Polska przeprasza Rosję za Smoleńsk

Obrazek użytkownika AgataCz
Kraj

Wiceprzewodniczący Komisji Obrony Dumy Państwowej Franz Klincewicz poprosił Prokuraturę Generalną FR, by "zweryfikowała informacje opublikowane w polskich mediach". Reprezentujący prokremlowską partię Jedna Rosja Klincewicz zapowiedział, że "jeśli doniesienia te okażą się nieprawdziwe, to zażąda on od strony polskiej oficjalnych przeprosin". –donosi Wirtualna Polska.

Owe informacje to wiadomości o znalezieniu przez Polaków śladów materiałów wybuchowych na wraku TU-154M. Rewelacje tym bardziej sensacyjne, że początkowo kompletnie zbagatelizowane przez główne media, wszak nie tylko ważniejsze były doniesienia o huraganie w USA, ale jeszcze próbowano zamydlić sprawę trotylu i nitrogliceryny oporną tezą, że substancje te pochodzą z czasów II wojny światowej. Bo to oczywiście pierwsza rzecz, jaka przychodzi człowiekowi na myśl, gdy na szczątkach rozbitej maszyny rządowej znajduje się ślady materiałów wybuchowych.

Na szczęście dla partii rządzącej i jej autorytetów, które ewidentnie straciły przez te parę godzin grunt pod nogami, rewelacje te zostały później „zdementowane” przez pułkownika Szeląga z Wojskowej Prokuratury Okręgowej. Skąd ów cudzysłów? Ano stąd, że pułkownik ni to zaprzeczył ni potwierdził rewelacje z artykułu Cezarego Gmyza. Rozmył całą sprawę mówiąc, że coś tam znaleziono, ale ogólnie rzecz biorąc to urządzenia wykrywające środki pirotechniczne wcale ich nie wykrywają. Tak czy inaczej, trzeba przeprowadzić dalsze analizy. Oczywiście do tego czasu próbki pozostają w Rosji – wschodnim gołąbku pokoju, który w całej swojej historii nie splamił się oszustwem, mordem, kradzieżą ani nawet manipulacją.

W pierwszej kolejności zaskakuje tutaj reakcja mediów rosyjskich, które najpierw w sensacyjnym tonie informowały parę dni wcześniej o śmierci ważnego smoleńskiego świadka, a teraz zaczęły sugerować, że prezydent Kaczyński zginął w wyniku zamachu terrorystycznego, by ostatecznie zażądać przeprosin (!). Nie dziwi za to zupełnie histeria Donalda Tuska, który jak na prawdziwą drama queen przystało, od razu uznał, że skoro ktoś sugeruje, że Kaczyńskiego zabito, to właśnie on, Donald, musi być sprawcą. Uderz w stół, a nożyce się odezwą, chciałoby się powiedzieć po ostrych słowach prezesa PiS o zbrodni, i o reakcji na tę wypowiedź naszej nadwrażliwej nastolatki pełniącej obowiązki premiera.

Wróćmy jednak do samej sprawy. Pytanie, czemu dopiero teraz nasi śledczy badają wrak pod kątem obecności środków wybuchowych, nie ma nawet sensu, biorąc pod uwagę sposób prowadzenia smoleńskiego śledztwa. Natomiast, jeśli jak twierdzi prokuratura, badania te zrobiono już na samym początku, to czemu teraz się je powtarza? Czy wówczas nic nie znaleziono? A może śledczy mamili nas od 2010 r. przeprowadzaniem fikcyjnych czynności? Wyniki badań, które wykluczyłyby akt terrorystyczny, a które mamy otrzymać za kilka miesięcy, już od dawna powinny leżeć na prokuratorskim stole. Skąd ta masochistyczna chęć polskiej prokuratury wojskowej do samoponiżania się na oczach całego świata?

Zastanawia również reakcja naczelnego Rzeczpospolitej, który zaczął kajać się zaraz po konferencji prokuratury, która nawet nie zaprzeczyła jednoznacznie doniesieniom Gmyza. Jest to tym bardziej śmieszne, że wypuszczająca coraz to nowe absurdalne wrzutki dotyczące katastrofy smoleńskiej Wyborcza czy inne gadzinówki, nigdy nie przeprosiła za podawanie kompletnie zmyślonych informacji.Trop pociągnęła jednak dalej Gazeta Polska, która również opublikowała informacje o trotylu, ale pochodzące z zupełnie innego źródła, mianowicie od członka jednej z rodzin. Badania wykonane w USA nie mają jednak takiej mocy i wiarygodności, jak krasomówcze zabiegi płk. Szeląga.No, ale Stany to antypody i obce mocarstwo, więc czego się tu spodziewać.

Z tego całego zamieszaniaktoś powie, że oszołomy znowu się rzucają i podszczekują coś o spiskach, zamachach etc., planując coup d'etat, wprowadzając duszną atmosferę i generalnie judząc i nienawidząc. Tylko czy faktycznie autorytet wojskowej prokuratury jest na tyle duży, żeby jej zawierzyć bez żadnego „ale”? Pomijając obecne badanie wraku 2,5 roku po katastrofie, dosłownie wczoraj doświadczyliśmy mocy wiarygodności tej instytucji, która jeszcze parę dni temu zarzekała się, że w Świątyni Opatrzności Bożej był pochowany prezydent Kaczorowski i żeby nie wyciągać nieuprawnionych wniosków co do ewentualnej pomyłki. Już wiemy wszyscy, jak wiarygodne są zapewnienia prokuratorów; dobitnie przekonały się o tym również kolejne smoleńskie rodziny. Sam fakt ekshumacji, robionych w 2012 r. zamiast w 2010r. budzi raczej politowanie, jeśli chodzi o prokuratorskie działania. Ale w sumie powinniśmy się cieszyć, bo jeszcze dwa lata temu obowiązywała u nas rosyjska jurysdykcja zabraniająca otwierać trumny, a teraz już jej nie ma, więc wsjo wparjadkie.

A wszystko to, co dzieje się obecnie w Polszy, jest oczywiście na rękę Rosjanom, którzy czerpią sadystyczną wręcz przyjemność z dokopywania głupim sąsiadom. Jak nie posadzą nas na defiladzie wojskowej w Moskwie w Dzień Zwycięstwa w czwartym rzędzie (akurat – czwarty rząd i czwarta co do wielkości armia) to postraszą nas rakietami, ewentualnie wprowadzą embargo na wszystko co polskie, bo im się nowy warszawski rząd nie spodobał, ewentualnie oświadczą, że Polacy szli z Hitlerem ręka w rękę. Oczywiście, nie ma się co babrać w tak odległej przeszłości, więc wspomnijmy o paru gierkach dotyczących samego Smoleńska – podmienianie nocą tablicy, fantasmagorie dotyczące katastrofy w pierwszych dniach, celebrycka konferencja MAK i bzdury o pijanym generale w kokpicie, niszczenie i przesuwanie wraku, ewentualnie jego pucowanie, odmawianie osłonięcia go przed warunkami zewnętrznymi, w później narzucenie na niego płachty. Można by tak wyliczać i wyliczać to, jak Rosjanie śmieją się nam w twarz i plują, a my udajemy, że to deszcz pada. Bo przecież, jeśli zachowamy się jak poważny, odpowiedzialny kraj, to kto nas będzie klepał po pleckach i drapał za uszkiem?

Bo jaka jest reakcja Polski na te kpiny i szyderstwa? Odwracanie wzroku, udawanie, że nie ma żadnego problemu, mówienie, że to wina PiSu. Bo tylko Kaczyński i jego świta są winni tej sytuacji, oni też są pewnie winni całej katastrofie (razem z oszołomami z rozbitego samolotu). Bo to przecież opozycji odmawia się wszelkich praw i szacunku, Rosja w tym samym czasie może liczyć na same korzyści. Albo rosyjski minister spraw zagranicznych wysłucha spowiedzi polskich ambasadorów, albo zabroni budowania na polskim terenie tarczy antyrakietowej, albo doczeka się lobbowania w UE za otwarciem Kaliningradu na świat. Może też liczyć na renowację pomników swoich soldatów na terenie Polski. Żeby nie było – Moskwa potrafi się odwdzięczyć, np. finansowaniem polskiej kinematografii (patrz groteskowe i antypolskie Pokłosie) czy promowaniem historii RP poprzez publikację w internecie zdjęć zwłok z rozbitego samolotu. Ciekawe, że opublikowano akurat makabryczny portret Lecha Kaczyńskiego, ale to pewnie zbieg okoliczności. Tak samo, jak odpadające orzełki z wojskowych czapek i zagubione rękawy znalezione w głowie Anny Walentynowicz.

A najlepsze i tak jest dopiero przed nami, bo oto Rosja każe się przepraszać za informacje o materiałach wybuchowych w TU-154, które godzą w dobre imię państwa i prokuratury. Pozostaje tylko pozazdrościć Rosjanom poczucia humoru. Nie da się również ukryć, że stosują wobec polskiego państwa triki palikotowskie, czyli kopią w klatkę i patrzą, jak polskie małpy krzyczą i podskakują. A my oczywiście przeprosimy ich ustami Tuska i Grasia, (zwłaszcza ten ostatni ma znaczne doświadczenie w tej materii) i będziemy się bardzo cieszyć, że Rosjanie miłościwie wybaczyli nam artykuły publikowane w niezależnej prasie, a nawet to, że urządziliśmy bajzel na ich terytorium rozpierdzielając tam samolot.Bo nasze upokorzenie i upodlenie nie ma już właściwie żadnych granic.

Bo przecież nie ma takiej rzeczy, której byśmy nie zrobili, żeby udowodnić światu, jak bardzo nie dorośliśmy do wolności i niepodległości.

wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Rosyjska-prasa-o-materialach-wybuchowych-na-pokladzie-Tu-154M,wid,15057950,wiadomosc.html

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

"Przepraszamy, że na wraku tupolewa był trotyl"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

ixi band

#303017

Co się dziwić ruskim, że korzystają ze sparszywienia Polaków. Na portalu w Polityce http://wpolityce.pl/depesze/39662-gazprom-za-zgoda-wegier-ominie-ukraine, natknąłem się na coś takiego:
kris-90
„Poparcie dla Orbana spadło z 50 procent na 18! Czy wiecie o tym? Naród go nie chce, bo nie ma co żreć. I tak będzie z nami, jak PiS dojdzie do władzy. Jedno zająkniecie się o winie Rosjan w katastrofie smoleńskiej - i koniec stosunków dyplomatycznych, koniec gazu i embargo na polskie towary. Mało tego - cała Unia Europejska stanie po stronie Rosji. I taka jest prawda.”
Ostatnie zdania, mogą służyć za credo zbydlęconego polaczka
ukłony

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#303107

tekst dobitnie i celnie ocenia i prognozuje zachowania skundlonych Polaków. Nic dodać, nic ująć. Autorka ma rację, to hańba domowa,jak swego czasu określił C.K.Norwid, a za nim Jacek Trznadel.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mika54

#303110