Czy Sąd Rejonowy w Pszczynie nadal będzie chronić brutalną Policję?

Obrazek użytkownika Rebeliantka
Kraj

 

Zapraszamy w piątek 4 lutego godz. 8.30 sala 242 sygn. akt II Kp 442/10. Adres Sądu: Pszczyna, ul. Ks. Bp. Bogedaina 14


Odmowa wszczęcia śledztwa

Przedmiotem jutrzejszego posiedzenia sądowego jest ustalenie zasadności Postanowienia Prokuratury Rejonowej w Tychach sygn. 3 Ds. 228/10 z dnia 21 czerwca 2010 r. (wydanego przez prokurator Krystynę Stachę) o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie nadużyć związanych z brutalnym, niezasadnym zatrzymaniem przez Policję Janusza i Krystyny Górzyńskich na terenie prywatnego domu w Czechowicach-Dziedzicach w dniu 17 lutego 2010 roku.

Na podstawie Art. 330 § 1 kpk:

Uchylając postanowienie o umorzeniu postępowania przygotowawczego lub odmowie jego wszczęcia, sąd wskazuje powody uchylenia, a w miarę potrzeby także okoliczności, które należy wyjaśnić, lub czynności, które należy przeprowadzić. Wskazania te są dla prokuratora wiążące.

Zgodnie z Art. 297. [Zadania postępowania przygotowawczego]  § 1. kpk, celem postępowania przygotowawczego jest:

1) ustalenie, czy został popełniony czyn zabroniony i czy stanowi on przestępstwo,
2) wykrycie i w razie potrzeby ujęcie sprawcy,
3) zebranie danych stosownie do art. 213 i 214,
4) wszechstronne wyjaśnienie okoliczności sprawy, w tym ustalenie osób pokrzywdzonych i rozmiarów szkody,
5) zebranie, zabezpieczenie i utrwalenie dowodów dla sądu tak, aby rozstrzygnięcie sprawy nastąpiło na pierwszej rozprawie głównej.

§ 2. W postępowaniu przygotowawczym należy dążyć także do wyjaśnienia okoliczności, które sprzyjały popełnieniu czynu.

Prokuratura nie przeprowadziła żadnych czynności wyjaśniających poza przesłuchaniem policjantów.

O tym napiszę dalej. W tym miejscu trzeba podkreślić, że brutalna akcja była prowadzona wobec osób całkowicie niewinnych.

Akcja organów ścigania wobec osób niewinnych

Janusz Górzyński był fałszywie oskarżony wraz ze swoją żoną Wiesławą przez Prokuraturę Rejonową w Środzie Wlkp. w sytuacji, gdy to on był pokrzywdzony przez oszustów. Ustalono to w prawomocnym już Wyroku Sądu Rejonowego w Gostyniu  sygn. II K 85/05.

W  1999 r. małżonka Janusza Górzyńskiego Wiesława została oszukana przez właściciela sklepu, u którego chciała zakupić komputer dla syna finansowany przy pomocy tzw. kredytu bezgotówkowego. Dostarczyła stosowne dokumenty i podpisała umowę kredytową. Komputera jednak nigdy nie otrzymała, a bank zaczął domagać się spłaty zaciągniętego kredytu. Zawiadomiono o oszustwie organa ścigania. Po dwóch latach organa zaczęły prowadzić śledztwo, w trakcie którego ustalono, że oszukańczy dostawca sfałszował umowę kredytową, m.in. potwierdzając na niej, że dostarczył towar oraz że umowę podpisał - jako gwarant - Janusz Górzyński. Dzięki temu dostawca otrzymał z banku pieniądze. Analiza grafologiczna jednoznacznie potwierdziła jednak, że Janusz Górzyński umowy nie podpisywał. Stwierdzono też, że dostawca nie mógł dostarczyć Wiesławie Górzyńskiej żadnego komputera, gdyż nie posiadał dowodu jego zakupu.

Mimo to czterokrotnie umarzano śledztwo, twierdząc, że nie można ustalić, czy towar został dostarczony, ponieważ nieuczciwy dostawca (Zenon Biela i jego współpracownik Ferdynand Górny) bronili się w ten sposób, że prawdą jest, że nie dostarczyli zamówionego komputera, ale rzekomo zmodernizowali jakiś stary. Nie posiadali wprawdzie żadnych dowodów tej modernizacji, ani nawet nie potrafili nawet powiedzieć, na czym ona polegała, ale prokuratura dała im wiarę. Następnie oskarżono Górzyńskich, że wyłudzili oni kredyt z banku, gdyż rzekomo zaciągnęli pozornie kredyt w banku na nowy komputer, a tymczasem chcieli mieć modernizację starego.

Sąd Rejonowy w Gostyniu uniewinnił małżonków Górzyńskich. Jednocześnie:

  1. sformułował w uzasadnieniu Wyroku doniosłe zarzuty dotyczące braków formalnych i merytorycznych aktu oskarżenia,
  2. zwrócił uwagę na poważne błędy procesowe Prokuratury tj. pominięcie w ogóle dowodów z dokumentów, a także na brak znajomości logiki, celu i sensu zdarzeń gospodarczych,
  3. przeprowadził wnikliwą ocenę dokumentów w sprawie oraz ustalił, które zeznania są spójne z dokumentami, a które nie, czego w ogóle nie podjęła Prokuratura. Sąd stwierdził, że zeznania oskarżonych Janusza i Wiesławy Górzyńskich są zbieżne z treścią dokumentów, a zeznania świadków – rzeczywistych oszustów - Bieli i Górnego nie znajdują pokrycia w dokumentach.
  4. dokonał wnikliwej oceny dowodów, zgodnej z zasadami doświadczenia życiowego i praktyką obrotu gospodarczego w Polsce, gdy tymczasem prokuratura formułowała akt oskarżenia wbrew tymże (doświadczeniu życiowemu i zasadom obrotu),
  5. zauważył też i podniósł nieprawidłowości w działaniach firmy „Credo” Sp. z o.o. i Banku PKO BP, konstatując, że przez brak staranności tychże powstało niebezpieczeństwo niedostarczenia przedmiotu umowy kupującemu (Wiesławie Górzyńskiej), czego w ogóle nie „zauważyła” Prokuratura.

Akt oskarżenia nie powinien w ogóle trafić do Sądu

Kluczowe jest, że akt oskarżenia nie powinien w ogóle trafić na wokandę. Sąd w uzasadnieniu Wyroku dobitnie stwierdził:

Str. 7

„Sąd nie cytuje w tym miejscu wprost zarzutu aktu oskarżenia (odsyłając zainteresowanych do lektury tego dokumentu na k. 218-220 akt), gdyż jest on niezrozumiały i niepoprawny nie tylko w sensie prawnym (redakcja aktu oskarżenia pod kątem art. 332 § 1 punkt 2 kpk), ale już nawet w sensie językowym.

Mało tego Sąd zwraca uwagę, że oskarżonej Górzyńskiej zarzuca się działanie wspólnie i w porozumieniu z nią samą (vide zdanie drugie zarzutu aktu oskarżenia jej dotyczącego) i to w sposób tożsamy zdziałane – jak w przypadku jej męża (co nie wytrzymuje krytyki w świetle ustaleń sprawy).

I oczywiście można to traktować jako pomyłkę, rzecz jednak w tym, że do chwili wyrokowania nie zostało to sprostowane, mimo że był na sali przedstawiciel Prokuratury, która ów akt do Sądu wniosła, a postępowanie w sprawie toczyło się blisko 5 lat.

Tak sformułowany akt oskarżenia winien podlegać reasumpcji i to w trybie art. 337 kpk lub nawet art. 345 kpk i wymagał ponowienia czynności procesowych postawienia zarzutów. Skoro bowiem Sąd  orzekający nie jest w stanie objąć merytorycznie aktu oskarżenia, tym bardziej ma z tym problem zwykły obywatel”.

 

Str. 8

„Z uwagi na fakt, że zarzut aktu oskarżenia zbudowany jest z jednego zdania, zebranego w 45 liniach trudno wydedukować, co tak naprawdę zarzuca się oskarżonym w świetle faktów wynikających ze zgromadzonych w sprawie dokumentów.”

A zatem Sąd popełnił rażący błąd przyjmując sprawę na wokandę. Nie istniały żadne podstawy do ścigania Janusza Górzyńskiego.
 

Jak Policja w Polsce zatrzymuje niewinnych, a Prokuratura nie dostrzega nadużyć?

Organa ścigania na Śląsku były wielokrotnie informowane o fałszywym oskarżeniu sformułowanym przez Prokuraturę Rejonową w Środzie Wlkp. wobec Janusza Górzyńskiego i jego żony Wiesławy.

Niniejszą sprawę badał RPO i także wyraził pogląd, iż materiał dowodowy nie dawał podstaw do oskarżenia.

Mimo to w dniu 17 lutego 2010 r. Policja dokonała zatrzymania Janusza Górzyńskiego w sposób brutalny, łamiąc wszelkie procedury i powodując u niego poważne zaburzenia kardiologiczne i obrażenia, które następnie musiały być intensywnie leczone w areszcie przez 1,5 miesiąca. Janusz Górzyński po całodziennym przebywaniu w szpitalu był przewożony do aresztu karetką w pozycji leżącej.

Krystynę Górzyńską, która była świadkiem brutalnego zatrzymywania Janusza Górzyńskiego,  Policja rzucała na ziemię, zakuwała w kajdanki, odmawiała jej prawa do podania do protokołu z przeszukania informacji o obrażeniach Janusza Górzyńskiego, porwała z domu zimą tylko w koszuli nocnej, z gołymi nogami bez bielizny, bez informacji w jakim celu jest przewożona i dokąd.

U Krystyny Górzyńskiej spowodowano potwierdzony przez lekarzy szok psychiczny. Była ona przez kilka godzin bezprawnie przetrzymywana na Komendzie Policji w Bielsku-Białej, gdzie z powodu upokarzającego traktowania próbowała się samookaleczyć nożem leżącym na regale. Policja dwukrotnie wzywała pogotowie i wywierała nacisk na lekarzy, aby przewieźli Krystynę Górzyńską do szpitala psychiatrycznego. Gdy lekarze nie widzieli do tego podstaw, policjanci łamiąc fundamentalne przepisy Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego zawieźli tam Krystynę Górzyńską wbrew stanowisku lekarzy i podając nieprawdziwe informacje personelowi szpitala spowodowali jej zbędne zatrzymanie w szpitalu.

W niniejszej sprawie Prokuratura nie przeprowadziła niezbędnych przedprocesowych czynności wyjaśniających (przesłuchanie Janusza Górzyńskiego, sprowadzenie dokumentacji leczenia z aresztu, przesłuchanie świadków z rodziny Janusza Górzyńskiego). W błędny sposób oceniono fakty zgromadzone w sprawie (chociażby nie spostrzeżono, iż zeznania policjantów nie pokrywają się z zapisem wydarzeń uwidocznionym na nagraniu sporządzonym przez Policję, a pomimo wiedzy o tym, iż z nagrania sporządzana jest w innym postępowaniu opinia biegłego, nie sprowadzono tej opinii dla potrzeb śledztwa).

Odtwarzając przebieg wydarzeń Prokuratura posłużyła się zeznaniami policjantów WBREW materiałowi dowodowemu z nagrania. Analiza taśmy prowadzi do wniosku – czego nie „dostrzegła” Prokurator – że w stosunku do Janusza Górzyńskiego nie przestrzegano procedur, że krzyczano na niego („złaź”, etc.), nie odpowiadano na jego pytania, nie okazano mu żadnych dokumentów, czym spowodowano, że bał się on brutalnych policjantów. Prokuratura „nie zauważyła”,  że J. Górzyński niczego Policji nie utrudniał, że bez żadnej potrzeby rzucono go na gruz, a następnie kilku policjantów rzuciło się na niego, gdy leżał na ziemi.

Prokurator nie spostrzegła kilkukrotnego niezasadnego przewrócenia Krystyny Górzyńskiej na podłogę, a nadto bezkrytycznie i błędnie oceniła materiał dowodowy, sugerując wyłącznie na podstawie pomówień Policji, a wbrew dowodowi z nagrania, że Krystyna Górzyńska była agresywna, gdy tymczasem wielokrotnie w rozpaczliwy sposób informowała ona Policję o bezpodstawności oskarżenia Janusza Górzyńskiego, czym próbowała zapobiec brutalnemu działaniu.

Prokurator nie dopełniła obowiązków nie badając książki zdrowia Janusza Górzyńskiego z aresztu i nie ustaliła, iż był on przez 1,5 miesiąca intensywnie leczony z powodu doznanych obrażeń. Prokurator nie ustaliła osób winnych fałszerstwa w karcie przyjęcia Górzyńskiego do aresztu.

Dokumentacja leczenia Janusza Górzyńskiego ze Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej potwierdza, że doznał on poważnych zaburzeń kardiologicznych i przez cały dzień rozważano potrzebę jego leczenia na specjalistycznym Oddziale.

Prokurator dopuściła się poważnego nadużycia legalizując przewiezienie Krystyny Górzyńskiej do szpitala psychiatrycznego przez Policję bez skierowania lekarskiego, wbrew stanowisku dwukrotnie wzywanych lekarzy pogotowia, którzy nie widzieli do tego podstaw!!!

Oględziny medyczne sporządzone w szpitalu potwierdzają, iż Krystyna Górzyńska zacięła się na Komendzie Policji nożem, a nie żadnymi nożyczkami. Policja nie zadbała o bezpieczeństwo Krystyny Górzyńskiej na Komendzie Policji, do czego była zobowiązana. Tej okoliczności także nie ustaliła Prokuratura w Tychach.

Postanowienie Prokuratury Rejonowej w Tychach jest błędne. Śledztwo winno być prowadzone.

 

Czy Sąd w Pszczynie będzie niezawisły?

Dotychczasowe orzeczenia Sądu Rejonowego w Pszczynie rodzą domniemanie, że Sąd ten może nadal legalizować bezprawne działania Policji i nie nakaże Prokuraturze prowadzenia śledztwa.

Przede wszystkim podnieść należy, iż w Sądzie Rejonowym w Pszczynie zapadły już   2 Postanowienia zwalniające policjantów z odpowiedzialności za bezprawne działania w dniu 17 lutego 2010 r. w stosunku do Krystyny Górzyńskiej i Janusza Górzyńskiego.

W dniu 8 czerwca 2010 r, SSR Beata Pawłowska-Tarnawa wydała Postanowienie sygn.  II Kp 103/10 oddalające zażalenie Krystyny Górzyńskiej na zatrzymanie w dniu 17 lutego 2010 r.

Zwraca uwagę, że Postanowienie Sądu jest nielogiczne.

Sąd słusznie ustalił, że nie istniały przesłanki do zatrzymania Krystyny Górzyńskiej na podstawie Art. 244 kpk, gdyż nie istniała obawa ucieczki lub ukrycia się skarżącej, obawa zatarcia śladów ewentualnego przestępstwa lub trudność w ustaleniu tożsamości, gdyby istotnie – co nie miało miejsca – popełniła ona jakieś przestępstwo na szkodę Policji.

Sąd doszukał się podstaw zatrzymania w Art. 15 ust. 1 punkt 3 Ustawy o Policji, gdyż rzekomo Krystyna Górzyńska stwarzała zagrożenie dla swojego życia i zdrowia. Otóż do oceny takiego zagrożenia nie jest uprawniona Policja, a jedynie lekarz. Wezwane na teren nieruchomości w Czechowicach- Dziedzicach pogotowie ratunkowe nie widziało podstaw do przewożenia Krystyny Górzyńskiej do szpitala.  

Następnie Policja przewiozła Krystynę Górzyńską (porywając ją z domu zimą w nocnej koszuli z gołymi nogami i bez bielizny) na Komendę.

W tym miejscu już w oczywisty sposób nastąpiło bezprawne zatrzymanie, gdyż jak ustalił Sąd nie było do niego przesłanek na podstawie Art. 244 kpk, a wcześniej wezwani lekarze z pogotowia wykluczyli potrzebę przewożenia na przymusowe badania bądź leczenie.

A więc nieprawdziwe jest twierdzenie Sądu, że Krystyna Górzyńska została zatrzymana przez Policję w celu udzielenia jej pomocy. Krystynie Górzyńskiej nie udzielono informacji po co ją zatrzymują policjanci, ale na pewno nie wieźli jej na Komendę z powodów medycznych. Być może po to, aby ją upokorzyć lub uniemożliwić jej działania u parlamentarzystów   w związku z zatrzymaniem brata.

Krystyna Górzyńska była przetrzymywana na Komendzie w pokoju w którym pracowało  2 funkcjonariuszy. Oni także nie znali przyczyn zatrzymania K. Górzyńskiej. Po długim czasie stanu niepewności K. Górzyńska, która była wystawiona na widok publiczny w upokarzającej sytuacji (bez ubrania, nieuczesana, bez toalety) w pokoju, do którego wchodziło mnóstwo ludzi, zauważyła ona na regale nóż i w celu zaprotestowania przeciwko łamaniu procedur pochwyciła go i zacięła się. Żądała wezwania prokuratora. Prokuratora nie wezwano, za to po około godzinie przyjechało pogotowie i kolejni lekarze nie stwierdzili podstaw do przewiezienia do psychiatryka.

Po kolejnych około 2 godzinach Policja znowu brutalnie pochwyciła Górzyńską i nic jej nie wyjaśniając zawiozła ją do ośrodka psychiatrycznego w Bielsku-Białej na  ul. Olszówki. Tam wyłącznie na podstawie oświadczeń Policji zatrzymano ją i podano jej zastrzyk dla psychotyków. Zastosowane leczenie okazało się błędne, gdyż szpital już w następnym dniu wycofał się z błędnej diagnozy i ustalił, że Krystyna Górzyńska nie ma psychozy, a wyłącznie doznała ostrej reakcji na stres.

Przymusowe zawiezienie Krystyny Górzyńskiej do szpitala odbyło się z rażącym złamaniem przepisów Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego. Sąd w Pszczynie bezprawnie zalegalizował przestępcze pozbawienie wolności skarżącej Krystyny Górzyńskiej przez Policję.

Zwraca też uwagę, że Sąd w swoim Postanowieniu posłużył się opinią biegłego psychiatry z innego postępowania, toczącego się z urzędu (w związku z umieszczeniem K. Górzyńskiej w szpitalu wbrew woli), która została zakwestionowana przez skarżącą i nie została do tej pory zweryfikowana przez Sąd (postępowanie o bezprawne leczenie Krystyny Górzyńskiej w szpitalu nie jest zakończone). Za kuriozum należy uznać opinię biegłego psychiatry Krzysztofa Jurczyka o tym, iż cierpi ona rzekomo na jakoweś urojenia w związku z postępowaniem wymiaru sprawiedliwości wobec jej brata, skoro Sąd Rejonowy w Gostyniu potwierdził, że  zarówno zastrzeżenia Janusza Górzyńskiego, jak i Krystyny Górzyńskiej są w całej rozciągłości słuszne. Starania o sprostowanie rażących pomyłek wymiaru sprawiedliwości – wbrew twierdzeniom niekompetentnego psychiatry – nie są chorobą psychiczną!!!

Sąd w postępowaniu II Kp 103/10 pominął też całkowicie dowody na to, iż brutalne działanie Policji, w tym brutalne zatrzymanie Krystyny Górzyńskiej, spowodowało u niej ostrą reakcję na stres.

Równie wielkie wątpliwości wzbudza sposób rozpatrzenia przez Sąd Rejonowy w Pszczynie Zażalenia na zatrzymanie Janusza Górzyńskiego. Zażalenie to Postanowieniem z dnia   2 czerwca 2010 r. sygn. II Kp 187/10 wydanym przez SSR Bogusławę Majorek zostało pozostawione bez rozpoznania. Postanowienie to uprawomocniło się w dniu 30 września 2010 r. Postanowieniem wydanym przez SSR Artura Kota.

Oboje sędziowie wbrew orzecznictwu ETPCz, przywoływanemu przez skarżącego, twierdzili, że nie przysługuje Zażalenie na zatrzymanie w celu doprowadzenia do aresztu. SSR Artur Kot twierdził nawet, że zarzut, iż aresztowany musi być niezwłocznie postawiony przed Sądem był niesłuszny, gdyż zdaniem Sędziego areszt uchylono szybko (str. 3 Postanowienia).  1,5 miesięczny areszt dla niewinnego człowieka, to zdaniem Sędziego krótki okres.Nie wyjaśniono, dlaczego nie przekazano zażalenia Janusza Górzyńskiego do Sądu w Gostyniu, w efekcie czego Janusz Górzyński nie mógł być natychmiast zwolniony z aresztu, co było wysoce prawdopodobne, gdyby zażalenie rozpatrywał gostyński Sąd.

Oboje sędziowie (SSR B. Majorek, SSR A.Kot) uchylili się od zbadania nieprawidłowości związanych ze sposobem zatrzymania. Co więcej z akt zaginęły dowody medyczne potwierdzające obrażenia, które spowodowała Policja podczas zatrzymywania Janusza Górzyńskiego, tj.:

  • zdjęcia obrażeń,
  • karta informacyjna ze Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej,
  • dowód przewiezienia zatrzymanego ze Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej do Aresztu Śledczego w Bytomiu karetką w pozycji leżącej,
  • opis obrażeń i leczenia, sporządzony przez zatrzymanego w obecności świadków w Areszcie Śledczym w Bytomiu,
  • dokumentacja leczenia w Areszcie Śledczym w Bytomiu i Śremie,
  • zaświadczenie lekarza sądowego o leczeniu u zatrzymanego ciężkiego zespołu stresu pourazowego,
  • obdukcja sporządzona przez lekarza sądowego po wyjściu zatrzymanego z aresztu.

Dowody musiały te być dostarczone do akt powtórnie, ale podczas posiedzenia w dniu 30 września 2010 r. SSR A. Kot nie wykazał żadnego zainteresowania nimi, gdyż podobnie jak SSR Bogusława Majorek nie miał żadnej woli, by zbadać je i ustalić, że sposób zatrzymania Janusza Górzyńskiego przez Policję był nieprawidłowy, a nawet przestępczy.

Oboje sędziowie nie nadali też żadnego biegu - na podstawie obligatoryjnego dla nich Art. 304 kpk - zgłaszanym przez Janusza Górzyńskiego podczas posiedzeń w dniu 2 czerwca  i 30 września 2010 r.  innym przestępstwom funkcjonariuszy popełnionym na jego szkodę.

Podnieść też należy, iż wydaje się, iż szczególną rolę w ochronie policjantów przed odpowiedzialnością karną za nadużycia podczas zatrzymywania Janusza i Krystyny Górzyńskich w dniu 17 lutego 2010 r. pełni przewodnicząca II Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Pszczynie SSR Barbara Walkiewicz, która dopuszczała do rażącej przewlekłości niniejszego postępowania II Kp 442/10, a także postępowania II Kp 187/10. W ten sposób powstało zarówno opóźnienie w zakresie zdefiniowania sytuacji prawnej Janusza Górzyńskiego w kontekście złożonego przez niego Zażalenia na zatrzymanie, jak i – z uwagi na upływ czasu – będzie istniał utrudniony dostęp do rzetelnych dowodów osobowych w ewentualnej sprawie karnej o przekroczenie uprawnień przez Policję.

Dodatkowo podnieść należy, że Krystyna Górzyńska była świadkiem konsultacji telefonicznych SSR Beaty Pawłowskiej-Tarnawy z SSR Barbarą Walkiewicz w sprawie  II Kp 103/10, a obie sędzie utrudniały skarżącej K. Górzyńskiej dostęp do kopii akt prokuratorskich w tej sprawie pomimo dwukrotnie wyrażonej zgody przez prokuratora prowadzącego.

Żalący się na Postanowienie Prokuratury Rejonowej w Tychach o odmowie wszczęcia śledztwa wnosili o wyłączenie sędziów:

  1. SSR Bogusława Majorek,
  2. SSR Artur Kot
  3. SSR Beata Pawłowska-Tarnawa
  4. SSR Barbara Walkiewicz

z rozpatrywania Zażalenia na Postanowienie Prokuratury. Wniosek został oddalony, a wnioskodawcom nie przekazano uzasadnienia tej decyzji.

Konkluzje końcowe

Policja w Bielsku-Białej brutalnie zatrzymała J. Górzyńskiego, mimo iż zarówno ta jednostka, jak i śląskie prokuratury dysponowały dowodami jego niewinności i pokrzywdzenia.

Nie tylko, że nie zawiadomiono właściwej Prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa fałszywego oskarżenia, ale potraktowano Janusza Górzyńskiego i jego rodzinę jak gangsterów.

Prokuratura w Tychach – jak wyżej podano - nie prowadząc żadnych wymaganych prawem czynności wyjaśniających odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie nadużyć prawa przez Policję.

Sąd Rejonowy w Pszczynie, który otrzymał Zażalenie Górzyńskich na Postanowienie Prokuratury w lipcu 2010 roku, przetrzymał sprawę przez ponad pół roku nie nadając jej sądowego biegu.

Czy w piątek 4 lutego sędzia Sądu Rejonowego w Pszczynie Bogusława Majorek stanie w końcu po stronie prawa, logiki i sprawiedliwości, czy nadal będzie chronić niekompetentnych i brutalnych funkcjonariuszy?

Przekonamy się już jutro.

 

Pozostałe informacje:

Sprawiedliwy wyrok po wielu latach

Jak Sąd w Pszczynie zażalenia na zatrzymanie przez 7 miesięcy nie zbadał

Prokurator Przybylska-Michalak nie powinna kierować prokuraturą

Napisałam do Ministra

O tym, jak generał Rapacki posłowi Dornowi odpowiedział

Bielska-psychuszka. Psychiatryczni łowcy skór - Zając i Jurczyk

Wielka Środa. Zapraszamy na rozprawę Górzyńskiego do Gostynia

Grożne obrazenia Górzyńskiego, brak obdukcji, wątpliwe leczenie

Zatrzymanie i psychiatryk

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

... że za 2 tygodnie będziemy mieli rocznicę tej brutalnej akcji Policji, a jesteśmy dopiero na etapie ustaleń, czy Prokuratura będzie prowadzić śledztwo, czy też nie.

Tak wygląda praworządność w państwie polskim.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#131737

prowincjonalna policja błyskawicznie przerabia ofiary na sprawców - moją sprawę właśnie tydzień temu wygrałam, ale w moim wypadku przynajmniej obyło się bez poniewierania i aresztowania, usiłowano jedynie wymusić na mnie odszkodowanie za wyrządzoną mi szkodę, w ramach zasady, że atak jest najlepszą obroną, i brała w tym udział miejscowa policja, której funkcjonariusze byli ze sprawcą na "ty". W innej sprawie (trzy lata temu - odmówiłam przyjęcia wmuszanego we mnie mandatu) musiałam jeździć na rozprawy do miejsocwości oddalonej o 500 km od miejsca zamieszkania, a policja przedstawiła jako dowód zmontowane nagranie moich rozmów z dyspozytorem (z trzech rozmów zrobili jedną), w której niechcący wstawili w środku dwa razy to samo zdanie i sprawa się wydała. Oczywiście to ja zostałam ukarana jakąś grzywną. Nasza policja na poziomie gminy to zbiorowisko elementów zagrażających bezpieczeństwu publicznemu, wręcz kryminalistów. Życzę powodzenia w tej sprawie i dziękuję za zamieszczenie jej na Niepoprawnych - takie sprawy koniecznie trzeba upubliczniać, bo zjawisko staje się powszechne.
Iranda

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Iranda

#131752

Bardzo dziękuję za ciekawe, osobiste i bardzo ważne uzupełnienie oraz za życzenia.

Tez jestem zdania, że konieczne jest upublicznianie informacji o przekrętach funkcjonariuszy publicznych.

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#131842