno bez drugiego nie jest w stanie istnieć. Jedno karmi drugie. Co oznacza, że demokracja jest tożsama, powiem więcej dla mnie czy to socjaldemokraci, czy liberałowie nie mówiąc już o socjalistach, komunistach czy faszystach/nazistach to jest jedno i to samo. Jedynymi ustrojami ktre są do zaakceptowania to monarchia absolutna lub  republikanizm, gdzie Prezydent wybierany przez ogół społeczeństwa ma bardzo szerokie uprawnienia. W przypadku Polski, niestety to pierwsze jest niemożliwe, już. Ale to drugie jest możliwe, jeszcze.

Odrzucam całkowicie tzw demokrację, pod jakąkolwiek postacią, dlaczego to wyjaśniłem wcześniej, ale w uzupełnieniu powiem jeszcze, że jak wiadomo słowo demokracja pochodzi od greckiego słowa demos. Wiadomo również kto był demos w Atenach. Na ok 300 tys mieszkańców Aten tylko ok 60 tys to był demos, reszta to byli niewolnicy bez żadnych praw. Przeskakując te kilka tysięcy lat, kto jest demosem teraz? Ile ich jest? Dużo mniej niż w starożytnych Atenach. Może ok 5%, reszta to niewolnicy. A najfajniejsze jest to, że sporo niewolników uważa, że jest demosem, a są takimi samumi niewolnikami, tylko z pałą w ręku. W momencie kiedy przestają być potrzebni są traktowani w ten sam sposób co reszta niewolników.

Podoba mi się!
12
Nie podoba mi się!
-1

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

#1423526

Świetne są Twoje spostrzeżenia na temat demosu. 

I bardzo ciekawa analiza związków między demokracją a sukcesami lewicy.

Dzięki.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1423530

za Janem Pawłem II: "Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo przemienia się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm".

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1
#1423537

Dla mnie bliższym od Ateńczyków wzorcem demokracji była rada starszych u Winnetou.

Tyle, że pojawił się między nimi biały człowiek z taborem wozów pełnych wódki.

A w ślad za nim, jak tajemniczy Don Pedro, podążył jego szwagier taborem wozów pełnych karabinów.

No i demokracja prysła jak bańka mydlana.

 

Pozdrawiam.

dratwa3

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1423613

Lepsze ciekawe i wartościowe powielane teksty, które zmuszają (mam nadzieję) do myślenia, niż pisane własnymi słowami i od serca po raz n-ty, nic nowego nie wnoszące, po stokroć powtarzane frazesy, np. krytyki polityków, którzy dawno powinni zostać wywiezienia na taczkach. Choć politycy ci nie zostali obaleniu właśnie dzięki zjawiskom, o których pisze Autor powyższego atrykułu.

 

Moja uwaga dotyczy poprawności politycznej. Sam zwrot być może stanowi zlepek wyrazowy utworzony przez lewicę, niemniej jednak nie zwrot "poprawność polityczna" jest problemem, a to, że zwroty używane w ramach poprawności politycznej są niczym innym jak cenzurą utrzymującą tabu, o którym (których) pisze autor, cenzurą trzymającą w dybach wszelki dyskurs polityczny, aczkolwiek nie tylko. Poprawność polityczna dokonuje dewastacji językowej, bo poprzez zlepki wyrazowe i abnormalne i udziwnione stosowanie wyrazów, tworzy nowy język, a co za tym idzie - nowy sposób myślenia, taki, do jakiego dąży lewica - oczywiście pod płaszczykiem wrażliwości i zrozumienia dla innych. Zwrot przytoczony przez Autora: "orientacja seksualna" jest tego doskonałym przykładem.

http://www.ksiegarnia.vb.com.pl/sklep/monografia/167-pulapki-poprawnosci...

http://narodowcy.net/publicystyka/8209-poprawnosc-polityczna-zarys-probl...

http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Poprawno%C5%9B%C4%87_polityczna

 

Druga uwaga dotyczy samej demokracji, którą należałoby kwestionować, tak samo, jak  tolerowanie istnienia politycznego lewicy. To lewica wymyśliła, że demokracja jest idealnym ustrojem i usilnie wszystkim wmawia, że demokracja jest najważniejszym i najwyższym dobrem każdego państwa i każdego obywatela, kompletnie ignorując różnice cywilizacyjne i aspekty praktyczne. Cywilizacja sprawdzała sią w małych społecznościach, w bardzo określonych i specyficznych warunkach, ale jest określana jako ideał, do którego cały świat powinien dążyć, podczas, gdy w formie masowej jest niczym innym, jak dyktaturą większości. Dyktaturą, która może obalić wszelkie normy i prawa - poprzez głosowanie i która w ten sposób wprowadza zamęt, niepewność i brak jakichkolwiek norm, także, a może przede wszystkim, moralnych. 

Autor wpadł w te same sieci mówiąc, bardzo słusznie, że "Nie można przekroczyć granicy getta, wyznaczonej przez tryumfującą demokrację. (...) można bredzić o braku demokracji", a potem, niekonsekwentnie, mówiąc: "Niestety, z powodu skutecznego oddziaływania propagandy większość uważa lewicę za upragniony byt w demokracji."  W demokracji tak, ale w ustroju politycznym niekoniecznie. Dajmy sobie więc spokój z tą demokracją.

 

Pod resztą podpisuję się obiema rękami i całym sercem. Bardzo trudno jest przebić mur niechęci dla zrozumienia faktu, że wszelkie formy totalitaryzmu, włącznie z socjalizmem, mają jednakowe żródło i że są obecne w Ameryce i EU w takim samym stopniu jak niegdyś w ZSRR, czy nadal w Chinach i Korei Północnej. Metody represji są różne, niemniej jednak cel jest ten sam: unicestwienie człowieczeństwa w człowieku.

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0
#1423527

Dzięki za wnikliwy komentarz.

Doskonale pokazałaś, jak wprowadzają w błąd piewcy demokracji.

Najtrudniejsze jest jednak teraz rozwiązanie problemu, jak wyjść z tego chorego ustroju. 

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1423531

Demokracja to bardzo nieżyciowy ustrój – mial powiedzieć Ludwik XVI. Przed ścięciem.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1423533

i bardzo na czasie ,dla Polski i Europy.Powinni go przeczytać politycy i przeanalizować.Czyżby byli tak niedoinformowani?A  może tylko udają aby uniknąć odpowiedzialności?

Myślę,że komunizm nie skończy się nigdy,bo diabelstwo,tak jak zły będzie trwało wiecznie.Mimo to trzeba robić swoje,zawsze i wszędzie oraz najlepiej jak się da.

Dzękuję i pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Verita

#1423536

Powinni go przeczytać przede wszystkim prawicowcy, którzy też dali się - jak pisze autor - "ogłupić" i uwierzyli, że jest miejsce dla lewicy we współczesnych ustrojach politycznych.

A nie powinno go być, bo jak przestrzegał Jan Paweł II:  "demokracja bez wartości łatwo przemienia się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm".

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-1
#1423538

Przeczytalem caly artykul z "rozdziawiona geba" , jestem zachwycony ujeciem tego problemu , sama logika i zdrowy rozsadek . Czesto myslalem tak jak autor , tylko jak przekazac to przecietnemu mieszkancowi i tu nie ma znaczenia jakiego panstwa . Nie kazdy czlowiek bez wzgledu na to , gdzie na tym globie mieszka , zrozumie ten tekst (jezeli wogole przeczyta) . Wiekszosc ludzi jest w wiekszym lub mniejszym stopniu pod wplywem tego co slyszy lub widzi w srodkach masowych dezinformacji . Jak dotrzec do wszystkich , jak nauczyc ludzi samodzielnego myslenia , skoro wiedza i inteligencja przecietnego mieszkanca tej Ziemi jest duzo nizsza od autora artykulu , a dotrzec do ludzi nie mozna , poniewaz niezwykle bogata banda kontroluje , czym faszeruje sie ludzkie glowy  . Autor nie odkryl tez niczego nowego , po prostu przekazal w inteligentny sposob to , co jest zawarte w dziesieciu przykazaniach . Prosze tez pomyslec o tym , ze kazdy polityk , przywodca partii lub dziennikarz , ktory w jakimkolwiek przemowieniu lub artykule chcialby to przekazac , zostalby natychmiast wysmiany i "skompromitowany" przez posluznych kundli , ktorzy sluza tym , ktorzy chca wprowadzic nowy porzadek swiata i miec wladze takze nad duszami przecietnego zjadacza chleba . Prosze zwrocic uwage na to , jak banda kryminalistow i ekspertow Laska , co to ciagle niczego nie potrafi udowodnic , ale za to ciagle mlaska o brzozie i innych bzdurach , potrafila przeciagnac na swoja strone duza ilosc osob chcacych miec "swiety spokoj" . Nie wierze w to , ze Polacy nie slyszeli o wypowiedziach Tuska , mowiacego , ze Polska to nienormalnosc , ze nie wiedzieli , ze w domu Tuska mowilo sie po niemiecku , ze nie slysza jak on mowi z niemieckim akcentem i pomimo tego skacza do gardla kazdemu kto jego krytykuje . Ci ludzie nie widza co on ze swoja banda zrobil z polskim przemyslem , szkolnictwem i wszystkim tym , co polskie i tym z czego slusznie mozemy byc dumni . Mam w Polsce przyjaciela , ktory jest bylym profesorem uniwersytetu , ktory zawsze byl i jest bardzo zaangazowany w dzialalnosc patriotyczna i ktory opowiada mi o sposobie myslenia jego bylych kolegow ze studiow i innych wyksztalconych ludzi , od ktorych mozna wymagac czegos wiecej anizeli tego co wymaga sie od srednio wyksztalconego lub zupelnie niewyksztalconego Polaka . Rece opadaja i nie tylko rece , gdy slysze to , co ci "intelektualisci" wygaduja . To oni wlasnie powinni przeczytac tekst "Czarnej Limuzyny" .

P.S. Bardzo dziekuje Rebeliantce za skopiowanie tekstu , rozesle ten tekst do wszyskich znajomych i poprosze ich aby przekazali dalej .

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
-1

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje . Mark Twain

#1423539

Bardzo Ci dziękuję za deklarację rozsyłania tekstu.

Zgadzam się z Tobą, że dzisiaj jest już bardzo trudno zbudować struktury, które by się skutecznie sprzeciwiły potężnym strukturom lewacko-masońskim, które mają media i pieniądze, aby manipulować ludźmi na niewyobrażalną skalę. Chyba tylko Kościół dysponuje jeszcze odpowiednimi środkami sprzeciwu. Z tego tez powodu jest tak zaciekle atakowany przez lewactwo.

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1
#1423540

Wcale nie jest trudno. Trzeba tylko wiedzieć jak i oczywiście chcieć.Jedyna trudność, później, to będzie oddzielenie ziarna od plew.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

#1423549

Podziwiam Twój optymizm. Zacznę systematycznie czytać Twoje teksty ;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#1423596

Świetny tekst!

 

Dziekuję Rebeliantko za Twój instynkt i zwrócenie uwagi (coś ostatnio było Ciebie mało?)

 

To jedno zdanie ustawia prawidłowo proporcje:

Człowiek prawy nie toleruje ani tym bardziej nie legitymizuje zła w instytucjonalnej ani w żadnej innej, np. „demokratycznej”, formie.

I wszystko jasne. Tak zdefiniowana prawica nie dopuszcza do istnienia lewicy. To patologia i pomiot szatana.

 

Cóż jeszcze można dodać? W pełni zgadzam się z Autorem i Tobą.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1
#1423550

... witaj Krystyno !

Dobrze, że wstawiłas ten artykuł - znakomita analiza.

Trochę żal, że  *Czarna Limuzyna* , nie pisuje na NP.

 

A, meritum :

Zdaję sobie sprawę, że Autor - chyba przez szacunek dla pot. czytelnika - nie postawił jasnej definicji  ,  lewicy !??

Lewica... a co to jest ?

Ja jestem zwolennikiem innego - bardziej, podstawowego - podziału : dobro albo  zło !

Lewica, to nic innego jak użyteczni słudzy szatana, którzy mają tylko jeden cel :

    rozwalić Chrześcijaństwo .

serdecznie pozdrawiam,

Marek

ps.

Krysiu, jako pięcioletnia Niepoprawna.... może zaproś *CZ.L* , do naszej społeczności :-))??

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-2
#1423566

Piękne dzięki za dobre słowa. CZ.L. ma chyba konto, tylko nie nadąża ze wszystkimi zobowiązaniami. Dlatego mu pomagam.

"Lewica - użyteczni słudzy szatana". Tak, coraz bardziej dobitnie jest to widoczne. 

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1423601

Dzięki za docenienie moich wysiłków promocyjnych :)

pozdrawiam

ps. Trochę mnie było "mało", bo różne kłopoty prześladowały. Zobaczymy, moze uda mi się "poprawić" ;)

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#1423598

Tym terminem straszono na Wschodzie przez długie lata. Pokazywano w telewizji scenki przyprawiające o mdłości.To działało.

 Zachód odwzajemniał się ukazywaniem ciemnej strony komunistycznego raju, a było tego sporo, ze wspólnymi żonami na czele.

 Moim skromnym zdaniem, wszelkie zło bierze się z multikulti, bo tradycje wnoszone przez przybyszów, nie zawsze zasługują na wdrożenie i akceptację.

 Jak pogodzić, na przykład, tradycyjny model wychowywania dzieci w rodzinach z praktyką stosowana w kibucach, gdzie dzieci były dobrem wspólnym?

Jak obronić obyczaj dotyczący pełnoletności, kiedy narzuca się przywleczone z półdzikich krajów nawyki poślubiania nieletnich dziewczynek?

"Państwa islamskie systematycznie obniżają granicę wieku, w którym dziewczynki mają przyzwolenie na zawieranie małżeństw. Arabia Saudyjska, chcąc dogonić sąsiadów, obniżyła wiek do 10 lat. Nie dorównano jednak do Iranu.

 

Przed islamską rewolucją w Iranie za mąż nie mogły wychodzić dziewczyny poniżej 16 roku życia.  Wiek ten został znacznie obniżony – teraz jest to 9 lat dla dziewczynek i 15 dla chłopców. - Uważamy, że wiek dziewięciu lat to wiek, w którym dziewczynka osiąga dojrzałość płciową i jest gotowa do wyjścia za mąż – poinformował Mohammad Ali Isfenani, członek tamtejszego parlamentu.

Read more: http://www.pch24.pl/iran--legalizacja-malzenstw-z-dziewieciolatkami,5494,i.html#ixzz2znAXsUyd

 

Lewactwo korzysta z tego i przekuwa wszystko na swój chory użytek. Lewactwo jest wszechobecne. Nie jest wolny od niego Zachód, ale nie brakuje go też i na Wschodzie.

To zaraza.

Pozdrawiam z podziękowaniem za  cenny tekst

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1423570

Bardzo dziękuję za wnikliwy komentarz z bardzo ciekawymi przykładami. Serdeczności.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1423599

Dziękuję Wszystkim za głosy w dyskusji, włączę się ponownie dopiero za kilka godzin, gdyż mam nieoczekiwane bardzo pilne sprawy do załatwienia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#1423576

wydaje się, że w Polsce problem lewicy czy innej frakcji politycznej jest zupełnie inaczej zbudowany i funkcjonujący niż książkowe definicje.

Otóż moim skromnym zdaniem nie ma w kraju partii stricte ideowych, czystych mentalnie i politycznie.

To co jest, to kupa zbieraniny, nastawiona na grabienie czego się da i gdzie się da. Słuszność tej tezy potwierdzają ostatnie

lata tak obfite w różnej maści afery. Być może są w partiach jednostki wybitne, patriotyczne i czyste ideowo, ale giną w ogólnym

nurcie płynięcia ku bogactwie kosztem państwa i obywatela. Dlatego nazywanie pewnych ugrupowań lewicą czy prawicą jest obrazą

definicji określającej podstawy ideowe czy polityczne danej frakcji. W Polsce nie ma partii wpisujących sie w definicje, są zbiory osób

wzajemnej adoracji zupełnie wyalienowanych z rzeczywistości i nastawionych na całkowitą prywatę i bogacenie sie kosztem współobywatela. I tak to odbiera zdecydowana wiekszość Polaków.

Konkluzja jest oczywista, bez względu na to jak i na kogo powołuje sie dzisiejsza niby lewica, akceptacja jej jako bytu politycznego jest bezzasadna i chybiona.

Pomijając nawet konotacje historyczne czy obecną działalność. Cejrowski wiedział co mówił..." wszyscy won..."

Pozdrawiam.

 

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

"Ar­mia ba­ranów, której prze­wodzi lew, jest sil­niej­sza od ar­mii lwów pro­wadzo­nej przez barana."

#1423580

jednak całkowicie zgadzam się ze stanowiskiem autora, że lewica jest narzędziem przemocy. Narzędziem, które znakomicie wykorzystywane jest w globalnej polityce architektów NWO. Bo to oni tworzą określone kierunki zniewalania ludzkości a lewacka ideologia jest im w tym przypadku niezmiernie pomocna. No bo popatrzmy na dwór Palikota i jego samego. Jakaż to z nich lewica, w tradycyjnym rozumieniu, z zasobnymi kontami i biznesami? Żadna. Ale stanowią oni doskonałe narzędzie, dysponując właśnie kasą, do niszczenia naszej cywilizacji łacińskiej na rzecz ogólnoświatowej demoralizacji i destrukcji życia społeczeństw. Są bardzo niebezpiecznym narzędziem, które nie powinno zabierać głosu w sprawach dla narodu polskiego ważnych.

Nasze społeczeństwo, po kilkudziesięciu latach życia pod sowieckim batem, spoglądało na Zachód jak na Mekkę wolności nie zdając sobie w ogóle sprawy z zagrożeń płynących z tamtej strony. Znajomość życia na Zachodzie była w zasadzie żadna, bo po prostu komuna nie dawała paszportów na tamten kierunek. I nagle gdy zafundowano nam transformację, zaakceptowano to wszystko bez żadnego sprzeciwu, uwierzono w niczym nieuzasadnione obiecanki wejścia do tego upragnionego raju aby tylko oderwać się od Wielkiego Brata. A teraz powoli sączy się nam wszelkiego rodzaju dewiacje niszczące nasz ład moralny i jakoś to nie ma odbicia w głosowaniach wyborczych. Czyżby ludzie jeszcze nie ochłonęli i nie zaczęli myśleć własnym rozumem? Obawiam się, że jeszcze trochę potrwa zanim Polacy zaczną odróżniać dobro od zła tyle, że może to być odrobinę za późno przed ostateczną likwidacją naszej państwowości. A póki co, tzw. lewica będzie zjadać z apetytem wisienki z państwowego tortu.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Szpilka

#1423593

Słuszne spostrzeżenia i przestrogi. Pozdrawiam.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1423595

Świetne postawienie tzw. kropki nad i w sprawie "specyfiki" polskiej lewicy i prawicy. Dzięki, Bibrusie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#1423600

Mający zawsze te same marzenia

Okraść innych by sobie leniuchować

Brzuch napełniać i  z radością chodować

Takie związki winno się lokwidować

A ich założycieli deportować

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1423602

Słusznie. Tylko stanowcze rozwiązania!

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1423604

Tekst pierwszej klasy niestety odslon niewiele a powodem jest wygodnictwo i glupota wiekszosci "interesujacych" sie politykom, oraz jej zgubnymi wynikami nikt nie bierze przykladow z udanych rewolt przeciwko totalizmowi reprezentowanemu przez eu oraz inne bandy zorganizowane w celu zrabowania nam wolnosci wyboru, co dla nas jest dobre a co zle jesli buntujemy sie przeciwko wprowadzaniu deprawujacych nasz swiatopoglad lewackich pomyslow przypinaja nam latke ciemnogrodu to nic ze za tym stoi zaledwie garstka zboczencow sa oni zorganizowani maja poparcie ulokowanych we wladzacz ukrytych dewiantow ktorzy nie wstydza sie ich popierac a u nas? przy ocenach tekstu widac frekfencje, najwyzej kilka, na klamliwych stronach onetu czy interii jest tego nieporownywalnie wiecej wedlug mnie powinno sie nawolywac do bojkotu sprzedajnych mediow rzadzonych przez wroga polsce gluwnie "niemiecka"( zydowska)finansjere i dopiero wtedy mozna by bylo mowic do wiekszej rzeszy niezadowolonych ktorzy z glupoty jedni a drudzy z niewiedzy surfuja po rzadowych merdmediach!

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

adolfnr2

#1423697

W pełni się zgadzam z postulatem nawoływania do bojkotu mediów indoktrynujących ludzi w interesie zdegenerowanych drani.

 

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#1423706